Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dabur vatika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dabur vatika. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 listopada 2014

Dabur Vatika, olej "dziki kaktus"

Olej ten dostałam dawno, dawno temu od Lady In Purplee. 200 ml wystarczyło mi na długie miesiące (może nawet rok?) stosowania średnio dwa razy w tygodniu.

Skład INCI: Paraffinum Liquidum, Canola Oil, Palm Oil, Olea Eurpoaea (Olive) Oil, Phenyltrimethicone, Parfum, Aloe Barbadensis (Cactus) Extract, Avobenzone, Eruca Sativa (Garger) Extract, Vitamin E, Acetate, Rosemarinus Officinalis (Rosemary) Ropa, Hydro Benzochinon, Allium sativum (Garlic) Extract, CI12740, CI61565

Olej wygląda i pachnie jak... płyn do mycia naczyń. Takie mam skojarzenia. Konsystencję oczywiście ma oleistą, a do tego bardzo tłustą, gdyż jego bazą jest parafina (a może nafta kosmetyczna?). Mimo tej tłustości nigdy nie miałam problemów ze zmyciem go z włosów i skóry głowy.

Produkt zapakowano w plastikową butelkę z wielkim otworem. Notorycznie wylewałam sobie na dłoń za dużo kosmetyku, więc ostatecznie przelałam go do butelki z pompką, co okazało się dla mnie idealnym rozwiązaniem.


Działanie.... Musze powiedzieć, że olej bardzo mnie zaskoczył. Wprawdzie na wypadanie włosów nie miał wpływu (ciągle wypada mi ich mniej lub więcej, ale wypadają), ale za to jego regularne stosowanie przyniosło inne, niesamowite dodam, efekty. Moje włosy były średnio- lub nawet wysokoporowate. A po kilku miesiącach kilkugodzinnych sesji z olejkiem dwa razy w tygodniu ich porowatość znacznie zmalała. Zauważyła to nawet moja fryzjerka, kiedy poszłam podciąć końcówki. Kłaki są zdecydowanie gładsze, lejące, miękkie i błyszczące. Są też bardziej nawilżone niż kiedyś. Jedynie objętości im brak, ale tutaj musiałabym sięgać po kosmetyki do stylizacji i suszarkę, których nie lubię i unikam. Dodam też, że mimo iż włosy mi lecą, widzę u siebie mnóstwo baby hair, które aktualnie sterczą mi na czubku głowy na wszystkie strony i trudno nad nimi zapanować.

Byłam z tego jadowicie zielonego oleju bardzo zadowolona. Ode mnie kciuk w górę :)

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Olej Dabur Vatika oliwkowy

The review is only in Polish. However, should you have any questions, don't hesitate to drop me a line :)


**************************************************************

Odlewkę tego cudeńka zawdzięczam Lady In Purplee :* Długo wzbraniałam się przed olejowaniem włosów,  ponieważ mam jakąś niewytłumaczalną awersję do oleistych konsystencji. Niemniej przełamałam się (a gdyby nie Ty, Lady, pewnie przez jakiś jeszcze czas by to nie nastąpiło) i od oliwkowej Dabur Vatiki rozpoczęła się moja przygoda z olejami :) Ten konkretny olejek przekonał mnie, że warto.

Z Internetu:
"Olej Dabur vatika wzbogacona jest o oliwę z oliwek, a także nawilżające ekstrakty z migdałów, kaktusa i cytryny. Unikalna formuła Vatika zapewnia dokładne wchłanianie olejku i dzięki temu jest lepsze nawilżanie i odżywienie skóry głowy oraz włosów, a także dzięki zawartości cytryny posiada właściwości przeciwłupieżowe.
Najlepsze efekty osiągniecie Państwo stosując olej razem z szamponem Dabur Vatika Virgin Olive.
Sposób użycia:
Smarujemy głowę olejem na dwie godziny przed myciem albo na noc. Olej delikatnie wmasowujemy w skórę głowy. Jeśli nie przeszkadzają nam tłuste włosy, możemy zastosować go także po umyciu.
(ŹRÓDŁO)"

  • Dostępność: na pewno online.
  • Cena: ok. 20 zł
  • Pojemność: 200 ml.
  • Kolor: zielony - jak oliwa z oliwek (przepraszam za brak zdjęcia).
  • Zapach: dość intensywny, dla mojego nosa przyjemny.
  • Opakowanie: ja miałam odlewkę; standardowe opakowanie to butelka, ale nie wiem, czy plastikowa, czy szklana.
  • Konsystencja: oleista; olejek nie jest bardzo tłusty.
  • Wydajność: mam włosy do połowy pleców, u mnie do jednorazowej aplikacji wystarczyło 1,5 łyżki stołowej, dlatego ja uznaję olejek za wydajny.
  • Podrażnienia/alergie: u mnie nie wystąpiły.
  • Aplikacja i zmywanie: aplikacja rękami - ja wmasowywałam olejek w skalp, a potem nakładałam trochę na całe włosy i zostawiałam na 2-4 godziny; zmywałam albo metodą OMO, albo najpierw nakładałam na sucho szampon, a potem normalnie myłam włosy- obie metody się sprawdziły, nie miałam żadnych problemów z usunięciem oleju.
  • Działanie: na początku musicie wiedzieć, że nie narzekam na swoje proste z natury włosy. Generalnie są zdrowe i lśniące (nie suszę ich suszarką, nie prostuję, nie kręcę, nie używam produktów do stylizacji, ostatni raz farbowałam je niecały rok temu); mój jedyny problem to wzmożone wypadanie jesienią i wiosną. Dlatego nie spodziewałam się zauważalnych gołym okiem zmian, a tymczasem zostałam zaskoczona! Po olejku moje włosy były jeszcze bardziej lśniące i jeszcze prostsze (prawie jak po prostownicy). Były też mięciutkie i przyjemne w dotyku. Ale najbardziej spodobał mi się efekt odbicia włosów od skóry głowy bez użycia suszarki :) Po prostu wow. Teraz wręcz nie mogę się doczekać, żeby sprawdzić, co inne olejki zrobią dla moich włosów i skóry głowy :)
Serdecznie polecam!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...