Balsam do ust Balance Me był dodatkiem do jakiegoś brytyjskiego magazynu. Ponieważ ma bardzo ładny, naturalny skład, a normalnie kosztuje 12 funtów (czyli nie jest na moją kieszeń), nie mogłam przejść koło takiej okazji obojętnie ;)
Produktu używam mniej lub bardziej regularnie od kilku (3? 4?) miesięcy i właśnie go wykańczam, więc najwyższy czas napisać o nim kilka słów.
Balsam zamknięto w tubce. Nie jest to mój ulubiony typ opakowania (zdecydowanie wolę sztyfty), ale w tym przypadku z kosmetyku korzystało mi się dość łatwo; nic się nie wylewało a tubka się z czasem nie rozpadła. Mazidło ma postać jakby zagęszczonego olejku i bardzo apetycznie pachnie dżemem różanym. Na ustach zostawia błyszczącą warstewkę. Nie jest lepki.
Producent obiecuje sporo:
Discover our new, petroleum-free, 100% natural ultra-moisturising
intensive lip salve. A daily beauty-must for salve addicts to plump,
protect and smooth away dry patches on lips and leave them kiss-ably
soft.
We’ve blended super hydrating 100% natural hyaluronic acid and highly
emollient and protective pharma grade lanolin to plump and smooth; our
trio of organic shea, mango and cocoa butters to soften and protect
against the elements; vitamin and essential fatty acid-laden rosehip,
jojoba and virgin coconut oils to soothe and hydrate with rose otto,
rose geranium and palma rosa to calm and balance.
Apply daily as often as your lips demand. Our handy slanted applicator
is ‘no mess’ and functional. For extra sensational lips, mix with your
favourite lip colour on your finger tip, and apply to give lips a
colourful, silky satin finish.
Balance Me uses the latest hi-tech natural ingredients and exquisite
active aromas to create super natural anti-ageing skincare that delivers
amazing results and brings your skin back into balance. (
klik)
Kwestię składu łatwo zweryfikować. Na formułę mazidła składają się:
Lanolin, Ricinus communis (castor) oil***, Cocus nucifera (virgin
coconut) oil***, Prunus amygdalus (sweet almond) oil, Cera alba
(unrefined beeswax), Butyrospermum parkii (shea) butter***, Rosa canina
(rosehip) fruit oil, Simmondsia chinensis (jojoba) seed oil, Mangifera
indica (mango) seed butter, Theobroma cacao (cocoa) butter, Sodium
hyaluronate, Rosa damascena (rose otto) oil*, Pelargonium roseum asperum
(rose geranium) oil*, Cymbopogon martini (palmarosa) oil*, Lavandula
angustifolia (lavender) oil*, Citrus reticulata (red mandarin) oil*,
Cananga odorata (ylang ylang) oil*, Anthemis nobilis (Roman chamomile)
oil*, Pogostemon cablin (patchouli) oil*, Tocopherol (vitamin E),
Rosmarinus officinalis (rosemary extract), Geraniol**, Linalool**,
Farnesol**, Citral**, Limonene**, Citronellol**, Benzyl benzoate**,
Benzyl salicylate**
* natural pure essential oil
** naturally occurring in essential oils
*** certified organic ingredient (
klik)
Mamy tu zatrzęsienie naturalnych olejków i maseł, lanolinę, kwas hialuronowy, witaminę E; nie ma PEG-ów, oleju mineralnego, wazeliny, itp. Nic dziwnego, iż myślałam, że taki skład przypadnie moim ustom do gustu. A jednak nie... Mazidło natłuszcza moje usta, ale kiedy z nich znika (po około godzinie) nie są one dogłębnie nawilżone. Działania regeneracyjnego również niestety nie zauważyłam. Jeśli zdarzy mi się troszkę zaniedbać usta, domowy peeling z miodu i cukru zdecydowanie lepiej radzi sobie z problemem (suche skórki, itp) niż naustne mazidło Balance Me. Na szczęście produkt dobrze spisuje się chociaż pod kosmetykami kolorowymi. Wiem, że nie wszystkim ustom służy wysokie stężenie oleju rycynowego i zastanawiam się, czy nie należę przypadkiem do tej grupy... Pozostaje mi cieszyć się, że kosmetyk był wliczony w cenę gazety :]