A było to tak: jako zapalony kawosz (a od kiedy pracuję chwilowo po 15-16 godzin dziennie, wypijam w tym czasie jakieś 4-5 kaw) herbaty ignorowałam. Jednakowoż w pewnym momencie postanowiłam poeksperymentować i poznać nowe smaki :] Były zatem smaczne mieszanki herbaty zielonej, były pyszne herbaty rooibos. A potem postanowiłam wypłynąć na nieznane mi wody herbat czerwonych, czy, jak kto woli, pu-ehr.
Herbacie pu-ehr przypisuje się ciekawe właściwości:
-
Napar z czerwonej herbaty działa pobudzająco na wytwarzanie soków
trawiennych i stymuluje pracę jelit co przyśpiesza metabolizm, a w
efekcie spalanie tłuszczów.
-
Reguluje przemianę materii – reguluje masę ciała.
-
Obniża poziom cholesterolu i ciśnienie krwi poprawiając przy tym krążenie.
-
Czerwona herbata jest obfita w związki mineralne i mikroelementy fluoru, wapnia, manganu i teiny.
-
Zawiera znaczne ilości olejków eterycznych i białka.
-
Codzienna czarka czerwonej herbaty ma zbawienny wpływ na działanie
organów wewnętrznych: głównie układu pokarmowego i wątroby.
-
Zawarty w niej fluor pomaga chronić zęby przed próchnicą.
-
Poprawia pamięć, koncentrację i nastrój.
-
Przyśpiesza usuwanie toksyn z organizmu. Ma działanie moczopędne.
Czy herbata tak działa naprawdę? Nie wiem, bo nie piję jej regularnie. U mnie to wygląda mniej więcej tak: kawa, druga kawa, woda, herbata Twinings, woda, dietetyczna cola, kolejna kawa, herbata zielona, woda, znowu kawa, może kubek czerwonej, a może nie...
W sumie to przyszłam li i jedynie podzielić się swoimi odczuciami odnośnie smaku czterech wariacji na temat Pu-ehr, które kupiłam w czasie któregoś pobytu w Polsce w sklepie five o'clock w Galerii Bałtyckiej w Gdańsku :]
Aha, od razu mówię, że zapach i smak czerwona herbata ma bardzo specyficzny, ziemisto-korzenny, i na pewno nie przypadnie wszystkim do gustu. Jak dla mnie pu-ehr smakuje lepiej niż pachnie :]
Jak widać na zdjęciach, mam cztery warianty smakowe.
Jabłkowy cydr to moja ulubiona mieszanka. Wśród ziemistego smaku czerwonej herbaty wyczuć można kwaskowatość jabłek. Pycha! Za szybko mi tej herbatki ubywa...
Bardzo lubię również mieszankę z grapefruitem i pomarańczą. Smakuje mi goryczka, charakterystyczna dla skórek tych owoców, zatopiona w ziemistym smaku naparu :)
Goździki w pomarańczy z kolei to smak i zapach Bożego Narodzenia :) Jest to kolejne raczej udane połączenie.
Czego niestety nie mogę powiedzieć o cha chy. Cha cha smakuje jak połączenie czerwonej herbaty z wiśniowym jogurtem Jogobelli. Zupełnie nie przekonuje mnie ta mieszanka.
Zatem jeśli macie gdzieś pod ręką sklep five o'clock, polecam Wam trzy pierwsze mieszanki. Sama na pewno będę jeszcze z różnymi herbatami eksperymentować. W końcu nie samą kawą żyje człowiek ;)
Uff, mam nadzieję, że mój szef szybko znajdzie nowego hotelowego menadżera (dotychczasowy kilka dni temu spakował manatki i się wyniósł bez wypowiedzenia, paranoja), bo podwójne shifty wysysają ze mnie resztki energii. Nie wspominając o tym, że od paru dni wyglądam jak zombie :/ No ale będzie dobrze, musi :]