Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydła. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 grudnia 2019

Ranking naturalnych mydełek eksfoliujących | Lawendowa Farma, Ministerstwo Dobrego Mydła, Miodowa Mydlarnia, Kostka Mydła

Ze względu na jakieś niezidentyfikowane problemy z nerwami nie mogę używać klasycznych scrubów do ciała. To znaczy mogę, ale okupuję to bardzo nieprzyjemnym, wielogodzinnym mrowieniem wnętrza dłoni. To samo dzieje się przy kontrastach zimno-ciepło, na przykład jeśli wrócę zimą do domu z zimnymi dłońmi i umyję je w ciepłej wodzie... Brrr. Jest to sprawa genetyczna, po tacie. Anyway, jeśli chodzi o eksfoliację ciała, znalazłam idealną dla siebie metodę peelingów w mydle. Uwielbiam je, bo są naturalne, generują bardzo mało odpadków, w większości robią solidną robotę, a przy tym nie zostawiają bałaganu w łazience. Oczywiście po każdej sesji z tego typu mydełkiem trzeba zadbać o porządne nawilżenie skóry.

Dziś opowiem Wam o mydełkach, które towarzyszły mi w ostatnich miesiącach. Wszystkie oprócz Lawendowej Farmy dostałam w prezencie od Hexxany, ale sama również kupiłam na zapas trzy kolejne kostki kawowego mydła Ministerstwa.


Miejsce pierwsze: Lawendowa Farma, Kawa z Cynamonem, mydło ręcznie robione metodą na zimno.


To mydło to mój absolutny ulubieniec i wieloletni towarzysz. Pierwszy raz napisałam Wam o nim na blogu (klik) w 2013 roku! I dalej wszystko, co na jego temat naskrobałam jest aktualne. Mydło pięknie pachnie cynamonem i naprawdę mocno eksfoliuję skórę - na granicy bólu. To bardzo mocny, solidny zdzierak.


Miejsce drugie: ex aequo Ministerstwo Dobrego Mydła i Miodowa Mydlarnia
 

Mydło kawa Ministerstwa Dobrego Mydła ma kakaowo-kawowy zapach i jest mocnym zdzierakiem eksfoliującym skórę na granicy bólu. Robi tak samo dobrą robotę, co mydełko Lawendowej Farmy i zajęło drugie miejsce tylko dlatego, że produkt LF ma, moim zdaniem, nieco ładniejszy zapach. Lubię korzenne aromaty po prostu.


Kostki Miodowej Mydlarni mają piękny i zaskakująco poręczny kształt słonecznika, co zapomniałam uwiecznić na zdjęciu.


Mydło Peeling Morelowy przepięknie, słodko pachnie i jest zdecydowanie najmocniejszym zdzierakiem z całego tego towarzystwa. Jestem w stanie masować sobie nim cellulit na udach, tyłku i brzuchu, ale nic poza tym, a sam masaż jest naprawdę bolesny. Wrażliwcy nie mają się co do niego zbliżać.



Mydło Kawa Cynamonowa z Miodem pachnie kawą z nutką cynamonu. Właściwościami zbliżone jest do kawowych kostek Lawendowej i Ministerstwa, więc nie będę się powtarzać.


Miejsce trzecie: Kostka Mydła


Nie zrozumcie mnie źle, jest to nadal świetne mydło. Jest też odczuwalnie bardziej nawilżające od całej opisanej reszty ze względu na białą, natłuszczającą część. Pachnie kakaowo. Umieściłam je na dalszym miejscu ze względu na to że, po pierwsze, ma mniej eksfoliujących drobin niż reszta, a co za tym idzie - słabsze działanie złuszczające (nadal dobre i odczuwalne); po drugie, im mniejsza kostka, tym zdziera słabiej; a po trzecie, jako jedyne pod koniec rozpadło się na wiele małych kawałków.


Miejsce czwarte: mydło Cynamon Ministerstwa Dobrego Mydła


Do mydła Cynamon mam kilka zastrzeżeń. Raz, że nie pachnie cynamonem (zapach jest delikatny i z niczym mi się nie kojarzy), a dwa - na samym początku kostka ściera naskórek na granicy bólu, ale z każdym kolejnym myciem złuszczanie jest coraz słabsze (zapewne spada zagęszczenie złuszczających drobin),  by w końcu mydło tylko delikatnie łaskotało i masowało skórę. Szkoda.


Z oferty LF korzystam od lat, a MDM miałam na celowniku. Bardzo, bardzo się jednak cieszę, że Asia vel Hexxana zwróciła moją uwagę na Miodową Mydlarnię i Kostkę Mydła, bo są to nasze rodzime manufaktury oferujące naprawdę doskonałe, polskie kosmetyki. 

Macie jakieś doświadczenia z naturalnymi mydełkami? Podzielicie się ze mną swoimi ulubieńcami?

sobota, 12 sierpnia 2017

Lawendowa Farma, mydła Kropla Rosy, Miód z Lawendą oraz Płatki Róży

Przy okazji uzupełniania zapasów mojego najukochańszego peelingu kawowego wszechczasów - czyli mydła Kawa z Cynamonem (klik) Lawendowej Farmy, skusiłam się również na miniatury trzech innych mydeł, ot dla wypróbowania.

Wszystkie zużyłam pod prysznicem do mycia skóry ciała, która to jest normalna w kierunku suchej. Od mydełek wiele nie oczekuję - chcę aby umilały kąpiel ładnym zapachem i nie wysuszały skóry.



Mydło Kropla Rosy nie zrobiło na mnie szczególnego wrażenia. Miało bardzo delikatny, ziołowo-kwiatowo-lawendowy zapach, zawierało masujące (nie ścierające!) płatki owsiane i niestety dość mocno wysuszało mi skórę.



Mydło Miód z Lawendą mogę opisać jako przyjemne. Zawierało w sobie drobinki owsa, ale nie dawały one efektu złuszczającego. Kostka delikatnie pachniała lawendą z goździkami, ładnie się pieniła i dobrze myła skórę, ale po kapieli koniecznie musiałam wysmarować się balsamem/olejkiem, bo skóra była ściągnięta.



Płatki Róży było moim faworytem z całej trójki. Pięknie pachniało różami i nie wysuszało mi skóry. Mogłam od czasu do czasu pominąć aplikację balsamu/olejku. Ogólnie naprawdę uprzyjemniało kąpiel.

Znacie Lawendową Farmę?

sobota, 11 czerwca 2016

Sztuka Mydła, Miodostan - mydło miodowe

Od producenta:

W mydle Miodostan odnajdziecie same dobroci: miód, który wygładza i utrzymuje wilgoć skóry, bogate w witaminy i minerały mleko kokosowe oraz natłuszczające i regenerujące masło kakaowe. Mydło tworzy kremową, delikatnie oczyszczającą pianę. Pachnie miodem - subtelnie i słodko wprowadzając w iście błogi stan.
  • Masło kakaowe - natłuszcza i ochrania skórę. To naturalny emolient.
  • Olej ze słodkich migdałów - lekki, dobrze wchłanialny, wygładza i nawilża.
  • Miód - wygładza i zmiękcza skórę. Utrzymuje wilgoć i łagodzi podrażnienia. 
  • Mleko kokosowe - koi, poprawia elastyczność i nawilża, polecane dla skóry suchej i odwodnionej.
  • Oliwa z oliwek - pomaga zachować odpowiednie nawilżenie skóry, koi podrażnienia, wygładza i zmiękcza, jest bogata w naturalne przeciwutleniacze (klik).

Mydełko dostałam od Hexxany.  Sama raczej nie zwróciłabym na nie uwagi.


Producent twierdzi, że mydło pachnie miodem. Mój nos zapachu miodu niestety nie czuje; jedynie zapach przypominający szare mydło. Niestety brak ładnego zapachu odbiera nieco radości z kąpieli.

Mydło ładnie się spienia na kremową piankę. Dziwne w nim jest to, że skórę twarzy myło dobrze i bez uczucia wysuszenia, a po umyciu nim ciała musiałam smarować się czymś nawilżającym, inaczej odczuwałam bowiem ściągnięcie.

Produkt jest dobry, ale mnie nie uwiódł. Spośród producentów mydeł naturalnych miałam wyroby Lawendowej Farmy, Pszelej Dolinki, Sztuki Mydła i Tuli, i to mydła tej pierwszej wiodą u mnie prym.

sobota, 23 kwietnia 2016

Pszczela Dolinka, kawa z mlekiem - mydło naturalnie pilingujące

Kiedyś Wam pisałam, jak bardzo kocham kawowe mydło z Lawendowej Farmy (klik), które od pierwszego do ostatniego zmydlenia bardzo porządnie ściera martwy naskórek i funduje nam mocny masaż antycellulitowy. Już miałam je zamawiać będąc w Polsce, kiedy to na blogach zrobiło się głośno o Pszczelej Dolince, więc oczywiście musiałam sprawdzić, o co taki raban. Zamówiłam zatem mydo konkurencyjne (15 zł za kostkę).

Oj, do teraz pluję sobie w brodę...


Fakt, na początku stosowania mydło ładnie pachnie kawą z syropem waniliowym, jednak z biegiem czasu do kompozycji dołącza typowo mydlana zapachowa nuta.

Produkt tworzy przyjemną kremową choć nie gęstą piankę. Nie powiedziałabym też, że wysusza skórę, ale zostawia na niej jakby woskowy osad. Raczej nie nawilża. Jedna kostka dała mi miesiąc cowieczornych kąpieli, więc wydajność jest standardowa.

Wygląd kostki dla mnie osobiście nie ma znaczenia. Wiem, że niektórym z Was nie podoba się, że nie są one cięte z kwadrata; mi ta kwestia jest zupełnie obojętna. Kostka dobrze leży w dłoni.

Co zatem tak mnie zawiodło? Otóż mydło zawiera kawowe fusy (w mniejszej ilości niż konkurent z Lawendowej Farmy), ale są one usytuowane tylko na wierzchu brązowej części (mydło jest w połowie brązowe, a w połowie białe, prawie jak latte macchiatto). Tylko pierwsza kąpiel daje nam możliwość skorzystania z ich średniej złuszczającej mocy. Do pozostałych kąpieli zostaje już kostka bez fusów, a więc mydło traci zdzierające właściwości, dla których właśnie je kupiłam. Zużylam dwie kostki i w obu ta sama sytuacja. Niniejszym bardzo się zdenerwowałam i zniechęciłam do marki. Bo wiem, że można stworzyć świetne kawowe mydło, co Lawendowa udowodniła.

środa, 10 lutego 2016

Moroccan Natural, organic wonder bar with rhassoul (100 g)

Mam tłustą cerę, która lubi być oczyszczana glinkami. Kiedy więc Hexxana sprezentowała mi mydło zawierające glinkę rhassoul, od razu przeznaczyłam je do wieczornego mycia twarzy. I tak towarzyszy mi już 10 miesięcy, a końca nie widać.


Kostka dobrze leży w dłoni. Na początku była twarda, ale z czasem przez dotykanie jej mokrymi rekoma "rozciapciała się", tzn. mydło rozmiękło (mydło aleppo też tak robi). Moja wina, że nie podzieliłam sobie kostki na mniejsze kawałeczki. Przyznaję, nie chciało mi się. Zmiana konsystencji nie spowodowała problemów z nabieraniem i używaniem produktu.

Mydło pieni się dobrze i ma ni to ziemisty, ni to szaromydlany zapach. Świetnie oczyszcza skórę, a przy tym jej nie wysusza i nie przyczynia się do uczucia ściągnięcia. Producent nawet obiecuje, że kosmetyk nawilża naskórek, ale u siebie tego nie zauważyłam.

Jest to naprawdę dobry produkt, doskonale spełniający swoją rolę. Nie spodoba się jedynie osobom, które lubią, by ich kosmetyki do mycia twarzy ładnie pachniały, oraz tym z Was, którzy szybko się mazidłami nudzą. Mnie powoli dopada to drugie i myślę, że zacznę używać mydła również do mycia ciała. Na pewno się i tu sprawdzi.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Scottish Fine Soaps, Orange soap

Jestem ogromną fanką mydeł. Opisywaną dziś sztuką uraczyła mnie Hexxana. Ponieważ nie miałam wcześniej do czynienia z tą dość sławną w sieci marką, ochoczo zabrałam się do testów.


Pierwsze wrażenie mydełko robi bardzo dobre. Otrzymujemy je w świetnej, metalowej puszeczce, która może robić za mydelniczkę, ale nam służy do przechowywania gumek i spinek córeczki. Kostka ma wygodny kształt i idealną wielkość, więc jest poręczna. Produkt ładnie się pieni, dobrze myje i nie wysusza skóry.

Jedyne moje zastrzeżenie dotyczy zapachu. Liczyłam na aromat soczystego owocu pomarańczy, ale niestety tego nie otrzymałam. Mydło pachnie raczej kwiatem pomarańczy z mydlaną nutą. 

Moje pierwsze spotkanie ze Scottish Fine Soaps zaliczam do udanych.

wtorek, 18 listopada 2014

Nesti Dante, IRIS soap

Mydło dostałam w prezencie od Hexxany.


Na zdjęciu widzicie dużą, dwustu gramową kostkę, która wystarczyła mi na ponad dwa miesiące cowieczornych kąpieli. Mydło zapakowane było w ładny, fioletowo-biały papierek, ale oczywiście przełożyłam je sobie do mydelniczki. Nie mogłam jej zamknąć do końca przez jakieś 3 tygodnie - tak duża jest ta kostka...

Kostka pachnie irysowo z mydlaną nutą, przyjemnie. Pieni się obficie, a pianka jest zbita i kremowa.

Jedynym minusem produktu jest fakt, że musiałam po jego użyciu natychmiast nawilżyć skórę, bo, jak wiele mydeł, trochę wysusza. Innych zastrzeżeń nie mam.

wtorek, 29 lipca 2014

Mydło glicerynowe Organique.

Mydło dostałam od Asi (Kosmetyczny-Przekładaniec). Kostka wystarczyła mi na około miesiąc stosowania raz dziennie do umycia całego ciała.


Produkt ze swojej podstawowej funkcji, czyli mycia, wywiązuje się należycie. Zresztą jeszcze nie spotkałam się z mydłem, które by nie myło :P

Mydła albo nie wysuszają skóry, albo usuwają naturalną warstwę lipidową i zostawiają skórę ściągniętą i "skrzypiącą". Tutaj mamy do czynienia z tą drugą sytuacją, więc bez balsamu/oliwki po kąpieli się nie obejdzie.

Kostka dobrze się pieni. Pianka jest przyjemnie kremowa.

Konkretna wersja ze zdjęcia ma cytrusowy, w założeniu orzeźwiający zapach. Ów jest jednak trochę zbyt intensywny i trochę za bardzo kojarzący się ze środkami do mycia toalety, więc niewielu osobom naprawdę przypadnie do gustu....

Jednym słowem, produkt jest poprawny. Znam lepsze, ale też i dużo gorsze mydła.

poniedziałek, 3 lutego 2014

HexxBOX British Edition with 1001 Pasji and ULA-LA-BEAUTY: Madara, Refreshing Soap

Zgodnie z obowiązującym mnie regulaminem brytyjskiej edycji HexxBOXA recenzja jest w języku angielskim. Na ewentualne pytania chętnie odpowiem w komentarzach.
***
As you may know, I was chosen by Asia from 1001 Pasji blog to test out three products sponsored by ULA-LA-BEAUTY.

I am going to start with Refreshing Soap by Madara. I must confess, I haven't been familiar with the brand before. It turns out that Madara is a Latvian brand which offers a wide range of organic, ECOCERT-certified cosmetics. So far, so good!
Those of you who read my blog regularly know that I love organic skin care. When it comes to body soaps, I want a product that smells good and cleanses my skin effectively without drying it. I have normal skin but certain products can leave it stripped off of its lipid barrier, an effect I don't particularly like. If you want to know whether Refreshing Soap met my expectations, read on.
As you can see, the soap comes in an aesthetic, green, plastic, recyclable bottle with a pump. The bottle looks opaque, yet you can easily see how much product is left inside.

On the bottle you will find all the essential information concerning the product, such as what it is for, how to use it, its volume, etc.

The pump works well till the end. No complaints whatsoever packaging-wise; it is very user-friendly.

This is a 250 ml bottle. I have finished the product within 25 days (I used it once a day). I needed 7-9 portions to cleanse my whole body. 

The soap doesn't foam. Upon contact with wet skin it turns into a kind of emulsion.









The soap is clear and has gel-like consistency. It smells very minty. This is what mint leaves, not menthol, smell like. The fragrance is very natural and very refreshing.







A fresh, natural aromatherapy body soap with Northern Peppermint essential oil and Algae extract. Cleanses deeply, yet gently. Skin feels refreshed and subtly fragranced, your body and mind feel recharged and energized.

Well, let me tell you, all these promises are fulfilled. The product does cleanse your skin and it is gentle. I usually use a moisturiser after having a shower but there were a few occasions when I didn't do it and my skin wasn't unpleasantly dry. I even washed my face with it couple of times and it wasn't dry after either. Cool! Additionally, the soap is really refreshing. Not only does it smell of mint, it leaves a subtle cooling sensation, which is always refreshing, right? And yes, after a shower with this product my mind did feel recharged and energized. I have no complaints whatsoever.


I am not qualified to analyse the ingredients. However, the list of ingredients is short and I don't see anything suspicious here. The product boasts ECOCERT certificate.

You can buy this soap HERE. It costs £9.99. I think it's an ideal product for all those of you who, like me, love organic skin care. Remember about that cooling sensation though. I know it's not everybody's cup of tea.


Bonus:

poniedziałek, 8 lipca 2013

Tuli, mydło naturalne mleczne

Dziś będzie króciutko o szóstym i ostatnim mydle Tuli, z którym miałam do czynienia. To mydło również mnie nie zachwyciło...

  • kostka wystarczyła mi na 3 tygodnie cowieczornych pryszniców
  • mydło ma delikatny, "mydlany" zapach - nic szczególnego i na pewno zapachem  nie umila kąpieli
  • produkt wysuszał mi skórę
  • kostka nie pieniła się za dobrze, musiałam spieniać ją w dłoniach
  • produkt myje skórę, czyli spełnia swoją podstawową rolę

Z oferty mydlarni poznałam mydła miodowe, owsiankę, czekoladowe, kokosowe, mleczne i z jedwabiem. Z tych sześciu tylko mydło kokosowe w miarę przypadło mi do gustu. Produkty mają może i przyjazne składy, ale brakowało im walorów zapachowych, nie były umilaczami kąpieli. Z tego tytułu przygodę z Tuli uważam za zakończoną.

piątek, 7 czerwca 2013

Tuli, mydło naturalne kokosowe

Pierwsze mydło Tuli, z którego jestem zadowolona i nie mam się czego czepiać. Kostka świetnie się pieni, dobrze spełnia swoją funkcję i ma przyjemny zapach. Nie pachnie kokosem, ale zapach jest słodkawy, "czysty". Mydło wykończyłam w trzy tygodnie codziennego stosowania na całe ciało.











Spójrzcie jeszcze na ten skład. Króciutki i przyjazny skórze :)

środa, 22 maja 2013

Lawendowa Farma, Makowy Duet, mydło ręcznie robione metodą na zimno


Kolejne mydło z Lawendowej Farmy, które ogromnie polubiłam.


Makowy duet to kostka koloru beżowego, w której zatopiono duże ziarna maku. Raczej nie nadaje się do twarzy, gdyż ziarna mogą być zbyt szorstkie na tę wrażliwą część ciała. Stosowałam kostkę codziennie do mycia ciała, gdyż ziarna owe fundowały mi ogromnie przyjemny masaż. Moim zdaniem to mydło to nie typowy peeling, a masażer właśnie. Masażowi towarzyszą niebiańskie doznania zapachowe, ponieważ mydło pachnie pomarańczami i goździkami. Zapach kojarzący się z Bożym Narodzeniem, ale nawet wiosną dawał mi dużo radości.



Mydło obficie się pieni, przez co skończyło mi się po 3 tygodniach codziennych kąpieli. Produkt myje skórę bez nadmiernego jej wysuszania, choć ja po kąpieli odczuwałam potrzebę wysmarowania się olejkiem. Do tego kostka ma świetny, naturalny skład, więc stosowałam ją bez obaw, że zaszkodzi maluszkowi. Kostka kosztuje 11 zł.

Ze swojej strony serdecznie polecam :)

wtorek, 7 maja 2013

Organique, mydło oliwkowe z Aleppo (5-8 % zaw. oleju laurowego)

Mydło sprezentowała mi około 1,5 roku temu Przyjaciółka. Jest to zdecydowanie najwydajniejszy kosmetyk z jakimkolwiek się do tej pory zetknęłam. Mydło stosuję do mycia twarzy dwa razy dziennie i zostało mi jeszcze 1/3 tej samej kostki, kupionej 1,5 roku temu... Oczywiście podzieliłam ją sobie na mniejsze kawałki.


Mydło jest twarde. Pieni się dobrze, bardzo szybko wysycha. Pewnie dlatego jest tak wydajne. Trzeba tylko uważać, żeby do mydelniczki nie dostała się woda, bo kostka może rozmięknąć i rozciapać się.

Mydło z zewnątrz jest brązowawe, a w środku soczyście zielone. Pachnie ziołowo, przyjemnie.


Uwielbiam myć tym  produktem twarz. Zostawia ją przyjemnie czystą, a przy tym nie ściąga nadmiernie skóry, choć oczywiście trzeba po jego zastosowaniu zaaplikować na twarz tonik/hydrolat i krem. Jeśli chodzi o właściwości antybakteryjne, wierzę, że produkt je w jakimś stopniu ma, ale nie zauważyłam spektakularnego działania w tym kierunku. Wypryski i tak mi wychodzą pod wpływem różnych czynników i goją się w takim samym tempie, jak zawsze.

Zdecydowanie wolę myć twarz tym mydełkiem niż zwykłymi, drogeryjnymi żelami, które zawsze nadmiernie wysuszały mi skórę. Poza tym mydło nie podrażnia mi naczynek, a to dla mnie bardzo ważne. Jestem z produktu ogromnie zadowolona, choć kiedy za kilka miesięcy wykończę kostkę, odpocznę sobie od niego troszkę. Po takim czasie potrzebuję chwilowej odmiany ;)


środa, 10 kwietnia 2013

Tuli, mydło naturalne z jedwabiem

Dzisiaj będzie króciutko, bo i kolejne mydło Tuli mnie nie zachwyciło, więc po co się rozpisywać ;)

  • dobrze się pieni
  • spełnia swoją rolę - myje
  • pachnie dziwnie: słodko i jakby ziołowo zarazem (brak aromaterapii pod prysznicem)
  • zużyłam kostkę w 3 tygodnie (wieczorny prysznic)
  • nie wysusza skóry, ale również jej nie nawilża
  • kosztuje 10 zł/95 +/-5 g
Mam jeszcze jakieś kostki Tuli w zanadrzu, ale niewiele się po nich spodziewam. Te mydła po prostu mi nie podeszły i tyle.

poniedziałek, 11 marca 2013

Tuli, mydło naturalne czekolada

 Od producenta:

działanie:   wyjątkowość tego mydła wynika z użycia do jego produkcji masła kakaowego i czekolady (90% zawartości ziarna kakaowego). Masło kakaowe jest doskonale wchłaniane. Głęboko wnika w skórę i regeneruje ją dzięki dużej zawartości kwasu oleinowego. Natłuszcza, wygładza, nadaje skórze połysk i gładkość. Ziarna kakaowca są uznanym źródłem przeciwutleniaczy, neutralizujących działanie wolnych rodników niszczących komórki skóry. Kosmetyki zawierające czekoladę podobno ujędrniają  i wyszczuplają ciało. To efekt działania zawartej w ziarnach kakaowca kofeiny. Mydło świetnie się pieni i pachnie wanilią i czekoladą. 
wskazania:  wszystkie rodzaje skóry, także szczególnie wysuszona, zwiotczała, pozbawiona blasku,
stosowanie:  całe ciało (źródło)


Jeśliby mnie kto zapytał, czy polubiłam rzeczone mydło Tuli, powiedziałabym: "ot, mydło". Spełnia swoją rolę i tyle. Tylka nie urywa.

Jak widać, mydło ma apetyczny, czekoladowy kolor. Niestety zapach z obiecanym aromatem czekolady i wanilii nie ma nic wspólnego. Dla mnie to mydło pachniało... ziołowo. Zapach nie był ani przyjemny, ani nieprzyjemny, choć na pewno nie spodobałby się zwolenniczkom kąpielowych umilaczy. 

Mydło myje skórę i jej nie wysusza. Mimo tego po kąpieli zwykle odczuwałam potrzebę zastosowania jakiegoś mazidła do ciała.

Mydło dość słabo się pieni. Łatwiej było je spienić w dłoniach niż przy kontakcie z mokrą skórą. A ponieważ spieniałam je w dłoniach dość intensywnie, kostka wystarczyła mi na jedyne 2,5 tygodnia codziennego stosowania raz dziennie.

Kostka o wadze 95 +/- 5 g kosztuje 10 zł. Skład naturalny.

Osobiście raczej nie przewiduję powrotu.

środa, 20 lutego 2013

Lush, Porridge (mydło owsiankowe)

Owsiankowe mydło Lusha było świetnym prezentem gwiazdkowym.


Bardzo polubiłam się z tym mydełkiem, choć nie jest całkiem bez wad.


Moja kostka miała trochę nieporęczny kształt, więc podzieliłam ją na dwa kawałki. Mydło jest koloru kawy z mlekiem i zawiera w sobie dużo drobinek owsa. Pachnie niesamowicie smakowicie - spożywczo (jak owsianka, miód i pomarańcze), bardzo słodko. Zapach ubóstwiałam. Dodatkowo mydło w przekroju wygląda równie smakowicie, jak pachnie.


Mydło jest bardzo miękkie jak na tego typu produkt. Dodajmy do tego fakt, że bardzo obficie się pieni (zawiera SLS), a od razu można słusznie wnioskować, że nie jest najwydajniejsze na świecie. Mi wystarczyło na niecałe trzy tygodnie codziennego stosowania na całe ciało.

Kostka doskonale myje skórę nie zostawiając na niej ani śladu mydlanego osadu. Po kąpieli skóra nie jest wysuszona, ale zwykle czułam potrzebę zastosowania jakiegoś mazidła do ciała dla pełnego komfortu. Drobinki owsa w czasie kąpieli lekko masują skórę, ale produktu nie można w żadnym razie nazwać peelingiem. Niestety po każdej kąpieli w brodziku zostawało mnóstwo tego owsa, choć porządne spłukiwanie dawało radę (nie musiałam od razu sprzątać prysznica ze ścierą, jak to bywało w przypadku domowego peelingu kawowego).

Skład przedstawia się następująco:

Kostka kosztuje Ł2,95/100 g.

Podsumowując, bardzo dobre mydełko o rewelacyjnym, smakowitym zapachu i właściwościach masujących. Nie jest może najwydajniejsze i trochę brudzi brodzik (owies), ale ogólnie przypadło mi do gustu i cieszę się, że je poznałam.

Miałyście jakieś doświadczenia z mydełkami Lush?

środa, 6 lutego 2013

Lawendowa Farma, Kawa z Cynamonem, Mydło ręcznie robione metodą na zimno


Bohater dzisiejszego posta jest moim osobistym HITEM w kategorii peelingów do ciała. Co mówi o nim producentka?


Wyobraźcie sobie, że nie są to puste obietnice. No dobra, mydło cellulitu się nie pozbędzie, ale reszta to szczera prawda!

Zacznę od tego, że mydełko pięknie się prezentuje:


Trochę jak kawał czekolady ;) Do tego kostka cudownie pachnie. Te z Was, które nie lubią aromatu kawy, ucieszy wiadomość, że dominuje tu apetyczny zapach cynamonu. Nuty kawowe i waniliowe są gdzieś w tle.

Mydło rzeczywiście tworzy obfitą pianę. Co za tym idzie zmydla się szybko - kostka wystarczyła mi na 10 kąpieli. Ale ponieważ sięgałam po nią raz w tygodniu, dało mi to ponad dwa miesiące użytkowania. Dlaczego fundowałam sobie tę przyjemność tylko raz w tygodniu? Już mówię - to najostrzejszy peeling do ciała z jakim miałam kiedykolwiek do czynienia. Drapak maksymalny. Peeling jest tak ostry, że nie używałam go na dekolt i biust. Jakkolwiek masaż był przyjemny (choć miejscami prawie bolesny), nie chciałam przesadzać z częstotliwością, żeby nie doprowadzić do uszkodzeń naskórka.

Dzięki temu mydełku możemy cieszyć się ujędrniającymi właściwościami kawy bez przymusu sprzątania brodzika po kąpieli. Poza tym nie trzeba samemu nic kręcić - fantastyczna opcja dla leniuchów. Ostrzegam jednak, że skóra po kąpieli jest obdarta z wszelkiej warstwy lipidowej, jest tak czysta, że aż skrzypi, więc zastosowanie jakiegoś nawilżacza jest absolutną koniecznością.

Cała ta przyjemność to jedyne 10 zł/110 g (klik).

Skład produktu jest świetny:


Jak napisałam, jest to mój peelingowy hit. ALE ja jestem gruboskórna, nie mam na ciele wrażliwej skóry, ani nie jestem uczulona na cynamon. A więc jakkolwiek uwielbiam to mydło i cieszę się, że kupiłam ostatnio dwie kostki, więc mam jeszcze sztukę w zapasie, muszę podkreślić, że NIE POLECAM TEGO ZDZIERAKA OSOBOM O CIENKIEJ, WRAŻLIWEJ SKÓRZE ORAZ UCZULONYM NA CYNAMON.

środa, 30 stycznia 2013

Lawendowa Farma, Plaster Miodu - Mydło robione ręcznie metodą na zimno

Mydło przyszło do mnie w wymiankowej paczce od Lady In Purplee :* Za 110 g zapłacimy 10 zł (klik).


Niestety nie zrobiłam zdjęcia kostki :( Mydło jest koloru kremowego, a do jednego z dłuższych boków został wtopiony plater wosku pszczelego. Wygląda to super. Wosk po części zniknął (rozpuścił się?), a po części odpadł mniej więcej, kiedy mydło było w połowie zużyte.


Skład produktu wygląda następująco:


Jak widać skład jest naturalny. Mydło nie zawiera potencjalnych alergenów, w tym olejków eterycznych. Określiłabym je jako bezzapachowe. Albo powiem tak, mój nos tu nic nie czuje, ale na skórze po kąpieli zostaje zapach kojarzący mi się z woskiem od świecy. Co zaskakujące, zapach utrzymuje się na skórze dość długo, przez kilka godzin.

Mydło zmydla się w raczej standardowym tempie. Kostka wystarczyła mi na mniej więcej miesiąc codziennych kąpieli. Produkt dobrze się pieni, a pianka ta jest przyjemnie miękka i kremowa.


Producentka obiecuje:


Rzeczywiście mydło jest bardzo delikatne, a w składzie widnieje miód. Zapach wosku pszczelego zostaje na skórze, choć w mydle go nie czuję. Ja natłuszczenia skóry nie zaobserwowałam, ale mydło jej absolutnie nie wysuszało i nie zostawiało na niej charakterystycznej dla wielu tego typu produktów "mydlanej powłoki".  Jeśli miałam lenia, mogłam sobie darować po kąpieli aplikację balsamu/olejku bez większych szkód dla skóry.

Produktu używałam głównie na ciało, ale kilka razy umyłam nim twarz - sprawdziło się bardzo dobrze. Z powodzeniem stosowałam go również czasem do higieny intymnej. 

Podsumowując, jest to delikatne ale skuteczne mydło, które nie wysusza skóry. Zapach wosku pszczelego pozostający na skórze odbierałam jako neutralny - ani mi się nie podobał, ani mi nie przeszkadzał. Mydło oceniam jako bardzo dobre i bardzo polecam je wrażliwcom.

czwartek, 6 grudnia 2012

Scandle Cosmetics, BIO-mydło jabłkowe

Mydło trafiło do mnie w czerwcu od Piękności Dnia :*



Zacznę od tego, że ta 110 g kostka okazała się bardzo wydajna. Wystarczyła mi na całe 5 tygodni stosowania raz dziennie. Zapewne jest to związane z faktem, że mydło nie pieni się zbyt obficie. W kontakcie z wodą powstaje delikatna, jakby kremowa, bardzo przyjemna pianka.

Mydło bardzo dobrze myje, a przy tym nie wysusza skóry (uwaga - do twarzy nie stosowałam, więc nie wiem, jak by się tu sprawdziło). Nie nawilża jej, ale od czasu do czasu odpuszczałam sobie po kąpieli aplikację oliwki i nie miałam z tego tytułu większych nieprzyjemności - skóra nie reagowała przesuszem. Z powodzeniem stosowałam również ten produkt do higieny miejsc intymnych - podrażnień nie odnotowano.

Mydełko ma świetny skład - to lubię!


Jedyny, a zarazem dość poważny, minus tego produktu to zapach. W stanie suchym mydło ma przyjemny, kwaskowaty zapach jabłek. Jednak w kontakcie z wodą i skórą zapach robi się dość nieprzyjemny. Skojarzenia? Brudne szmaty prane w szarym mydle...

Ze względu na skład i właściwości mogę mydło jak najbardziej polecić, jeśli nie jesteście zbyt wrażliwe na pewne zapachy :]

środa, 26 września 2012

Tuli, mydło naturalne owsianka

Dziś będzie o produkcie, którego nie mogę nazwać bublem, ale który mnie nie zachwycił. 


Co o mydle owsianka mówi producent?

działanie:   Najłagodniejszy z naszych peelingów. Zmiękcza naskórek i delikatnie złuszcza martwe komórki.  Masaż pobudza krążenie i poprawia koloryt skóry. Stymuluje naturalny proces regeneracji komórek poprzez dostarczanie im cennych minerałów (m.in. potas, wapń, magnez, żelazo, mangan, a nawet cynk).
wskazania:  wszystkie rodzaje skóry, także podrażniona, pogryziona przez owady
stosowanie:  całe ciało, twarz
dostępność:  mydło jest dostępne w kostkach o wadze  90 - 100 g (KLIK)


Mydło kupiłam z myślą o myciu ciała, bo twarz myję mydłem Aleppo. Zależało mi na skutecznym, naturalnym peelingu, po którym nie będę musiała sprzątać prysznica ;) Do tego intrygowała mnie forma peelingu w kostce.

Jak widać, mydło ma postać żółtawej, prostokątnej kostki, w której zatopiono kawałki owsa. Zapach nie pieści zmysłów, ale nie jest zły. Jedyne określenie, jakie mi się nasuwa, to takie, że zapach jest... mydlany. A zatem mydło o zapachu mydlanym :P 

Producent pisze o delikatnym działaniu złuszczającym. Niestety na mojej dość grubej skórze działania takiego nie odnotowałam wcale. Nie jest to zdzierak. W zasadzie po mydło można sięgać codziennie, jak  po zwykłe mydło, tyle że wtedy na światło dziennie wychodzi jego zasadnicza wada - kostka bardzo szybko się zmydla. Praktycznie dwa tygodnie i po sprawie. A kostka kosztuje przecież 10 zł. Jakoś średnio się to kalkuluje ;)

Mydło oczywiście myje, ale też wysusza skórę. Balsam po kąpieli jest w moim przypadku koniecznością. Produkt bardzo dobrze się pieni.

Podsumowując, jako mydło kostka sprawdza się dobrze, choć nie pieści zmysłów zapachem i jest niewydajna. Jeśli zaś oczekujesz działania peelingującego, tutaj tego nie znajdziesz.

Znacie? Lubicie?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...