Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perfumy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perfumy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 września 2017

Nina Ricci, Nina EDT

Poznajcie Ninę:


nuta głowy: cytryna, limonka, Caipirinha
nuta serca: piwonia, zielone jabłko, pralinki
nuta bazy: drewno jabłoni, piżmo, biały cedr


Nina mieszka w uroczym flakoniku w kształcie jabłuszka z korkiem imitującym listki.

Tuż po spryskaniu skóry w nos uderzają świeże nuty cytrusowe. Dominują cytryna z limonką, nutka alkoholowa czai się gdzieś w tle. Po kilku minutach na pierwszy plan bezceremonialnie wpycha się jaśnie pani piwonia. Piwonia lubi grać pierwsze skrzypce i być w centrum uwagi. Lubi być adorowana, nie ma więc nic przeciwko wizycie wesołego pana jabłuszko. Tym bardziej, że przyniósł dla  niej małe, słodkie pralinki. Po pewnym czasie kwiatowa słodycz ustępuje miejsca posypanej cukrem świeżości, a następnie znowu się wysładza stopniowo słabnąc, by wkrótce całkowicie ulotnić się ze skóry.

Nina jest zapachem wesołym, lekkim, beztroskim i ulotnym (dosłownie, bo ulatnia się ze skóry w przeciągu czterech godzin). Jak lato i na lato. Nie poddusza, nie ciągnie się ogonem, trzyma się blisko skóry, nie dominuje. Nina będzie pasować młodym (duchem również), spontanicznym dziewczętom. Jest to raczej zapach na co dzień, nie na wieczór. Taka przyjemna acz niespecjalnie oryginalna czy nietuzinkowa kompozycja.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Flora by Gucci, Gorgeous Gardenia EDT

Skoro mamy wiosnę, postanowiłam pokrótce przedstawić Wam sympatyczną, kwiatowo-owocową kompozycję od Gucci. Perfumy te dostałam kilka lat temu w prezencie urodzinowym i polubiłam od pierwszego niuchnięcia.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: czerwone jagody, gruszka
nuta serca: biała gardenia, plumeria
nuta bazy: paczula, brązowy cukier


Flakonik jest przepiękny. Mała rzecz a cieszy.

Kiedy dostałam te perfumy kilka lat temu, bardzo chętnie sięgałam po nie jesienią i zimą. Zapach jest słodki, a wtedy był jeszcze mocny i ogoniasty; nie chciałam latem nikogo nim niechcący poddusić (w końcu co podoba się mnie, może u kogoś innego wywołać ból głowy). Zimą za to bardzo poprawiał mi, dziecku lata, humor.

Teraz, około 3 lat później, po tę samą flaszkę sięgam nawet w cieplejsze miesiące, bo starzejąc się zapach stracił na projekcji i trzyma się blisko skóry. Pewnie gdybym nie miała dość sporej kolekcji perfum, zużyłabym go zanim to nastąpiło, ale ja lubię wybór i dopasowuję sobie perfumy do okazji i nastroju. 

Tracąc na projekcji perfumy nie utraciły swojego uroku. Bynajmniej. Są wesołe, niezobowiązujące, przyjemnie słodkie. Na sobie najbardziej czuję mieszankę jagód i gruszek na kwiatowym tle. Może i nie jest to nic wyrafinowanego, ale dzięki temu zapach jest noszalny i idealny na co dzień.

sobota, 15 sierpnia 2015

Mój zapach tegorocznego lata: Davidoff, Cool Water Woman

Typ kwiatowo-wodny


nuta głowy: ozon, ananas, melon, czarna porzeczka
nuta serca: lilia wodna, głóg, konwalia, jaśmin
nuta bazowa: wetiweria, sandałowiec, brzoskwinia, jeżyna 


Po jakie zapachy najchętniej sięgacie latem? Ja zwykle poszukuję czegoś świeżego, lekkiego, niezobowiązującego. I myślę, że tak właśnie można opisać Cool Water Woman, choć nie wszyscy uznają te perfumy za lekkie.

Już sama kampania reklamowa, jak i kolor i kształt flaszki (niczym kropla wody) sugerują, że mamy tu do czynienia z odświeżającym zapachem wodnym.

Otwarcie jest dość banalne, ananasowo-cytrusowe, niektórym wręcz kojarzące się z odświeżaczem do toalety, by dosłownie po kilku chwilach przejść na kwiatową stronę mocy. W tle pobrzmiewają gdzieś owoce, ale nie zauważam, jakoby choć na chwilę wyszły na pierwszy plan. Niby jest to zapach lekki, ale nie do końca. Jest w nim coś ciężkawego. Niby jest to zapach dość banalny, ale na mojej skórze naprawdę ładnie brzmi. Szkoda tylko, że krótko... Po jakiś czterech godzinach już go na sobie nie czuję. Jest też raczej bliskoskórny; cytrusowy ogon szybko się ulatnia.

Polecam choć niuchnąć. Ja z chęcią wypsikam swoją buteleczkę, ale nie wiem, czy zdecyduję się kupić ponownie. Nie jestem wierna perfumom i lubię je zmieniać.

wtorek, 13 listopada 2012

Givenchy, ange ou demon le secret, EDP

Dziś pokażę Wam swój, przynajmniej na chwilę obecną, ulubiony zapach z mojej pachnącej kolekcji. Kocham ange ou demon le secret miłością gorącą i namiętną. To "mój" zapach.


Nuty zapachowe:
Nuta głowy: żurawina, cytryna, zielona herbata
Nuta serca: jaśmin, biała piwonia, kwiaty wodne
Nuta bazy: białe piżmo, paczula, akord drzewny


Jak widać, nie jest to skomplikowana kompozycja. I wiecie co? Jest piękna w swojej prostocie. Zacznę od tego, że słodką żurawinę czuję na sobie od początku do końca. Najpierw puszcza się ona w tany w kółeczku z cytryną i zieloną herbatą. Otwarcie jest słodko-orzeźwiające, niesamowicie przyjemne. Po kilkunastu minutach kompozycja się wysładza. Cytryna i zielona herbata uciekają w kąt, ustępując miejsca jaśminowi i innemu kwieciu. Jest słodko, ale w przyjemny, nieduszący sposób. Smutno mi jedynie, że na końcu nie czuję paczuli, bo lubię jej zapach...

Perfumy są z gatunku bliskoskórnych, ale trwałość mają bardzo przyzwoitą - czuję je na sobie przez przynajmniej sześć godzin.

Flakon jest śliczny, ale trzeba się z nim obchodzić delikatnie. Nie radzę podnosić go chwytając za nakrętkę, ponieważ jest ona bardzo luźna i można niechcący stłuc butelczynę tego cuda...

Ange ou demon jest delikatny i subtelny. Raczej anielski niż diabelski - nie ma tu nic demonicznego. Tak, mógłby mieć ogon, bo ja lubię kiedy zapach się za mną ciągnie. Tak, paczula mogłaby być wyczuwalna. Tak, flakon mógłby być mniej podatny na uszkodzenia. Nic to, i tak uwielbiam te perfumy. Nosząc je czuję się kobieco i pociągająco. Są moją drugą skórą. Kocham!


Swoją drogą Givenchy coś trafia w moje upodobania zapachowe. Testowałam Play for Her i planuję w przyszłości zakupić flakon. A teraz ange ou demon le secret :)

PS. Mogłybyście polecić mi jakąś przyjemną żurawinowo-owocowo-kwiatową kompozycję? Ten zapach pokazał mi, jak cudnie potrafi pachnieć żurawina. I teraz mam ochotę na więcej :)

A jak już jesteśmy przy czymś zmysłowym, widziałyście ten teledysk?


Nie dość, że piosenka sama w sobie jest fantastyczna, to ten teledysk jest cholernie sexy. Uwielbiam Pink :)

piątek, 14 września 2012

Giorgio Armani, Acqua di Gioia EDP

ha ha, nie ma to jak robić zdjęcia w pracy, kiedy w barze nie ma klientów :P


 Nuty zapachowe:
nuta głowy: cytryna, mięta
nuta serca: jaśmin, różowy pieprz, peonia
nuta bazy: laudanum, cedr, cukier


Perfumy te dołączyły do mojej kolekcji w styczniu, kiedy to w sklepie The Scent World trwała pobożonarodzeniowa promocja 50% off na cały asortyment. Jak mogłam nie skorzystać? Z perspektywy czasu cieszę się jednak, że skusiłam się na jedyne 30 ml - zazwyczaj kupuję większe pojemności. Nie, nie chodzi o to, że zapach jest zły. Wręcz przeciwnie. Ma jednak dwie wady, które go u mnie skreślają, ale o tym za chwilę.

Otwarcie jest u mnie zdominowane przez miętę podszytą jakąś słodyczą; cytryna pobrzmiewa w tle. Dzięki temu flakonowi dowiedziałam się, że mięta w perfumach to nie moje klimaty, ale tu na szczęście miętę czuć tylko przez kilka minut, po czym płynnie przechodzi ona w niegryzący w nos różowy pieprz. A zapach różowego pieprzu bardzo lubię :) Akordowi temu towarzyszą słodkie nuty kwiatowe oraz wciąż delikatnie wyczuwalna cytryna. Jest pikantnie, słodko i świeżo zarazem - jest dobrze :) Moim zdaniem jest to zapach idealny na wiosnę, lato i wczesną jesień.

Flakon jaki jest, każdy widzi. Nic specjalnego, ale dobrze leży w dłoni.

A teraz dwie wspomniane wady. Po pierwsze i najważniejsze, perfumy czuję na sobie tylko przez ok. 2,5 godziny. Marny wynik jak na EDP, nieprawdaż? Po drugie, tak jak CK sheer beauty, Acqua di Gioia trzyma się bardzo blisko skóry; zapach jest wyczuwalny tylko przy bliskim kontakcie, a, jak wiecie, ja lubię ciągnący się za mną ogon :) Z tego tytułu mimo że zapach bardzo mi się podoba, nie kupię go ponownie. Wolę zainwestować w znacznie trwalsze Play for Her od Givenchy, jeśli zatęsknię za różowym pieprzem podszytym kwiatową słodyczą ;)

Znacie? Lubicie?

piątek, 24 sierpnia 2012

Calvin Klein, Sheer Beauty EDT


Nuty zapachowe:
nuta głowy: brzoskwinia Bellini, czerwone jagody, bergamotka
nuta serca: jaśmin, różowa lilia, piwonia
nuta bazy: drewno sandałowe, piżmo, kwiat wanilii



Z zapachem tym zetknęłam się w dość zabawny sposób. Kilka miesięcy temu wertując któryś z brytyjskich magazynów, które kupuję wyłącznie dla dodatków, natknęłam się na stronę reklamującą Sheer Beauty. Reklamie towarzyszył bloter. Wystarczyło jedno niuchnięcie, żeby perfumy trafiły na wishlistę (o zgrozo, bez testów nadgarstkowych). A potem przyszły moje urodziny i dostałam w prezencie własny flakon :)

Jak to zwykle w takich przypadkach bywa, zapach na mojej skórze jest trochę inny niż na papierku. Nie oznacza to, że gorszy; po prostu inny. Tam wyczuwałam ukochaną, słodką bergamotkę. Natomiast na mojej skórze otwarcie nie jest słodkie. Wręcz przeciwnie - opisałabym je jako cierpko-gorzkie. Przyznaję, nie wiem, jak pachną brzoskwinia Bellini i czerwone jagody, ale nie rozpaczam, ponieważ mój nos ma swoje własne zdanie odnośnie tego, co znajduję się w nucie głowy. Według mojego nosa nuta głowy zdominowana jest przez cytrynę i limonkę bez dodatku słodyczy. Słodycz przychodzi z czasem, kiedy to cytrusy zostają zdominowane przez subtelne akordy kwiatowe. Nuty bazy na sobie nie czuję; na mojej skórze na kwiatach się kończy.

Zapach jest świeży, wprost idealny na lato. Zauważyłam, że szczególnie lubię po niego sięgać, kiedy ubieram się casualowo. Wyjątkowo pasuje do jeansów i koszulki. Mimo całej sympatii nie kupię go jednak ponownie, mimo iż zużyję z przyjemnością. Co dyskwalifikuje Sheer Beauty w moich oczach? Powody są dwa. Po pierwsze, zapach jest nietrwały; utrzymuje się na mojej skórze przez jedyne 3-4 godziny. Dla mnie to za mało... Po drugie, perfumy są zbyt subtelne i bliskoskórne. Ja lubię, kiedy cięgnie się za mną delikatny ogon i kiedy jestem otoczona mgiełką zapachu. A tego koleżkę czuć tylko wtedy, kiedy przytknie się nos do skóry.

Na koniec słówko o flakonie - jest śliczny. Przypomina zawieszkę na naszyjnik. Bardzo mi się podoba :)

Znacie? Lubicie?

wtorek, 7 sierpnia 2012

Shalimar Initial, Baby Doll, L’eau the one, Idylle, Deseo, Play for her, Dior Addict Eau Sensuelle: subiektywny przegląd

Nie wiem, czy którakolwiek z Was zwróciła uwagę na fakt, że jeszcze ani razu nie poświęciłam ani jednej notki na temat perfum. Nie wynika to z faktu, że perfum nie używam, o nie! Po prostu mój nos nie jest wyczulony na niuanse olfaktoryczne. Przyznam się Wam też, tylko się nie śmiejcie!, że najzwyczajniej w świecie nie wiem/nie pamiętam, jak pachnie wiele stosowanych w perfumerii substancji. Przykładowo, mój nos wyczuje różę, bez, czy cytrusy, bo wiem jak one pachną. Ale nie wiem, jak pachnie opuncja czy cedr, więc tych zapachów nie jestem w stanie zidentyfikować... Do tej pory zapachy dzieliłam na "ładne" i "fuj", ewentualnie na "świeże" i "ciężkie". Ostatnio jednak zaczęło mnie ciągnąć w stronę perfum. I tak, jak w zeszłym roku posiadałam 4 flakony, które otrzymałam w prezencie na urodziny czy gwiazdkę, tak teraz jest ich o 100% więcej, a  mi ciągle mało. Wciąga mnie świat zapachów. Oczywiście nie mam złudzeń, że kiedykolwiek będę potrafiła opisywać zapachy jak Sabbath czy Diggerowa, ale jakoś tak ni z tego, ni z owego naszła mnie ochota na podzielenie się swoimi wrażeniami na temat niektórych perfum :)

Nie, to jeszcze nie koniec przydługiego wstępu! Muszę podzielić się z Wami jeszcze pewnym spostrzeżeniem. Otóż jeszcze do niedawna byłam święcie przekonana, że "świeżuszki" to ja. Tymczasem odkąd testuję coraz więcej zapachów, dochodzę do wniosku, że jednak wolę zapachy nieco słodsze, kwiatowe. Cytrusy w dalszym ciągu mile widziane, ale jednak bergamotka to jest to! Najśmieszniejsze jest to, że nawet nie wiem, kiedy zmieniły mi się preferencje...

Dziś mały subiektywny przegląd zapachów, których odlewki i próbki dostałam od Hexxany i... od kogoś jeszcze. Niestety nie pamiętam, która z Was była tak miła, że podarowała mi próbki perfum Diora i Givenchy. Przepraszam! Zastanawiam się nad tym od dwóch dni i nie mogę sobie przypomnieć :(



Pamiętajcie, że jest to przegląd subiektywny! A zapachy to już w ogóle bardzo subiektywna sprawa...

1. Guerlain, Shalimar Initial EDP

Nuty zapachowe:
nuta głowy: bergamotka, pomarańcza, nuty zielone
nuta serca: irys, róża, jaśmin, wetiwer, paczula
nuta bazy: wanilia, bób tonka, białe piżmo

Ten zapach jest słodki i dość ciężki, ale przy tym naprawdę zmysłowy. Otwarcie przypomina mi nieodparcie Chanelową "piątkę" - ulubiony zapach mojej mamy - ale rozwijając się Shalimar idzie w zupełnie innym kierunku. Środkowe kwiatowe akordy są naprawdę piękne; nie przytłaczają, nie wywołują bólu głowy. Shalimar jest bardzo trwały, czuję go na sobie przez około 7 godzin. Nie trzyma się blisko skóry, ale otacza nas od stóp do głów pachnącą mgłą. Zapach kojarzy mi się z elegancką kobietą w garsonce, pewną siebie businesswoman. Na pewno trzeba do niego dojrzeć. Póki co czuję, że na razie nie jesteśmy sobie pisani, ale myślę, że za parę lat się spotkamy :)


2. Guerlain, Idylle EDP

Nuty zapachowe: 
nuta głowy: konwalia, bez, frezja, peonia, jaśmin
nuta serca: bułgarska róża
nuta bazy: paczuli, białe piżmo

Jeśli miałabym opisać ten zapach jednym słowem, byłby to "bez". Na mojej skórze bez zdominował wszystkie inne składniki zapachowe. Zapach jest dość płaski, nie ewoluuje. Innymi słowy, bez czuję na sobie od początku do końca. I jakkolwiek uwielbiam zapach bzu, Idylle mnie rozczarowały. Po Guerlain i po zetknięciu z Shalimarem - perfumami zmysłowymi i wielowymiarowymi - oczekiwałam więcej. Do tego dochodzi niezadowalająca trwałość - 4 godziny i po sprawie. Dodam, że zapach trzyma się blisko skóry. Jest ładny, ale tylko ładny; brakuje "tego czegoś".


3. YSL, Baby Doll

Nuty zapachowe:
nuta głowy: czarna porzeczka, pomarańcza, jabłko, ananas 
nuta serca: róża, frezja, konwalia, heliotrop 
nuta bazy: cedr, drzewo sandałowe, bób tonka, wanilia

Wiem, że te perfumy są popularne i mają wiele wielbicielek. Ja niestety do nich nie należę... Są w przyrodzie pewne zapachy, które przyprawiają mnie o autentyczny ból głowy: czarna porzeczka (której smaku nie znoszę) oraz róża. A tu występują oba... Tuż po psiknięciu na mojej skórze na pierwszy plan wybija się znienawidzona czarna porzeczka podszyta grapefruitem - te słodko-kwaśne akordy najzwyczajniej w świecie mnie męczą. Potem robi się jeszcze gorzej, bo na wierzch wyłazi róża, przyprawiając mnie o ból głowy. Jak widać, ja i Baby Doll nie jesteśmy sobie pisani.


4. Dolce & Gabbana, L’eau the one EDT

Nuty zapachowe:
nuta glowy: bergamotka,mandarynka, liczi, brzoskwinia
nuta serca: śliwka,owoce egzotyczne. konwalia, jasmin, lilia biała
nuta bazy: ambra, piżmo, wanilia, wetiwer

Te perfumy z kolei podbiły moje serce :) Bergamotka? Uwielbiam! Mandarynka? Brzoskwinia? Kocham! Śliwka? Wanilia? Mmm, to jest to :) Zapach jest słodki, ale nie przesadnie. Jest wesoły i przyjemny, nadaje się do noszenia na co dzień. Pozostawia za nami ogon, co lubię w perfumach :) L'eau the one trafiły na moją wishlistę od pierwszego niuchnięcia :)


5. Jennifer Lopez, Deseo EDP

Nuty zapachowe: 
nuta głowy:liście bambusa, yuzu, sycylijska bergamotka, frezja 
nuta serca: jaśmin, różowe geranium , kwiat pomarańczy, mimoza 
nuta bazy: Ambra, dąb, drzewo sandałowe, drzewo cedrowe, paczuli, akordy mineralne

Początek jest bardzo słodki, ale nieprzytłaczający; rozwijając się zapach robi się coraz bardziej landrynkowy, ale cały czas jest przyjemny. Jak dla mnie jest to zapach dla dziewczyny w każdym wieku Znowu: jest ładny, ale nie porywa na tyle, żeby mi się marzył własny flakon. Poza tym jest nietrwały - 3 godziny mnie nie satysfakcjonują...


6. Givenchy, Play for her EDP

Nuty zapachowe: 
nuta głowy: różowe ziarna pieprzu, biała brzoskwinia, bergamotka, groszek pachnący.
nuta serca: kwiat tiare, kwiat i liść magnolii, drzewo amyris
nuta bazy: drzewo sandałowe, piżmo

Ten zapach zachwycił mnie swoją "innością". Otwarcie jest mocno pieprzne, niemal kręci w nosie. Obok pieprzu czuć brzoskwinię i bergamotkę, ale to pieprz gra pierwsze skrzypce. Z biegiem czasu zapach się wysładza, robi się kwiatowy, ale czuję w nim coś jakby skarmelizowany cukier? Perfumy są również trwałe - czuję je na sobie przez około 7 godzin. Zapach dziwny, ostro-słodki; słodycz z pazurem. Zdobył moje serce :) Moim zdaniem to perfumy na chłodniejsze miesiące.


7. Dior, Dior Addict Eau Sensuelle EDT

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: absolut i róża
Nuty serca: róża i jaśmin
Nuty bazy: białe piżmo i cedr

A na sam koniec zapach, który sprawił, że po jednym psiknięciu miałam w głowie tylko jedną myśl: "kill me now!". Obrzydliwość. Mydło w najgorszym tego słowa znaczeniu. Paskudny ulep wywołujący ból głowy. Boa dusiciel zabijający nas i całe otoczenie. Nigdy, NIGDY więcej!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...