Jeśli o Kiko chodzi, lubię ich lakiery do paznokci. Natomiast produkty do makijażu oczu tej marki, z którymi miałam okazję się zapoznać, niespecjalnie mnie zachwyciły. Bohater dzisiejszej notki, prezent od Hexxany, niestety również nie wkupił się w łaski.
Dużą zaletą cieni w kredce jest łatwość i szybkość stosowania. Produkt Kiko jest do tego wykręcany, więc nie wymaga temperowania, za co duży plus. 07 to bardzo ładny odcień chłodnego złota o mocno shimmerowym wykończeniu.
Dużą wadą cieni w kredce bywa kiepska trwałość, nawet jeśli nakłada się je na zagruntowaną powiekę. Nie inaczej jest niestety w tym przypadku. Na bazie zagruntowanej cieniem kosmetyk Kiko i tak przemieszcza się i zbiera w załamaniu po zaledwie kilku godzinach. Poza tym nie do końca podoba mi się, jak w ogóle wygląda na powiece. Mam wrażenie, że nałożony nawet cienką warstwą tworzy na niej złotą skorupę. Przez to nie wygląda też dobrze jako baza pod cień pudrowy; całość wygląda ciężko i zbiera się po kilku godzinach w załamaniu. W wewnętrznych kącikach też mi się nie podoba.
Znalazłam jednak na ten kosmetyk sposób. Jeśli po skończeniu makijażu oka mam ochotę rozświetlić środek powieki, delikatnie wkepuję troszeczkę cienia Kiko uzyskując zaskakująco ładny efekt. Yay :)









