Pokazywanie postów oznaczonych etykietą collection. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą collection. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 września 2015

Collection, Lip Liner Precision Colour, 17 Clover Pink

Konturówkę Collection kupiłam w drogerii Superdrug za 1,99 funta. Ponieważ nie mogłam znaleźć kredki transparentnej w niskiej cenie (nie używam konturówek tak często, więc nie chciałam szarpać się na MUFE), a o Essence i MUA dowiedziałam się później, wybrałam odcień Clover Pink, który wydał mi się najbardziej zbliżony do mojego naturalnego koloru ust. No i cóż... było to kilka groszy, ale groszy niemądrze zainwestowanych.


Kredka jak kredka - łatwe w temperowaniu drewienko i rysik. Cholernie twardy i suchy rysik. Na zdjęciu w prawym górnym rogu chyba widać tę suchość w porównaniu z konturówkami Essence.

Clover Pink to róż z dużą domieszką brązu. Jako lip liner spełnia swoją funkcję poprawnie, czyli zabezpiecza przez rozlewaniem się szminek/błyszczyków, choć jego aplikacja jest bardzo nieprzyjemna, gdyż twardy rysik niemiło drapie.

Na całe usta też stosowałam. Nie mam zbyt wiele dobrego do powiedzenia. Po pierwsze, nieprzyjemna aplikacja ze względu na twardość i suchość rysika; po drugie, kolor rozkłada się nierównomiernie i zbiera w bruzdach wargowych; po trzecie, kredka wysusza usta; po czwarte, po około dwóch godzinach wygląda bardzo niechlujnie, gdyż nierównomiernie się ściera.

Nie polecam zawracać sobie nią głowy. Konturówki Essence są tańsze, a o lata świetlne lepsze.


sobota, 6 czerwca 2015

Collection, Super Size Fat Lash Mascara

Bohaterki dzisiejszej notki używam od ponad dwóch miesięcy. I mimo że nie mogę nazwać jej totalnym bublem, nie jestem z niej zadowolona i rozpatruję wyrzucenie jej do kosza zanim ją wykończę.


Zacznijmy może od plusów. Standardowa, klasyczna spiralka raczej nie sprawia problemów podczas aplikacji, ale należy też dodać, że nie jest mistrzem rozczesywania rzęs. Denerwuje mnie nieco glut, który zbiera się na jej czubku, ale dużo tuszów tak ma. Poza tym maskara nie się nie grudkuje i jest odporna na rozmazywanie. Nie zrobiła mi pandy nawet kiedy złapał mnie deszcz, a nie miałam przy sobie parasolki. Przy tym nie stawia oporu podczas demakijażu.



Niestety jak dla mnie tutaj zalety się kończą. Co do wad, spójrzcie proszę na kolor maskary. Ta czerń jest tak wyblakła, że nie czarna. Nie ma dużej różnicy w kolorze między pomalowanymi a nie pomalowanymi rzęsami. Poza tym nie odpowiada mi do końca sucha formuła tuszu, gdyż przez nią i ten wyblakły kolor żeby cokolwiek na rzęsach uzyskać, trzeba nałożyć kilka warstw. Co i tak nie daje obiecywanych grubych, wielkich, odważnych firanek. Zdjęcia mówią same za siebie... Dodam też, że tuszowi czasem zdarza się delikatnie osypać.
 

Cała ta (nie)przyjemność za jedyne 4,99 funtów. Jeśli chcecie coś z tej marki, serdecznie polecam sławny już w sieci korektor. Maskara jest słaba i nie spełnia żadnej z obietnic producenta.  Przez jej sprany kolor nawet te z Was, które lubią delikatny efekt, nie będą zadowolone. Po co wyrzucać kasę w błoto.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...