wtorek, 22 października 2019

Podsumowanie zużyć sierpnia i września.

Tak, moi drodzy. Ponieważ nie napisałam posta podsumowującego we wrześniu, dziś przedstawiam denko dwumiesięczne. Muszę się odkopać z blogowych zaległości....

Sierpień


W sierpniu wyrzuciłam dwa cienie Colour Tattoo 24hr z Maybelline w odcieniach Creme de Rose orz Creamy Beige (klik). Lubiłam je, zwłaszcza Creme de Rose, ale zmieniły się w plastelinę, więc trzeba było się pożegnać. Korektor Conceal & Define z Revolution zbiera mieszane opinie - albo się go kocha, albo nienawidzi. Ja się z nim bardzo polubiłam i zużyłam do samego końca, ale pewnie dlatego, że w tym czasie stosowałam również przegenialny produkt pod oczy marki Oskia, o którym muszę Wam dokładniej opowiedzieć. Miniaturę maskary do brwi Gimme Brow Benefitu dostałam od Agaty, która bardzo lubi ten produkt. Agato - wow, nie ściemniałaś. Petarda.

 

Musiałam się w sierpniu pożegnać z gąbką konjac. Lubię. Skończył mi się też mój ogromny ulubieniec,  "miodek" do ust z Nuxe. Dla mnie ideał. Tyle się naczytałam ochów i achów pod kierunkiem age-delay eye concentrate z D'Alchemy (prezent od Hexxany inspirowany moją wish-listą), iż miałam wobec niego ogromne oczekiwania, które nie do końca zostały spełnione. Inna rzecz, że stosowałam go solo, a chyba powinnam była nakładać go pod inny krem. Może jeszcze kiedyś się spotkamy, abym mogła zweryfikować, czy w takim przypadku byłabym tak zachwycona, jak reszta internetów. Mgiełkę z SPF 50 od La Roche-Posay kupiłam z ciekawości w celu reaplikacji filtra NA makijaż, jeśli zajdzie taka potrzeba. Zużyć zużyłam, ale nie potafię wypowiedzieć się o skuteczności ochrony. Nie byłam przekonana do konieczności wdychania tego produktu podczas rozpylania; nie wiem, czy to tak zdrowo karmić płuca mieszanką filtrów.... A mgiełka była bardzo dusząca. Żel do mycia twarzy Biotanique był zwyczajny do bólu. Żel jakich wiele; miałam ściągniętą skórę po umyciu.



Powyżej same świetne kosmetyki. Żele pod prysznic Isany lubię za cenę, łatwą dostępność i szeroki wybór zapachów. Myjadło Simple również nie uderza po kieszeni, ma sporą pojemność, jest wydajne, ładnie pachnie i nie wysusza mi skóry. Zresztą w tym miesiącu kupiłam go  ponownie. Żel do higieny intymnej Biolaven sprawdził się u mnie tak samo dobrze, jak bracia z Sylveco i Vianek. Ku mojej uldze produkty te są skuteczne, łagodne i nie wywołują u mnie podrażnień. Pumeksowy peeling do stóp i dłoni od Fuss Wohl to mój ulubiony produkt z tej kategorii, a mocznikowy krem do rąk Isany to, jak wiecie, mój Kosmetyk Wszech Czasów. Nigdy nie może go u mnie zabraknąć.



Nie byłam niestety zadowolona z efektów zastosowania skarpet eksfoliujących od Bielendy. Zadziałały tylko na te partie stóp, na których zrogowaciałego naskórka było najmniej. Za to olejek Śliwka + Wanilia z Mydlarni Cztery Szpaki to było to. Cudowny, marcepanowy zapach i świetne działanie nawilżająco-natłuszczające sprawiły, że czułam się dopieszczona po każdej kąpieli. Polecam. Słocze metalicznego lakieru marki Golden Rose zobaczycie tutaj. Zabrałam się też za zalegające mi próbki. Kremy do twarzy Vianek i Sylveco WYDAJĄ SIĘ być poprawnymi nawilżaczami. Nie mam zbyt wiele do powiedzenia na ich temat.


Wrzesień


Mini mydło w paście od Kostki Mydła trafiło do mnie w postaci prezentu od Hexxany. Bardzo ciekawy produkt - doskonale oczyszcza skórę, a przy tym jej nie wysusza i sprawia, że jest przyjemna w dotyku. Oczyszczający koncentrat z olejkiem lnianym Polnego Warkocza jest kolejnym hitem internetów, który mnie nie zachwycił. Nie do końca sprawdził się w roli, którą mu wyznaczyłam. Do płynu micelarnego Bielendy z serii Botanic Spa Ritual nie mam zastrzeżeń. Delikatny, skuteczny, o dużej pojemności - zastąpiłam go micelem różanym tej samej marki. Peeling enzymatyczny papaya i ananas to mój kolejny hit - jeden z najlepszych eznymatyków, jakie znam (klik). Koncentrat z aktywną witaminą C od Bandi był poprawny - dawał zauważalne efekty, choć do propozycji LIQ PHARM mu daleko. Nie podobało mi się natomiast to, że kosmetyk ma bardzo intensywny, perfumeryjny zapach. Na co to komu w produkcie do pielęgnacji twarzy? Olejek do twarzy Detox Beauty Oil marki Skin & Tonic London, prezent od Hexxany, był ze mną przez ponad pięć miesięcy cowieczornego stosowania w połączeniu z Wodą z Płatków Róży od Venus Nature. Duo to bardzo dobrze służyło mojej cerze - skóra twarzy była nawilżona i nie spływała nieustannie potokami sebum, chyba że w upały. Słoiczek koncentratu D'Alchemy zaplątał mi się tu przez przypadek; musiałam go niechcący zostawić w torbie z zużciami, my bad. Pasta do zębów bez fluoru ze sklepu Melaleuca  nie wzbudza we mnie żadnych zastrzeżeń. Robi co ma robić i ma przyjemny, miętowy smak i zapach. Jak widać, dalej walczę z próbkami. Krem pod oczy Bandi Fito Care okazał się zaskakująco odżywczy; nie mialam w czasie stosowania zawartości tych próbek kłopotów z odwadniającą się skórą wokół oczu.



Dezodorant Fenjal niezmienie towarzyszy mi do ochrony nocą, po wieczornym prysznicu. Do antyperspirantów Rexony wracam bardzo często. Złuszczająca maska do stóp She Foot w końcu coś na moich chimerycznych stopach zdziałała, ale muszę wkrótce powtórzyć zabieg, bo mam jeszcze zbyt dużo stwardniałego naskórka na piętach, a to trudny przeciwnik. Peeling do skóry głowy L'Biotici nie do końca się u mnie sprawdził, trudno mi było wymasować nim skalp. Serum oczyszczające do skóry głowy Bionigree, prezent od Hexxany inspirowany moją wish-listą, też nie zdziałało u mnie zbyt wiele. Miałam nadzieję na pomoc w zmiękczaniu łuski, ale serum nie robiło na niej dużego wrażenia i nie miało specjalnego wpływu na łagodzenie świądu. Po naczytaniu się tylu ochów i achów naprawdę myślałam, że padnę z zachwytu, a tu nic. Kremik do rąk Kamill na moich dłoniach też nic nie robi. Jakbym ich niczym nie smarowała.


Uff, odwykłam od pisania długich postów, ale w końcu się udało. Coś sporo tu internetowych hitów, które u mnie się nie sprawdziły. Czy Wam też się to zdarza? Jak często? Pozdrawiam serdecznie!

22 komentarze:

  1. Coś mało znam z tego co pokazałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, fajnie znowu poczytać u Ciebie o zużyciach. Zawsze coś podejrzę, dopiszę do listy lub wykreślę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. miałak okazję stosować peeling trychologiczny i bardzo dobrze wspominam efekty po nim :) z biotanique ostatnio kupiłam sobie żel węglowy i dobrze mi służy. Cieszę się, że nie wybrałam tego łagodnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to świetnie, że te kosmetyki dobrze się u Ciebie sprawdzają :)

      Usuń
  4. Też uwielbiam miodek Nuxe :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że Gimme Brow przypadł Ci do gustu! Ja kupuję go bez przerwy, ostatnio wzięłam nawet ciemny odcień i też się fajnie zgrywa z pomalowanym okiem :).

    Olejek waniliowo-śliwkowy... o rety, jeśli marcepan, to coś dla mnie <3, za to micel Bielendy jakoś średnio u mnie działał. Nie był najgorszy, ale do klasyków mu daleko. Dużo się pozbyłaś przez te dwa miesiące. Ciekawa jestem, czy to oznacza miejsce na nowe, czy jednak wciąż u Ciebie dużo zapasów ;).

    PS Prawdopodobnie będę w Gdyni 10-15.11. Gdybyś przypadkiem... to dawaj znać koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przypadł bardzo :) w zeszłym miesiącu wybrałam sie po kolejną sztukę do Bootsa, ale mieli wszystkie odcienie oprócz "mojego" :/

      olejek bardzo polecam. zapasów nie mam jakoś dużo, jedynie jeszcze sie odgruzowuję z maseczek do twarzy i filtrów, ale urodzaj spowodowany był prezentami, nie moimi zakupami ;)

      niestety, Viki ma szkołę. wakacje ma teraz, do 4.11, ale remont = nie ma piniążków na urlopik w Polsce. całe szczęście, że bilet na Święta/Nowy Rok kupiłam w kwietniu....

      Usuń
  6. Ale obfitość recenzji w jednym poscie!

    Też mam na wishliście ten koncentrat z d'Alchemy. Dobrze wiedzieć, że nie jest aż takim cudem... A po zdjęciu nabrałam chęci na ten żel Isany - napadła mnie potrzeba takich "spożywczych" zapachów. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po to piszę denka, bo jednak nie mam jak przeznaczyć osobnego posta na każdy jeden kosmetyk ;)

      skuteczność kremów pod oczy to sprawa baaardzo indywidualna...

      Usuń
  7. ja polubiłam serum Bionigree. też staram się zużywać wszystko teraz bardzo regularnie aby jak najmniej zabrać do nowego mieszkania, za miesiąc przeprowadzka

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam: NUXE
    Nie lubię: Color Tattoo, korektora MUR
    Jeżeli chodzi o mgiełkę LRP - robię wdech, psikam, uciekam z łazienki :D Ta zasłona dymna jest faktycznie nie do zniesienia.
    Koncentrat Polnego Warkocza też mnie nie zachwycił, fajnie się spłukuje, ale za gęsty i ciągnie skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NUXE - król jest tylko jeden ;)
      pamiętam :)
      ja do tej mgiełki raczej już nie wrócę. nie przekonała mnie do siebie

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...