Kilka razy przy okazji postów podsumowujących zużycia wspominałam o oliwce Babydream, którą szczerze uwielbiam. Po prostu należy się tej pani osobny post. Na chwilę obecną to mój ulubiony tego typu produkt.
Plastikowa butelka z korkiem na zatrzask ma pojemność 250 ml i kosztuje około 10 zł. Przynajmniej tak było na początku tego roku, kiedy ostatni raz kupiłam zapas oliwki. Otwór nie jest ani za duży, ani za mały, więc i dozowanie produktu nie sprawia żadnego problemu. Wiadomo, pompka byłaby wygodniejsza, ale naprawdę nie ma co narzekać, bo źle nie jest. No i butelka jest plastikowa, więc nawet jeśli się nam wymsknie, nie ma obawy, że się zbije. Plastik jest dość twardy, ale nie ma problemu z wydobyciem kosmetyku do samego końca. Pod światło widać wyraźnie stopień zużycia produktu. Jedno opakowanie wystarcza mi na około miesiąc codziennego stosowania raz dziennie na całe ciało po kąpieli. Oczywiście, co zrozumiałe, ta bardzo dobra wydajność produktu spada przy stosowaniu oliwki również w innych sytuacjach, co również mi się często zdarza.
Oliwka ma bardzo ładny, przyjazny skórze skład, co szczególnie ważne podczas ciąży (chociaż ja staram się zwracać uwagę na składy i wybierać bezpieczniejsze moim zdaniem kosmetyki cały czas):
Olej sojowy, olej ze słodkich migdałów, olej słonecznikowy, olej jojoba, olej z orzechów macadamia, witamina E, substancja zapachowa. Nie ma tu oleju mineralnego (oliwki Johnson's baby, można? można!), konserwantów i innych potencjalnie szkodliwych substancji. Ta mieszanka olejków nie jest bardzo tłusta. Przykładowo, czysty olej arganowy jest w moim odczuciu bardziej tłusty niż oliwka Babydream. Nigdy nie narobiłam sobie po użyciu kosmetyku plam na piżamce czy pościeli, ale nie nakładam go na suchą skórę. Produkt aplikuję zaraz po prysznicu po czym lekko osuszam się ręcznikiem. Dzięki temu zabiegowi moja skóra jest nawilżona i otoczona lekkim ochronnym, ale nie nieprzyjemnie tłustym płaszczykiem.
Kolejną istotną właściwością oliwki jest lekki, pudrowy, przyjemny, nienachalny zapach. Nie powinien drażnić wrażliwego powonienia kobiet w ciąży.
Działanie produktu na skórę jest świetne. Oliwka odczuwalnie ją nawilża. Dzięki temu nawilżeniu skóra jest elastyczniejsza i jędrniejsza. Olejek stosowałam przez prawie całą ciążę. Pomógł mi uporać się z okropnym swędzeniem i nieprzyjemną pokrzywką w momencie, kiedy brzuszek zaczął mi rosnąć, a skóra nie za bardzo za nim nadążała. Wspomagałam się również innymi produktami, ale po oliwkę sięgałam regularnie co wieczór. Przez pierwszych 7 miesięcy ciąży nie miałam dzięki temu rozstępów. Później kilka się pojawiło, ale przyznam szczerze, że nie oczekiwałam, że uda mi się ich uniknąć, skoro mama i babcia mają ich sporo. Uwarunkowania genetyczne i te sprawy, trzeba mieć realne oczekiwania. Niemniej rozstępów nie mam super dużo (albo ich nie widzę). Wspominałam też, że po ciąży została mi całkiem spora nadwyżka skóry. Cóż, oliwka ujędrnia, ale też nie jest to cudotwórca i nie oczekujmy, że od razu po ciąży dzięki smarowaniu się kosmetykami będziemy płaskie jak deski. Poza tym mój brzuch był na finiszu naprawdę duży (nie mogłam sobie sama nawet zawiązać butów) - na tyle, że rozeszły mi się mięśnie podbrzusza. Życie. Ćwiczę te mięśnie, więc pewnie w jakimś stopniu się zejdą. Muszę jeszcze też podkreślić, że producent zaleca stosowanie kosmetyku 2-3 razy dziennie. Ja sięgałam po niego raz dziennie. Może gdybym trzymała się zaleceń, uzyskałabym lepsze rezultaty, choć podkreślam, że cowieczorne stosowanie naprawdę dawało efekty.
Recenzuję tę oliwkę z perspektywy kobiety w ciąży, ale szczerze polecam ją wszystkim. Warto sięgać po dobre składowo kosmetyki, a nawilżoną i dzięki temu jędrniejszą skórę chce mieć przecież każda z nas. Poza tym produkt ma o wiele więcej zastosowań niż nawilżanie naskórka. Tak go głównie używam, ale tutaj ogranicza nas tylko wyobraźnia. Można na przykład oliwką olejować włosy. Na moich co prawda efektu wow nie daje, ale nie mogę napisać, że nic nie robi. Moje kłaki są po niej nawilżone i błyszczące (ale ogólnie nie mam teraz z nimi większych problemów). Od niedawna posiadam wannę. Wciąż wolę prysznic, ale średnio raz w tygodniu dam się skusić na małe moczenie. Dodaję wtedy trochę oliwki do wody i po kąpieli nie muszę się już niczym smarować. Zdarzyło mi się też wykonać oliwką demakijaż oczu, kiedy nie miałam niczego innego pod ręką, z czym sobie dobrze poradziła, choć pozostawiła po sobie lekką mgłę. Myślę, że po dodaniu emulgatora oliwka mogłaby być całkiem fajnym olejkiem myjącym. Być może spróbuję w przyszłości. Oczywiście można produktem olejować skórki, chociaż moim na chwilę obecną chyba nic nie pomoże, bo przy córce myję ręce wręcz obsesyjnie, a to nie służy ani skórze, ani skórkom. Dodajmy do tego zimową porę, grzejniki itp. i mamy masakrę.
Ok, ja się tu rozpisuję (cóż, dziecko wyjątkowo długo śpi...), nie będę już zanudzać. Oliwka babydream to świetny, wielofunkcyjny kosmetyk, który serdecznie Wam polecam. U mnie niedługo wystąpi w nowej roli. Otóż zgłosiłam się do brytyjskiej edycji HexxBOXA i otrzymałam taki oto zestaw:
Oliwka będzie ułatwiała poślizg tej oto rękawicy do masażu :]
W zestawie znalazło się jeszcze organiczne, odświeżające, miętowe mydło oraz niespodzianka w postaci gąbeczki Real Techniques. Nigdy nie miałam do czynienia z podobnym produktem (nie zetknęłam się ani z Beauty Blenderem ani jego licznymi "podróbkami"), więc jestem podekscytowana, a jako że miałam na stanie tylko podkład mineralny, kupiłam jeszcze coś tradycyjnego, coby rzetelniej gąbeczkę przetestować. Can't wait ;)
Oliwka będzie ułatwiała poślizg tej oto rękawicy do masażu :]
W zestawie znalazło się jeszcze organiczne, odświeżające, miętowe mydło oraz niespodzianka w postaci gąbeczki Real Techniques. Nigdy nie miałam do czynienia z podobnym produktem (nie zetknęłam się ani z Beauty Blenderem ani jego licznymi "podróbkami"), więc jestem podekscytowana, a jako że miałam na stanie tylko podkład mineralny, kupiłam jeszcze coś tradycyjnego, coby rzetelniej gąbeczkę przetestować. Can't wait ;)



