Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perfecta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perfecta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 grudnia 2019

Średniaki, zwyklaki, przeciętniaki... | Chanel, Estee Lauder, Wibo, Nabla, Biotanique, Bandi, La Roche-Posay, Sun Ozon, Perfecta, Evree

Dziś o kosmetykach ani dobrych, ani złych. Średnich do bólu.


#1
Chanel, Vitalumiere, loose powder foundation with mini kabuki brush


Sypki podkład Chanel dostałam od Hexxany. Producent zapakował go w dobrej jakości plastkowe pudełko z siateczką, przez którą mamy nabierać proszek na pędzel.


Dołączony kabuki brush nie podbił mojego serca. Daleko mu do miękkości pędzli firm produkujących minerały, a do tego jest dość mały, więc trzeba się namachać podczas aplikacji. Szybko poszedł w odstawkę.


Nie wiem, jaki mam kolor podkładu, bo nie widzę takiej informacji na opakowaniu. Wiem, że jest on odpowiednio jasny, ale niestety wpada w różowe tony, co do mnie nie pasuje. Pomagam sobie używając żółtego pudru wykończeniowego, który początkowo załatwia sprawę. Tuż po aplikacji na twarz kosmetyk daje wykończenie satynowego matu, ale już po około 3 godzinach zaczynam się wyświecać, a podkład wyraźnie ciemnieje i pomarańczowieje. Natomiast po całym dniu noszenia wygląda ciężko i ciastkowato. Jeśli już po niego sięgam, to na krótsze wyjścia.


#2
Estee Lauder, Enlighten EE cream, 01 light


Ten krem też dostałam od Hexxany. Uważam, że może sprawdzić się na cerach suchych i być może normalnych. Na mojej tłustej nie jest optymalny. Ma leciutkie krycie, ale jeśli chcemy tylko lekkiego wyrównania kolorytu cery, daje radę samodzielnie. Niezależnie jednak, czy użyję go bez podkładu czy pod podkład, już po około dwóch godzinach zaczyna się na mnie brzydko wyświecać,  a pod koniec dnia, kiedy robię demakijaż, okazuje się, że w międzyczasie zupełnie ulotnił mi się z twarzy - a wszystko to po utrwaleniu pudrem. Kolejny kosmetyk z kategorii podkładów, po które ewentualnie sięgam na krótkie wyjścia.



#3
Nabla, Close Up Stay Full Smooth Concealer, Ivory


I kolejny kosmetyk, który miałam okazję poznać dzięki Hexxanie. Jak widzicie, ma on typowe dla korektorów opakowanie z wielkim gąbkowym aplikatorem (wielkością aplikator przypomina ten od korektora Conceal & Define z Revolution). Odcień Ivory wbrew nazwie nie jest bardzo jasny i wpada w żółte tony. Moim problemem w tym przypadku jest zbyt duże krycie. Nie zetknęłam się wcześniej z bardziej kryjącym korektorem. Ma w sobie tyle pigmentu, że osobiście nie potrafię porządnie rozetrzeć pod okiem nawet minimalnej ilości produktu (mowa o główce szpilki, jak by ktoś się zastanawiał) - wygląda maskowato, odnacza się, no i wysusza mi skórę. Nie jest też kompatybilny z lekkimi podkładami do ukrywania niedoskonałości - tu również się odnacza i ciastkuje. Swoją drogą nigdy w życiu bym się nie spodziewała, że ja, posiadaczka widocznych zasinień od chronicznego niedosypiania, będę narzekać, że korektor jest ZBYT KRYJĄCY. Co za ironia!


#4
Wibo, matująco-utrwalający puder ryżowy do każdego typu cery


Ten puder dostałam z kolei od Justyny. Wbrew nazwie kosmetyk ani nie matuje, ani nie utrwala makijażu, ale sprawdza się w roli bazy pod sypki podkład mineralny i tylko w takim charakterze z niego korzystam.

#5
Biotanique, oczyszczający żel micelarny oraz łagodny żel do mycia twarzy.


Oczyszczający żel micelarny zapakowano do buteleczki z funkcjonalną pompką. Kosmetyk ma piękny, świeży, cytrusowy zapach. W kontakcie ze skórą nie pieni się ani nie emulguje, i dość trudno go spłukać, bo maże się po skórze. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby rzeczywiście spełniał obietnice producenta i "z łatwością usuwał makijaż i inne zabrudzenia", ale w takim charakterze produkt zawodzi na całej linii. Nie jest w stanie dobrze usunąć ze skóry lekkiego podkładu mineralnego, o makijażu oczu już w ogóle nie wspominając. Sprawdza się natomiast dobrze do delikatnego, porannego mycia twarzy, kiedy do zmycia ma jedynie kurz i resztki nocnej pielęgnacji.


Ten, kto stwierdził na opakowaniu, że to łagodny żel, chyba nigdy go nie stosował. Jest to ten rodzaj kosmetyku, który po myciu zostawia skórę twarzy skrzypiącą, ściągniętą i wołającą o tonik i krem. Zapach ma jakiś nieszczególny; taki typowy drogreryjny rypacz z tego żelu.


#6
Bandi, boost care, koncentrat z aktywną witaminą C


Bandi zaoferowało poprawne serum. Ma ono przyjemną konsystencję, doskonale nadaje się pod makijaż, lekko nawilża i wygładza skórę, ale osobiście znam kosmetyki tego typu, które dają o wiele bardziej spektakularne efekty niż serum boost care - chociażby LIQ CC. Serum Bandi trochę rozświetla cerę, ale nie jest to żaden efekt wow, a na przebarwienia czy wyrównanie kolorytu cery nie ma najmniejszego wpływu. Daję temu mazidłu też ogromnego minusa za bardzo intensywny perfumeryjny zapach. Po co on w kosmetyku do twarzy?


#7
 La Roche-Posay, cicaplast baume bs SPF 50


Dużą zaletą kremu La Roche-Posay jest widoczne działanie otulająco-łagodzące, co sprawia, że mimo cięższej konsystencji dobrze nosi się w sezonie jesienno-zimowym, nawet pod makijażem (na mojej tłustej cerze makijaż zazwyczaj spływa z tego typu kremów). Niestety po każdej aplikacji i późniejszym wieloetapowym myciu skóry znajduję na twarzy nowe wypryski - nawet jeśli robię dłuższe przerwy od produktu. Z tego tytułu nie sięgam po niego regularnie. Nie rozumiem też zastrzeżenia producenta, że to nie jest produkt chroniący przed słońcem (patrz etykieta). Przecież zawiera SPF 50?


#8
Sun Ozon, fluid przeciwsłoneczny do twarzy i dekoltu z efektem matującym SPF 30 oraz SPF 50



Tu mamy filtry dostępne każdego roku w Rossmannie w bardzo dobrej cenie. Mają one dość lekką konsysytencję (SPF 30 jest nieco lżejszy niż SPF 50), choć obiecywanego na opakowaniu matu nie dają. Dobrze nadają się pod makijaż. Mam jednak wrażenie, że nie są aż tak skuteczne, jak bym sobie życzyła. Do tego przy stosowaniu przez kilka dni pod rząd (przypominam, że skórę oczyszczam dokładnie i wieloetapowo) wysypywało mnie po nich, a poza tym zauważyłam, że po kilku godzinach noszenia wywołują u mnie rumień. Osobiście nie będę do nich wracać, choć wiem, że mają szerokie grono zwolenników.


#9 
GlamGlow, Glowstarter, rozświetlający preparat nawilżający


Preparat był częścią zestawu, który dostałam w prezencie od Kasi. No i cóż, nie jest to moje pierwsze zetknięcie z marką (klik) i nadal uważam, że kreują się na coś lepszego niż oferują. Ma to być kosmetyk luksusowy i z wyższej półki, a jest to zwykły, przeciętnie nawilżający krem z dodatkiem miki, który poprawnie sprawdza się pod makijażem. Nic, nad czym miałabym piać z zachwytu - nawet jeśli przyszedł do mnie w holograficznym opakowaniu.


#10
Perfecta, extra oils, silikonowe rękawiczki krem-olejek do rąk, paznokci i skórek


Dużą zaletą tego kremu jest wygodne opakowanie z pompką i delikatny, kosmetyczny zapach. Niestety moim suchym dłoniom pomaga tylko doraźnie i na krótko; niedługo po aplikacji skóra jest ponownie sucha i ściągnięta.


#11
Evree, cukrowy peeling do ust oraz multifunkcyjny balsam



Tak, wiem, że Evree już nie jest dostępne stacjonarnie, ale niedobitki można znaleźć w sieci. Osobiście uważam, że nawet za te niewielkie pieniądze nie warto sobie zawracać głowy. Wprawdzie mazidełka  mają naprawdę przyjemny zapach pomarańczy, ale peeling ma w sobie ogromne, mocno drapiące drobiny, które ścierają za mocno powodując ból, a do tego zawarte w nim olejki lubią rozlewać się poza obręb ust i robić bałagan na twarzy, a balsam to totalny okluzyjny zwyklak, który ust czy skórek nam nie zregeneruje. To już zdecydowanie lepiej sięgnąć po Tisane.

Czy ktoś dotrwał do końca moich wywodów? 

wtorek, 29 sierpnia 2017

Perfecta, Fenomen C, krem-kompres do rąk i paznokci

 Moje dłonie przedstawiają na chwilę obecną obraz nędzy i rozpaczy. Gorący okres w pracy to między innymi ciągly kontakt z detergentami. W efekcie skóra rąk jest sucha, o kilka rozmiarów za mała, spierzchnięta, szorstka, i naprawdę wymaga nawilżenia i regeneracji. Ratuję się jak mogę częstymi peelingami i ciągłym smarowaniem rąk, ale kremy nie mają latwo.

Propozycją Perfecty zainteresowałam się ze względu na dość ciekawy, pełen różnych ekstraktów skład. No i ten "fenomen" w nazwie ;) Swoją tubkę nabyłam drogą kupna w drogerii Hebe, ale nie pamiętam ceny. Nie więcej niż kilkanaście złotych.

Jak widać, producent zapakował kosmetyk w pomarańczowo-koralowo-złotą tubkę z klapką. Może ta pstrokata czata graficzna nie jest najpiękniejsza, ale samo opakowanie uznaję za łatwe w obsłudze i funcjonalne.
 Krem ma postać białej emulsji o cytrynowo-cukierniczym zapachu. Jego konsystencję można zaliczyć do otulających; potrzebuje kilku minut na wchłonięcie. Osobiście właśnie takie formuły lubię najbardziej, bo nieco dłużej działają na moich sucholcach.





Krem zainteresował mnie zawartością szeregu ekstraktów. Jest w nim też mój ukochany mocznik, choć dopiero w połowie składu. Oczywiście wszystko to plywa sobie w zupce wodno-parafinowej z dodatkiem gliceryny i silikonu, ale w kremach do dłoni oleju mineralnego nie demonizuję. Wręcz często mi pomaga.

No a co z działaniem? Zanim zaczął się u mnie kompletny przesusz, krem sprawował się poprawnie. Odżywiał, nawilżał, wygładzał. Teraz... działa połowicznie. Nieprzesuszone partie skóry na moich dłoniach (czyli de facto ich wierzch od knykci w stronę przedramienia) SĄ nawilżone i gładkie, ale wszelkie przesuszone miejsca - zwłaszcza spód dłoni, knykcie i między palcami, nadal są suche i łuszczą się.... choć z doświadczenia wiem, że mogłoby być jeszcze gorzej. O dziwo nie pojawiła się jeszcze egzema. I to chyba zasługa tego kremu. Na razie zatem nie mogę wystawić mu bardzo dobrej oceny, ale w przyszłości muszę jeszcze do niego wrócić. Może jesienią/zimą?

Znacie?

wtorek, 13 sierpnia 2013

Perfecta, Beauty Mask, koktajlowa maseczka S.O.S. na twarz i pod oczy rozświetlająca

Ta maseczka to jakiś ponury żart. Naprawdę, nie lada bublisko.


Mazidło ma postać białego kremu z mnóstwem grubo zmielonej, złotej miki. Pachnie słodko, kwiatowo. Zawartość saszetki (8 ml) zużyłam na jednorazową aplikację na twarz i szyję. Przez kilka minut po rozprowadzeniu mazidła na buzi odczuwałam lekkie pieczenie skóry.

W założeniu produkt ma się w całości wchłaniać. Producent mówi, żeby maski nie zmywać. Co więcej, ponoć po 15 minutach można wykonać makijaż. Otóż moi drodzy, nie można. Po pierwsze, produkt nie wchłania się całkowicie. Po drugie, na twarzy zostaje brzydka, złota, świecąca warstwa grubo zmielonej miki. Po trzecie, przy próbie dotknięcia twarzy kosmetyk obrzydliwie roluje się pod palcami.

Jeśli chodzi o działanie, czego bajkopisarze nam tu nie obiecują... Maseczka błyskawicznie odświeżająca cerę - chyba w sennych marzeniach. Szybka regeneracja? Nie zauważyłam. Niweluje zmarszczki i oznaki wiotczenia? Nie borykam się z takowymi, ale szczerze wątpię. Silne nawilżenie? Na pewno nie, silnego nawilżenia nie czułam. Co najwyżej duszącą skórę warstewkę. Zdrowy koloryt skóry? A od kiedy zdrowa skóra świeci się na złoto niczym przyprószona brokatem? Natychmiastowe wygładzenie niedoskonałości? Nie. Maskowanie cieni i oznak zmęczenia? Cóż, w końcu jakaś obietnica jest spełniona. Gruba, złota, świecąca na twarzy warstewka na pewno skutecznie odwraca od nich uwagę...

Tfu! Nie polecam!


piątek, 28 czerwca 2013

Bubelek: Perfecta Oczyszczanie, peeling enzymatyczny

Mój peeling jest jeszcze w starej szacie graficznej, bo kupiłam go dawno temu. Jeśli chcecie zobaczyć, jak aktualnie wygląda tubka, zapraszam choćby do recenzji na blogu Kosmetyki dla bladolicych :)

NIE POLUBIŁAM SIĘ Z TYM PRODUKTEM. Moim zdaniem mamy tu tylko jedną zaletę: opakowanie z wygodną klapką. Dalej jest już tylko gorzej... Ok, dodam jeszcze, że produkt mnie nie podrażnił ani nie zaogniał naczynek.

Peeling ma postać białego kremu. Zapachu nie zarejestrowałam. Producent zaleca stosować produkt jako krem na noc kilka razy w tygodniu. Ponieważ peeling w żaden sposób nie nawilża skóry, takie zastosowanie było dla mnie totalnie niekomfortowe.

Kosmetyk zostawia na skórze twarzy dziwny, tłustawy film, który przez noc się w skórę w ogóle nie wchłania. Ba, kiedy dotykamy buzi, to coś roluje się pod palcami, czego nie znoszę. Rano po umyciu twarzy skóra jest ściągnięta i błaga o nawilżenie.




Efekty? ŻADNYCH. Ok, peeling zadziałał na mnie RAZ - po pierwszym zastosowaniu rzeczywiście obudziłam się z oczyszczoną, gładką cerą. Po tym jednym pozytywnym wybryku więcej się to nie powtórzyło. Przy regularnym stosowaniu produkt nawet w najmniejszym stopniu nie usuwał martwych komórek naskórka, nie wygładzał powierzchni skóry i nie redukował niedoskonałości cery. Porażka na całej linii...


Skład oczywiście nie zachwyca.

Bubelek ten kosztuje coś w okolicach 13 zł za 60 ml.

NIE POLECAM. Żeby go jakoś zużyć, śladem Karminowych Ust wcieram go w stopy...

sobota, 5 stycznia 2013

Perfecta, NutriVita, maseczka odżywcza słodkie migdały z miodem

Dziś będzie u maseczce, którą zainteresowałam się po przeczytaniu pozytywnych recenzji u kilku z Was. Jedną saszetkę kupiłam sama, jedną podesłała mi dawno temu Ola. UWAGA. PERFECTA JAKIŚ CZAS TEMU ZMIENIŁA DESIGN TYCH SASZETEK. NA MOICH ZDJĘCIACH SĄ W STAREJ WERSJI. NOWE SASZETKI SĄ BIAŁE.


Maseczka ma postać białego, dość tłustego kremu. Pachnie słodko, wyczuwam w niej miodowe nuty. W moim przypadku - cera tłusta - maseczka nie wchłania się całkowicie, więc zwykle po kilkunastu minutach usuwałam nadmiar chusteczką. Na ryjku zostawała mi świecąca warstewka. Tak szłam spać.

Każdą saszetkę o pojemności 10 ml podzieliłam na dwa użycia.

Cóż, ja również podpisuję się pod pozytywnymi opiniami. Maseczka koi skórę, nawilża ją, odżywia, lekko napina. Byłam zadowolona z efektów. Podrażnienia czy zapychania (stosowałam produkt co 3 dni) nie doświadczyłam.


Składowo maseczce bardzo daleko do ideału, ale działa.

środa, 7 listopada 2012

Spa dłoni i stóp z Perfectą Spa

Produkty, które dziś opiszę, znam od dawna. Zużyłam kilka saszetek każdego z nich. Ostatnio coś mnie tknęło, żeby sprawdzić, czy rzeczywiście różnią się składem, czy też dwa (a właściwie cztery) różne z założenia kosmetyki mają identyczne formuły. Okazało się, że Perfecta nie robi nas w balona, co się chwali. Jest jednak coś, co łączy te mazidła - zapach gumy balonowej :]

Zacznijmy od Spa dla dłoni.





Peeling


Peeling jest drobnoziarnisty. Tłusta baza (olej mineralny) zapewnia dobry poślizg. Peeling działa, jak ma działać, czyli złuszcza. Po zmyciu na dłoniach zostaje parafinowa warstewka.


Maska


Maska jest bardzo tłusta. Producent zaleca pozostawienie jej na dłoniach na 15 minut. Produkt się w tym czasie nie wchłania i nie da się go wmasować do końca w skórę dłoni, a po zmyciu nie widać rewelacyjnych efektów. Inaczej jest jednak, jeśli zastosujemy maskę na noc pod bawełniane rękawiczki. Rano skóra jest miękka, dobrze nawilżona i zregenerowana.


Spa dla stóp





Peeling


Tu również mamy drobne ziarna zanurzone w tłustej bazie. Ten peeling, tak jak koleżka do rąk, robi, co ma robić, czyli złuszcza.


Maska


Z maski nie byłam specjalnie zadowolona. Stosowałam ją pod skarpetki na całą noc. Jest bardzo tłusta i raczej natłuszcza stopy niż nawilża. Najbardziej zależało mi na zmiękczeniu naskórka na piętach - ten produkt niestety sobie z tym nie poradził.


Podsumowując, są do dobre produkty, ale nie rewelacyjne. Lubię ten zestaw do dłoni, bo maska fajnie działa nocą pod rękawiczkami :]

Znacie? Lubicie?

wtorek, 23 października 2012

Perfecta Oczyszczanie, żel do mycia twarzy z mikrogranulkami

Zanim przystąpię do recenzji, pragnę podziękować dwóm kochanym Dziewczynom, Zajęczakowi i SheWoman, które poczęstowały mnie nietuczącą, ale jakże słodką babeczką :)


O moich nominacjach możecie poczytać TUTAJ.  Ze swojej strony zapraszam na blogi Dziewczyn. U Oli vel SheWoman znajdziecie przepiękny szablon, bardzo ładne zdjęcia i ciekawe recenzje. Z kolei poletko Zajęczaka to prawdziwy popis dwóch fantastycznych talentów: językowego (nigdy nie wychodzę z podziwu, że można bawić się polszczyzną z tak fajnym skutkiem) oraz graficznego. Zając rysuje - i to jak! Ja jestem fanką :]

 ***

Dopsz, jakby napisała Zajęczak, przejdźmy do recenzji. 

Żel Perfecty kupiłam chyba z rok temu z Naturze za ok. 10 zł/150 ml. Przyciągnęły mnie te granulki, bo pomyślałam, że pomogą mi utrzymać pory we względnej czystości. Z produktu korzystałam tylko w czasie pobytów w Polsce, u rodziców, ale podczas ostatniej wizyty zorientowałam się, że kończy mu się okres przydatności do zużycia, więc zabrałam tubkę na wycieczkę do UK :]


Produkt nie jest ani rzadki, ani gęsty. Zamknięto go w miękkiej tubce z wygodnym korkiem na zatrzask - a to bardzo dobrze, bo nie ma nic gorszego niż odkręcanie i zakręcanie tubki mokrymi rękami. Kolejny plus za to, że widać zużycie produktu.

Żel ma wściekle niebieski kolor i zapach kojarzący mi się z męskimi kosmetykami. Kiedyś mi to nie przeszkadzało; teraz w głowie zapala mi się lampka: sztuczne (dla mnie niepotrzebne) barwniki i aromaty! Cóż, robię się składowym freakiem. Bywa. Produkt pieni się dobrze, choć (uwaga, uwaga) nie zawiera SLS/SLES. Zawiera za to parę innych świństewek, ale w sumie na samym końcu składu. Granulek w żelu jest dużo, ale są małe i miękkie; bardziej masują skórę  niż ją peelingują, co nie do końca pokrywa się z obietnicami producenta, ale o tym za chwilę.

To może przejdźmy do działania. Żelu używałam zawsze PO demakijażu, więc zostawiał moją buzię czystą, bo miał rozprawić się jedynie z resztkami makijażu i innych zanieczyszczeń. Nie wiem zatem, jak radzi sobie ze zmywaniem makijażu, choć według producenta dobrze (ja tego nie weryfikowałam). Jednakowoż oczu bym nim nie próbowała myć. Producent pisze, że mikrogranulki ścierają martwe komórki naskórka, z czym się nie zgodzę. Ten żel to nie jest peeling! Oczyszcza buzię z zanieczyszczeń, ale, jak wspominałam, masuję buzię, a nie ściera... Kojenia podrażnień nie zaobserwowałam. Zauważyłam za to, że produkt trochę wysusza mi skórę, zostawia ją ściągniętą. Na szczęście nie podrażnia moich naczynek.

Nie jest to zły produkt do mycia twarzy, ale ponieważ w międzyczasie zmieniły mi się priorytety w pielęgnacji (dążę do naturalności, choć przede mną jeszcze długa droga), ponieważ wysusza mi skórę, a w końcu ponieważ znam lepsze myjadła do twarzy, nie sądzę, żebym do niego wróciła :]

Znacie? Lubicie?

niedziela, 18 marca 2012

Perfecta SPA, ujędrniające masło do ciała czekoladowo-kokosowe

I bought this product in Poland. Therefore, I wrote a review only in Polish. However, if you have any questions or would like me to translate this review for you, drop me a line. I will be delighted to help :)
***

Kocham czekoladę i kocham kokos, kupno tego masła (ok. 14 zł/225 ml) było zatem kwestią czasu :) Produkt jednak zawiódł moje oczekiwania...

Masło mieści się w plastikowym, odkręcanym słoiku, co przy jego gęstej konsystencji budyniu (tak, budyniu, nie masła) jest najwygodniejszym rozwiązaniem - pozwala bez trudu wybrać je do ostatniej kropli. Produkt nie sprawia większych problemów przy aplikacji (nie zauważyłam, jak niektóre wizażanki, rolowania się pod palcami) i bardzo szybko się wchłania. Do tego jest wydajny - swoje opakowanie zużywałam przez 5 tygodni.

Masło ma brązowy kolor i delikatnie barwi skórę. Właściwie to bardzo podoba mi się ten efekt - skóra ma ładniejszy koloryt. Fakt, że produkt brudzi ubrania już mi się nie podoba... Nie zauważyłam żadnego smużenia, czy zacieków, ale kilka wizażanek na to narzekało (KLIK). Do tego dochodzi kwestia zapachu: ja się pytam, gdzie ten kokos? Nie czuję go i już. A wiecie co czuję? Kawę typu mocha, czyli kawę z czekoladą. Zapach jest przyjemny, ale nie tego się spodziewałam.

Kupując to masło najbardziej liczyłam na nawilżenie. W cieplejszych miesiącach mam na ciele skórę normalną, ale zimą staje się, skubana, sucha. No i co? No i skucha. Masło nawilża moją skórę zaledwie na kilka godzin. Po kilku godzinach znowu zmieniam się w sucharek. Wnioskuję zatem, że produkt lepiej sprawdzi się u skóry normalnej lub wręcz tłustej. Aha, tytułowego ujędrnienia również nie zaobserwowałam.

Czy polecam? Tak, jeśli Wasza skóra nie jest wymagająca a przepadacie za zapachem mochi. W innym przypadku raczej odradzam :)

Znacie to masełko? Lubicie?


Analiza składu wykonana TYM narzędziem:

IngredientNotesFunction ComedogenicIrritationSafety
Aqua Solvent
Paraffinum Liquidum Solvent
Antistatic
0 0
Isopropyl Myristate Solvent
Synthetic ester
5 3
Cetearyl Ethylhexanoate Emollient
Glycerin Solvent
Moisturizer
0 0
Cetearyl Alcohol Surfactant
Emulsifier
4 3
Theobroma Cacao Butter Antioxidant 4 0
Cocos nucifera Moisturizer
Emollient
4 1
Gardenia tahitensis
Tocopherol Antioxidant 2 2
Soy Lecithin Moisturizer
Antioxidant
Emollient
Emulsifier
Trilaureth-4 phosphate Emulsifier
Panthenol Moisturizer 0 0
Tocopheryl Acetate Moisturizer 0 0
Ubiquinone Antioxidant
Caramel Pigment
Polyglyceryl-3-Diisostearate Emulsifier 4 3
Acrylates/C10-30 alkyl acrylate crosspolymer
Carbomer Emulsifier 0 1
Disodium EDTA
Sodium Hydroxide pH Adjusters 5
BHA Exfoliator
Whitening
BHA Preservative 2 3
Ethylparaben Preservative 0 0
Methylparaben Preservative 0 0
Parfum Fragrance
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...