Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my secret. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my secret. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 maja 2015

Golden Rose, Paris Nail Lacquer, 22 + My Secret, Nail Art, 237 Pink Mist

Moja mama maluje paznokcie od wielkiego dzwonu i posiada jeden lakier. Dziś właśnie on. Przepraszam za brzydkie skórki, przechodzą niestety gorszy okres i nic sobie nie robią z moich prób nawilżenia i natłuszczenia ich.

Dostępność: głównie małe drogerie
Cena: 6-7 zł
Pojemność: 11 ml
Kolor: jaśniutki róż z różowym shimmerem
Wykończenie: pół-perła, pół-shimmer; moim zdaniem jest to tu na tyle wyważone, że nie wygląda bazarowo
Konsystencja: rzadka
Pędzelek: klasyczny
Krycie: lakier nie jest kryjący; na zdjęciach mam trzy warstwy, a białe końcówki nadal prześwitują (dobry do Frencha)
Wysychanie: po kilkunastu minutach manikiur był suchy
Zmywanie: bez problemu
Trwałość: na moich miękkich paznokciach zaczął odpryskiwać drugiego dnia


Na palcu serdecznym jeden z nowych topów My Secret z serii Nail Art. Zakochałam się w nim, kiedy zobaczyłam ten manikiur u Ferrou. Szkoda tylko, że tak ciężko wyłowić kwiatki z buteleczki :( W każdym razie jest do dorwania teraz w Naturach za 5,99 zł. Widziałam również wersję w błękicie.

poniedziałek, 23 lipca 2012

My Secret, Glam Specialist Eyeliner, 11 Eyeliner Amethyst

This product has been purchased in Poland. My Secret is a Polish brand.
***

Z pozdrowieniami dla Zoili. Pamiętam, że eyeliner Ciebie zaciekawił :)

Produktem tym zainteresowała mnie Słomka. Podczas jednego z naszych spotkań poszłyśmy przejść się po Naturze, gdzie Słomka zatrzymała się przed szafą MS i zrobiła sobie na dłoni swatche tych eyelinerów. No i przepadłam :]


Największym atutem tego produktu jest kolor. Piękny, metaliczny fiolet. Nie mogę również przyczepić się do trwałości - nosiłam go po kilkanaście godzin dziennie i nic mi się nie rozmazywało, nie spływało oraz, co najważniejsze, kreska mi się nie kserowała. Za to duży plus.

Dalej nie jest już tak różowo. Po pierwsze, nie cierpię tego pędzelka. Nie przeszkadza mi fakt, że jest cieniutki, ale że jest tak strasznie giętki. Bardzo trudno nad nim zapanować, bo jeden niekontrolowany ruch ręką wystarczy, żeby sobie sknocić kreskę. I tak, wiem, że mogę po prostu używać ulubionego pędzelka, ale wiadomo, że taki pędzelek trzeba wyprać od razu po użyciu, a ja czasami nie mam po prostu na to czasu. Kolejny minus kosmetyk dostaje za wodnistość i niesatysfakcjonującą pigmentację. Podczas aplikacji tworzą się prześwity, więc trzeba kosmetyku dokładać. A cieniutki pędzelek + słaba pigmentacja i konieczność poprawek nie tworzą dobrej kombinacji dla początkujących. Tu zdecydowanie potrzeba wprawionej ręki.

Kosmetyk mnie w żaden sposób nie podrażnił, nie spowodował swędzenia, pieczenia, ani podobnego dyskomfortu.

Ceny nie pamiętam, ale kosmetyki My Secret nie są drogie. Nastawcie się na kwotę poniżej 10 zł :)

Polecam osobom wprawionym i cierpliwym :)


piątek, 18 maja 2012

My Secret, puder sypki

I bought this product in Poland. Therefore, I wrote a review only in Polish. However, if you have any questions or would like me to translate this review for you, drop me a line. I will be delighted to help :)
***


Puder My Secret to w blogosferze produkt kultowy. Naczytałam się tyle pozytywnych opinii na jego temat, że nie mogłam nie popełnić zakupu (zdaje się, że kosztuje ok. 12 zł/12 g).

Obawiam się, że niestety muszę nieco zepsuć temu produktowi jego świetną reputację.

Zacznijmy od pozytywów. Puder jest drobno zmielony i rzeczywiście transparentny. Nie bieli. Daje bardzo ładne wykończenie - twarz jest matowa, ale nie jest to płaski mat. Mnie, tłuścioszka, puder matuje na około 4 godziny. Nie podkreśla porów, nie włazi w żadne bruzdy. Oczywiście nie kryje, ale skoro jest transparentny, to jest to chyba logiczne. Opakowanie jest funkcjonalne, ale na plastiku szybo pojawiają się obtarcia.

Co zatem mi w nim nie podpasowało? Rozmawiałyśmy sobie ze Słomką na temat tego pudru i Słomek powiedziała, że ma wrażenie, iż puder ją zapycha. I wiecie co? To samo dzieje się w moim przypadku - po każdorazowym użyciu wyskakiwała mi przynajmniej jedna niespodzianka. Puder nigdy nie spowodował u mnie jakiegoś megawysypu (dlatego przez długi czas go nie podejrzewałam), ale jeden-dwa pryszcze się pojawiały. Zawsze. Po każdorazowej aplikacji. Dawałam mu mnóstwo szans i za każdym razem to samo :( Wiem natomiast, że wielu z was służy ten produkt. I rozumiem zachwyty - gdyby ten puder mnie nie zapychał, również bym go lubiła. Tymczasem dłuższa znajomość nie jest nam pisana...


wtorek, 2 sierpnia 2011

My Secret, eyeshadow base (baza pod cienie)

Od producenta:
"Kremowa baza pod cienie
Przedłuża trwałość cieni, ożywia ich kolor, a dzięki delikatnie cielistej barwie wyrównuje koloryt powiek."
  • cena: ok. 10 zł
  • dostępność: drogerie Natura (o ile produkt jest jeszcze w sprzedaży)
  • pojemność: 6,5 ml
  • zdatność do użycia: 48 miesięcy
  • kolor: cielisty, wykończenie matowe
  • zapach: brak
  • opakowanie: jak standardowego błyszczyku
  • aplikator: pędzelek, mój jest felerny - rozcapierzony na wszystkie strony
  • konsystencja: baza jest dość gęsta, ale kremowa i łatwo się rozprowadza; jest również dość kryjąca - wyrównuje kolor powiek; przy rozsmarowywaniu czuć obecność silikonów; baza jest sucha - nie zostawia żadnego filmu na powiece, więc suche, pudrowe cienie się do niej nie przyklejają, współpracuje tylko z bardziej mokrymi, kremowymi cieniami
  • inne: nie wiem, czy te bazy są jeszcze dostępne, ja swoją kupiłam w zeszłym roku; baza lekko podbija kolor cieni (ale nie jest to nic spektakularnego) tylko w przypadku "mokrych" cieni
  • działanie: mam tłuste i opadające powieki, na których makijaż bez bazy utrzymuje się 3-4 godziny; baza My Secret przedłuża ten czas do 7-8 godzin, choć czasem ma jakiś lepszy dzień i makijaż trzyma się nawet dłużej - potem cienie zaczynają się rolować i zbierać w załamaniu; w porównaniu z bazą Virtual czy Artdeco wypada więc dużo słabiej i niestety się u mnie nie sprawdza, ponieważ ja noszę makijaż przez przynajmniej 14 godzin dziennie
  • podrażnienia: mnie baza nie podrażnia
Jeśli jej nie macie, nie ma czego żałować :) Szukałam alternatywy dla bazy Virtual i tu niestety jej nie znalazłam. 


  • price: circa PLN 10
  • availability: Natura (Poland); however, I don't know whether My Secret still sells them
  • volume: 6.5 ml
  • use within 48 months
  • colour: nude; matte finish
  • fragrance: none
  • packaging: resembles a lip gloss tube
  • applicator: brush; as you can see, the bristles in my brush live their own life
  • consistency: the product is quite thick but easy to spread; it provides a satisfactory coverage; the product seems to be silicone-based; it is dry so dry eyeshadows don't stick to the eyelid, the product "cooperates" only with less dry eyeshadows
  • other: I don't know if My Secret still sells this product - I bought mine last year; the primer makes eyeshadows a little more vibrant (nothing spectacular though) - but only in the case of "wet" eyeshadows
  • effects: I have oily eyelids and hooded eyes so my eye make-up lasts only for 3-4 hours on its own; My Secret eyeshadow base buys me another 3-4 hours (sometimes even longer), then eyeshadows start to fade and crease; turns out that the primer is much less effective than similar products offered by Virtual or Artdeco and, unfortunately, it's of no help to me as I usually wear my make-up for at least 14 hours
  • irritations/allergies: I didn't experience any
This product is/was only available in Poland. But don't worry - it's not that good at all, you are not losing anything :)

piątek, 25 marca 2011

Cienie Maybelline, Miss Sporty i My Secret / My Maybelline, Miss Sporty and My Secret eyeshadows

Kolejny odcinek z cyklu "Co Kinga trzyma w swojej kosmetyczce". Muszę się przyznać, że powoli zbliżam się do końca mojej kolorówki a, jak wiadomo, wykańczanie kolorówki to trudne zadanie... Trudno, będę musiała blogować o pielęgnacji:)

Dziś, jak w tytule, cienie Maybelline, Miss Sporty i My Secret. Zacznijmy od Maybelline. Posiadam paletkę (11 Purple Drama) i cień pojedynczy (720 Iced Fudged).

Today a next episode of What-Kinga-Keeps-In-Her-Makeup-Bag series. I have to confess, I'm slowly but surely running out of makeup products to write about as I'm not the kind of person who just buys stuff - I try to use (and, ideally, finish) that stuff too. Well, I guess I'll have to blog about care products more.

Ok, digresion over. Let's start with my Maybelline eyeshadows.I have a quad (11 Purple Drama) and a single eyeshadow (720 Iced Fudged).

Paletka / Quad:


Cień pojedynczy / Single eyeshadow:

Wszystkie cienie mają w sobie drobny, nienachalny brokat, ale, tak jak w przypadku cieni L'Oreal (KLIK), paletka i cień pojedynczy różnią się jakością. Cień pojedynczy jest ładnie napigmentowany, dobrze się rozprowadza i rozciera, i na bazie pozostaje na powiece w stanie niezmienionym od nałożenia makijażu do demakijażu. Bardzo go lubię. Cień trochę pyli w opakowaniu i nieznacznie się osypuje podczas aplikacji, ale tragedii nie ma. Niestety brokat opada w ciągu dnia na policzki, ale tak chyba mają wszystkie cienie z brokatem, więc wybaczam.

All the shades have very fine glitter in them. Like in the case of my L'Oreal eyeshadows (CLICK), the single eyeshadow and the quad differ in quality. The single eyeshadow is well-pigmented, easy to apply and blend, and it stays put on the eyelid from the moment of application till I remove my makeup. I like it. Well, the shadow is a little too soft and you can experience some fall-out during application but this is manageable. What I dislike is the fact that glitter falls down on your cheeks some time during the day but this is always the case with glitter eyeshadows...


Z paletki nie jestem już tak zadowolona. Najjaśniejszy kolor świetnie nadaje się pod łuk brwiowy oraz do rozświetlania wewnętrznych kącików. Cień różowy jest za mało napigmentowany jak na mój gust. Jednej warstwy na powiece prawie nie widać, a kiedy dokładamy więcej warstw, żeby uzyskać kolor, cień (i brokat) osypuje się nam na policzki. Do jaśniejszego fioletu nie mam większych zastrzeżeń. Ciemny fiolet jest nieco za twardy. Na pewno nie da się nim narysować porządnej linii wzdłóż górnych rzęs, a do tego wg producenta ma służyć - jest za twardy. A kiedy zaznaczyłam nim zewnętrzne V, szybko zblakł na powiece. Do tego trudno się blenduje...

I might like the single eyeshadow but the quad turned out to be a disappointment. The lightest shade is probably the best. It's a decent highlighter. The pink shade is not well-pigmented. To build up the colour you have to apply several coats which leads to annoying fall-out. The lighter purple is good. No complaints here. The darker purple is too hard. Certainly, it can't be used as a liner, which is what the manufacturer suggests it's for. When applied to the outer corners, it faded quickly. It is also difficult to blend..


I słocze / And swatches:



Teraz wezmę na tapetę mój jedyny cień Miss Sporty (105 Motion).

This is my only Miss Sporty eyeshadow (105 Motion).


Jest to matowy róż. Kupiłam go z ciekawości - Miss Sporty, jak wiadomo, to tania marka. Moją uwagę przyciągnął wytłoczony wężowy wzorek. Muszę przyznać, że cień nie jest taki zły. Jest trwały (na bazie), nie osypuje się i dobrze się blenduje. Jest też nieco lepiej napigmentowany niż różowy cień z paletki Maybelline. Idealny do delikatnego dziennego makijażu:) 

It's a matte pink. I bought it out of curiosity - as you know Miss Sporty is a cheap brand. I was instantly drawn to the snake pattern:) I have to admit that the shadow is not bad. When applied on a primer it neither creases nor fades. It's also better pigmented than the pink shade from the Maybelline quad described above. Simply, a good eyeshadow for a delicate daily makeup:)

No i doszliśmy do mojego pojedynczego cienia My Secret (101) z serii Pearl Touch.

Last but not least, let me describe my only My Secret single eyeshadow (Pearl Touch series). It's available only in Poland but don't worry, you are not missing out on anything.


Z cieniami My Secret mam złe doświadczenia. Kiedyś miałam potrójną paletkę, która była beznadziejna. Cienie były tragicznie napigmentowane i straszliwie się osypywały. Powędrowały do kosza w trybie natychmiastowym. Ten cień też nie należy do moich ulubionych. Właściwie nadaje się tylko do rozświetlania miejsca pod łukiem brwiowym. Na powiece ruchomej jest zbyt transparentny, a do tego szybko znika. Cienie zdecydowanie nie są mocną stroną tej firmy, może z wyjątkiem cieni sypkich, które są bardzo lubiane, ale ja nigdy z nimi nie miałam do czynienia.

I don't have good experiences with My Secret eyeshadows. I used to have one trio which was so bad I had to get rid of it instantly. No pigmentation whatsoever and terrible terrible fall-out, two totally unacceptable properties. The shadow you can see in the picture is by no means my favourite. I use it as a highlighter. It doesn't work anywhere else. However, I've heard that loose eyeshadows by My Secret are definitely worth buying.

Słocze / Swatches:



Dołączam kilka propozycji makijażowych:)

Couple of makeups:)

1. Maybelline Iced Fudged + Miss Sporty + My Secret


 
2. Maybelline Purple Drama + Maybelline khol express (metallic green)



Jakieś doświadczenia z którąś z tych marek, dziewczyny?
Buziaki:)

czwartek, 17 lutego 2011

Historia romansu pewnego różu i rozświetlacza

Za górami, za lasami żyła sobie dziewczyna. Zawsze była nieco próżna i ta próżność spowodowała, że dziewczyna zainteresowała się makijażem, bo chciała ładnie wyglądać. Jej kosmetyczka powoli zaczynała się zapełniać. Ciągle jednak czegoś w niej brakowało... Czego? Rozświetlacza! Tak więc pewnego dnia dziewczyna wybrała się do drogerii, gdzie jej wzrok przykuł ten produkt:



Pudełeczko było piękne. Dziewczyna zauważyła obok tester, który obiecywał, że rozświetlacz jest beżowy i ma piękne ale nienachalne drobinki. Niewiele myśląc pobiegła ze ślicznym pudełeczkiem do kasy. Dopiero w domu podniosła pokrywkę i oto, co ukazało się jej oczom:


"Różowy rozświetlacz"? - pomyślała. "No ale przecież dam mu szansę". Jak pomyślała, tak zrobiła. Chwyciła za pędzelek i zaczęły się próby. Testowała przez kilka tygodni i w różnym oświetleniu i w końcu ze smutkiem stwierdziła, że puder z rozświetlaczem nie ma nic wspólnego. Zawiedziona, niemalże wrzuciła produkt na dno kosmetyczki, aby zbierał kurz. Ale inna myśl przyszła jej do głowy: "Ten puder jest różowy. Może sprawdzi się jako róż?". I znowu zaczęły się testy. W końcu jednak okazało się, że "różu" nie było widać na buzi dziewczyny. Po tym odkryciu dziewczyna usiadła i zadumała się. Co by tu zrobić? Jej wzrok padł na kosmetyczkę. Zaczęła w niej grzebać i wygrzebała to:



Róż, którego nie używała, bo na buzi wydawał jej się zbyt intensywny. "A  może by tak... trochę matematyki"? - pomyślała. "Co by nam powstało, gdyby dodać jeden do drugiego"?


To!



Dziewczyna jeszcze nie wie, jak jej nowy róż będzie się sprawował na pućkach, bo na razie używa czegoś innego. Ale kiedy ten inny róż się skończy, a skończy się niedługo, w pogotowiu będzie 16 gramów różu z drobinkami, idealnego na wiosnę i lato...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...