Pokazywanie postów oznaczonych etykietą catrice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą catrice. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 listopada 2016

Catrice, Long Lasting Brow Definer, 030 Chocolate Brow'nie

Uwierzcie mi, bardzo chciałam polubić ten hit marki. O ile się nie mylę, nie czytałam ani jednej negatywnej opinii na jego temat, a widziałam ich sporo. Moja w sumie też negatywna nie jest, ale z kosmetykiem się nie polubiłam. Dostałam go w prezencie od Justyny, której blog serdecznie Wam polecam, jeśli macie fioła, jak ja, na punkcie szminek. I rozświetlaczy.

Co do pisaka do brwi, już tłumaczę, skąd moje niezadowolenie. Najpierw jednak muszę go pochwalić za twarzowy, chłodny odcień bez żadnych przebijających rudości (kolor 030) i bardzo dobrą trwałość - mazidło nigdzie nie emigruje, nie rozmazuje się i trwa na posterunku do demakijażu.


To, czego nie polubiłam w produkcie, jest najzwyczajniej w świecie kwestią preferencji. Otóż nie odpowiada mi kombinacja pisak (jak każdy pisak przy pierwszym przyłożeniu do skóry uwalnia więcej pigmentu niż później, więc czy tego chcemy czy nie chcemy, robi się kleks) - pędzelek. Inne użytkowniczki tego kosmetyku piszą, że ów jest bardzo precyzyjny i łatwy w obsłudze. Cóż, ja się nim obsłużyć nie potrafię - nie wiem, jakim cudem, ale często gęsto wyjeżdżam poza granice swoich brwi, mimo iż tego nie chcę i staram się o jak największą precyzję. Pędzelek mi jakimś cudem ucieka. Czemu - dociekać już nie chcę. Po dwóch miesiącach niemal codziennych, upartych prób najzwyczajniej w świecie się zniechęciłam, bo ANI RAZU nie udało mi się podkreślić nim brwi tak, żebym nie musiała sięgać po nasączony micelem patyczek celem poprawek.

Podkreślam, że jakościowo jest to naprawdę dobry produkt, a jego odcień jest ładny i twarzowy. Okazało się jednak, że mi osobiście o wiele łatwiej pracuje się z cieniami i kredkami do brwi. Właściwie to cieszę się, że miałam możliwość się o tym przekonać, choć teraz czeka nas rozłąka na zawsze. No ale przecież kosmetykoholiczki rzadko są stałe w uczuciach ;)

czwartek, 25 sierpnia 2016

Catrice, Liquid Camouflage, 010 Porcellain

Peanów na temat płynnego korektora/kamuflażu Catrice naczytałam się wiele, niewiele zatem myśląc capnęłam go przy okazji którejś z kolei wizyty w Naturze. Popularny ten osobnik bardzo i trudno na niego trafić stacjonarnie. Na szczęście w końcu się udało, z czego cieszyłam się przez ostatnie pół roku. Na pewno nie mogę mu zarzucić niewydajności.


Produkt zamknięto w klasycznej tubce z gąbkowym aplikatorem. Charakteryzuje się przyjemną, nie za rzadką i nie za gęstą konsystencją. Nie zauważyłam, by mocno oksydował na skórze, ale mam wrażenie, że delikatnie ściemniał i zgęstniał w opakowaniu, kiedy zostało go niewiele. 

Kolor 010 Porcellain jest beżowy z delikatnie łososiowymi podtonami. Mnie bardzo odpowiada.


Płynny kamuflaż kryje bardzo dobrze. Nie aż tak dobrze, jak Collection Lasting Perfection, który jednak przez wysoką zawartość pigmentów jest pod oczy za ciężki, odznacza się i wysusza, ale doskonale daje sobie radę z moimi zasinieniami i bardzo dobrze wyrównuje koloryt skóry pod oczami. Przypudrowany nie zbiera się w liniach i trwa na posterunku do demakijażu. Co więcej, nadaje się do kamuflowania wyprysków i powypryskowych blizn - dobrze je zakrywa i utrwalony nie spływa z nich, choć można go zetrzeć ręką, jeśli mamy w zwyczaju często dotykać twarz.

W moim przypadku najlepszym sposobem aplikacji okazała się zwilżona gąbeczka-jajko. Wpracowany nią w skórę produkt wyglądał najnaturalniej. Nakładałam go również palcami i choć zdawało to egzamin, korektor bardziej odznaczał się na skórze.

Bylam z płynnego kamuflażu Catrice bardzo zadowolona. Towarzyszył mi przez ostatnie pół roku codziennie i ani razu nie zawiódł.

czwartek, 25 lutego 2016

Catrice, Liquid Metal Eyeshadow, 090 Nougat It Right

Pojedynczy cień Catrice z serii płynny metal znalazłam w Naturze na półce z wyprzedawanymi kosmetykami. Zapłaciłam za niego 12,99 zł. Nie wiem, czy marka wycofuje ten konkretny kolor, czy tą konkretną serię, ale powiem Wam, że to pierwszy cień Catrice, który mnie zadowolił i szkoda, że został skazany na wymarcie.

Nie lubię zwykłych jedynek tej marki. Miałam kilka z nich i niesamowicie drażniło mnie, że podczas rozcierania całkowicie znikały z powieki. Mój "płynny metal" tego nie robi.


Ogólny wygląd cienia jest zachwycający. Ta faktura, to trójwymiarowe tłoczenie, ten ładny kolor wreszcie - czekoladowy brązik z malutkimi iskierkami. Kosmetyk jest dobrze napigmentowany i jedwabisty w konsystencji, dzięki czemu bez problemu przyczepia się do pędzelka i dobrze nanosi na powiekę. I nie znika przy rozcieraniu! A trwałość na bazie jest całodniowa.

Jedyne zastrzeżenie mam do samego opakowania, które nie jest w żaden sposób zabezpieczone przed samoistnym otwieraniem się w kosmetyczce czy torebce.

Lubię tego gagatka. Jest to jeden z tych cieni, który potrafi jedynie z dodatkiem czegoś rozświetlającego w wewnętrznym kąciku i ewentualnie kreski robić za cały szybki makijaż oka. 

Jeśli Wam się podoba, spieszcie kupić, zanim słuch po nim zaginie.

czwartek, 21 maja 2015

Catrice, Eyebrow Set

Ja wiem, że teraz panuje moda na precyzyjne podkreślanie i wyrysowywanie brwi, ale u mnie, póki co, tego nie zobaczycie. Moje brwi są z natury nieco nieokrzesane i w takich właśnie podobam się sobie najbardziej. Dlatego nie poprawiam specjalnie ich kształtu. Jedyne, w co ingeruję, to ich kolor. Normalnie moje włoski są jasne i czuję potrzebę delikatnego ich przyciemnienia.

Cienie do brwi Catrice nadają się do tego IDEALNIE.


Produkt ten ma szereg zalet. Zacznijmy od odcieni - pięknie chłodne. Nie ma tu ani grama rudości. Zazwyczaj jaśniejszym kolorem zaznaczam początek i środek brwi, a ciemniejszym ich koniec. Jaśniutkie blondynki mogą sięgać tylko po jasny kolor; brunetki będą usatysfakcjonowane, jak myślę, ciemniejszym odcieniem. Cienie mają ciekawą konsystencję.W dotyku są jedwabiste, ale też delikatnie woskowe. Nie osypują się podczas aplikacji i  utrwalają włoski bez usztywniania ich. Jeśli lubicie mocno utrwalone brwi, radziłabym jeszcze sięgnąć po bezbarwny żel, ale ja osobiście tego nie robię, bo nie lubię. Dla porównania - popularna maskara Wibo usztywnia mi brwi za bardzo i przeszkadza mi to. Efekt, jaki uzyskuję cieniami Catrcie, bardzo mi odpowiada. Brwi wyglądają naturalnie i miękko.

Można się czepiać, że napisy z opakowania szybko się ścierają i nie wygląda to estetycznie. No, może to nieco denerwujące, ale wybaczam ze względu na zawartość. W wysuwanej szufladce pod cieniami producent dorzuca małą i nieprecyzyjną pęsetkę oraz całkiem fajny pędzelek ze szczoteczką. Ja właśnie nim aplikuję i rozczesuję produkt, i nie mam zastrzeżeń.

Wisienką na torcie jest fakt, że cienie są bardzo wydajne. Używam ich od dobrych kilku miesięcy i szybko się do denka nie dokopię. Zwłaszcza, że po inne produkty też sięgam, ot dla odmiany. W każdym razie, za 16-17 zł otrzymujemy świetny produkt, który serdecznie polecam. Niespecjalnie przepadam za marką, ale ten set im wyszedł.


środa, 9 lipca 2014

Catrice, Ultimate Nail Lacquer, 30 Lilactric

Smarująca Agata popełniła dziś notkę na temat tego lakieru (klik!), więc ja również postanowiłam nim Was pokusić. Bo piękny jest :]

Lakier przyciągnął moją uwagę, kiedy byłam przelotem w Naturze. Tak mi się spodobał, że niewiele się zastanawiając, kupiłam. Na paznokciach nadal ogromnie mi się podoba, więc była to słuszna decyzja :)

Dostępność: Drogeria Natura, Hebe
Cena: 10,49 zł
Pojemność: 10 ml
Kolor: rozbielony, lilakowy fiolet podbity szarością, ze złotym shimmerem, który w tym przypadku widać na paznokciach
Wykończenie: shimmer
Konsystencja: w sam raz
Pędzelek: szeroki; w moim egzemplarzu ścięty prawie w szpic, przez co bardzo niewygodnie się manipuluje przy skórkach
Krycie: po dwóch warstwach nadal delikatnie prześwitują białe końcówki paznokcia, ale w tym konkretnym przypadku mi się to podoba
Wysychanie: nie testowałam, użyłam wysuszacza (Revlon)
Zmywanie: całkowicie bezproblemowe
Trwałość: 3 dni



wtorek, 27 listopada 2012

Catrice, Perfect Adapt Concealer 010 light beige

Generalnie mam dość chłodny stosunek do Catrice. Lubię róż i żelowy eyeliner tej marki, ale reszta... Lakiery bardzo krótko się u mnie trzymają (zupełnie jak lakiery Essence...); jedna szminka, którą zdecydowałam się wypróbować, podkreślała suche skórki na ustach i się na nich warzyła; błyszczyk ze stałej kolekcji ma okropny zapach, który zniechęca mnie do używania tego produktu; wreszcie cienie nawet z bazą bardzo szybko zbierają się w załamaniu i blakną (zupełnie jak cienie Essence...). Z kolei korektor pod oczy, który dziś opiszę, to moim zdaniem bubel totalny.

Mam nadzieję, że nie macie mi za złe, że ostatnio coś dużo u mnie bubelków. Jestem zdania, że o takich kosmetykach, w ramach przestrogi, również należy pisać...

A wracając do korektora.


Już samo opakowanie to tragedia. Dziwię się sobie, że tego nie przewidziałam. Głupia byłam i tyle. Korektor, umieszczony jest w tubce. Z jednej strony mamy pędzelek (który sam w sobie jest nieprecyzyjny, a do tego nie można go wyprać), a z drugiej pokrętło. Pokrętło chodzi dobrze, tzn. nie zacina się. Zamysł producenta był taki, żeby po przekręceniu pokrętła korektor wychodził przy czubku pędzelka. Tymczasem produkt nie wychodzi, a wylewa się w niekontrolowanych ilościach którędy popadnie (patrz czwarte zdjęcie z kolażu). Ilość, która na jeden raz się wydobywa wystarczyłaby na pomalowanie kilku osób...

... tyle, że z aplikacją produktu też jest problem. Mianowicie niezależnie od tego, jaki krem położę pod oczy (mowa o kremach, które z innymi korektorami bardzo dobrze współpracują), mazidło Catrice najzwyczajniej w świecie przy aplikacji się roluje. Na skórze nie zostaje nic. Zupełnie nic. Z kolei przy próbie nałożenia drugiej warstwy, jeśli na upartego coś się tam uda wklepać, produkt jest bardzo widoczny i wyraźnie się odcina na skórze pod oczami. Dlaczego? Ponieważ korektor ma postać gęstej pasty, która w ogóle nie stapia się ze skórą. Założę się też, że ta ciężka pasta wysuszałaby skórę pod oczami i właziłaby w zmarszczki - ale nie wiem, bo nie chciałam się w czymś takim pokazywać ludziom, więc za każdym razem zmywałam po aplikacji tę brzydką skorupę.

Kolor produktu jest jasny, beżowy, ale podszyty jakimiś szarawymi podtonami. Mam wrażenie, że taki odcień zamiast ożywiać spojrzenie może sprawić, że wyglądamy na bardziej zmęczone. W porównaniu z innymi korektorami, które posiadam, wypada tak:


Na sam koniec dodam, że obietnice producenta wywołały we mnie pusty śmiech.

Perfectly conceals dark shadows under your eyes. - Jak wspomniałam, pierwsza warstwa w całości zrolowuje się pod palcami. Druga warstwa, jeśli jakoś uda się ją jakimś cudem wklepać, wygląda bardzo ciężko, pudrowo i topornie. Może i ukrywa cienie pod oczami, ale sama wyraźnie się odcina na skórze - a wygląda jak skorupa.

Pleasantly refreshing for tired eyes. - Ha, ha, ha, pozostawię to bez komentarza, bo brak mi słów.

Podsumowując, bubel. Zdecydowanie najgorszy korektor, z jakim przyszło mi się zetknąć. Z ogromną przyjemnością cisnę go w czeluście kosza. Kilkanaście złotych wyrzucone w błoto.

Zetknęłyście się z tym produktem? Co o nim sądzicie? No i jaki jest Wasz stosunek do marki Catrice?

czwartek, 13 września 2012

Catrice, Ultimate Nudes, 030 My Cafe Au Lait At Notre-Dame

Lakier przejęłam w spadku od Jamapi. Trochę ze sobą walczyłam (żeby nie brać), ale że przechodzę fazę nudziakową... ;)
  • Dostępność: Natura
  • Cena: ok. 10 zł
  • Pojemność: 10 ml
  • Kolor: rozbielony karmel; wykończenie kremowe
  • Konsystencja: w sam raz
  • Pędzelek: dość szeroki, prosto ścięty, wygodny
  • Krycie: jest to lakier do frencha, więc nie ma spektakularnego krycia; u mnie na paznokciach 2 warstwy, uzyskałam krycie na poziomie ok. 80%
  • Wysychanie: w normie
  • Zmywanie: bez problemów
  • Trwałość:drugiego dnia pojawiły się starte końcówki; trzeciego dnia zaczął odpryskiwać
Niestety nie jest to nudziak dla mnie. Nie wygląda ładnie na moich paznokciach :(



poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Catrice, Liquid Liner, 040 Go, Get Bronzed

Smutno mi, że Catrcie wycofało ten odcień... Bardzo lubię ten eyeliner, choć z początku nie mogłam się z nim dogadać. Wystarczyły jednak dwa tygodnie używania i zmieniłam zdanie o 180 stopni. Mam go od dobrych kilku miesięcy (a wypatrzyłam na uroczym oku Słomki), sięgam po niego bardzo często, i już smutno mi się robi na myśl, że kosmetyk może mi się skończyć, a ja nie będę miała czym go zastąpić... Chodzi mi głównie o odcień, bo nie wszystkie brązy do mnie pasują. W bardzo ciepłych się sobie nie podobam, a o chłodniejsze brązy trudno :(


W produkcie odpowiada mi wszystko. Ma bardzo wygodny, gąbkowy aplikator (mój ulubiony typ w płynnych eyelinerach) oraz śliczny kolor, który pasuje do mojej tęczówki. Na trwałość również nie mogę narzekać: nie kseruje mi się (a mam opadające powieki), nie spływa, nie robią się prześwity, wygląda dobrze przez kilkanaście godzin. Czasem zdarzy mu się lekko rozmazać w zewnętrznych kącikach, kiedy łzawię. Nie sprawia żadnych problemów przy demakijażu. Jest po prostu super. Catrice - bring it back!!!


środa, 4 lipca 2012

Catrice, Absolute Eye Colour, 010 The Season's Must Have: pierwsze wrażenia i makijaż

This product has been purchased in Poland. Therefore, I wrote a review only in Polish.
***

Czwóreczka Catrice przywędrowała do mnie w trzecim BlogBoxie :) Wykonałam kilka próbnych makijaży, więc mogę co nieco o paletce naskrobać...

W paletce 010 znajdziemy trzy satynowe cienie (bakłażan, szarość, zieleń) i jeden perłowy (jasna, rozbielona morela). Dwa cienie mają pojemność 2,5 g, a dwa - 1,5 g. Paletka kosztuje około 19 zł.

[tu kolor bakłażana przekłamany; cień nie jest aż tak ciemny]


Cienie różnią się między sobą pigmentacją. Najfajniej sprawuje się perłowa morelka  - idealny rozjaśniacz do wewnętrznych kącików. Nie można również narzekać na pigmentację bakłażana, aczkolwiek trzeba uważać przy rozcieraniu, bo lubi się wycierać i znikać. Szarość jest napigmentowana średnio; zieleń to najsłabsze ogniwo - bez kolorowej bazy ani rusz.

[swatche bez bazy pod cienie]

Cienie nie osypują się przy nakładaniu. Satyny są w dotyku miękkie i jedwabiste; perła jest od nich zdecydowanie twardsza, ale nie ma problemów z nabraniem jej na pędzel. Z pędzlem do blendowania radzę ostrożnie, bo cienie lubią się wycierać i znikać. Trwałość na bazie przyzwoita.

Cieszę się, że miałam możliwość wypróbowania tych cieni, jednak będę musiała znaleźć dla paletki nowy dom. Nie dlatego, że nie odpowiada mi jakość cieni, ale dlatego, że kolorystyka tej paletki zupełnie do mnie nie pasuje. Nie wyglądam i nie czuję się dobrze w tych konkretnych kolorach...

Dowód:

[efekt siniaka...]


poniedziałek, 2 lipca 2012

Catrice, Defining Duo Blush, 050 Apricot Smoothie

I bought this product in Poland. Therefore, I wrote a review only in Polish. However, if you have any questions or would like me to translate this review for you, drop me a line. I will be delighted to help :)
*** 


Róż Catrice kupiłam w marcu (16 zł/5 g). Oczywiście wypatrzyłam go na blogach ;) Jako że uwielbiam róże w ciepłej tonacji, długo nad zakupem się nie zastanawiałam :)

Róż dostajemy w minimalistycznej plastikowej kasetce. Kasetka jest dość solidna i nie rysuje się zbyt łatwo - podoba mi się. Sam róż składa się z dwóch części: większej - matowej i mniejszej - matowej z drobinkami, których na policzkach nie widać i które nie wędrują po twarzy. Produkt ma kolor dojrzałej, apetycznej brzoskwini. Jest dobrze napigmentowany. Żeby nie przesadzić z intensywnością, nakładam go miękkim pędzlem; nasycenie koloru można łatwo budować. Róż aplikuje się przyjemnie - nie musimy się obawiać o placki czy prześwity. Jest bardzo wydajny. Używam go od marca z częstotliwością co kilka dni i, póki co, żadnego ubytku nie widać.

Mam tłustą cerę. Produkt widzę na policzkach w zasadzie do demakijażu (czyli przez kilkanaście godzin), ale niestety u mnie schodzi/ściera się w ciągu dnia nierównomiernie. Po kilku (6-7) godzinach widzę na policzkach prześwity - miejscami różu jest więcej, miejscami mniej; konieczne są poprawki. Jest to jedyna wada produktu, którą zauważyłam.

Lubię :)

[na drugim zdjęciu róż w duecie z bronzerem Rimmela w ciepłej tonacji, który wygląda tu pomarańczowo, ale to wina mojego aparatu]




Jeśli się Wam podoba, radzę pomyśleć o zakupie teraz, ponieważ czytałam, że róż zostanie wycofany z oferty.

poniedziałek, 26 marca 2012

Catrice, Ultimate Nail Lacquer, 200 From Dusk To Dawn

Kocham kolory typu taupe. Lakier Catrice, idealnie wpasowujący się w mój gust, dostałam od kochanej Maroccanmint :* Pomalowałam nim pazurki dwa razy z rzędu :)
  • Dostępność: drogerie Natura
  • Cena: ok. 10 zł
  • Pojemność: 10 ml
  • Kolor: ten lakier to prawdziwy kameleon - w mocnym świetle (i słonecznym, i sztucznym) jest brązowy, natomiast w cieniu wychodzą z niego fioletowe nutki; uwielbiam!
  • Konsystencja: lakier jest dość rzadki
  • Pędzelek: mój egzemplarz ma chyba starszy pędzelek; bardzo szeroko rozkłada się na płytce, więc trzeba być bardzo uważnym
  • Krycie: przy dwóch warstwach widziałam prześwity; trzy warstwy dają pełne krycie
  • Wysychanie: lakier dość szybko schnie
  • Zmywanie: bez problemów
  • Trwałość: niestety u mnie pod koniec drugiego dnia końcówki były już wyraźnie starte, ale nie było odprysków
Podzielacie moją miłość do "grzybni"?


I love taupe shades so this nail polish is ideal for me. I got it from Maroccanmint :* I used twice in a row!
  • Availability: Natura,Poland
  • Price: circa PLN 10
  • Volume: 10 ml
  • Colour: chameleon - it's brown in strong light (both sunlight and artificial light) but in the shade you can see some purple tones; me likey!
  • Formula: quite thin
  • Brush: I think that this is the "old" brush (Catrice changed the brushes); you have to get used to it
  • Opacity: three-coater
  • Drying time: OK
  • Removing: no problems
  • Durability: it wore off on the tips on the second day after application
Do you like tapue shades?

wtorek, 13 marca 2012

Catrice, LE Hidden World, kilka słów o moich zdobyczach

Będąc w Polsce trafiłam na limitkę Catrice Hidden World. Kiedy oglądałam na Waszych blogach zdjęcia promocyjne, jakoś nic mi nie wpadło w oko. Wystarczyło jednak zobaczyć te kosmetyki na żywo - co za cudeńka! Spodobały mi się zwłaszcza cienie (kupiłam wszystkie) i najciemniejszy błyszczyk. Róż również wyglądał ciekawie, ale ostatecznie zrezygnowałam z zakupu. 

TUTAJ wszystkie kosmetyki, które weszły w skład LE.

W poście chcę podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat kosmetyków, na które się skusiłam - może pomoże to zainteresowanym w podjęciu decyzji o ewentualnym kupnie :)

Zacznijmy od cieni:


Wszystkie trzy cienie mają przyjemną konsystencję pianki. W odróżnieniu do kremowych cieni siostrzanej marki Essence (seria stay all day) są niesamowicie miękkie. Najlepiej nakłada się je palcem - ja pędzelkiem w ogóle nie mogłam ich ładnie zaaplikować. Nie polecam stosowania ich bez bazy pod cienie - dość szybko zbierają się w załamaniu. Z bazą pod cienie (u mnie Artdeco) problem jest zminimalizowany - produkt delikatnie zmienia się w załamaniu powieki po kilku godzinach. Ja najbardziej lubię stosować je jako kolorowe bazy pod cienie prasowane; tu sprawdzają się REWELACYJNIE. Cienie na powiece (nie sugerujcie się swatchami na dłoni) różnią się pigmentacją. Najsłabiej napigmentowany jest C02 - Yes, I Wood! Właściwie sprawdza się tylko jako rozświetlacz i tak go stosuję. Pozostawia piękną, złotawą poświatę, a nie wyraźny kolor. C01 Wood You Follow Me? jest lepiej napigmentowany niż C02, ale gorzej niż C03. To średni, ciepły brąz. Najlepiej napigmentowany C03 Rosy&Cosy to prześliczny róż ze złotymi drobinkami. Jestem w nim zakochana bez pamięci. Cena jednego cienia to chyba 17 zł.

Słocze:


Słocze na oku (C02 w wewnętrznych kącikach):


Kupiłam też metaliczny błyszczyk w kolorze fuksji w odcieniu C03 Rosy&Cosy. Błyszczyk jest niesamowicie napigmentowany - jak pomadka! Ma metaliczny błysk, nie daje efektu tafli. Zapach określiłabym jako ciasteczkowy, przyjemny. Kolor jest rewelacyjny, ale niestety nosząc błyszczyk trzeba co jakiś czas kontrolować sytuację na ustach, ponieważ produkt brzydko się zjada - znika od środka, podczas kiedy zarys ust pozostaje obwiedziony wyraźnym kolorem. Oczywiście produkt brudzi szklanki i sztućce. Błyszczyk kosztował 16 albo 17 zł.


Tak wygląda na ustach:

Co sądzicie o limitce? Powiodłam kogoś na pokuszenie?

***
Pomyślałam jeszcze, że zestawię Wam catricowe cienie z posiadanymi przeze mnie cieniami Essence z serii stay all day:



wtorek, 31 stycznia 2012

Catrice, Ultimate Nail Lacquer, 490 Iron Mermaiden

To cudeńko to prezent od Mikołajki Hexxany :* Należy do tej samej rodziny co lakier Essence c&g 43 where is the party, ale jest od niego jaśniejszy, ładniejszy i trwalszy :)
  • Dostępność: drogerie Natura
  • Cena: ok. 10 zł
  • Pojemność: 10 ml
  • Kolor: duochrom - przechodzi z fioletu w zieleń
  • Konsystencja: lakier jest dość rzadki
  • Pędzelek: klasyczny
  • Krycie: trzywarstwowiec
  • Wysychanie: niestety lakier schnie bardzo wolno - po 2 godzinach od malowania odcisnęłam sobie coś na dwóch paznokciach :(
  • Zmywanie: bez problemów
  • Trwałość: odpryski pojawiły się dopiero po 4 dniach



I got this beauty from Hexxana :* It's similar to the Essence c&g 43 where is the party varnish but it's lighter, nicer and lasts longer than the Essence one :) 
  • Availability: Natura,Poland
  • Price: circa PLN 10
  • Volume: 10 ml
  • Colour: duochrome (purple & green)
  • Formula: quite thin
  • Brush: classic
  • Opacity: three-coater
  • Drying time: unfortunately, very long (it wasn't completely dry after 2 hours)
  • Removing: no problems
  • Durability: it started chipping after 4 days - a very good result :)

poniedziałek, 10 października 2011

Catrice, gel eyeliner, 020 It's Mambo Nr. 2

Powszechnie wiadomo, że Catrice to dojrzalsza siostra Essence. Moim zdaniem jednak niektóre produkty obu marek są identyczne jakościowo. Dobrym przykładem są tu żelowe eyelinery. Jak może wiecie, jestem przeszczęśliwą posiadaczką fioletowego eyelinera  Essence (pisałam o nim TU), którego uwielbiam. I wiecie co? Uwielbiam również swój brązowy żelowy eyeliner z Catrice i nie jestem w tym uwielbieniu odosobniona, wystarczy poczytać recenzje na wizażu :)

  • Dostępność: wybrane drogerie Natura; niestety wiele dziewczyn nie ma dostępu do Catrice :(
  • Cena: 15,99 zł
  • Pojemność: 4g
  • Ważność: 6 miesięcy od otwarcia (taka pojemność nie jest możliwa do zużycia w 6 miesięcy!)
  • Kolor: It's Mambo Nr. 2 to prześliczny ciemny brąz ze srebrnymi drobinkami; dość oryginalny odcień.
  • Konsystencja: eyeliner jest baaardzo miękki - nawet zbyt miękki; ja jednak szybko się do konsystencji przyzwyczaiłam i aplikacja nie stanowi dla mnie żadnego problemu (o ile mam pod ręką ulubiony pędzelek).
  • Podrażnienia/alergie: u mnie nic takiego nie wystąpiło, żadnego szczypania, łzawienia, zaczerwienienia oczu.
  • Opakowanie: odkręcany słoiczek; produkt należy aplikować oczywiście pędzlem (pędzelek nie jest dołączony do linera); zakrętka ma kolor zawartości, dzięki czemu łatwo zidentyfikować interesujący nas kolor.
  • Trwałość: kreska na cieniach jest bardzo trwała, nie blednie ani nie ściera się nawet po kilkunastu godzinach noszenia, nie kruszy się, nie spływa z górnej linii rzęs na linię wodną; kiedy noszę kreskę jako samodzielny makijaż oka, trochę się kseruje na mojej opadającej powiece (ale mniej niż kredki), a po około 12 godzinach zaczynają robić się prześwity. Dla mnie to satysfakcjonująca trwałość :)
  • Zmywanie: tu trzeba posiłkować się sprawdzonymi kosmetykami, które radzą sobie z wodoodpornym makijażem :)
Uwielbiam ten eyeliner ze względu na świetną trwałość, cudny kolor i łatwą aplikację (łatwiej pracuje mi się z eyelinerami żelowymi niż z płynnymi). I wiecie co? Moim zdaniem eyelinery Essence i Catrice różni tylko cena i pojemność :)


Catrice is Essence's more mature sister. Still, I think that some of the products of these two brands are of the same quality. For example, this is definitely the case with gel eyeliners. As you may know, I own (and love) a purple Essence gel eyeliner (I wrote about it HERE). And guess what? I also love my brown Catrice gel eyeliner. And I know I'm not alone :)
  • Availability: selected Naturas, Poland.
  • Price: PLN 15,99.
  • Volume: 4g.
  • Use within: 6 months (not possible!).
  • Shade: It's Mambo Nr. 2 is a beautiful dark brown with silver glitter; a very unique shade.
  • Consistency: the eyeliner is veeery soft - even too soft actually; as for me, I quickly got used to this consistency and I have no problems with application.
  • Irritations/allergies: none whatsoever in my case.
  • Packaging: a glass jar; you have to apply it with an eyeliner brush (not enclosed); the lid has the colour of the contents, which makes it easy to identify the shade you fancy on a particular day.
  • Durability: as a part of full eye make-up the liner lasts very long, even for 15-16 hours - it doesn't fade or transfer from the upper lid to the lower lid; as a sole eye make-up the liner looks good for about 10-11 hours - I think it's a satisfactory result :)
  • Removing: you will need a remover that effortlessly removes waterproof make -up :)
I love this eyeliner - I love the quality, the shade, and the application (gel eyeliners are so much easier to use than liquid ones). And you know what? In my opinion the only differences between Essence and Catrice eyeliners are the price and volume of the jar :)

poniedziałek, 11 lipca 2011

Pędzle Catrice i Essence / Catrice & Essence brushes

Spośród czterech pędzelków, które dziś opiszę, dwa można określić mianem hitów :) 

A więc do dzieła! 

Today I am going to describe four brushes. Two of them I consider my personal hits :) 

So, let's get down to business!



Catrice

pędzel do różu/bronzera:

blusher/bronzer brush:
 


Przyzwoity pędzel: miękkie, miłe w dotyku włosie; włosie nie sypie się; z pędzlem nic się nie dzieje w praniu; dobrze leży w dłoni. Ja osobiście nie za bardzo lubię konturować nim twarz (wolę pędzel w kształcie jaja), ale do różu jak najbardziej się nadaje. Fajny, ale nie hit :)


Well, it's a decent brush. It has nice, soft bristles; it doesn't shed them; the brush was washed many times and nothing undesirable happened to it. To be honest, I don't like applying a bronzer with it (I prefer egg shaped brush) but it works well with blushers. Nice but not a hit :)
 

Za to HITEM Catrice jest... / Catrice HIT...

pędzel do eyelinera/eyeliner brush:



I tu uwaga: moim zdaniem skośnie ścięta końcówka jest do niczego. Nie dość, że moja była źle przycięta (wystawał z niej włosek), to po wypraniu szamponem dla dzieci włosie zbiło się w grupki (coś jak owadzie nóżki robione przez niektóre tusze do rzęs) i pędzel nie chce wrócić do początkowego kształtu. Natomiast zakrzywiona końcówka jest GENIALNA. Łatwo wyczarować nią kreskę. Pędzlek jest idealnie wyprofilowany. Końcówkę myję po każdym użyciu i nic się z nią nie dzieje :) Bardzo polecam :) 


Note: in my opinion the angled side is good for nothing. First of all, in mine one bristle was much longer than the others. Even worse, when I washed the brush, the bristles clumped together and didn't go back to the original shape. However, the other end is GREAT. It makes making lines easy. The shape is ideal. I wash it after every use and it's still as good as new :)




Essence 




Pędzelek do eyelinera u mnie leży nieużywany. Próbowałam kilka razy narysować nim kreskę, ale mi nie wychodziło. Nie dla mnie skośnie ścięty pędzel. Jakościowo jednak nie mogę się przyczepić, więc jeśli lubicie tego typu pędzle, polecam.


Za to HITEM jest pędzel do smokey. Szybko i sprawnie cieniuję nim załamanie i rozieram cienie w tym miejscu. Używam praktycznie codziennie. Nic się z nim w praniu nie dzieje :) Na zdjęciu w dolnym prawym rogu macie porównanie z pędzlem Inlota 80HP/S - Essence ma dużo bardziej miękkie i mniej zbite włosie.

To be honest, I don't use the angled brush at all. I just can't. I simply prefer pointed brushes, not angled ones. As for the quality, it's a decent brush so if you like angled brushes, this one is worth recommending.

The smokey eye brush is an Essence HIT. I use it every single day to apply and blend eyeshadows in my crease. In the picture I compared it to Inglot 80HP/S - Essence brush is much softer and the britles are looser. Girls, you have to have this Essence brush :)

sobota, 2 lipca 2011

Catrice, Ultimate Nail Lacquer, 350 Hip Queens Wear Blue Jeans!

  • Dostępność: drogerie Natura
  • Cena: 9,99 zł
  • Pojemność: 10 ml
  • Kolor: granat z niebieskimi drobinkami, które właściwie widać tylko w buteleczce, a na paznokciach - w ostrym świetle; w normalnym świetle lakier wygląda jak granatowy krem
  • Konsystencja: ani rzadka, ani gęsta
  • Pędzelek: dość szeroki, szeroko rozkłada się na płytce paznokcia, trzeba się do niego przyzwyczaić
  • Krycie: lakier może być jednowarstwowcem, na zdjęciach mam dwie warstwy
  • Wysychanie: w normie
  • Zmywanie: lakier przy zmywaniu trochę brudzi skórki i skórę wokół paznokci; zmywa się go szybko
  • Trwałość: nawet z bazą i topem zaczął odpryskiwać drugiego dnia po aplikacji, ale wiecie, dużo szklanek zmyłam...


  • Availability: Natura, Poland
  • Price: PLN 9.99
  • Volume: 10 ml
  • Colour: navy blue with some blue glitter which is only perceptible in sunlight or artificial light, otherwise the varnish looks as if it had cream finish
  • Formula: neither thin nor thick
  • Brush:quite broad, you have to get used to it
  • Opacity: one coat looks all right; in the pictures you can see two coats
  • Drying time: standard
  • Removing: it's a quick process but the varnish may dye your cuticles and the skin around your nails blue
  • Durability: it started chipping on the 2dn day after application (despite base and top coat) but I had to wash a lot of dishes...

wtorek, 7 czerwca 2011

Catrice, Ultimate Nail Lacquer, 130 Lucky In Lilac

Z dedykacją dla kleopatre :)

Lakier dostałam od Oli - dziękuję!
  • Dostępność: drogerie Natura
  • Cena: 9,99 zł
  • Pojemność: 10 ml
  • Kolor: śliczny kremowy fiolet (w rzeczywistości nieco ciemniejszy niż na zdjęciach), moim zdaniem ciemniejszy niż typowy lilak
  • Konsystencja: lakier jest dość rzadki
  • Pędzelek: równo przycięty, płaski, wygodny
  • Krycie: konieczne są dwie warstwy
  • Wysychanie: w normie
  • Zmywanie: bez problemów
  • Trwałość: drugiego dnia miałam nieco starte końcówki, trzeciego zaczął odpryskiwać (na prawej dłoni, na lewej trzymał się świetnie)



For kleopatre :)

I got this varnish from Ola - thank you!

  • Availability: Natura, Poland
  • Price: PLN 9.99
  • Volume: 10 ml
  • Colour: nice purple (in reality it's a little darker than in the pictures); cream finish; in my opinion it's darker than a typical lilac
  • Formula: on the thin side
  • Brush: comfortable
  • Opacity: two coats necessary
  • Drying time: standard
  • Removing: no problems
  • Durability: it wore off on the tips on the 2nd day after application and started chipping on the 3rd day (on the right hand, left hand still looked immaculate)

piątek, 6 maja 2011

Catrice, Colour Show, Colour & Stay Lip Gloss 100 Sun Kissed

Z dedykacją dla kleopatre :)

For kleopatre :)

 
Krótka charakterystyka:
  • pojemność: 5 ml
  • przydatność do użycia: 24 miesiące
  • cena: 10 - 12 zł (dokladnie nie pamiętam...)
  • kolor: 100 Sun Kissed - brzoskwinia ze złotymi drobinkami
  • lepkość: dość lepki
  • zapach: słodki, całkiem przyjemny
  • trwałość: mimo zapewnień producenta o czterogodzinnej trwałości u mnie błyszczyk pozostaje na ustach przez około 1,5 godziny, potem kolor równomiernie schodzi a na ustach zostają drobinki (plus za to, że nie wędrują po twarzy); jeśli coś jemy lub pijemy, błyszczyk znika jeszcze szybciej
  • błyszczyk ani nie nawilża, ani nie wysusza ust, nie wchodzi w bruzdy na wardze
  • aplikator: gąbeczka, ma ciekawy kształt dopasowujący się do kształtu dolnej wargi, jest bardzo wygodny w użyciu

Short characteristics:
  • volume: 5 ml
  • use within: 24 months
  • price: between PLN 10 and 12 (I don't remeber the exact price...)
  • colour: 100 Sun Kissed, I would describe it as a peachy shade with gold particles
  • stickiness: it's quite sticky
  • scent: quite nice, sweet
  • lasting power: the manufacturer says that the lipgloss lasts up to 4 hours - I disagree. On my lips the colour itself lasts for circa 1.5 hr. Then, what's left are the gold particles which, luckily, don't wander around my face.
  • the lipgloss neither moisturises nor dries your lips; it doesn't gather in the grooves on your lips
  • the product has a sponge applicator with a curious shape; I find it very comfortable 


A tak błyszczyk prezentuje się na ustach/ Lipgloss on my lips:


 
Fajny kolorek na lato :)

I think it's a nice summer colour :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...