Pokazywanie postów oznaczonych etykietą p2. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą p2. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 lutego 2013

P2, Feel Natural Concealer, 020

Korektor podesłała mi jakiś czas temu Hexxana :* Od razu powiem, że jestem z niego ogromnie zadowolona. Odpowiada mi pod każdym względem.


Korektor zamknięto w plastikowej tubce. Design nie uwzględnia jednak konieczności wyciskania produktu z tubki - w nakrętce kryje się typowy dla korektorów gąbkowy aplikator. Ilość korektora na gąbeczce wystarcza mi na pokrycie obu obszarów podocznych. Oczywiście aplikatorem nie stopimy korektora ze skórą: robię to za pomocą palców lub gąbeczki.

Jedynym minusem tej tubki jest fakt, że nie jestem w stanie stwierdzić, ile produktu zostało jeszcze w środku.


Korektor ma leciutką, nieobciążającą konsystencję. Nie zbiera się w drobnych zmarszczkach, a tych już troszkę mam... Jest przy tym dość trwały - w zasadzie siedzi na miejscu od aplikacji aż do demakijażu. Mój odcień to 020 - beż z kapką łososia. Idealny kolor pod oczy!

przed / po

Jak widać, matka natura była w moim przypadku łaskawa i oszczędziła mi cieni pod oczami... Korektor P2 daje niewielkie krycie, dlatego jest idealny dla osób, które, jak ja, chcą tylko wyrównać koloryt skóry pod oczami oraz pragną odświeżenia i rozjaśnienia tych rejonów. To wszystko korektor ten daje. Próbowałam go też stosować na wypryski, ale w tej roli się nie sprawdza - za słabo kryje...

Podsumowując, jest to świetny korektor dla osób, które nie walczą z cieniami pod oczami, ponieważ produkt ma niskie krycie. Kosmetyk jest trwały, nie zbiera się w zmarszczkach, ładnie odświeża i rozświetla spojrzenie. Dla mnie bomba!

środa, 11 maja 2011

Essence 03 Forget-Me-Not Blossoms etc eyeshadow + P2 crazy reptile eye shadow, 010 seductive green

Na początku pragnę serdecznie podziękować Nilral za przyznanie mi wyróżnienia Sunshine Award. Jest mi bardzo miło :) Serdecznie zapraszam Was na bloga W Blasku Księżyca - Nilral dopiero zaczyna, ale blog jest niezwykle ciekawy! A że jestem ignorantką w poruszanej na blogu tematyce, z każdego wpisu dowiaduję się czegoś nowego :)

 ****************************************************************

Być może i powinnam o cieniach Essence i P2 napisać osobno, ale użyłam ich w jednym makijażu, więc recenzuję razem :)

Perhaps I should write two separate posts about Essence and P2 eyeshadows but I had used them in one make-up so I decided to write about both of them at once :)

Generalnie z cieniami Essence mam złe doświadczenia. Mam/miałam paletkę quattro (stara wersja) w kolorze Sixties Reloaded i cienie w niej są po prostu beznadziejne. Beznadziejna pigmentacja, okropny efekt na oku - nic ciekawego. Ale podwójne cienie z limitki jakoś przykuły moją uwagę i sobie pomyślałam, a co tam, raz się żyje. Tym bardziej, że kosztowały coś koło 7 zł, o ile dobrze pamiętam. No i się skusiłam, bo nie miałam podobnych kolorków w kosmetyczce.

In general, I've had only bad experiences with Essence eyeshadows. I have/had their quattro palette (old version) in Sixties Reloaded and I hated it. Poor pigmentation, poorer effect on the eyelids. But, somehow, Forget-Me-Not eyeshadow caught my eye. It was cheap and I hadn't had such colours in my eyeshadow collection. So I bought it.



Jak widać, otrzymujemy 3,5 grama produktu ważnego 24 miesiące od otwarcia. Opakowanie wykonano z przezroczystego plastiku, który, jak znam życie, będzie się rysować. Moje bardzo ciężko się otwiera, autentycznie muszę powalczyć z opakowaniem, żeby dobrać się do zawartości. Zawsze boje się, że połamię sobie paznokcie. A co o owej zawartości mogę powiedzieć? Część z kwiatkami jest matowa, druga część - perłowa. Cienie są dość suche, pudrowe, nie osypują się podczas aplikacji. Część perłowa jest świetna - na bazie trzyma się powieki cały dzień. Z częścią matową się nie polubiłyśmy - trzeba nałożyć na powiekę wiele warstw, aby uzyskać jakąkolwiek intensywność koloru, a ten i tak bardzo szybko płowieje i robi się coraz mniej wyrazisty... Czyli produkt w połowie udany ;)

Buyind this you get 3.5 g of the product which has to be used within 24 months. The packaging is made of cheap plastic and it's pain to open. I'm always afraid I'll break my nails whenever I want to use it. The content is divided into two parts: the flowery part is matte, the plain one - pearl. The eyeshadows are dry and powdery. I didn't experience any fallout during application. I really like the pearl part - applied on a primer it looked the same all day long. Unfortunately, the matte part is not that good. You have to apply a lot of eyeshadow to build up the colour but it tends to fade really quickly despite all your efforts. So I recommend only pearl half of this product :)




Cień P2 z limitowanki your wild side (na zdjęcou z prawej strony - przypadkowo usunęłam osobne zdjęcia i już ich niestety nie odzyskam) dostałam od Urbanka :* Cień jest dość duży, ale nie znalazłam na nim gramatury, dziwne. Opakowanie jest plastikowe, ale miłe dla oka. Nie ma problemów z otwarciem. Na cieniu wytłoczone są łuski - w końcu mamy odkryć w sobie dzikość ;) Wykończenie w stronę matowego. Kolor opisałabym jako zieleń moro. Cień w dotyku jest kremowy, jakby mokry. Na bazie dobrze trzymał się powieki, może troszkę zbladł po jakiś ośmiu godzinach.

My P2 eyeshadow was a gift from Urban :* The eyeshadow is quite big but on the packaging there is no information regarding its weight. Strange. The packaging is made of plastic but it's nice to look at. No problems with opening it. The scales on the eyeshadow match the name of the LE - your wild side :) The shadow is matte. I would describe the colour as muddy green. It's creamy, almost wet to touch. When applied on a primer it has a satisfactory lasting power - it starts to fade after about 8 hours.


No i makijaż - perłowa część z Essence na ruchomej powiece, matowa - w załamaniu, P2 - zewnętrzne V i dolna powieka na czarnej kredce. (Niezbyt udaną, a wręcz nieudaną ) kreskę zrobiłam żelowym eyelinerem Essence, ale o nim dokładniej napiszę kiedy indziej :)

And my make-up. Essence: pearl part on the lid, matte part in the crease. P2: outer v and lower lashline (on a black eyeliner). Sorry for the ugly line - I was learning how to use a ner brush. The line is made with Essence gel eyeliner which I'm going to write about in the future :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...