Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum pod oczy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum pod oczy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Kosmetyczna petarda: A+E+C witaminowy koktajl pod oczy z retinolem

Żeby zakończyć rok na pozytywną nutę, w ostatnim poście ciężkiego dla mnie roku 2018 przedstawię prawdziwą kosmetyczną petardę: witaminowy koktajl pod oczy od IOSSI. Miałam szczęście posiadać aż dwie buteleczki tego cuda: jedną dostałam od Hexxany, a drugą od Justyny, co razem dało mi 10 miesięcy cowieczornego stosowania. Można powiedzieć, że już nic nowego się o tym kosmetyku nie dowiem ;) Muszę zatem serdecznie go Wam polecić.


Jeśli chodzi o opakowanie, moje obie sztuki miały jeszcze stary dozownik w formie kroplomierza, który się totalnie nie sprawdzał, bo olejek bardzo niemrawo z niego leciał nawet przy mocnym potrząsaniu. Po zmianach aplikujemy kosmetyk metalową kuleczką, co jest naprawdę o wiele sensowniejszym rozwiązaniem. Dodam jeszcze, że sama buteleczka nie pozwala na przenikanie światła, tym samym lepiej zabezpieczając mazidło przed zepsuciem.

Koktajl ma postać lekko żółtawego olejku. Z tego tytułu nie nadaje się do stosowania rano, pod makijaż, ale na noc jest super. Olejkowy film otula skórę pod oczami swoją kołderką na dłuższy czas, a przy tym nie migruje do oczu, o ile nie nałożymy go dosłownie na dolną linię rzęs.

Producent obiecuje:
Jedwabiste serum pod oczy o konsystencji lekkiego olejku, intensywna kuracja do delikatnej skóry. Dogłębnie pielęgnuje, odmładza i zapobiega przyszłym zmarszczkom. Dzięki zawartości Retinolu zwanego witaminą młodości - widocznie zmniejszają się spowodowane czasem zmiany skórne. Dodatek odżywczych i lekkich olejów z pestek cytryny i herbacianego powoduje, że skóra staje się aksamitnie gładka i miękka. 
Witaminy E i C, doceniane ze względu na swoje właściwości przeciwutleniające - dodatkowo wzmacniają, ujędrniają i regenerują skórę. Serum poprawi strukturę i koloryt. Przeznaczone jest do każdego typu skóry, specjalnie zaś testowaliśmy go pod kątem cery wrażliwej.

Działanie: przeciwzmarszczkowe, regenerujące, nawilżające, wygładzające.
Dla każdgo typu cery, a w szczególności dojrzałej.
Stosowanie: wieczorem, delikatnie wmasuj w skórę pod oczami, dookoła ust lub na szyję. Można stosować samodzielnie lub na krem. Przeciwwskazania: ze względu na zawartość retinolu nie polecamy w ciąży. (klik

U siebie zaobserwowałam, że skóra pod oczami była doskonale nawilżona (jeśli się nie malowałam następnego dnia, mogłam sobie spokojnie darować krem pod oczy na dzień), elastyczna, wygładzona i jakby grubsza i "wypchnięta" od wewnątrz. Dzięki temu linie od śmiechu/płaczu i zalążki kurzych łapek nie były mocno widoczne, kiedy skóra znajdowała się w stanie spoczynku. Niewiele kosmetyków pod oczy potrafi dać tak zauważalne efekty, stąd mój zachwyt. Za to cudeńko trzeba zapłacić 98 zł/10 ml.

***

Korzystając z okazji pragnę Wam życzyć zdrowego i pogodnego Nowego Roku - aby obfitował w szczęśliwe chwile, a tych gorszych niech będzie jak najmniej. Życzę Wam jak najmniej stresu i jak najwięcej czasu na relaks. No i szampańskiej zabawy dzisiaj :)

Dwa przeciętniaki: Be Organic, serum pod oczy olej makadamia & centella oraz Vianek, wzmacniające serum do twarzy cera naczynkowa

Jeśli bywacie u mnie od dłuższego czasu wiecie, że bardzo lubię pielęgnację z kategorii naturalnej. Oczywiście nie unikam całkowicie substancji nieroślinnego pochodzenia, ale lubię testować kosmetyki plant-based. Niestety nie zawsze działają one bez zarzutu, choć złe też nie są. Jestem jednak już w takim wieku, że chcę wyraźnie widzieć i odczuwać działanie stosowanej pielęgnacji, dlatego wybrzydzam. Dziś zatem opowiem, czemu nie zachwyciły mnie produkty Be Organic oraz Vianek.


Be Organic, serum pod oczy olej makadamia & centella


Serum kupiłam w Drogerii Natura za około 50 zł/50 ml skuszona ładnym na laickie oko składem oraz intrygującymi obietnicami:
 "EFEKT LIFTINGU W 1 h.
Silnie regeneruje, nawilża i uelastycznia delikatną skórę wokół oczu. Dzięki zawartości ekstraktu z wąkroty azjatyckiej pobudza produkcję kolagenu, wzmacnia naczynia krwionośne i poprawia mikrokrążenie, pozwalając uzyskać efekt liftingu już w ciągu 1 godziny od zastosowania." 

Kosmetyk ma bardzo lekką, wodnistą konsystencję i lekko żółtawy kolor. Bardzo szybko się wchłania i.... No właśnie - i nic. Serum nie nawilża na tyle dobrze, aby mogło być używane bez kremu, a stosowane pod kremy u mnie nie podkręcało ich działania. Obiecanego efektu liftingu u siebie nie zaobserwowałam, to samo z regeneracją i uelastycznianiem skóry wokół oczu. Słowem, produkt, który nie szkodzi, ale ciężko stwierdzić, czy robi cokolwiek. Przynajmniej w moim przypadku, bo czytałam kilka pozytywnych opinii na jego temat.


Vianek, wzmacniające serum do twarzy cera naczynkowa


To mazidło również kupiłam w Naturze za ok. 30 zł/15 ml. Jak na tak niewielką pojemność okazało się bardzo wydajne, bo opakowanie wystarczyło mi na ponad miesiąc cowieczornego stosowania. Do opakowania nie mam zarzutów: pompka działała sprawnie do samego końca, no i było bardzo higienicznie. Sam kosmetyk miał postać białej, rzadkiej emulsji.


Zgodzę się, że serum to porządny nawilżacz, bo przy swojej lekkiej konsystencji zaskoczyło mnie faktem, że nie odczuwałam potrzeby dodatkowego dowilżenia skóry kremem (mam cerę tłustą). I to w sezonie grzejnikowym. Tutaj ogromny plus. Niemniej, ponieważ jest to kosmetyk do cery naczynkowej, liczyłam też na dobre i szybkie kojenie rumienia i hamowanie jego wyłażenia na skórę, ale znam kosmetyki, które w tej  kwestii działają szybciej, lepiej i dużo skuteczniej. Dlatego nie czuję potrzeby zakupu kolejnych buteleczek serum Vianka i kontynuowania kuracji przez kilka kolejnych miesięcy.

No, to wszytko. Jak mawia Czarszka, takie mazidła w sam raz na raz.

sobota, 26 listopada 2016

Warto poznać: Ava, Professional Home SPA, Age Control, Przeciwzmarszczkowe serum pod oczy

Może i mieszkam w UK, ale sercem jestem w Polsce i uwielbiam odkrywać nasze rodzime perełki. Dzisiaj właśnie o takim kosmetyku.

Kupiłam go około rok temu w sklepie internetowym marki. Niestety przeszukując stronę w chwili obecnej nie potrafię go znaleźć. Mam nadzieję, że nie został wycofany, bo chciałabym jeszcze do niego wrócić. Zawiera peptydy, a moje rejony podoczne zdają się za peptydami przepadać.


Serum zostało zapakowane w tubkę o nietypowej dla produktów pod oczy pojemności 50 ml. Stosowałam mazidło grubą warstwą (niczym maskę) raz dziennie - na noc - przez około 8 miesięcy. Wydajność oceniam na piątkę, zwłaszcza że zapłaciłam za niego mniej niż 20 zł.

Serum ma lekko żółtawy kolor i konsystencję emulsji. Nałożone grubą warstwą wchłania się dość długo, ale to logiczne. Kosmetyk jest też na tyle treściwy, że nie czułam potrzeby nakładania dodatkowo kremu pod oczy.

Rezultaty stosowania produktu przyszły po dobrym miesiącu i utrzymały się do końca tubki. Skóra pod oczami zrobiła się gęstsza, bardziej nawilżona, bardziej elastyczna. I dokładnie o to mi chodziło. Wiem, że moich linii (czas nie stoi w miejscu) nie da się wyeliminować kremem, ale nie rzucają się tak w oczy, bo skóra jest w dobrej kondycji. Do rozjaśnienia zasinień i cieni pod oczami nie doszło, ale towarzyszą mi już one od ponad trzech lat (mniej więcej od połowy ciąży) i myślę, że są to sprawy związane z hormonami, niedosypianiem, zmęczeniem i stresem, i już nie zwracam na nie większej uwagi, a bardziej zależy mi na zachowaniu względnie gładkiej skóry pod oczami niż na pozbyciu się cieni za wszelką cenę.

Dobry, tani kosmetyk, który warto poznać, o ile Ava go nie wycofała ze sprzedaży, co byłoby wielką niesprawiedliwością i źródłem frustracji dla mnie (no bo kto lubi, żeby ich kosmetyczni ulubieńcy cichaczem ewakuowali się z obiegu?)!

środa, 6 kwietnia 2016

Ava, Dermoprogram, Rozszerzone Naczynka, Serum przeciwzmarszczkowe rozjaśniające cienie pod oczami

Wkrótce skończę trzydzieści lat i mimo systematycznej, ponad dziesięcioletniej pielęgnacji skóry pod oczami, jakość tejże wyraźnie się zmieniła. Na wskutek upływu czasu, zawodowego stresu oraz wielu zarwanych (uroki macierzyństwa) nocy naskórek zrobił się cieńszy, pojawiło się wgłębienie i zasinienie w dolinie łez oraz, co gorsza, pierwsze zmarszczki, a w kącikach oczu widzę zarys kurzych łapek. Tym energiczniej więc poszukuję nowych rozwiązań, a że gdzieś przeczytałam o mocy peptydów, postanowiłam poszukać peptydowego serum do łączenia z kremem. A ponieważ lubię wspierać polskie marki, na początek postawiłam na Avę. Skusiłam się na kosmetyk z serii Rozszerzone Naczynka, bo jako posiadaczka cery płytkounaczynionej staram się na możliwe sposoby wzmacniać naczynia włosowate i ograniczać powstawanie "pajączków".

Serum stosowałam nie tylko na skórę pod oczami, ale również nakładałam cienką warstwę na policzki i nos. 15 ml wystarczyło mi na 3 miesiące stosowania raz dziennie - rano (w połączeniu z rozmarynowym kremem-maską pod oczy Orientany). Oprócz tego na noc aplikowałam pod oczy serum przeciwzmarszczkowe, też Avy, również zawierające peptydy. Piszę o tym, bo jakiekolwiek osągnięte rezultaty są skutkiem całej pielęgnacji, a nie stosowania tego jednego, skądinąd wartego uwagi, kosmetyku.


Serum ma postać lekkiej, białej emulsji, która szybko się wchłania. Zapachu się nie doszukałam, i dobrze, bo po co takowy w kosmetyku pod oczy. Duże zastrzeżenia mam natomiast do opakowania. Szklana buteleczka z pompką zrobila na mnie pierwsze dobre wrażenie, ale szybko dopatrzyłam się w niej wad. Po pierwsze, zatyczka siedzi na pompce bardzo luźno, co grozi tym, że jeśli podnosicie produkt właśnie za zatyczkę, buteleczka może ześliznąć się na podłogę... Po drugie, kiedy w opakowaniu została jakaś 1/4 zawartości, pompka przestała pompować mazidło. Żeby wydobyć resztę (która wystarczyła mi jeszcze na dobre 3 tygodnie) musiałam postawić buteleczkę do góry dnem, pozwolić kosmetykowi spłynąć i przy każdej aplikacji odkręcać popmkę i jakoś małym palcem wybierać emulsję ze środka. Chyba jednak lepiej spisałaby się tu tubka....

A teraz omówmy sobie działanie. Jeśli o skórę pod oczami chodzi, jest ono subtelne, ale zauważalne. W połączeniu z kremem Orientany i serum przeciwzmarszczkowym stosowanym na noc uzyskałam znaczny wzrost nawilżenia naskórka. W bonusie zrobił się on elastyczniejszy i bardziej napięty, ale linie jak były, tak są. Na nie tylko chyba już wypełniacz pomoże, czego na razie nie biorę pod uwagę.

Co do skóry na policzkach i nosie -  tego, czy kosmetyk wzmacnia naczynka i zapobiega ich rozszerzaniu zmierzyć się nie da. Niemniej nie dopatrzyłam się nowych teleangiektazji, a rumień nie był specjalnie aktywny, choć oczywiście pojawiał się, na przykład w czasie aktywności fizycznej. Lepiej zapobiegać niż leczyć - dlatego zapobiegawczo właśnie smarowałam aktywne rejony tym produktem. W końcu pochodzi z serii dedykowanej rozszerzonym naczynkom.

Serum polecam, ale do łączenia z kremem. Jest lekkie i myślę, że bez kremu byłoby za lekkie - zwłaszcza pod makijaż.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...