Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kremy pod oczy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kremy pod oczy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 listopada 2019

Trzy hity Internetu, które mnie rozczarowały: Polny Warkocz i ich oczyszczający koncentrat z olejem lnianym oraz rumiankowa esencja micelarna; D'Alchemy Age Delay Eye Concentrate

Dziś pomarudzę. Ośmielę się skrytykować wielkie hity blogosfery. Tyle się naczytałam pochwał pod ich adresem, a u mnie było średnio lub kiepsko. Strasznie nie lubię tego typu sytuacji, ale co zrobić - muszę wtrącić swoje trzy grosze i dolać dziegciu do tej beczki miodu.

Zacznijmy od bardzo popularnej marki o pięknej nazwie Polski Warkocz i jej dwóch flagowych produktów: emulsji oczyszczającej i esencji micelarnej. 


Jestem ogromną fanką olejków i emulsji hydrofilnych. Używam ich do pierwszego etapu demakijażu, czyli wstępnego rozpuszczania i usuwania całego mejkapu (potem "poprawka" micelem i mycie twarzy żelem bądź mydłem). Mam swoich ulubieńców w tej kategorii, które z tego zadania wywiązują się w przynajmniej 95%, zostawiając po sobie jedynie resztki do usunięcia micelem. Mam tu na myśli wielce skuteczne i nieuderzające po kieszeni olejki myjące z Biochemii Urody oraz E-Naturalne, o których wielokrotnie wspominałam na blogu. Ze względu na obietnice na etykiecie po Polnym Warkoczu spodziewałam się podobnej, satysfakcjonującej skuteczności. A tu zonk. Tak, kosmetyk emulguje. Tak, kosmetyk jest delikatny i nie podrażna skóry czy oczu, ani ich nie wysusza. ALE makijażu tym produktem nie usuniemy nawet przy dwukrotnym myciu. Kolorówka na twarzy miesza się ze sobą w kolorowe błocko i robi się mało malowniczy bałagan, którego nie da się usunąć wodą, a trzeba sięgnąć po większą artylerię. Nie tak miało być - kosmetyk miał skrócić mi czas demakijażu do minimum, nie go wydłużać. Słowo ostrzeżenia - skoro trudno nim usunąć nawet delikatny makijaż mineralny, zapomnijcie o tuszu do rzęs.... Acha, trafiło mi się felerne opakowanie z zaciętą pompką, więc musiałam przelać kosmetyk do innej butelki, co też nieco mnie zdenerwowało.



W dalszej kolejności uczepię się popularnej rumiankowej esencji micelarnej. Ponownie nie mogę narzekać na brak delikatności wobec naskórka i śluzówek z jej strony - micel nie podrażnia, nie wysusza, do tego ma przyjemny rumiankowy zapach. No ale jest mało skuteczny. Dodajmy do tego niewielką pojemność i okazuje się, że mamy do czynienia z niewydajnym przeciętniakiem. Z tej kategorii  o wiele lepiej, szybciej i skuteczniej zmyję makijaż świetnymi micelami Vianka czy Sylveco. Moim zdaniem Polny Warkocz nawet nie depcze im po piętach.



No i sławny koncentrat D'Alchemy, hicior wielu osób. Bardzo długo wisiał na mojej wish-liście, aż został mi sprezentowany przez Hexxanę. Towarzyszył mi przez ponad pół roku cowieczornego stosowania, więc nie wystawiam swojej opinii pochopnie. Nie jest to zły kosmetyk, ale też nie zauważyłam po nim żadnego widocznego działania w kierunku obiecywanego przez producenta rozświetlenia skóry pod oczami, czy ujędrnienia i wygładzenia naskórka. Nie zauważyłam też pogorszenia stanu skóry, ale przecież nie o to chodzi. Co więcej, w moim przypadku mazidło nie okazało się też żadnym tytanem nawilżenia. Przy stosowaniu na noc co prawda nie zwróciłam na to uwagi, ale kiedy parokrotnie użyłam kremu na dzień pod makijaż, ze zdumieniem obserwowałam, jak z upływem czasi skóra pod korektorem coraz bardziej mi się odwadniała i wyglądała sucho i ciężko, co nie miało miejsca w przypadku kremu, po który sięgałam na dzień... Jeśli zdarzy mi się wrócić do D'Alchemy, a nie zarzekam się, że to nie nastąpi, będę go stosować jako serum pod inny krem celem podkręcenia jego działania, choć producent nie wspomina o takiej potrzebie. Niemniej Agata tak zrobiła i była zadowolona.

Nie chciałam nikogo urazić swoim marudzeniem, ale nic nie poradzę, że mnie te hiciory internetów w sobie nie rozkochały...

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Biotaniqe, Vit C, odmładzający krem pod oczy

Krem pod oczy z witaminą C Biotaniqe towarzyszył mi od marca do listopada ubiegłego roku. Wystarczył mi na 9 miesięcy, gdyż stosowałam go tylko raz dziennie - rano. Pielęgnacja wieczorna bowiem należała do genialnego koktajlu witaminowego IOSSI (klik). Kosmetyk Biotaniqe kupiłam w Rossmannie za niecałe 20 zł/15 ml. Skusiła mnie obecność witaminy C.
 
Mazidło zapakowano w pomarańczową, typową dla kremów pod oczy tubkę, a tę - w napakowany informacjami kartonik. Produkt ma postać lekko żółtawej, gęstawej emulsji i potrzebuje kilku minut na wchłonięcie.
 
 
Od kremów pod oczy, które stosuję na dzień, oczekuję żeby stanowiły dobrą, ładnie nawilżającą bazę pod korektor. I krem Biotaniqe w tej roli sprawdził się znakomicie. Kolorówka dobrze się na nim utrzymywała, a skóra pod oczami była przez cały dzień komfortowo nawilżona, nie odwadniała się i nie było uczucia ściągnięcia. Mi nic więcej do szczęścia nie potrzeba - zwłaszcza za tak korzystną cenę. 
 
Czy mazidło napina skórę, redukuje zmarszczki i modeluje kontur oka? Cóż, gołym okiem (he he) takich cudów u siebie nie zaobserwowałam, ale ogólnie moja skóra pod oczami była w doskonałej kondycji, bo koktajl IOSSI odwalał większość dobrej roboty. Nie oczekuję, że po trzydziestce moja skóra pod oczami nadal będzie wyglądać jak u nastolatki, więc mnie produkt Biotaniqe, stosowany na dzień pod makijaż, w zupełności zadowolił. 

Macie jakieś doświadczenia z kosmetykami tej marki?

niedziela, 18 marca 2018

Yves Rocher, Riche Creme, Comforting Anti-Wrinkle Cream

O opisywanym dziś kremie Yves Rocher słyszałam wiele pozytywnych opinii, ale sama nie miałam parcia na zakup. Było nam jednak przeznaczone się spotkać, gdyż przywędrował do mnie w prezencie od kochanej Hexxany.

Czternastomililitrowa tubka wystarczyła mi na około dwa miesiące stosowania rano i wieczorem.


Jak widać, producent zapakował krem do typowej dla tego typu kosmetyków tubki z dziubkiem. Sam produkt ma postać białej emulsji i nie jest ani specjalnie rzadki, ani specjalnie gęsty. Potrzebuje kilku minut na wchłonięcie.


Przy pierwszym zetknięciu krem ten wydał mi się lekki, a co za tym idzie - mało odżywczy. Podczas regularnego używania okazało się jednak, że to pierwsze wrażenie było bardzo mylne. Kosmetyk naprawdę dobrze nawilża, a przy tym spokojnie nadaje się do stosowania i na dzień, i na noc. Znakomicie spisuje się pod makijażem, gdyż zapewnia nawilżenie skórze pod oczami, a jednocześnie świetnie współgra z podoczną kolorówką. Stosowany nieco grubszą warstwą na noc rzeczywiście nawilża i koi, dzięki czemu skóra staje się elastyczniejsza i ładniej wygląda. Oczywiście zmarsczek nie prasuje, ale jestem realistką i nie mam podobnych oczekiwań.

Muszę przyznać, że to jeden z lepszych kremów pod oczy, z którymi się zetknęłam.

wtorek, 31 października 2017

AA, Oil Infusion 30+, krem pod oczy & Lanocreme, Extra Firming Eye Gel with manuka honey

Dwa produkty, które Wam dziś opiszę, towarzyszły mi w podocznej pielęgnacji codziennie przez około 5 miesięcy. Krem AA kupiłam sama po przeczytaniu kilku rekomendacji, a żel Lanocreme podarowała mi Hexxana. Osobno żaden z kosmetyków się u mnie nie sprawdzał; razem było trochę lepiej, ale bez rewelacji.


Propozycja Lanocreme ma postać mętnego żelu o intensywnym miodowym zapachu. Opakowanie z pompką jest stylowe, wygodne i higieniczne. Producent chwali się zawartością ekstraktu z owocu kiwi, kolagenu, oleju arganowego, miodu manuka i aloesu, co ma stanowić niezwykle odżywczą, łagodzącą i ujędrniającą mieszankę. Niestety u siebie żadnego z tych pożądanych efektów nie dostrzegłam. Wręcz nie mogłam stosować kosmetyku solo, bo na noc był zdecydowanie za mało odżywczy, a na dzień za mało nawilżający i już po kilku godzinach czułam jak cienka i delikatna skóra pod oczami odwadnia się, wysycha i ściąga. 


Krem AA zapakowano w typową tubkę z dziubkiem. Ma postać białej, gęstawej emulsji i jest bezzapachowy. Dałam mu szansę ze względu na ciekawe składniki aktywne, m. in. masło shea, olej marula, pantenol, olej arganowy, alantoinę, olej z ostropestu plamistego, olej z ogórecznika, czy skwalan.


Chciałam, bardzo chciałam zobaczyć u siebie obiecaną metamorfozę; skórę "głądką, nawilżoną i pełną blasku". Nic z tego. Krem okazał się w moim przypadku zwykłym, podstawowym nawilżaczem. Nadawał się pod makijaż, a na noc łączyłam go z opisanym wyżej żelem. Dzięki temu zabiegowi skóra mi się w nocy nie odwadniała, ale na żadne zachwycające rezulaty nie mogłam liczyć. 

Niestety nie zawsze ciekawe składy przekładają się na rzeczywiste działanie :/ No i każda skóra jest inna i inaczej reaguje na dany kosmetyk...

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Sesderma, Hidraloe, Eye contour cream

Krem pod oczy Sesdermy dostałam od Hexxany. Spora (minimalistycznie estetyczna) tubka o pojemności 30 ml służyła mi przez ponad trzy miesiące stosowania dwa razy dziennie. Krem bardzo dobrze nadaje się do nocnej regeneracji, jak również świetnie sprawdza się pod makijażem, na dzień.

Sam kosmetyk ma postać nie za gęstej i nie za rzadkiej białej emulsji. Nie jest ciężki, ale dość treściwy i potrzebuje kilku minut na wchłonięcie.

AQUA, C12-15 ALKYL BENZOATE, PROPYLENE GLYCOL, PEG/PPG-20/6 DIMETHICONE GLYCERIN, ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE, CHAMOMILLA RECUTITA EXTRACT, METHYLSILANOL MANNURONATE, SODIUM HYALURONATE, CARBOMER, SODIUM HYDROXIDE, ACRYLAMIDE/SODIUM ACRYLOYLDIMETHYLTAURATE COPOLYMER, C13-14 ISOPARAFFIN, POTASSIUM SORBATE, DISODIUM EDTA, LAURETH-7, SORBIC ACID, PHENOXYETHANOL, ETHYLPARABEN, METHYLPARABEN


Przede wszystkim ten krem to świetny nawilżacz. Sprawia, że skóra pod oczami jest komfortowo nawilżona, a dzięki temu elastyczniejsza, gęstsza i jakby "wypchana". Oczywiście nie ma co liczyć na wyprasowanie zmarszczek, ale też nie od dziś wiadomo, że dobrze nawilżona skóra po prostu wygląda lepiej, a linie są mniej widoczne (chociaż nadal są). Według obietnic producenta krem ma również łagodzić podrażnienia, czego nie miałam jak sprawdzić, bo takowe u mnie nie wystapiły, oraz redukować oznaki zmęczenia, takie jak opuchnięcia i zasinienia pod oczami. Z opuchnięciami dokuczliwych problemów nie mam, a moje zasinienia jak były, tak są i raczej nie znikną, bo najprawdopodobniej są po prostu związane z płytkounaczynieniem mojej skóry.

Krem nie jest cudotwórcą, ale  jest bardzo, bardzo dobry.

piątek, 27 stycznia 2017

Arkana, Lactobionic 4% Eye Cream

Krem podrzuciła mi Hexxana po tym, jak kompletnie się u niej nie sprawdził (dlaczego - tutaj). Używam go od prawie czterech miesięcy raz dziennie (bardzo dobra wydajność), na dzień, więc najwyższy czas wystawić mu jakąś opinię. 

Od producenta:

Nawilżająco-łagodzący, lekki krem na okolice oczu. Zawiera 4% kwasu laktobionowego, który zmniejsza podrażnienia, regeneruje, nawilża oraz zapobiega powstawaniu zmarszczek. Zawarty w kosmetyku galaktoarabinian wzmacnia działanie kwasu laktobionowego oraz hamuje utratę wody. Olej z awokado odżywia, a dodatek bisabololu działa kojąco i łagodząco. Szczególnie polecany dla skóry wrażliwej, płytko unaczynionej i odwodnionej.
Sposób użycia: aplikować rano i wieczorem na oczyszczoną skórę okolicy oczu.
Pojemność: 15 ml
INCI: Aqua, Decyl Cocoate, Cetearyl Alcohol, Lactobionic Acid, Methyl Glucose Sesquistearate, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Glycerin, Galactoarabinan, Triisostearin, Cetyl Ricinoleate, Tocopheryl Acetate,   Benzyl Alcohol, Bisabolol, Dehydroacetic Acid, Xanthan Gum, Sodium Hydroxide, Parfum, Alpha –Isomethyl Ionone, Hexyl Cinnamal, Limonene, Coumarin, Citronellol (klik).


Krem ma postać dość lekkiej, białej emulsji. Zamknięto go w butelce ze sprawnie działającą, póki co, pompką. Opakowanie nie daje możliwości kontroli stopnia zużycia kosmetyku. Kończy się zupełnie niespodziewanie.

Największą wadą tego produktu jest to, że niezależnie od sposobu aplikacji (wmasowywanie, wklepywanie) maże się on na skórze. Najlepiej po prostu zostawić go samemu sobie na kilkanaście minut, żeby sam się wchłonął; przynajmniej u mnie taki sposób sprawdza się najlepiej. Kiedy widzę, że porcja już się wchłonęła, przystępuję do nakładania korektora i u mnie krem z korektorem ze sobą współgrają - w przeciwieństwie do tego, co działo się u Asi, u siebie rolowania czy warzenia się kolorówki nie zauważyłam.
Tak, jak pisze producent, jest to lekki krem. Moim zdaniem do pielęgnacji nocnej zdecydowanie zbyt lekki. Wykazuje jednak u mnie delikatne działanie nawilżające, bo nie zauważyłam utraty nawilżenia naskórka pod korektorem w ciągu dnia (Asia u siebie widziała wręcz wysuszenie). Po aplikacji odczuwam napięcie skóry, ale nie takie jak przy wysuszeniu. Odbieram to trochę jako lifting. Moje rejony podoczne są obecnie w dość dobrej kondycji. Wiadomo, mam już pierwsze zmarszczki, ale sam naskórek jest nawilżony. Czy krem działa łagodząco i kojąco nie było mi dane sprawdzić.

Czy polecam? Trudno powiedzieć. Sama, ze względu na jego niewchłaniającą się podczas aplikacji formułę, raczej bym tych 97 zł nie zapłaciła. Nie wiem też, na ile tak naprawdę krem przyczynia się do dobrego stanu skóry pod oczami, bo zaczęłam go używać dobre 3 miesiące po wprowadzeniu do mojej pielęgnacji nocnej fantastycznego przeciwzmarszczkowego serum Avy (klik), które doprowadziło moją skórę do dobrej kondycji. Szczerze mówiąc ja tego produktu Arkany jakoś specjalnie nie polubiłam, choć mnie, w przeciwieństwie do Asi, niczego złego nie zrobił.

Może ktoś z Was miał, zna?

wtorek, 23 sierpnia 2016

Orientana, maska-krem pod oczy na noc z rozmarynem

Maskę-krem pod oczy Orientany kupiłam w aptece Dbam o Zdrowie za 30,49 zł/20 g. Ilość ta wystarczyła mi na niecałe 5 miesięcy stosowania raz dziennie.

Jak widać, producent zapakował kosmetyk do niewyszukanej tubki o bardzo prostej, ale estetycznej szacie graficznej. Na tubce nie zmieściło się jednak zbyt wiele informacji na temat produktu. Samo mazidło ma konsystencję kremowego żelu i lekko różowawy kolor. Potrzebuje kilku minut na wchłonięcie.


Producent przeznaczył ten kosmetyk do nocnej pielęgnacji, ale dla mnie, trzydziestolatki z pierwszymi zmarszczaki, okazał się on niewystarczająco odżywczy i nawilżający. Z tego tytułu stosowałam go na dzień, pod makijaż, i sprawdzał się bardzo dobrze, gdyż był dość lekki, nie rolował się i nie skracał trwałości mejkapu. Rzeczywiście przez te miesiące nie miałam opuchlizn, ale ja nie wykazuję tendencji do ich powstawania. Moje permanentne zmęczenie objawia się raczej zasinieniem coraz wyraźniejszej doliny łez.

Ostatecznie z kosmetyku byłam raczej zadowolona, ale nie okazał się nie wiadomo jakim hitem i nie wiem, czy jeszcze do niego wrócę.

niedziela, 24 stycznia 2016

L'Oreal, Nutri-gold, krem pod oczy

W tym roku skończę trzydziestkę. I wyglądam na swój wiek, a zdradzają go linie pod oczami, mimo iż o te obszary zaczęłam systematycznie dbać jako osiemnastolatka. Ciekawe, czy gdybym wtedy odpuściła, teraz byłoby jeszcze gorzej? Chyba nie warto spekulować. Patrząc na moich rodziców, chyba po prostu mam takie geny. Niemniej wciąż i wciąż poszukuję jakiegoś cudownego kremu, złotego środka, który pomoże mi jednak widoczne już zmarszczki choć troszkę spłycić. Dlatego po kilku naturalniejszych propozycjach postanowiłam dać szansę wielkiej i popularnej marce licząc, że lata doświadczeń i eksperymentów prowadzonych przez zespoły naukowców, znalazły rozwiązanie na moje bolączki. Chyba jednak nie znalazły...

Krem kupiłam w Naturze chyba za około 30 zł, ale dokładnej kwoty nie pamiętam.


Produkt robi świetne wrażenie od strony wizualnej. Ciemny, szklany, dość ciężki słoiczek z pozłacaną nakrętką przypomina opakowania kosmetyków z wyższej półki (a konkretniej Estee Lauder) i daje namiastkę luksusu. Szkoda jednak, że właśnie ta otoczka jest największą zaletą tego kremu...


Kosmetyk ma gęstą, zbitą  konsystencję. Moim zdaniem zbyt gęstą jak na krem pod oczy, bo nie topi się w kontakcie ze skórą. Aplikacja wiążę się zatem z naciąganiem skóry pod oczami podczas prób wmasowania lub wklepania produktu, co zupełnie mi się nie podobało.

Mazidło okazało się wydajne, gdyż wystarczyło ma na około 4 miesiące stosowania dwa razy dziennie, przy czym na noc go sobie nie żałowałam. Krem nadawał się pod makijaż pod tym względem, że nie miał tendencji do rolowania. Kosmetyk mnie nie uczulił ani nie podrażnił.

Jeśli zaś o obietnice odżywienia i wygladzenia chodzi, cóż - produkt jest pod tym względem bardzo przeciętny. Coś tam nawilża i odżywia, ale na krótko i bez długofalowych efektów. Gdy zrobiło się zimniej bywało, iż puder mineralny, którym utrwalam korektor pod oczami, podkreślał mi jakieś suche placki pod oczami. Ale się zdenerwowałam, gdy je zobaczyłam! Od razu włączyłam do pielęgnacji serum pod oczy z Avy i placki zniknęły. Nie jest to jednak zasługa kremu L'Oreal. Po zużyciu nie mam zamiaru do niego wracać. Chcę kupić emulsję Apis, którą chwaliła Agata plus mam jeszcze przynajmniej trzy inne przeciwzmarszczkowe produkty w zapasach.

Znacie opisywany dziś kosmetyk? Jak wrażenia?

poniedziałek, 21 września 2015

Dr Organic, Bioactive Skincare, Organic Rose Otto Eye Serum

 Z pozdrowieniami dla Moniki :)

Opisywanego dziś kosmetyku używam od około 3 miesięcy dwa razy dziennie i powoli już kończę piętnastomililitrowe opakowanie. Dorwałam go jako dodatek w gazecie, z czego niemiernie się cieszę, bo mam w stosunku do kremu/serum mieszane uczucia.


Produkt zapakowano w plastikową, czerwoną (cała różana seria ma czerwone opakowania), typową dla kremów pod oczy tuebczkę. Ma postać lekkiej białej emulsji i dość szybko się wchłania bez pozostawiania jakiegoś wyczuwalnego filmu. Nadaje się pod makijaż - korektor się nie roluje.

Działanie? Przez pierwsze półtora miesiąca byłam z kremu naprawdę zadowolona - skóra pod oczami była optymalnie nawilżona, napięta i tak jakby rozjaśniona. Gdybym pisała tę notkę w tamtym okresie, czytalybyście same zachwyty. A potem wszystko się zepsuło... Czemu - nie wiem. Czyżby skóra się przyzwyczaiła do produktu i przestała reagować na składniki aktywne? Trudno mi wyrokować. Niemniej obecnie krem sprawdza się przeciętnie - przeciętnie nawilża (pod koniec dnia czuję potrzebę ponownego nawilżenia rejonów podocznych), na noc wydaje się być za lekki... Szkoda, wielka szkoda. 

Zaczęło się dobrze, a potem się spartaczyło. Oh well.

wtorek, 26 maja 2015

Tołpa Botanic, rewitalizujący krem uelastyczniający pod oczy biały hibiskus 30+ oraz ujędrniający krem regenerujący oczy i usta czerwony ryż 40+

Od pięciu miesięcy używam pod oczy wspomnianego w tytule duetu Tołpy (oba kremy właśnie mi się skończyły). Krem z serii biały hibiskus 30+ towarzyszył mi każdego ranka, a kosmetyk z serii czerwony ryż aplikowałam codziennie wieczorem. Oba produkty kupiłam w Rossmannie i oba mają po 10 ml pojemności.


W kartonikach zawierających wszystkie istotne informacje na temat mazideł mieszkają aluminiowe tubki. Umieszczenie zawartości w tubkach z tego materiału jest zabiegiem celowym. Ponoć takie opakowanie nie zasysa powietrza i bakterii. 


Krem z serii biały hbiskus jest biały, a krem z serii czerwony ryż ma kremowe zabarwienie. Oba kosmetyki są gęstawe i mają nieco silikonową konsystencję. Dobrze się rozprowadzają i dość szybko wchłaniają. Mazidło 30+ doskonale spisuje się pod makijażem. Żaden produkt mnie nie podrażnił.


Ponieważ oba kosmetyki stosowałam w tym samym czasie, ciężko mi ocenić, który odpowiada za jakie efekty. Nieuchronnie zbliżam się do trzydziestki, żyję w ogromnym stresie (rozkręcanie biznesu, problemy organizacyjno-finansowe) i mocno nie dosypiam. Wszystko to niekorzystnie odbija się na skórze pod oczami. Obecnie codziennie towarzyszą mi zasinienia oraz pojawiły się głębsze linie i brzydka dolina łez. Zależy mi, aby kremy pod oczy skutecznie nawilżały i ujędrniały skórę w tym rejonie. Duet Tołpy spisał się poprawnie, ale nie zachwycił. Na zasinienia kremy oczywiście nie miały najmniejszego wpływu, za to rzeczywiście nawilżały skórę pod oczami. Nie przekładało się to jednak na widoczne ujędrnienie i wygładzenie skóry.

Kremy Tołpy okazały się lepsze niż propozycje Lirene czy Avy, które stosowałam, ale zabrakło "tego czegoś". Szukam dalej.

Aha, wersja z białym hibiskusem zrobiła na mnie nieco lepsze wrażenie. Myślałam, że krem 40+ będzie zdecydowanie bogatszy i da efekt liftingujący. Ani jedno, ani drugie nie miało miejsca.

niedziela, 28 grudnia 2014

AA, Wrażliwa Natura, przeciwzmarszczkowy nawilżający krem na kontur oczu 30+

Czytałam gdzieś, że AA wycofało tę serię ze sprzedaży. Nie wiem zatem, czy ten krem jest nadal dostępny. Nie żebym miała rozpaczać z tego powodu...

Ta piętnastomililitrowa (typowa dla tego rodzaju produktów) tubka towarzyszyła mi od pięciu miesięcy dwa razy dziennie i cieszę się, że krem w końcu dobił dna. Nie żałowałam go sobie, a i tak okazał się bardzo wydajny.


Pamiętam, że krem kupowałam w biegu i chwyciłam go bez spoglądania na skład, bo "to AA, a AA ma dobre kosmetyki". A potem się okazało, że skład szczególnie nie powala....

Poruszmy jednak najpierw inną kwestię. Krem jest gęstawy jak na krem pod oczy i nie da się go w docelowe rejony wklepać ani wsmarować. Serio. Radziłam sobie tak, że nakładałam go w okolice oczu cieńszą warstwą rankiem a grubszą wieczorem, i czekałam kilkanaście minut, aż sam się wchłonie. Inaczej się nie dało, co było dziwne i denerwujące, zwłaszcza jeśli spieszyłam się z makijażem. Bo kosmetyk pod korektor się nadawał, o ile dało mu się czas na wchłonięcie. Jeśli swojego nie odczekałam, korektor potrafił się pięknie zrolować.


Jeśli chodzi o działanie, to niczego mi nie urwało. Krem nawilżał i lekko napinał skórę pod oczami na kilka godzin. W dłuższej perspektywie jej stan nie zmienił się na lepsze; nie odnotowałam też żadnego spłycenia istniejących linii ani zapobiegania nowym. Mam nauczkę na przyszłość, żeby nie kupować pielęgnacji w biegu.

A o tym, jak w ogóle działają kremy przeciwzmarszczkowe poczytać możecie na przyklad tutaj.

środa, 23 lipca 2014

Gerovital Plant, serum na kontur oczu i ust

Krem (bo w mojej opinii to po prostu krem pod oczy,a nie serum) dostałam od kochanej Hexxany. Sprawdził się u mnie o niebo lepiej niż opisywany wcześniej krem Avy.


Krem zapakowano w typową dla tego typu kosmetyków tubkę z dziubkiem o pojemności 15 ml. Całość dodatkowo zapakowano w kartonik, który zawiera istotne informacje na temat kosmetyku. Mazidło ma biały kolor i dość lekką konsystencję. Wchłania się jednak dość wolno (kilka minut), a przy zastosowaniu większej ilości czuć na skórze pod oczami klejący film. Produkt bardzo dobrze nadaje się pod makijaż; korektor się na nim nie roluje. Opakowanie wystarczyło mi na około 12 tygodni stosowania dwa razy dziennie - rano i wieczorem.

Dodam też, że stosowałam kosmetyk tylko pod oczy. Na razie nie czuję potrzeby nakładania niczego na kontur ust...


Na moje laickie oko skład produktu jest bardzo ciekawy. Nie wiem tylko, jak przekłada się na potrzeby mojej skóry.


Mam 28 lat i pierwsze zmarszczki pod oczami. Zależy mi na nawilżeniu i ujędrnieniu rejonów podocznych. Jestem też łasa na obietnice spłycenia zmarszczek. Krem Gerovital sprawdził się w pierwszych dwóch kwestiach. Byłam naprawdę zadowolona z poziomu nawilżenia skóry, dzięki czemu zyskała również na jędrności. Moje pierwsze zmarszczki nie zostały niestety spłycone (chlip). Dlatego krem uważam za bardzo dobry, ale nie rewelacyjny...

piątek, 25 kwietnia 2014

Ava, BioAlga, krem pod oczy z algami morskimi

W czerwcu stuknie mi 28 lat. Niestety widzę na skórze pod oczami upływający czas - mam zarys kurzych łapek oraz kilka głębszych linii. Cóż, u obojga rodzice zmarszczki w tych rejonach pojawiły się dość szybko i ku swojej rozpaczy widzę, że genetycznie zmierzam w ich ślady. Niemniej walczę, choć walka z genami jest bardzo nierówna...

Od kremu pod oczy oczekuję głębokiego nawilżania i uelastyczniania skóry pod oczami. Mam też nadzieję na działanie przeciwzmarszczkowe, czyli przeciwdziałanie powstawaniu nowych zmarszczek. Wiem, że tych istniejących (powstałych mimo faktu, że o skórę pod oczami dbam od dziesięciu lat) raczej się nie pozbędę kremem. Czy krem Ava sprostał moim oczekiwaniom?


Krem zamknięto w biało-zielonej tubce o dużej jak na tego typu produkt pojemności 25 ml. Korzystałam z niego przez 7 miesięcy, z czego przez jakieś 5 miesięcy sięgałam po krem dwa razy dziennie, a potem tylko rankiem. Mazidło jest białe i ma rzadką konsystencję. Wchłania się przez kilka minut, nie można więc przystąpić do wykonywania makijażu zaraz po aplikacji kremu.


Krem ma według producenta głęboko nawilżać, poprawiać napięcie i elastyczności skóry, spłycać istniejące zmarszczki i opóźniać proces powstawania nowych. Cóż, nie w moim przypadku. Produkt nawilża tylko na kilka godzin i powierzchownie (w ciągu dnia czasem czuję po kilku godzinach od aplikacji kremu i makijażu dyskomfort, skóra jest ściągnięta), nie poprawia elastyczności skóry (wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że w czasie ostatnich kilku miesięcy elastyczność spadła), oczywiście nie spłyca istniejących zmarszczek i nie opóźnia procesu powstawania nowych, bo kilka nowych linii u siebie widzę.

Moim zdaniem kosmetyk może sprawdzić się tylko na młodej, niewymagającej skórze. Ja nie jestem zadowolona.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Lirene Dermoprogram, selected from nature, ujędrniający biokrem pod oczy, jabłko, malwa, miłorząb japoński

Opowiem Wam dziś o kremie, którego używam dwa razy dziennie od kwietnia, czyli przez prawie 5 miesięcy. Dostałam go od Maggie :*

Krem jest koloru białego i ma lekką, puszystą konsystencję. Do jednej aplikacji nie potrzeba go wiele, co czyni produkt wydajnym. Kosmetyk nie wchłania się od razu po nałożeniu, trzeba go przez minutę wklepywać. Ilość użytego kosmetyku też ma znaczenie - im go więcej aplikujemy, tym dłużej musimy wklepywać gagatka. Po wchłonięciu kremu odczuwam przez kilka minut lekkie ściągnięcie skóry, ale nie takie, jakie towarzyszy wysuszeniu. Skóra po prostu delikatnie się napina.

Mazidło zapakowano w odkręcaną tubkę (o standardowej pojemności 15 ml) zakończoną dziubkiem. Tubka jest przezroczysta, dzięki czemu doskonale widać stopień zużycia produktu.





Kremu nie stosowałam przez ten czas zupełnie samodzielnie. To znaczy, rano z kosmetyków pielęgnacyjnych tylko on towarzyszył mi pod oczami, ale wieczorem nakładałam go albo na żel ze świetlikiem i aloesem Flos-Leku, albo na żel arnikowy tej samej marki, oczywiście po uprzednich wchłonięciu tych mazideł. Robiłam to po to, aby wzbogacić nieco pielęgnację okolic oczu. Nieuchronnie zbliżam się do trzydziestki, a nie chcę, żeby oczy zdradzały mój wiek ;)

Kosmetyk świetnie nadaje się pod makijaż. O ile damy mu się wchłonąć, korektor pod oczy świetnie się na nim trzyma, nic się nie roluje. Poza tym, jak zapewnia producent, krem zapewnia (niewielką, bo niewielką, ale jednak) ochronę przeciwsłoneczną.

Krem nie podrażnia oczu, nie wędruje do worka spojówkowego, ani nie wywołał u mnie alergii.


Jeśli chodzi o uzyskane efekty, w połączeniu z wspomnianymi żelami Flos-Leku krem spełnił obietnice producenta. Moja skóra pod oczami jest dobrze nawilżona, elastyczna, napięta i (poza zmarszczkami mimicznymi, których nic nie ruszy) gładka. Tym samym jestem z mazidła ogromnie zadowolona. Podczas jego stosowania nie dorobiłam się nowych zmarszczek, a rejony podoczne są w bardzo dobrej kondycji.

Zwróćcie uwagę, że producent nigdzie nie obiecuje likwidacji cieni pod oczami. Ja nie mam tego problemu, więc nie wiem, jak by mazidło (i czy w ogóle) wpłynęło na ewentualne cienie.

Kosmetyk polecam tym z Was, które szukają dobrego kremu nawilżającego pod oczy. Ten bardzo dobrze się w tej kwestii sprawdza :)

środa, 15 maja 2013

Flos-Lek, żel do powiek i pod oczy ze świetlikiem i babką lancetowatą

Żel otrzymałam do testów od marki Flos-Lek. Nie oznacza to jednak, że było to moje pierwsze zetknięcie z produktem. Wręcz przeciwnie, swojego czasu wypróbowałam chyba wszystkie dostępne wariacje mazidła. W wieku mniej więcej 18 lat uznałam, że powinnam zacząć stosować coś pod oczy. Uznałam, że lekkie żele Flos-Leku na start będą najlepsze. Miałam rację - służyły mi przez dobrych kilka lat. Niestety potem nadszedł okres, kiedy musiałam sięgnąć po coś typowo przeciwzmarszczkowego...

Żele ze świetlikiem dostępne są w dwóch rodzajach opakowań: w odkręcanych słoiczkach oraz tubkach.











Żel jest bezzapachowy i bezbarwny. Bardzo szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż, choć w moim wieku (prawie 27 lat) wolę pod korektor coś treściwszego, ponieważ jeśli stosowałam sam żel, po kilku godzinach czułam ściągnięcie skóry pod oczami.

Ja żel otrzymałam w higieniczniejszej formie odkręcanej tubki o pojemności 15 ml. Stosuję go dwa razy dziennie od początku lutego i wciąż mam około 1/4 opakowania, więc wydajność produktu oceniam na plus.




Jak widać, żel nie zawiera zbędnych składników, takich jak barwniki czy substancje zapachowe. Znajdziemy w nim ekstrakty z liści babki lancetowatej, świetlika, rumianku, szałwii lekarskiej i prawoślazu lekarskiego oraz pantenol.

Produkt nie migruje po aplikacji do worka spojówkowego. Jednakże przez jakiś miesiąc po każdorazowej aplikacji odczuwałam lekkie pieczenie skóry pod oczami, co jednak nie przełożyło się na żadne podrażnienie.


Nie mam problemów z workami pod oczami, więc nie miałam jak sprawdzić, czy żel na nie rzeczywiście działa. Jednakże obecność tych wszystkich naturalnych ekstraktów daje nadzieję, że tak jest. U siebie zaobserwowałam, że żel delikatnie nawilża i napina skórę pod oczami. Jest to jednak efekt krótkotrwały i doraźny, dlatego osobiście pozwalam się produktowi wchłonąć, po czym aplikuję jeszcze krem pod oczy. Z racji wieku muszę sięgać już po cięższą artylerię.

Mam ogromną sympatię do tego produktu. Będę obstawać przy opinii, że żele ze świetlikiem z Flos-Leku są świetne dla młodych dziewcząt, które chcą wyrobić sobie nawyk dbania o skórę pod oczami. Żele są lekkie, szybko się wchłaniają i zapewniają młodej skórze odpowiedni poziom nawilżenia. Dobrze sprawują się trzymane w lodówce - aplikowane rano na skórę pod oczami pomagają się dobudzić. Polecam je głównie właśnie młodym dziewczynom.




Żele ze świetlikiem Flos-Leku są dość popularne i zakładam, że wiele z Was miało z nimi do czynienia. Jak wrażenia?

czwartek, 20 grudnia 2012

Alterra, krem przeciwzmarszczkowy pod oczy z ekstraktem z dzikiej róży

Krem pochodzi z wymianki z Lady In Purplee :*


Zacznę od tego, że produkt zaskoczył mnie wydajnością. Używałam go przez pół roku! Wprawdzie raz dziennie - na dzień, ale przez bite 6 miesięcy.

Krem otrzymujemy w wygodnej tubce o pojemności 15 ml. Mazidło jest koloru białego i pachnie różami. Ma dość lejącą konsystencję. Składowo produkt przedstawia się bardzo zachęcająco :)


Przejdę do właściwości. Mimo lekkiej konsystencji i wklepywania, krem bardzo wolno się wchłania i zostawia na skórze wyczuwalny film. Pomimo tego świetnie współpracuje z korektorami pod oczy - jest dla nich idealną bazą. Mazidło bardzo dobrze nawilża skórę pod oczami, ale nie zauważyłam wyraźnego ujędrnienia, więc na noc stosowałam mocniejszego zawodnika :) Na dzień krem był bardzo dobry, nie mam mu nic do zarzucenia :)

poniedziałek, 19 listopada 2012

FlosLek, beECO, Bio-certyfikowany krem pod oczy, na dekolt i szyję

Kremu nie kupiłam sama. Otrzymałam go w drugim BlogBoxie, a z faktu tego niezmiernie się cieszę, ponieważ w ten sposób poznałam najlepszy krem pod oczy, który miałam okazję używać. 

I tu uwaga: firma FlosLek w ramach tzw. Dekalogu Zdrowej Skóry wysłała m.in. ten produkt do mnóstwa blogerek, a opinie zebrał naprawdę różne. Niektóre dziewczyny były nim zachwycone, inne odradzały nakładanie go pod oczy. Ja jestem w pierwszej grupie, ale lojalnie ostrzegam, że co osoba, to opinia.

Zanim przystąpię do właściwej recenzji, pozwolę sobie wspomnieć, że według ulotki dołączonej do opakowania kremu, na naturalną serię beECO FlosLeku składa się kilka produktów:



 Przyznam, że na wszystkie te kosmetyki mam chrapkę i kiedyś na pewno się na nie skuszę :)

A wracając do Bio-certyfikowanego kremu pod oczy, na dekolt i szyję... Krem opakowany był w kartonik, w którym znajdował się masywny słoiczek z matowego szkła, zabezpieczony nakrętką i plastikową zaślepką. Zaślepka - fajne rozwiązanie. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to fakt, że grzebanie palcami w słoiczku jest niehigieniczne i wolałabym opakowanie z pompką.

Mazidło ma lekką, ale treściwą konsystencję i jest koloru białego. Zapach ma dziwny, jakby ziołowy, ale osobiście nie odbierałam go jako nieprzyjemny. Wiele dziewczyn natomiast skarżyło się na okropny aromat, więc znowu wszystko zależy od danego nosa ;)


Skład produktu jest w 98,87% pochodzenia naturalnego. To lubię :) Znajdziecie go m.in. na wizażu, gdzie mazidło również zbiera mocno podzielone opinie...


Opisując działanie produktu skupię się na rejonach podocznych. Krem, co mnie zaskoczyło, wchłania się do matu. Tuż po aplikacji odczuwałam ściągnięcie skóry. W moim przypadku nie było to jednak uczucie ściągnięcia spowodowanego niedostatecznym nawilżeniem, a raczej efekt liftingujacy. Miałam pod oczami dość wyraźne zmarszczki mimiczne. Po 4 miesiącach stosowania kremu skóra pod oczami jest obiektywnie w o wiele lepszej kondycji. Zauważyłam, że jest jędrniejsza, ma lepszy koloryt, a mniejsze zmarszczki są wyraźnie płytsze. Nawet niedawny okres stresu i mniejszej ilości snu nie odbił się negatywnie na skórze pod oczami... Ja jestem absolutnie zachwycona :) Krem nie migrował w okolice oczu i ich nie podrażniał.

Dodam, że kremu używałam głównie na noc, ale zdarzyło mi się aplikować go i na dzień. Dobrze współpracował z makijażem, korektor się nie rolował.

Kosmetyk aplikowałam również na szyję. Dobrze ją nawilżał.

Jak napisałam we wstępie, jest to na razie najlepszy krem pod oczy, jaki zdarzyło mi się stosować. Na pewno jeszcze do niego nieraz wrócę. Właściwie już bardzo za nim tęsknię, ale muszę zabrać się za zapasy...

Ze względu na bardzo zróżnicowane opinie (np. u Hexxany czy PannyJoanny pod oczami produkt się nie sprawdzał), które ten krem zbiera, radzę przed zakupem zdobyć próbkę. Choć w sumie te 32 zł to nie jest aż tak poważny wydatek, ale jednak...

środa, 21 marca 2012

Superdrug, Natural High, brightening eye cream (rozjaśniający krem pod oczy)

Zacznę od tego, że biorę udział w projekcie Rainbow u Panny Dominiki :)


 ***
Dzisiaj kolejny produkt z naturaln(iejsz)ej linii Superdrug zwanej Natural High - krem pod oczy. W tym roku stuknie mi 26 lat, więc krem pod oczy to po prostu must-have, zwłaszcza, że po rodzicach widzę, iż w przyszłości właśnie te rejony mogą zdradzać mój wiek... 

Jeśli chodzi o skórę pod oczami, nie narzekam na wyraźne cienie (mam leciuteńkie zasinienia w wewnętrznych kącikach, ale są bardzo łatwe do ukrycia), ale moją zmorą są coraz widoczniejsze zmarszczki mimiczne (i jest ich niestety coraz więcej!). Mój krem idealny ma nawilżać, zapobiegać powstawaniu nowych linii i spłycać te istniejące. Czy krem Natural High spełnił moje oczekiwania?

Krem kupiłam w zeszłym roku w drogerii Superdrug w promocji 3 produkty Natural High za 5 funtów. Normalnie kosztuje 4,99 funtów/15 ml (obecnie jest w promocji i kosztuje 2,49 funtów). Wiem, że w Polsce produkty tej linii można dostać w perfumeriach Marionnaud.

Krem ma żółtawy kolor i dość gęstą jak na krem pod oczy konsystencję. Wchłania się bardzo szybko i idealnie nadaje się pod makijaż - dobrze współpracuje z korektorami pod oczy. Mieści się w typowej dla tego typu produktów higienicznej tubce i jest bardzo wydajny - używałam go przez kilka miesięcy (4? 5?) dwa razy dziennie. Nie podrażniał mnie, nie wywoływał łzawienia. Skład wygląda całkiem obiecująco - znajdziemy w nim olej ze słodkich migdałów, olej z nasion siemienia lnianego, olej z nasion słonecznika, olej z dzikiej róży, ekstrakt z czarnej borówki, ekstrakt z trzciny cukrowej, ekstrakt z pomarańczy, ekstrakt z cytryny, ekstrakt z klonu cukrowego oraz ekstrakt z kwiatu arniki. Żeby nie było jednak idealnie, na liście składników doszukamy się silikonów, PEGu, oleju mineralnego, BHT, fenoksyetanolu i pięciu parabenów.

Producent twierdzi, że krem zawiera cząsteczki odbijające światło, dzięki czemu ciemnie cienie pod oczami są mniej widoczne a zmęczona skóra jest rozświetlona. Poza tym krem ma ujędrniać delikatną skórę wokół oczu.  Jak już wspominałam, cieni nie posiadam - u siebie nie zauważyłam efektu rozświetlenia. Natomiast krem naprawdę dobrze nawilżył skórę pod oczami i ją widocznie ujędrnił. Niestety zmarszczki jak były, tak są. Może powinnam przestać się uśmiechać? Nie, tak się nie da :)

Ja z kremu byłam zadowolona, więc polecam :)



Today I'm going to write a few words about an eye cream from Superdrug's Natural High series. I am almost 26 so a good eye cream is a must-have to prevent wrinkles. Looking at my parents I have to take precautions so that when I reach 40 people won't be able to tell my age...

As for my under-eye area, I can't complain about dark circles but I have visible laughter lines (and there is more and more of them). I want my eye cream to moisturise the skin, prevent wrinkling, and reduce the existing lines. Did Natural High eye cream meet my expectations?

I bought this product in a 3 for £5 promotion last year. The Superdrug website says that the cream costs £4.00/15 ml but at the moment there is a 50% off promotion.

The cream is yellowish. Consistency-wise it's quite thick but it absorbs quickly. It cooperates well with any under-eye concealer. It comes in a typical, hygienic tube. It took me several (4 or 5) months to finish it (I applied it twice a day). The product didn't cause any irritation. The list of ingredients features 10 natural oils and extracts but, unfortunately, the product also contains silicones, PEG, mineral oil, BHT, phenoxyethanol, and five parabens. 
The manufacturer says: This brightening eye cream contains reflective light particles to help reduce the appearance of dark shadows and illuminate tired skin. With a super fruit blend to improve firmness around the delicate eye area. As I said, I have no dark circles but I haven't noticed any brightening effect. However, what I did notice is that the cream moisturised the skin. Additionally, the skin appears to be firmer. Unfortunately, the existing lines didn't disappear. Maybe I should stop smiling... Nah, I don't think so :) 

To sum up, it's a decent eye cream and I recommend it :)


Analiza składu wykonana TYM narzędziem:

Ingredient analysis done with THIS tool:

IngredientNotesFunction Sunscreen ComedogenicIrritationSafety
Aqua Solvent
Cyclomethicone Solvent
Antistatic
Emollient

0 0
Betaine Antistatic
Moisturizer

Sweet Almond Oil

Linseed Oil

Glycerin Solvent
Moisturizer

0 0
Glyceryl Stearate Emollient
Emulsifier

PEG-100 Stearate Surfactant
Sunflower Plant extract
Mica Pigment
Rosa canina

Dimethicone

1 0
Creatine

Vaccinium myrtillus

Sugar Canc

Sodium lauroyl lactylate Emulsifier
Orange

Lemon

Sugar Maple

Arnica montana Anti-inflammatory
Astringent

Ceramide Moisturizer
Ceramide 3 Moisturizer
CERAMIDE 6 II Moisturizer
Cholesterol Moisturizer
Emulsifier

0 0
Phytosphingosine

Dimethicone Crosspolymer

Propylene Glycol Solvent
Moisturizer

0 0
Sorbitan trioleate Emulsifier
Xanthan Gum Emulsifier
Sodium acrylates copolymer

Paraffinum Liquidum Solvent
Antistatic

0 0
BHT Preservative
Carbomer Emulsifier
0 1
Disodium EDTA

PPG-1 TRIDECETH-6 Emollient
Sodium Hydroxide pH Adjusters
5
Silica

Phenoxyethanol Preservative
Methylparaben Preservative
0 0
Butylparaben Preservative
Ethylparaben Preservative
0 0
Propylparaben Preservative
0 0
Isobutylparaben Preservative
CI 77891 Pigment
Sunscreen
  0 0
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...