Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lancome. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lancome. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 sierpnia 2014

Lancome, Hypnose Doll Eyes Mascara

Tusz podesłała mi do wypróbowania Hexxana. Miałam już do czynienia z maskarami marki i dobrze je wspominam, zwłaszcza klasyczną Hypnose. Byłam zatem dobrej myśli, a czekało mnie nie lada zaskoczenie. I niestety nie in plus.


Trzeba przyznać, że ubranko ta maskara ma śliczne. Smukłe, czarne, eleganckie, a do tego przyozdobione prześlicznym motywem kwiatowym. Na pewno ucieszy oko każdej sroki. W środku kryje się klasyczna spiralka zwężająca się ku górze. Na czubeczku szczoteczki zawsze zostaje glut, który trzeba w ten czy inny sposób usunąć. Konsystencję tuszu określiłabym na suchawą, ale nie miałam go "od nowości".


Jak widać, na moich rzęsach lalkowego efektu nie ma. Są one podkreślone dość delikatnie; brakuje zjawiskowego wydłużenia, zwiększenia objętości i podkręcenia. Do tego szczoteczka nie jest najlepsza w rozczesywaniu. Gdyby zaś próbować nakładać więcej warstw niż dwie w celu budowania efektu, możemy liczyć jedynie na zjawiskowe sklejanie, vel efekt pajęczych nóżek, i jakieś grudki na rzęsach...


Najgorsze jest jednak to, że tusz po kilku godzinach od nałożenia, niezależnie od warunków atmosferycznych, sypie się i rozmazuje, fundując nam pod okiem klasyczną, bynajmniej upiększającą pandę. I robi to kosmetyk z wyższej półki, za który trzeba wybulić całe dwadzieścia dwa i pół funta. Nieładnie Lancome, oj nieładnie.

wtorek, 28 maja 2013

Lancome, Hypnose Star show-stopping volume mascara

Przez kilka kolejnych dni będzie mnie w blogosferze dużo mniej, bo przyjeżdżam dziś w nocy na niecały tydzień do Polski :D Szkoda tylko, że to ostatni raz w tym roku... :(

Bohaterką dzisiejszego posta jest czteromililitrowa miniatura tuszu Lancome, która była dołączona do jakiegoś brytyjskiego magazynu. Bardzo lubię poznawać w ten sposób nowe kosmetyki ;) Sam tusz okazał się w moim odczuciu bardzo dobry, ale jednak nie jest warty kwoty opiewającej na ponad 20 funtów...


Używam tej miniaturki od około 2 miesięcy, a tusz nadal sprawuje się bez zarzutu. Skoro miniatura jest wydajna, pozwala to wnioskować, że pełnowymiarowe opakowanie posłuży nam przez kilka dobrych miesięcy...

Tusz ma klasyczną szczoteczkę w kształcie zwężającego się stożka. Jest ona mała i precyzyjna. Szczoteczka po dwóch stronach ma długie włosie, po kolejnych dwóch - krótkie. Strony z krótkimi włoskami są również płaskie. Krótszymi włoskami szczoteczki nadajemy rzęsom objętości, po czym rozczesujemy je stroną z dłuższymi włoskami. Osobiście bardzo polubiłam to rozwiązanie.



Tusz od samego początku miał konsystencję nadającą się do użytku. Jest on w konsystencji raczej rzadki, ale nie skleja niekontrolowanie rzęs. Jeśli chodzi o kolor, to czerń jest ładna, głęboka. Tusz jest trwały - nie rozmazuje się a ni nie kruszy w ciągu dnia. Zostaje na swoim miejscu od aplikacji do demakijażu, któremu poddaje się bez zbędnych oporów. Produkt nie podrażnia moich oczu.



Mam z natury cienkie, rzadkie i krótkie rzęsy. Na takich kikutach tusz moim zdaniem daje ładny efekt. Nieco je wydłuża i podkręca, a poprzez kontrolowane sklejanie nadaje rzęsom objętości. Zwłaszcza na trzecim zdjęciu widać, o co mi chodzi. Mi ten efekt odpowiada. Maskara przypadła mi zatem do gustu, ale, jak już pisałam, moim zdaniem nie jest warta kwoty, którą za nią wołają...

sobota, 11 sierpnia 2012

Lancome teint miracle, Benefit Hello Flawless, Lioele Dollish Veil Vita BB, Revlon Colorstay: subiektywny przegląd

Każda z nas ma konkretne wymagania wobec podkładu. Ja, na przykład, jako posiadaczka cery tłustej i naczynkowej poszukuję podkładów przynajmniej średniokryjących, co by zatuszować różowość policzków i nosa oraz pryszcze. Poza tym szukam podkładu, który zmatuje mnie na kilka godzin. Mimo krycia podkład nie ma dawać efektu maski. Poza tym nie ma się utleniać ani mnie świnkować. Jestem dość różowa i bez tego. 

Poszukiwania KWC w tej dziedzinie trwają, choć jest taki jeden produkt - krem BB - który szczerze pokochałam. Niemniej, wciąż i wciąż testuję różne produkty, co ułatwiają mi odlewki i próbki od Was i ze sklepów. Co jakiś czas będę zamieszczać efekty testów porównując do siebie kilka przypadkowych produktów.

Uwaga. W tym poście bardzo się obnażam. Na zdjęciach widać, że borykam się z wieloma niedoskonałościami - obszarami naczynkowymi, wypryskami, bliznami potrądzikowymi... Nic co ludzkie, nie jest mi obce :P Osoby o słabych nerwach prosi się o opuszczenie strony :)

Dzisiejsze zestawienie powstało w oparciu o odlewki, z których każda wystarczyła mi na przynajmniej tydzień testów. 

No to do dzieła! Zacznijmy od swatchy:



Max Factor, swoją drogą najbardziej różowy, nie bierze udziału w dzisiejszym zestawieniu. Na zdjęciach widać, że podkłady Lancome, Benefit i Revlon wpadają w pożądaną w moim przypadku żółć. Za to duży plus. Krem BB Lioele jest pastelowo-fioletowy, ale po roztarciu ładnie dopasowuje się do koloru skóry.

Przejdźmy do właściwego zestawienia:


1. Lancome Teint Miracle 010

Przed i po:


Moje spostrzeżenia:

  • podkład rozświetlający
  • tuż po aplikacji twarz wygląda naprawdę ładnie, ale (po przypudrowaniu) zaczynam świecić się już po 2-3 godzinach
  • krycie lekkie w stronę średniego
  • po kilku godzinach podkład całkowicie spływa z nosa
  • produkt nie zbiera się w porach
  • nie utlenia się
  • łatwa aplikacja, nie robi plam
  • w ciepłe dni warzy się na twarzy!
  • podczas aplikacji mocno czuć alkohol
Nie, nie, nie. Za szybko się po tym podkładzie świecę, szybko znika z newralgicznych miejsc (nos) i, co najgorsze, warzy się na twarzy. Nie tego oczekiwałam po tej półce cenowej. Porażka.


2. Lioele Dollish Veil Vita BB, Gorgeous Purple

Sporą odlewkę tego bebiszona dostałam od Hexxany :* Przed i po:



Moje spostrzeżenia:
  • krem daje świetne, satynowe wykończenie
  • średnie krycie
  • po przypudrowaniu zaczynam świecić się po około 4 godzinach, co latem jest bardzo dobrym wynikiem
  • nie zbiera się w porach
  • nie utlenia się
  • tuż po aplikacji bieli twarz, ale po kilku minutach idealnie dostosowuje się do jej kolorytu
  • ładnie pachnie
Bardzo, bardzo fajny produkt. Lubię, choć to jego zielonego brata kocham szczerą miłością, ponieważ genialnie ujednolica moją cerę i matuje skórę na kilka godzin. Lioele Dollish Veil Vita to jedyne kremy BB, które się u mnie sprawdziły.


3. Benefit Hello Flawless Oxygen WOW! ivory

Przed i po:


Moje spostrzeżenia:
  • podkład daje satynowe wykończenie
  • średnie krycie
  • po przypudrowaniu zaczynam świecić się po około 3-4 godzinach
  • nie zbiera się w porach
  • nie utlenia się
  • okropnie pachnie - jakby gumą?
W zasadzie podkład się u mnie sprawdza, ale... wolę od niego Healthy Mix od Bourjois, który dodatkowo jest tańszy :)


4. Revlon Colorstay sand beige

Tego też dostałam od Hexx :) Przed i po:


Moje spostrzeżenia:
  • ładne, matowe wykończenie
  • średnie krycie
  • po przypudrowaniu zaczynam świecić się po około 4 godzinach
  • nie włazi w pory
  • nie utlenia się
Sand Beige to nie mój odcień (Buff jest dla mnie lepszy), ale sam podkład jest jak najbardziej w porządku. Jakiś czas temu byłam zawiedziona jego poziomem krycia, bo spodziewałam się czegoś więcej, ale podkład się sprawdza, a od czego mam korektor?

***
Znacie któryś z tych produktów? Jak Wasze wrażenia?

środa, 5 października 2011

Lancome Hypnose Drama mascara

O starszej siostrze tej maskary (Lancome Hypnose) pisałam TUTAJ. Oba tusze niespodziewanie sprezentowała mi Hexxana (dziękuję kochana :*), czym mnie ogromnie zaskoczyła i niezwykle uszczęśliwiła :) Jeśli czytałyście poprzednią recenzję, wiecie, że w maskarze Hypnose jestem szczerze zakochana. Jakimi uczuciami darzę Hypnose Drama? Czytajcie dalej :)

Z wizażu:
"Hypnose Drama dzięki nowej, innowacyjnej formule zapewnia ekstremalne pogrubienie rzęs bez ich obciążania. Maskara wyposażona jest w dużą szczoteczkę o zaokrąglonych kształtach, która perfekcyjnie pokrywa tuszem każdą rzęsę od jej nasady aż po sam koniec, podkręca i dodaje objętości. Hypnose Drama sprawia, że nawet najcieńsze i najkrótsze rzęsy stają się gęste, uniesione i mają piękny, głęboki czarny kolor."


  • Dostępność: Douglas, Sephora, online
  • Cena: 112 zł +
  • Pojemność: 6 ml
  • Kolor: ja posiadam tusz czarny; jest to ładna, czarna czerń.
  • Opakowanie: czarne, ze złotym logiem marki; bardzo eleganckie, bardziej kanciaste i krótsze niż opakowanie Hypnose.
  • Szczoteczka: klasyczna; na pierwszy rzut oka dziwny kształt zakręconej spiralki; zbiera dość dużo tuszu; trzeba nauczyć się obsługi - ja na przykład nie wykonuję nią zygzakowatych ruchów, bo wtedy bardzo skleja mi rzęsy. Mój sposób: w trakcie przeciągania szczoteczką po rzęsach stopniowo obracam ją o około 180 stopni. Jednak za żadne skarby nie potrafię pomalować szczoteczką dolnych rzęs.
  • Konsystencja: wodnista, ale tusz dość szybko schnie na rzęsach. 
  • Demakijaż: bez problemów.
  • Podrażnienia: u mnie nie wystąpiły.
  • Efekt: tusz nieco skleja rzęsy, ale myślę, że problem zniknie, kiedy troszkę podeschnie. Czasami troszeczkę mi się grudkuje na szczycie rzęs, ale daje się to łatwo wyczesać. Maskara nie rozmazuje się, nie osypuje się (nawet po kilkunastu godzinach noszenia), nie obciąża rzęs. Moich rzęs tusz nie pogrubia aż tak, jak robi to Hypnose, ale za to zauważalnie je wydłuża i podkręca. W sumie cieszę się, że efekt jaki daje, jest inny niż efekt, jaki osiągam za pomocą Hypnose - mogę sobie wybierać, czy stawiać danego dnia na wydłużenie, czy na pogrubienie :)
Tę maskarę również polubiłam, choć musiałam nauczyć się obsługi szczoteczki. Jeśli miałabym wybierać, którą maskarę wolę (Hypnose czy Hypnose Drama), postawiłabym na tę pierwszą, bo jest łatwiejsza w obsłudze, ale obietywnie rzecz ujmując, oba tusze są równie dobrej jakości :) 
I have already written about the older sister of Lancome Hypnose Drama mascara. I got both mascaras from Hexxana (thank you :*), who both surprised me and made my day with these goodies :) If you have read the review, you may remember that I fell in love with Hypnose mascara. Is this the case with Hypnose Drama? Read on :)

Instant lash coating with immediate load thanks to a new formula which gives intense volume to the look of lashes. New curvaceous oversized brush gives full lash contact for dramatically fuller and thicker looking lashes. (SOURCE)
  • Availability: Boots, online
  • Price: circa £20.50
  • Volume: 6 ml
  • Hue: I have it in black and we're talking black black.
  • Packaging: black with gold logo of the brand; very elegant; more square and shorter as compared to Hypnose.
  • Brush: classic; unusual curvaceous shape; it gathers quite a lot of the product; you have to learn how to use it. For example, I cannot employ my usual "zig-zag" motions unless I want my lashes to get glued together. My way: when moving the brush upwards I also slowly rotate it (for about 180 degress altogether). However, I cannot use this brush on my lower lashes - I make a mess:(
  • Consistency: thin but the mascara dries quite fast on the lashes.
  • Removing: no problems.
  • Irritations: none in my case.
  • Effects: the mascara tends to clump my lashes together a little bit but I think that this problem will go away once the product dries a little. Sometimes it also leaves some lumps on the lashes but they are easy to comb out. The mascara doesn't smudge. There's no fall-out, even after 13-16 hours. This product doesn't volumise my lashes like Hypnose does but it visibly elongates and curls them. In fact, I like it because I have a choice - if I want volume, I go for Hypnose; if I want length, I choose Hypnose Drama :)
As you can see, I like this product a lot, although I had to experiment and learn how to use the brush. If I was to choose between Hypnose and Hypnose Drama, I would probably go for the former because it's easier to work with. Having said that, I think that both mascaras are of the same (great) quality.

wtorek, 20 września 2011

Lancome Hypnose mascara

Maskarę (i jej siostrę) sprezentowała mi kochana Hexxana :* Hexx jakiś czas temu zorganizowała rozdanie, w którym wygrałam kosmetyki Yves Rocher, ale Asia na YR nie poprzestała, wypełniając paczkę po brzegi niesamowitymi smakołykami (w tym maskarami). Jeszcze raz dziękuję :*


Z wizażu:
"Przykuwający uwagę wzrok modelki i nazwa najnowszego tuszu Hypnose mówi nam wszystko. Oko ma być uwodzicielskie i hipnotyzujące za sprawą wyrazistego makijażu. Ten tusz oferuje nieograniczone możliwości podkreślania rzęs. Dzięki nowatorskiej recepturze SoftSculpt z polimerami, zmiękczającymi woskami i prowitaminą B5 mogą być one nawet sześciokrotnie grubsze, ale jednocześnie producent obiecuje - niesklejone. Gładka elastyczna konsystencja tuszu przypominająca fluid oraz unikalna szczoteczka pozwalają na równomierne i stopniowe rozprowadzenie go na powierzchni rzęs. Nawet przy intensywnym makijażu tusz nie będzie się kruszyć, a na rzęsach nie powstaną grudki. Dostępny w trzech kolorach oraz w dwóch wersjach:
- zmywalny wodą,
- wodoodporny."

  • Dostępność: Douglas, Sephora, online
  • Cena: wg wizażu 115 zł/6m
  • Kolor: ja posiadam tusz czarny; jest to ładna, czarna czerń.
  • Opakowanie: czarne, ze złotym logiem marki; bardzo eleganckie.
  • Szczoteczka: klasyczna; prosta; ani mała, ani duża; wygodna i łatwa w obsłudze; czasem na czubku szczoteczki zostaje za dużo tuszu.
  • Konsystencja: nie wiem, jaką tusz ma konsystencję zaraz po otwarciu; moim zdaniem tusz jest z gatunku suchych, chyba że zaczął już wysychać - ciężko mi to ocenić. 
  • Demakijaż: bez problemów.
  • Efekt: tusz ładnie rozdziela rzęsy, nie tworzy grudek, nie rozmazuje się, nie obciąża rzęs. W normalnych warunkach nie osypuje się nawet po kilkunastu godzinach noszenia. Tylko raz trochę się osypywał (ale bez tragedii) - w sierpniu byłam na weselu kuzynki. Upał + taniec - miał prawo się trochę osypać :) Jest to tusz pogrubiający i moje rzęsy bardzo ładnie pogrubia, a do tego wydłuża i podkręca - efekt można budować (od naturalnego do wyrazistego, w zależności od ilości nałożonych warstw). Uwielbiam to, w jaki sposób tusz je odmienia :)
Jak widzicie, bez makijażu moich biędnych rzęs prawie w ogóle nie widać. Tusz Lancome Hypnose diametralnie je odmienia - efekt 3D.  Dlatego pokochałam maskarę od pierwszego użycia. Nie mam do niej żadnych zastrzeżeń :)


I got this mascara (and its sister) from  Hexxana :* Long story short, I won some Yves Rocher cosmetics in Hexx's giveaway but she filled the parcel with some really unexpected goodies, including Lancome mascaras. Hexx, once again, thank you hon :*

"Turn up the volume of your lashes for hypnotising eyes!
Control the look of your lashes – from subtle to sexy!
With our exclusive SoftSculpt™ formula and patented Powerful brush, you can build up to 6x more volume…without caking or flaking.
Result? Truly hypnotic eyes!"  (SOURCE)

  • Availability: Boots, online
  • Price: circa £16/6m
  • Hue: I have it in black and we're talking black black.
  • Packaging: black with gold logo of the brand; very elegant.
  • Brush: classic; straight; neither small nor big; comfortable and easy to work with; sometimes too much of the product gathers on the tip.
  • Consistency: I don't know what's the mascara like just after first opening as it was used before I got it; I would say the mascara is on the dry side unless it has started drying already - I can't be sure. 
  • Removing: no problems.
  • Effects: the mascara doesn't clump your lashes, or smudge, or make your lashes heavy. Normally, there's no fall-out, even after 12-15 hours. It happened to me only once - at a wedding reception on a very hot day. This is a volumising mascara and it does volumise my lashes as well as elongating and curling them. You can build up the effect, depending on the number of layers you apply. I just love how this mascara transforms my lashes :)
As you can see, my lashes saute are almost invisible. The Lancome Hypnose mascara transforms them completely. It's like a 3D effect. This is why I fell in love with this product when I used it for the very first time :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...