Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nuxe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nuxe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 października 2016

Nuxe, Reve de Miel, krem do rąk i paznokci

Hexxana (:*) zagląda na mojego bloga od kilku już lat i dobrze wie, że zawsze narzekam na suchość swoich dłoni. Postanowiła zatem temu zaradzić obdarowując mnie tubką (75 ml) kremu do rąk Nuxe. Przeznaczonego do dłoni suchych i zniszczonych właśnie.


Krem zapakowano w poręczną tubkę z klapką. Nie mam żadnych zastrzeżeń w tym względzie. Kosmetyk ma niezbyt gęstą, ale treściwą kosnystencję, jest koloru białego i jak na mój gust nieco zbyt intensywnie pachnie różano-orientalnymi nutami. Ja zdecydowanie musiałam się do tego aromatu przyzwyczaić, ale nie mogę powiedzieć, żebym go polubiła.

Moja sucha skóra dłoni po posmarowaniu spija mazidło w 99%, więc nie zostaje na niej wyczuwalny film.

W składzie doszukamy się kilku naprawdę fajnych substancji, takich jak olej kokosowy, olej migdałowy, wosk pszczeli, miód, olej z awokado, olej różany, witamina E, olej sojowy, alantoina, masło shea, olej arganowy czy ekstrakt z rumanku. Mojego ukochanego mocznika niestey nie ma.

Czy krem naprawia, odżywia i chroni suche dłonie? Tak - odżywia i chroni jeśli są w dobrej kondycji; daje po aplikacji uczucie nawilżenia i ukojenia. W okresie przesuszu jednak pomagał doraźnie i na krótko, co przy dobrym składzie nieco dziwi, ale moje dłonie niestety są wyjątkowo wymagające. 

Ja osobiście raczej do niego nie wrócę, bo moje dłonie kochają mocznik, ale nie jest to zły produkt. Zapewne są tu osoby, które miały pozytywne doświadczenia z tym kosmetykiem? Dajcie znać!

niedziela, 13 grudnia 2015

Nuxe, balsam do ust Reve De Miel

Spotkanie z legendą Nuxe umożliwiła mi moja kochana Słomka. Kosmetyk wywołuje skrajne emocje - ma zarówno wiele zwolenniczek, jak i przeciwniczek. Ja skłaniam się ku pierwszej grupie.


Żółtawy, cytusowo pachnący balsamik Nuxe zamknięto w zakręcanym słoiczku z eleganckiego, matowego szkła. Już sama ta otoczka daje nam poczucie, iż obcujemy z kosmetykiem z wyższej nieco półki. Konsystencję kosmetyk ma dziwną - niejednolitą, zawiera w sobie grudki i jest na ustach charakterystycznie lepki. Gdybym miała zgadywać, powiedziałabym, że to sprawka miodu, którego, jak i innych naturalnych dobroci, jest tu całkiem sporo. 

Ponieważ produkt aplikuję palcami, i ponieważ, jak wspomniałam, jest lepki, przez co nie widzę go pod kosmetykami kolorowymi, stosuję go głównie grubą warstwą, niczym maseczkę, na noc. Rano budzę się z mięciutkimi, nawilżonymi i zregenerowanymi wargami. Skuteczności kosmetykowi nie odmówię i jedyne zastrzeżenia mam do konsystencji, co jednak nie zniechęci mnie do powrotu do tego skutecznego mazidła.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...