Pokazywanie postów oznaczonych etykietą yves rocher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą yves rocher. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 kwietnia 2018

Ulubieńcy minionej zimy | Vianek, Estee Lauder, IOSSI, Bandi, Yves Rocher, Podopharm, NARS, Burberry

Tak, ten post miał powstać w okolicach pierwszego dnia wiosny. Tak, jak zwykle zdarzyło się życie i nie było kiedy zebrać myśli. Aż do teraz. Zdaje się, że w ogóle będę pisać nieregularnie, w miarę możliwości, od przypadku do przypadku. Być może rzadziej niż bym chciała, ale całkowicie rezygnować z tego mojego hobby jeszcze nie chcę, więc po prostu spodziewajcie się ode mnie frustrującej nieregularności ;)

A tak w ogóle to bardzo, bardzo się cieszę, że już po zimie. Jestem stworzeniem słońco- i ciepłolubnym.

A teraz przejdźmy do ulubieńców minionego sezonu, co by go podsumować, z nim się pożegnać i wyrzucić go z pamięci.

NARS, bronzer Laguna (klik)


Bronzer Laguna towarzyszył mi przez całą zimę. Bardzo podobał mi się kolor i efekt na twarzy. Nie jest ani za chłodny, ani za ciepły, więc nadaje się zarówno do konturowania jak i dodania twarzy nieco koloru. Takie bronzery zdecydowanie lubię najbardziej. Zawiera mikroskopijne drobinki, których nie widać na skórze. Ich zadaniem jest nadanie produktowi ładnego wykończenia. Na mnie Laguna utrzymuje się do około ośmiu godzin i znika równomiernie, bez plam. 


Burberry, Cat Lashes


To jeden z moich gwiazdkowych prezentów. Bardzo dobry tusz! Lekko pogrubia rzęsy, ładnie je wyczesuje, nie sypie się, nie kruszy, nie rozmazuje. Daje naprawdę przyjemny efekt końcowy, który jeszcze Wam pokażę.


Vianek, odżywczy płyn micelarny tonik 2 w 1


Kolejny świetny (po nawilżającym) micel od Vianka. Again, dobry skład, szybkie i skuteczne działanie, nie wysusza, nie podrażnia, nie irytuje naczynek. Rzeczywiśce doskonale sprawdza się w roli toniku.


Vianek, nawilżający tonik-mgiełka do twarzy (klik)


Polubiłam się z ichnimi micelami, zaprzyjaźniłam się również z tonikiem. Ma ładny skład, przyjemny zapach, lekko żółtawy kolor, nie uderza po kieszeni, rzeczywiście delikatnie nawilża i mieszka w butelce z atomizerem, który jednak nie daje lekkiej mgiełki, a po twarzy chlusta, co świetnie dobudza rano. Bardzo przyjemnie mi się go używało.


Estee Lauder, Advanced Night Repair Eye, Advanced Night Repair Synchronized Recovery Complex II, Night Wear Plus 3-Minute Detox Mask, Day Wear Advanced Multi-Protection Anti-Oxidant Creme, Night Wear Plus Anti-Oxidant Night Detox Creme (klik)


W podlinkowanej notce opisałam pokrótce każdą z miniatur z tego zestawu. Tutaj, w ramach podsumowania, napiszę tylko, że doskonale sprawdziły się na szybko odwadniającej się od zimna i grzejników cerze, utrzymując ją w wyśmienitym stanie. Naprawdę byłam pod wrażeniem.


IOSSI, aksamintna róża, krem regenerująco-nawilżający z acerolą, różą i algami (klik)


Na pewno nikogo tą pozycją nie zaskoczyłam. Moja naczynkowa cera zdaje się bardzo lubić różę. A jeśli jest ona zawarta w naturalnym kosmetyku polskiej produkcji, cóż, w to mi graj! Stosowałam krem IOSSI na noc, bo na dzień sięgam po filtry. Szybko dostrzegłam jego moc. W kilka dni doprowadził moją skórę do siebie po choróbsku, czyli optymalnie ją nawilżył i zregenerował zdziesiątkowany katarem nos. Na tym jednak nie koniec. Każdego ranka patrząc na siebie w lustrze widziałam, jak stopniowo poprawia się faktura skóry. Naskórek zrobił się zauważalnie gładszy i przyjemny w dotyku, skóra zyskała na zdrowym, wewnętrznym blasku i wyglądała naprawdę dobrze. Poza tym krem świetnie łagodził grę naczyń, dzięki czemu rumień nie dawał mi się mocno we znaki, nie pojawiły się nowe "pajączki", a cera miała bardziej wyrównany koloryt.


Bandi, krem ochronny z probiotykami SPF 30


Zimą zazwyczaj wystarcza mi SPF 30. Tym razem ochronę tę znalazłam w kremie Bandi, który odpowiada mi również pod wielona innymi względami. Jest gęsty i nie da się go nałożyć cienką warstwą, co w przypadku filtrów jest bardzo dobrą rzeczą. Przy swojej gęstości produkt nie obciąża w żaden sposób cery. Nie jest tłusty, a wręcz daje matowo-satynowe wykończenie na twarzy, a makijaż nosi się na nim bajecznie. Kosmetyk nie wususza skóry i nie szkodzi jej w żaden inny sposób. Nie spodziewałam się, że będę z niego aż tak zadowolona.


Yves Rocher, Riche Creme, Comforting Anti-Wrinkle Cream (klik


Nie jest mi specjalnie po drodze z marką Yves Rocher; nie mam zaufania do ich kosmetyków. Dlatego pokazany tu krem pod oczy stanowił dla mnie pozytywne zaskoczenie. Przy pierwszym zetknięciu wydał mi się lekki, a co za tym idzie - mało odżywczy. Podczas regularnego używania okazało się jednak, że to pierwsze wrażenie było bardzo mylne. Kosmetyk naprawdę dobrze nawilżał. Znakomicie spisywał się pod makijażem, a stosowany nieco grubszą warstwą na noc rzeczywiście nawilżał i koił, dzięki czemu skóra była elastyczna. Oczywiście zmarszczek mi nie wyprasował, ale jestem realistką i nie miałam podobnych oczekiwań.


Podopharm, maska do dłoni i stóp z mikrosrebrem (klik


Zima to ciężki czas dla moich wymagających dłoni. Na szczęście miały sprzymierzeńca w postaci marki Podopharm i ich produktu z mocznikiem i mikrosrebrem. Kiedy sięgnęłam po ten krem, moje dłonie przdstawiały obraz nędzy i rozpaczy. Były przesuszone do tego stopnia, że samoistnie pękała mi skóra, z plamami egzemy, pomarszczone jak u staruszki. I to pomimo regularnej pielęgnacji - tak po prostu reagują na zimno, grzejniki i detergenty (płyny do zmywania naczyń bardzo masakrują mi dłonie). Wystarczyły dosłownie ze trzy aplikacje abym odczuła i dostrzegła wyraźną różnicę. Mimo iż krem był dość tłusty, moje dłonie wchłaniały go niemal całkowicie i zostawał mi na nich jedynie delikatny film typu "niewidzialne rękawiczki". Od razu po aplikacji odczuwałam ogromną ulgę, znikało uczucie skóry za małej o kilka rozmiarów. Wspomniane niewidzialne rękawiczki utrzymywały się przez całkiem długi czas - nie musiałam sięgać po kosmetyk po każdym myciu rąk. Przy regularnym używaniu kilka razy dziennie z biegiem czasu stan skóry bardzo się poprawił - znikły przesuszenia, zagoiły się ranki i egzema, naskórek zrobił gładszy i przyjemniejszy w dotyku. 


Podopharm, regenerujące serum do stóp (klik)


Serum miało przyjemny zapach werbeny i nie chłodziło stóp. Stosowałam je na noc grubą warstwą z bardzo dobrymi rezultatami. Skóra moich stóp jest sucha i wykazuje ogromną tendencję do błyskawicznego rogowacenia w newralgicznych miejscach, na przykład na piętach. Serum Podopharm moje stopy bardzo ładnie nawilżało, uelastyczniało naskórek i spowalniało proces rogowacenia.


To by było na tyle. Znacie któryś z wymienionych tu kosmetyków?

niedziela, 18 marca 2018

Yves Rocher, Riche Creme, Comforting Anti-Wrinkle Cream

O opisywanym dziś kremie Yves Rocher słyszałam wiele pozytywnych opinii, ale sama nie miałam parcia na zakup. Było nam jednak przeznaczone się spotkać, gdyż przywędrował do mnie w prezencie od kochanej Hexxany.

Czternastomililitrowa tubka wystarczyła mi na około dwa miesiące stosowania rano i wieczorem.


Jak widać, producent zapakował krem do typowej dla tego typu kosmetyków tubki z dziubkiem. Sam produkt ma postać białej emulsji i nie jest ani specjalnie rzadki, ani specjalnie gęsty. Potrzebuje kilku minut na wchłonięcie.


Przy pierwszym zetknięciu krem ten wydał mi się lekki, a co za tym idzie - mało odżywczy. Podczas regularnego używania okazało się jednak, że to pierwsze wrażenie było bardzo mylne. Kosmetyk naprawdę dobrze nawilża, a przy tym spokojnie nadaje się do stosowania i na dzień, i na noc. Znakomicie spisuje się pod makijażem, gdyż zapewnia nawilżenie skórze pod oczami, a jednocześnie świetnie współgra z podoczną kolorówką. Stosowany nieco grubszą warstwą na noc rzeczywiście nawilża i koi, dzięki czemu skóra staje się elastyczniejsza i ładniej wygląda. Oczywiście zmarsczek nie prasuje, ale jestem realistką i nie mam podobnych oczekiwań.

Muszę przyznać, że to jeden z lepszych kremów pod oczy, z którymi się zetknęłam.

środa, 27 grudnia 2017

Ulubieńcy minionej jesieni | Zoeva, NARS, Sylveco, Vianek, LIQPHARM, Kneipp, Yves Rocher, Mazidła ,Podopharm

Przyszła zima a wraz z nią czas na kosmetyczne podsumowanie jesieni i pokazanie Wam, co mi ją umilało. Zacznijmy od kolorówki.

Zoeva, The Basic Moment Eyeshadow Palette (klik)

Paletkę dostałam od Justyny. Jesień miałam zabieganą, a paletka ta umożliwia szybkie wykonanie niezobowiązującego dzienniaka i jest w pełni samowystarczalna. Poza tym cienie te stanowią fajne tło dla intensywnych pomadek.


NARS, Radiant Creamy Concealer (klik)

To był prezent od Hexxany. Niestety już wydłubuję z opakowania resztki. Korektor sprawdzał się u mnie fantastycznie - ukrywał niewyspanie, zmęczenie, zasinienia pod oczami, rozświetlał spojrzenie a do tego nie wysuszał ani nie obciążał delikatnej skóry pod oczami. Big love!


NARS, Blush/Bronzer Duo (Orgasm i Laguna) (klik)


To duo też dostałam od Hexxany i po kompakt sięgałam tej jesieni niemal codziennie. Szczególnie polubiłam się z Laguną; róż Orgasm niestety jest  na mnie nietrwały i wymaga kombinowania podczas aplikacji.


Przejdźmy do pielęgnacji, gdyż tu mam więcej perełek.

Sylveco, lipowy płyn micelarny (klik); Vianek, nawilżający płyn micelarny (klik)



Jesienią poznałam i zachwyciłam się micelami naszych polskich marek-sióstr. Oba kosemtyki były bardzo skuteczne, a przy tym delikatne, lekko nawilżające, o ładnych składach. Różnią się zapachem - ten z Vianka jest dużo przyjemniejszy. Micel Sylveco według mojego nosa zajeżdża sianem.


Sylveco, hibiskusowy tonik do twarzy (klik)


Naprawdę miło mi się po ten tonik sięgało. Delikatnie koił  i nawilżał, ładnie pachniał i był po prostu przyjemny w użyciu.


LIQPHARM, LIQ CE, serum night (klik)


Oczywiście nie mogę zapomnieć o tym serum! Optymalnie nawilżało - tak dobrze, że nie musiałam wspierać się dodatkowo kremem nawilżającym; samo serum wystarczało bym budziła się z dobrze nawilżoną skórą. Przez dwa miesiące stosowania naskórek zrobił się elastyczniejszy, poprawiła się faktura skóry, była ona zdrowo rozświetlona. Kosmetyk wykazał się również działaniem łagodzącym - pięknie uspokajał rumień i grę naczyń, ładnie wyrównując koloryt cery. 


Natural Therapeutic Grade, olej z awokado (klik)

Świetny olej, który znalazł u mnie mnóstwo zastosowań, o czym szerzej pisałam w podlinkowanym poście.


Kneipp, peeling enzymatyczny w granulkach


Jak kilka tu wspomnianych kosmetyków, dostałam go do wypróbowania od Hexxany, dzięki której poznałam naprawdę wiele perełek. Peeling Kneipp jest super. Bardzo wygodny w użyciu (spieniamy go z wodą i kładziemy wytworzoną pianę na twarz) i skuteczny - najlepsze połączenie.


Yves Rocher, Riche Creme, Comforting Anti-Wrinkle Cream


Ten krem pod oczy też dostałam od Hexxany. Jest naprawdę dobry! Świetnie nawilża i uelastycznie skórę pod oczami. Doskonale sprawdza się też pod makijażem.


Mazidła, zestaw Voluplus do biustu (źródło)


Dwie butelki tej mieszanki kupiłam ponad pół roku temu po rekomendacji Bogusi. Nadal pozostaję pod wrażeniem tego olejku. Pięknie nawilża i uelastycznia skórę biustu, dzięki czemu piersi są jędrniejsze, unoszą się i sprawiają wrażenie pełniejszych. Żaden z wcześniej stosowanych przeze mnie kosmetyków nie dał aż tak zauważalnych rezultatów.


Vianek, nawilżający żel do higieny intymnej


Jak już wielokrotnie wspominałam, zdecydowana większość drogeryjnych żeli do higieny intymnej nie sprawdza się u mnie, gdyż mnie podrażnia i wywołuje swędzenie. Nie Vianek. Płyn ma ładny skład, dobrze myje i odświeża, i przede wszystkim nie podrażnia.


Podopharm, regenerujące serum do stóp


Kolejny prezent od Hexxany i kolejny hicior. Regeneruje, nawilża i zmiękcza skórę stóp, czyli robi to, na czym mi zależy. Jest gęsty, treściwy i tłusty, co może niektórym przeszkadzać, ale ja jestem z  niego ogromnie zadowolna.

piątek, 22 stycznia 2016

Yves Rocher, Intense Color Single Eyeshadow, 31 Taupe Rose

Cień, który dziś pokazuję, dostałam niedawno od Hexxany. Mi, fance neutrali na oku, odpowiada w każdym calu.

Opakowanie cienia jest w porządku. Plastik nie rysuje się, zamyka się dobrze, ale przy otwieraniu nie połamiemy sobie paznokci. Sam cień ma bardzo ładny, chłodny odcień taupe podbity fioletowo-różowymi tonami. Wykończenie perłowe może nie każdemu odpowiadać, ale mnie w tym wydaniu się podoba. Uwielbiam ten cień za to, że można wykonać nim ekspresowy makijaż - dodajemy tylko kreskę i gotowe. Lubię go też łączyć z kobaltem na linii wodnej; bardzo mi się podoba w takim połaczeniu.

Cień jest porządnie sprasowany, ale może się troszkę osypywać podczas aplikacji.


Fankom chłodnych nudziaków mogę tylko serdecznie polecić. Jedyny minus, jaki upatruję w tym kosmetyku to fakt, że producent zaleca zużyć go w 6 miesięcy od otwarcia, co nawet przy bardzo częstym używaniu jest niewykonalne.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Yves Rocher, Foot Beauty Care, anti-fatigue iced gel

Produkt ten dostałam od Asi - Kosmetycznego Przekładańca. Dziękuję kochana :)

Mazidło ma postać fioletowego żelu, który szybko się wchłania. Pachnie jak połączenie lawendy z miętą pieprzową - świeżo i orzeźwiająco. Stosowałam go codziennie wieczorem. Tubka o pojemności 50 ml wystarczyła mi na miesiąc używania.

Wspomniana tubka ma wygodny korek na zatrzask i jest przezroczysta, co łatwo pozwala śledzić stopień zużycia  produktu. Wykonana jest z bardzo twardego plastiku. Z tego powodu końcówki produktu nie da się wycisnąć i najlepiej po prostu przeciąć tubkę.


Żel nie ma nawilżać skóry stóp czy zapobiegać rogowaceniu pięt. Jego zadaniem jest chłodzenie stóp i znoszenie uczucia zmęczenia. I z zadania tego wywiązuje się bardzo dobrze. Okazał się być prawdziwym wybawieniem w upalne dni, gdyż daje mocne uczucie chłodzenia, które utrzymuje się na stopach przez około 10 minut. Sprawiało to, że czułam się przyjemnie orzeźwiona. Świetna sprawa na upały!

Produkt może nie nawilża (podkreślam, nie takie jest jego zadanie), ale również nie wysusza stóp. Po prostu fajny, chłodzący kosmetyk na lato :)

czwartek, 25 kwietnia 2013

Yves Rocher, Tradition De Hammam, maseczka z glinką marokańską do twarzy i włosów


Tubkę maseczki YR o pojemności 30 ml sprezentowała mi Hexxana :* Znam kilka wielbicielek tego produktu (Kat, Stri :*). Czy zaliczam się do tego grona? 

Przed użyciem warto tubkę wstrząsnąć, bo glinka i woda lubią się rozwarstwiać. Mazidło jest kolory brązowego i ma mocny, orientalny zapach. Jak to glinki mają w zwyczaju, wysycha na buzi, dlatego warto co jakiś czas spryskać twarz wodą/hydrolatem.

Tubka wystarczyła mi na około 10 aplikacji na twarz (na włosy jej nie używałam), więc wydajność oceniam na plus.






















Według zaleceń producenta maseczkę nakładamy na twarz na 5 minut, po czym ją spłukujemy. Lubię robić to pod prysznicem, bo glinka (jak to glinka) brudzi wszystko naokoło przy zmywaniu.









Jak działa? Bardzo dobrze. Oczyszcza skórę, matuje ją i rozświetla, lekko ściąga pory. Lubię przy zmywaniu wykonać nią sobie delikatny mechaniczny peeling.

Jest jednak coś, co mnie do produktu niestety zniechęciło. Otóż przez minutę-dwie po nałożeniu czuję mocne pieczenie skóry. Wprawdzie nie przełożyło się ono na długotrwałe podrażnienie naczynek, ale powodowało na tyle duży dyskomfort, że raczej nie przewiduję powrotu do maski. Zresztą lubię glinki do samodzielnego kręcenia :)




















No i słit focia dla osób, które lubią maseczkowe zdjęcia :D

poniedziałek, 4 lutego 2013

Yves Rocher, Jedwabisty szampon odżywczy do włosów suchych

Bohater dzisiejszego posta pochodzi z wymianki z Lady In Purplee :* Było to moje pierwsze, bardzo interesujące zetknięcie z szamponem marki Yves Rocher :)

Przytoczę Wam tu obietnice producenta, bo nie mogłam sfotografować dla Was polskiej nalepki, gdyż pod wpływem wilgoci uległa uszkodzeniu:

 Efekt dla urody
Włosy miękkie, odżywione i jedwabiste.

Składnik aktywny
Mleczko z owsa: odżywia i łagodzi.

Zalety produktu
Formuła bez silikonu, aby odżywić włosy nie obciążając ich.

Stosowanie
Nakładać na zwilżone włosy.
Masować delikatnie przez 2 minuty.
Obficie spłukać wodą.
Unikać kontaktu z oczami

Więcej o składniku aktywnym
Wywodzący się z Europy Wschodniej owies, uprawiany jest na świecie w regionach o klimacie umiarkowanym. Owies pochodzący z ekologicznych upraw został wyselekcjonowany ze względu na swoje właściwości odżywcze dla włosów i łagodzące dla skóry głowy.

Rezultaty
Włosy są odżywione dla 87%* kobiet.
*test stosowania przeprowadzony na 46 ochotniczkach w ciągu 4 tygodni

Gest dla ochrony środowiska
Flakon nadaje się do recyklingu: pomyśl o sortowaniu odpadów.
Zakręć wodę podczas nakładania szamponu i mycia głowy, aby ograniczyć jej zużycie.

Zaangażowanie Kosmetyki Roślinnej
98% składników pochodzenia naturalnego.
Składniki pochodzenia roślinnego: mleczko z owsa bio, baza myjąca pochodzenia roślinnego.
Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego.
Bez silikonu, bez sztucznych barwników.
Bez parabenów.
(źródło)

Szampon zamknięto w zielonej, plastikowej butelce z klapką. Nie ma problemu z wydobyciem produktu do ostatniej kropelki. Poza tym można postawić butelkę "do góry nogami", co jest dla mnie ogromnym plusem. Dzięki temu, że  butelka jest przezroczysta, możemy na bieżąco śledzić poziom zużycia produktu.

W sklepie internetowym marki szampon kosztuje na chwilę obecną 9 zł/200 ml. Mi butelka o tej pojemności wystarczyła na miesiąc używania co drugi dzień.

Produkt jest koloru białego. Konsystencję mogę określić jako bardzo gęstą. Pieni się dość dobrze. Zapach szamponu jest dość intensywny i słodki, ale nie potrafię go z niczym skojarzyć.

Jak widać, szampon przeznaczony jest do włosów suchych. Moje przetłuszczają się przy skórze głowy, a są suche na końcach. Z tego względu nie należę do założonej grupy docelowej. Dlatego szampon nie sprawdził się u mnie do końca. I tu zastrzegam: produkt absolutnie nie jest zły, nie był po prostu dobrany do mojego typu włosów. Otóż szampon jest bardzo bogaty. Zostawia włosy czyste (radzi sobie również  z olejami), wygładzone, nawilżone (właściwie nie musiałam po nim sięgać po odżywkę), śliskie, dociążone. Niestety w moim przypadku troszkę zbyt dociążone. Tak, jak normalnie moje włosy wyglądają dobrze przez dwa dni, tak tutaj już po dniu-półtorej widać było oklapnięcie i obciążenie. I to właściwie mój jedyny zarzut. Jednocześnie wierzę, że osoby z suchą skórą głowy i suchymi włosami mogą być z tego produktu zadowolone. Zwłaszcza, że ma nienajgorszy skład:


sobota, 29 września 2012

Yves rocher podkład niebrudzący, Lirene Dermoprogram Natural Look 2 w 1, Hanskin Collagen Lifting BB: subiektywny przegląd

Od jakiegoś czasu testuję odlewki trzech wymienionych w tytule produktów:


Jak widać, produkty są zróżnicowane kolorystycznie :)

Jak się sprawdziły na mojej 26-letniej, tłustej cerze?


1. Yves Rocher, podkład niebrudzący (odcień 100)

Z wizażu:
Skóra nieskazitelna przez 14 godzin.
Płynna konsystencja z zawartością utrwalających fitopigmentów, która nie brudzi ubrań, łatwo się rozprowadza i pozostawia skórę nieskazitelną od rana do wieczora. Gwarantowana trwałość przez 14 godzin.
Składniki pochodzenia roślinnego: Wyciąg z soi, woda bławatkowa, witamina E, mangiferyna. Fitopigmenty to pigmenty mineralne otoczone roślinnym wyciągiem z soi. Idealnie się dopasowują do fosfolipidów skóry i zapewniają doskonałe połączenie podkładu ze skórą. Dzięki temu podkład doskonale się utrzymuje.
Testowane pod kontrolą dermatologiczną.
Podkład niebrudzący zawiera tylko pigmenty mineralne pochodzenia naturalnego.
Pudełka są z kartonu pochodzącego z kontrolowanych upraw leśnych.

Cena: 56zł / 30ml
(KLIK)

Sporą odlewkę podkładu dostałam od Lady In Purplee :* Produkt przypadł mi do gustu najbardziej z całej trójki :)

Podkład jest jasny (odcień 100) i wpada w żółć, a nie róż. Daje przyjemne, satynowe wykończenie oraz lekkie w stronę średniego krycie. Wygląda bardzo ładnie na twarzy: nie daje efektu maski, nie waży się, nie włazi w pory, nie utlenia się. Po przypudrowaniu skóra twarzy jest matowa przez 4-5 godzin - bardzo dobry wynik! Produkt nie zapycha cery. Jeden mały minusik podkład dostaje ode mnie za intensywny zapach. Nie lubię, kiedy produkty do twarzy są intensywnie perfumowane.

Polubiłam go :)



2. Hanskin, Collagen Lifting BB cream

Krem dedykowany jest cerom dojrzalszym od mojej. Ma działać liftingująco, przeciwzmarszkowo i wybielająco. Posiada filtr SPF 35 PA++

Miniaturę 10 ml kremu podesłała mi Hexxana :*

Na temat działania przeciwzmarszczkowego się nie wypowiem, bo nie mam jeszcze tego typu problemów. Wybielenia przebarwień nie zaobserwowałam, ale za to mogę powiedzieć, że filtr działa bardzo dobrze :)

Przejdźmy do właściwości kremu. Ma dość rzadką konsystencję, dzięki której aplikuje się go szybko i przyjemnie. Zapychania, utleniania się, czy zbierania w porach nie zaobserwowałam. Krem ma ładny, beżowy odcień i zaskakujące, jak na krem BB, dobre krycie. Ponieważ dedykowany jest cerom dojrzałym,  ma mocno rozświetlające wykończenie. I właśnie ze względu na nie na razie krem muszę sobie odpuścić. Cera tłusta + świetliste wykończenie = zintesyfikowany błysk i konieczność sięgnięcia po armię bibułek matujących już po 2 godzinach.

Krem się u mnie nie sprawdza, ponieważ nie jetem jeszcze w grupie targetowej. Muszę jednak stwierdzić, że jest to bardzo dobry produkt i wierzę, że cery 35+ (zwłaszcza te suche) będą z niego zadowolone :)



3. Lirene Dermoprogram Natural Look 2 w 1 (407 Light)

Z wizażu:
Zawarta w nowych fluidach Lirene Natural Look silikonowa baza Aksamitna Gładkość tworzy na skórze jedwabisty film, który idealnie wygładza i wyrównuje powierzchnię skóry, naturalnie kryjąc widoczne pory i delikatnie rozświetlając cerę. Jednocześnie, zawarte w bazie składniki pochłaniają nadmiar sebum, wspomagając matowienie skóry. Dzięki bazie, pigmenty fluidu są równomiernie rozprowadzone, fluid utrzymuje się na skórze dłużej, a makijaż wygląda świeżo i naturalnie przez cały dzień. Kompleks Skin-HydroSmooth zawarty w fluidach Lirene Natural Look zawiera pigmenty w specjalnych otoczkach, zapewniające równomierne rozprowadzenie fluidu, a także kwas hialuronowy, który intensywnie nawilża, pomagając przywrócić skórze aksamitną gładkość.
Skład: /`Tiramisu`/ Aqua, Dimethicone, Isodecane, Nylon-12, Cyclohexasiloxane, Squalane, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Dimethicone Crosspolymer, Glycerin, Sodium Chloride, Polyglyceryl-4 Isostearate, Silica Dimethyl Sylilate, Cyclopentasiloxane, Triethoxycaprylylsilane, Sodium Hyaluronate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum, Benzyl Alcohol, Limonene, Geraniol, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77499 (28.01.2011)

Cena: 27,99zł / 30ml (KLIK)

Sporą odlewkę tego produktu dostałam od Kataliny :*, u której podkład się sprawdza (recenzja Kat). Ja z kolei mam zupełnie inne odczucia...

Mazidło ma przyjemną formę musu i tuż po nałożeniu daje pół-satynowe, pół-matowe wykończenie. Ma lekkie krycie. Odcień 407 Light wpada w żółć i jest dla mnie sporo za ciemny. Widać to było nawet po roztarciu. Nie kolor jednak zniechęcił mnie do tego produktu, a to, jak zachowuje się on na mojej skórze. Po pierwsze, już przy aplikacji wchodzi mi w pory i w rezultacie mam na policzkach morze ciemnych kropek. Poza tym moja skóra najzwyczajniej w świecie dusi się pod silikonowym płaszczykiem (mam tak z każdą bazą silikonową, więc po nie nie sięgam) i reaguje wzmożoną produkcją sebum. Kiedy zaś po 2 godzinach wylewa mi się na twarz morze sebum (gdzie te składniki, co niby pochłaniają jego nadmiar?), podkład jeszcze bardziej ciemnieje mi na twarzy. Jednym słowem - produkt mnie oszpeca zamiast upiększać (na zdjęciu poniżej tego niestety nie widać).

Jak widać - dwie twarze, zupełnie inny efekt ;)


Znacie któryś z tych produktów?

sobota, 2 czerwca 2012

Yves Rocher, lash plumping mascara

Jeśli mowa o Yves Rocher, do tej pory zetknęłam się jedynie z pielęgnacją z serii Plaisirs Nature. Dzięki Hexxanie (:*) moja znajomość asortymentu marki powiększyła się o tusz dodający objętości rzęsom. Całkiem fajny tusz :)

Produkt ma przyjemne dla oka opakowanie w kolorze fuksji. W jego wnętrzu kryje się szczoteczka o klasycznym włosiu i kształcie klepsydry. Na szczoteczkę nie nabiera się za dużo tuszu, choć jego nadmiar zostaje na czubku spirali. Szczoteczką wygodnie się operuje zarówno przy górnych, jak i dolnych rzęsach. Tusz ma ładny odcień czerni. Jakościowo nie ma się do czego przyczepić: nic się nie osypuje, ani nie rozmazuje. Jeśli chodzi o pogrubienie rzęs, cóż... z pustego i Salomon nie naleje. Mam rzadkie i krótkie rzęsy; tusz ładnie je podkreśla, ale spektakularnej objętości im nie daje. Jak widać na zdjęciach, maskara nieco skleja rzęsy, ale można je oczywiście łatwo rozczesać (czego nie zrobiłam do zdjęć, bo chciałam pokazać, jak tusz wygląda po moim nieudolnym nałożeniu).

Nie wiem, jaką maskara ma konsystencję tuż po otwarciu, jak również nie jestem w stanie wypowiedzieć się na temat jej żywotności - zwyczajnie nie wiem, kiedy mój egzemplarz został otworzony :)

Produkt kosztuje 49 zł/9 ml.



I don't have much experience with Yves Rocher products. So far I have only tired body hygiene and care products from the Plaisirs Nature series. Thanks to my friend Hexxana I've had an opportunity to get familiar with the lash plumping mascara. Quite a decent product BTW :)

I like the fuchsia colour of the tube. The brush has classic bristles which don't gather too much product. However, you can find some excess mascara on the tip of the brush. The brush makes application of the product to both upper and lower lashes fairly easy. Quality-wise there is nothing to complain about - the product doesn't smudge. As for the effects... well, I have short and thin lashes and it's probably impossible to make them look really thick. The mascara might glue some of the lashes together but nothing really disastrous.

Note that I have no idea what kind of consistency the product has when just opened. Neither do I know how long can the mascara be used once opened as I received a used product from a friend just to check it out.

It costs £12.25/9 ml.

czwartek, 22 września 2011

Yves Rocher, Les Plaisirs Nature, mydło, żel pod prysznic i balsam do ciała jeżyna / blackberry soap, shower gel and body lotion

Dziś o trzech produktach Yves Rocher, które wygrałam w rozdaniu Hexxany :* Bardzo się z tej wygranej ucieszyłam, bo o serii Les Plaisirs Nature czytałam wiele dobrego :) W rzeczywistości kosmetyki okazały się jeszcze lepsze, niż się tego spodziewałam!

Today I'm going to write about three Yves Rocher products I won in Hexxana's (:*) giveaway. I was really happy when I found out that I had won because I'd read sooo many good reviews of the Les Plaisirs Nature products :) The cosmetics turned out to be even better than I expected!


 
1. "Mydło z zawartością jeżyny zapewnia gęstą, kremową pianę, która delikatnie myje skórę i pozostawia na niej przyjemny zapach. Składniki pochodzenia roślinnego: dzika jeżyna, gliceryna roślinna, baza myjąca pochodzenia roślinnego." (KLIK)

1.The pleasure of a soap enriched with wild blackberry
This soap enriched with wild blackberry wraps you in a rich, creamy lather that cleanses your skin with mildness and leaves it pleasantly scented.
(SOURCE)
  • Dostępność: stancjonarne sklepy Yves Rocher, sklep internetowy.
  • Cena: 7,90 zł
  • Waga: 100 g
  • Kolor: biały
  • Zapach: CUDOWNY! Mydełko obłędnie pachnie prawdziwą jeżyną. Zapach utrzymuje się na skórze przez kilkanaście minut.
  • Konsystencja: stała ;)
  • Wydajność: używam mydła od około 3 tygodni i jeszcze całkiem sporo go zostało; myślę, że wystarczy mi na około 5 tygodni (używam raz dziennie), więc produkt jest bardzo wydajny.
  • Skład: świetny, nie ma SLS, SLES (mimo tego mydło ładnie się pieni), barwników, składników pochodzenia zwierzęcego; w mydle znajdziemy glicerynę, wyciąg z jeżyny, wyciąg z liści rozmarynu, wyciąg z pestek słonecznika.
  • Działanie: po kąpieli skóra jest czysta i pachnąca. Jednak, jak większość mydeł, mydło zmywa ze skóry warstwę lipidową, więc po kąpieli czuję potrzebę użycia balsamu.
  • Availability: Yves Rocher shops, online.
  • Price: £3.50.
  • Volume: 100 g.
  • Hue: white.
  • Fragrance: AMAZING! The soap smells of real blackberries. The scent lingers on your skin for several minutes after shower.
  • Consistency: solid ;)
  • How long before you're done with it: I think the soap is going to last for about 5 weeks, a good result :)
  • Ingredients: the list of ingredients is quite impressive; no SLS or SLES (but the soap still foams), no colourants or animal-derived substances. The formula contains glycerin, blackberry extract, rosemary leaf extract, and sunflower seed extract.
  • Effects: the soap leaves your skin clean. Additionally, the skin smells amazing. However, after showering with the soap my skin feels dry so I have to use a body lotion.


2.  "Żel z zawartością jeżyny zmienia się w lekką pianę. To pyszna chwila apetycznej przyjemności i odprężenia w niezwykle intensywnym i delikatnym aromacie. Składniki pochodzenia roślinnego: dzika jeżyna, woda z hamamelisu bio, gliceryna roślinna, baza myjąca pochodzenia roślinnego. pH neutralne dla skóry. Formuła ulegająca biodegradacji." (KLIK)

2. Get fruity!
Suitable for use in either the shower or bath, this foaming gel will bring a touch of fruit-scented sweetness to your morning routine. Its neutral pH means it can be used as frequently as you wish, whilst its gentle foam and 'good enough to eat' fragrance will make it popular with all members of the family.

Plus Points:
Its neutral pH formula for the skin enriched with blackberry juice, and its fragrance of deliciously ripe blackberries. (SOURCE)
  • Dostępność: stancjonarne sklepy Yves Rocher, sklep internetowy.
  • Cena: 3,98 zł za 100 ml
  • Pojemność: ja miałam buteleczkę o pojemności 50 ml; widzę, że w sklepie internetowym można nabyć butlę o pojemności 400 ml.
  • Kolor: soku jeżynowego :)
  • Zapach: CUDOWNY! Żel obłędnie pachnie jeżyną. Zapach utrzymuje się na skórze przez 1-2 godz.
  • Konsystencja: żel jest dość rzadki.
  • Wydajność: mi moja buteleczka 50 ml wystarczyła na około 5 kąpieli.
  • Opakowanie: z bardzo twardego plastiku (nie da się ścisnąć), odkręcane. Na szczęście nie miałam problemu z wydobyciem produktu, bo żel jest dość rzadki i spokojnie z buteleczki wypływał.
  • Skład: tu już mamy SLES, ale dzięki niemu żel ładnie się pieni. Poza tym dobrze - dużo składników pochodzenia roślinnego.
  • Działanie: żel pozostawia skórę czystą i pachnącą. Poza tym nie wysusza skóry i od czasu do czasu można sobie darować balsamowanie :)
  • Availability: Yves Rocher shops, online.
  • Price: £5.
  • Volume: 400 ml (I had a mini, 50 ml bottle).
  • Hue: of blackberry juice :)
  • Fragrance: AMAZING! The shower gel smells of real blackberries. The scent lingers on your skin for 1-2 hours after shower.
  • Consistency: quite thin.
  • How long before you're done with the bottle: my 50 ml bottle allowed me five baths altogether.
  • Packaging: the bottle is made of hard plastic. It's too hard to squeeze. Fortunately, I had no problems with extracting the product thanks to the thin consistency of the gel.
  • Ingredients: the list of ingredients features SLES, owing to which the gel foams. The product contains quite a few natural ingredients, which is always a good thing ;)
  • Effects: the soap leaves your skin clean. Additionally, the skin smells amazing. After bath your skin doesn't feel dry so you are not forced to moisturize it :)


3. "Delikatne mleczko do ciała zapewnia przyjemne chwile każdego dnia. Jego gęsta konsystencja z zawartością jeżyny pozostawia skórę nawilżoną i przyjemnie pachnącą.
Składniki pochodzenia roślinnego: dzika jeżyna, masło karite.
Testowane pod kontrolą dermatologiczną." (KLIK)

3. The pleasure of a silky body lotion enriched with wild blackberry
Irresistible, crunchy, bursting with delicious juice, the wild blackberry is an invitation to enjoyment. Its unique taste, sparkling and fresh, sums up its natural charm. Its intense and delicate fragrance softens the skin and leaves a mellow note. Perfectly moisturizing, this silky body lotion provides a true moment of pleasure and luxurious escape every day.With a light texture, both fluid and creamy, it penetrates rapidly and leaves the skin all velvety and nicely perfumed, with a feeling of refined comfort. Tested under dermatological supervision.

Key botanicals: wild blackberry, shea butter
(SOURCE) 
  • Dostępność: stancjonarne sklepy Yves Rocher, sklep internetowy.
  • Cena: 4,97 zł za 100 ml
  • Pojemność: ja miałam buteleczkę o pojemności 50 ml; widzę, że w sklepie internetowym można nabyć butlę o pojemności 400 ml.
  • Kolor: rozbielonej jeżyny.
  • Zapach: CUDOWNY! Mleczko obłędnie pachnie jeżyną. Zapach utrzymuje się na skórze przez kilka godzin.
  • Konsystencja: mleczko jest dość rzadkie i lekkie, wchłania się przez kilka minut nie pozostawiając tłustej warstwy na skórze.
  • Wydajność: mi moja buteleczka 50 ml wystarczyła na około 6 użyć.
  • Opakowanie: z bardzo twardego plastiku (nie da się ścisnąć), odkręcane. Produkt musiałam wytrząsać. Myślę, że tu najlepiej sprawdziłaby się pompka.
  • Skład: przyjazny; znajdziemy w nim m.in. olej migdałowy, masło shea, żel aloesowy, glicerynę, wyciąg z jeżyny, witaminę E, alantoinę.
  • Działanie: mleczko przyzwoicie nawilża skórę i pozostawia ją pachnącą. W duecie żel + mleczko skóra pięknie pachnie od wieczora aż do rana. Produkt może być nieco za słabo nawilżający na zimę, ale na wiosnę czy lato - idealny :)
  • Availability: Yves Rocher shops, online.
  • Price: £5.50.
  • Volume: 400 ml (I had a mini, 50 ml bottle).
  • Hue: of blackberries in cream :)
  • Fragrance: AMAZING! The lotion smells of real blackberries. The scent lingers on your skin for several hours after application.
  • Consistency: the lotion is quite thin and light. It takes several minutes to absorb and doesn't leave any unpleasant film on your skin.
  • How long before you're done with the bottle: my 50 ml bottle allowed me six applications altogether.
  • Packaging: the bottle is made of hard plastic. It's too hard to squeeze.I had to shake it with some force to extract the product. I think that a pump would work great in this case.
  • Ingredients: the list of ingredients looks skin-friendly. It features, among others, almond oil, shea butter, aloe gel, glycerin, blackberry extract, vitamin E, and allantoin.
  • Effects: the lotion moisturises your skin. Additionally, the skin smells amazing. If you use it after showering with the blackberry gel, you can be sure that your skin would smell of blackberry for about 10 hours! I suspect that the lotion may not be moisturising enough for winter but it's a great product for spring/summer :)

Wszystkie opisane kosmetyki gorąco polecam. Mają dobre właściwości pielęgnacyjne a ich używanie to prawdziwa uczta dla zmysłu węchu :)

Do I have to say that I absolutely love those products? Not only do they take care of your skin, but also they smell delicious. Do not eat :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...