czwartek, 14 kwietnia 2011

O naczynkach, ale nie tych w zlewie :)

„Droga Kingo moją zmorą są pękające naczyńka ale nie te w zlewie :) lecz na twarzy może kiedyś fajny artykuł na twoim blogu moje oko przyuważy.”



Słowo wprowadzenia
Zacznijmy może od tego, że skóra to jeden z najlepiej unaczynionych narządów naszego organizmu. Na unaczynienie skóry składają się:
  • tętnicza sieć głęboka skórna (na granicy skóry i tkanki podskórnej);
  • tętnicza sieć podbrodawkowa (odchodzi od tętniczej sieci głębokiej skórnej, zaopatruje powierzchniowe warstwy skóry, czyli brodawki)
  • naczynia włosowate.

Fizjologicznie tylko część naczyń włosowatych brodawek skóry jest wypełniona krwią, podczas, gdy reszta jest okresowo zamknięta jako tzw. naczynia włosowate spoczynkowe. W wyniku zaburzenia tzw. gry naczyń podbrodawkowych może dochodzić do ich nadmiernego rozszerzania się, a w dalszej kolejności do utrwalania się tych rozszerzeń nazywanych teleangiektazjami, przybierającym wygląd czerwonych, drobnych naczynek widocznych na skórze twarzy. Skórę taką często nazywamy skórą naczynkową. W stanach zaawansowanych może być ich na skórze tak dużo, że dają obraz trwałego zaczerwienia skóry. O tym, jak obfita jest sieć naczyń krwionośnych w skórze niech świadczy fakt, że rozszerzone naczynia samej skóry właściwej mogą pomieścić około 1 litra krwi. Cera naczynkowa występuje przede wszystkim u kobiet, ponieważ kobiece estrogeny oddziaływują na mięśniówkę naczyń rozluźniająco ułatwiając ich rozszerzanie.” (http://www.doz.pl/czytelnia/a306-Lekarstwo_na_AIDS)

Z cerą naczynkową zmaga się wiele z nas. Ja również – odziedziczyłam ją po tacie. Cóż, bywa. W tym miejscu słowo przestrogi – taka cera jest bardziej narażona na rozwój trądziku różowatego, dlatego trzeba o nią odpowiednio dbać. Pierwszym sygnałem wskazującym na to, iż jesteśmy posiadaczkami tego typu cery jest... rumieniec. A raczej skłonność do częstego czerwienienia się. Początkowo rumieniec szybko blednie, ale z czasem może się utrwalić. Z własnego doświadczenia potwierdzam – jako nastolatka byłam bledsza, ale często się rumieniłam. Teraz moje policzki są cały czas różowawe.

Pajączki (teleangiektazje) pojawiają się nie tyko na twarzy, ale również na innych częściach ciała. Ja na przykład mam pajączki na górnych partiach policzków, nosie, ramionach i udach.

Przyczyny
Czynniki wywołujące zmiany rumieniowe:
  • czynniki genetyczne
  • zaburzenia hormonalne, zmiany hormonalne - nadmiar estrogenów rozluźnia ścianki naczyń
  • nadwrażliwość skóry
  • zaburzenia krążenia
  • silne bodźce emocjonalne
  • schorzenia przewodu pokarmowego
  • nadciśnienie tętnicze i inne choroby układu krążenia
  • menopauza
  • alergie
  • niektóre pokarmy, zwłaszcza gorące i (moje ukochane) pikantne
  • zmiany temperatury, np. wejście zimą z mrozu do ciepłego domu
  • promieniowanie ultrafioletowe
  • nadmierne ciepło
  • nadmierne zimno
  • schorzenia skóry
  • niektóre leki, np. sterydy
  • alkohol, papierosy
  • od siebie dodałabym intensywną pracę umysłową, np. długie uczenie się.

Pielęgnacja
Eksperymentowanie na własną rękę nie jest zbyt dobrym pomysłem, zwłaszcza eksperymentowanie ze specyfikami domowej roboty, polecanymi na różnych forach internetowych, bo można przypadkiem jeszcze bardziej podrażnić skórę. Najlepiej poprosić o pomoc dermatologa.

Jak już wspominałam, cera naczynkowa nie lubi ekstremalnych temperatur, dlatego buzię myjemy letnią wodą. Unikamy mydeł zasadowych oraz kosmetyków zawierających alkohol, mentol, miętę pieprzową czy olejek eukaliptusowy, gdyż substancje te mogą rozszerzać naczynia krwionośne. Jeśli chodzi o złuszczanie, osobom z cerą naczynkową zaleca się stosowanie delikatniejszych peelingów enzymatycznych. Peelingi mechaniczne, zwłaszcza z dużymi, ostrymi drobinkami, mogą być zbyt inwazyjne. Ponieważ promieniowanie jest wrogiem takiej cery, należy pamiętać o codziennym stosowaniu kremów z wysokimi filtrami. Ze względu na to, iż wahania temperatur szkodzą cerze naczynkowej, zimą należy po wejściu do ciepłego pomieszczenia pozwolić skórze „odtajać”, czyli unikać zbliżania się do gorącego kaloryfera czy nie pić od razu gorącej herbaty. Zimą zawsze stosujemy krem z filtrem (najlepiej bez wody), podkład i puder, które wszystkie razem tworzą swojego rodzaju warstwę izolującą.

Unikamy opalania się, solarium, sauny, pikantnych potraw, alkoholu i dymu papierosowego.

Możemy również wspierać się farmakologicznie, czyli łykać witaminę C, B2 i PP.

Do pielęgnacji cery naczynkowej poszukujemy kosmetyków z tymi składnikami:
  • rutyna - zmniejsza łamliwość, kruchość i przepuszczalność w naczynkach krwionośnych, stosuje się ją doustnie i miejscowo na skórę;
  • ekstrakt z oczaru wirginijskiego - hamamelis - ma działanie przeciwzapalne, odświeżające, bakteriobójcze, przeciwkrwotoczne, poprawia krążenie podskórne i ukrwienie skóry, zmniejsza kruchość naczyń włosowatych;
  • witamina K - wpływa na proces regulacji krzepnięcia krwi, zapobiega krwotokom, likwiduje pajączki, wylewy podskórne;
  • witamina PP - uszczelnia naczynka krwionośne, chroniąc je przed pękaniem;
  • wyciąg z arniki górskiej - wspomaga krążenie krwi, wzmacnia naczynka krwionośne, działa przeciwzapalnie, zmniejsza zaczerwienienia;
  • wyciąg z kwiatów dzikiego mirtu - działa obkurczająco, wzmacniająco na naczynia krwionośne, przeciwdziała ich pękaniu;
  • witamina C - ma działanie uszczelniające i wzmacniające naczynka krwionośne;
  • ekstrakt z miłorzębu japońskiego (Ginkgo biloba) - uelastycznia ściany naczyń, poprawia krążenie w drobnych naczyniach krwionośnych skóry;

  • wyciąg z kasztanowca – zawiera escynę oraz eskulinę, które działają przeciwzapalnie, przeciwobrzękowo oraz zmniejszają kruchość naczyń.

Zabiegi
Pękniętych pajączków nie da się usunąć kosmetykami, ale można je zwalczyć inaczej. Poniżej wklejam listę zabiegów zapożyczoną z TEJ strony. Należy pamiętać, że zabiegi te nie eliminują przyczyn problemu, jedynie skutki. Wybranemu zabiegowi należy poddać się wiosną (kiedy jeszcze nie jest zbyt ciepło) lub jesienią (kiedy jeszcze nie jest zbyt zimno). Do wyboru: 

Laseroterapia

- Laseroterapia polega na wprowadzeniu wiązki światła emitowanego z lasera, która przechodzi przez skórę. Wiązka ta w zetknięciu z hemoglobiną prowadzi do obkurczania i zamknięcia naczynia. Laser nie wpływa na pozostałe struktury i tkanki – wyjaśnia Alina Jaśkiewicz, dermatolog. Zabieg ten trwale zamyka naczynka. Niektóre zmiany wymagają kilku naświetleń, jednak liczba zabiegów laseroterapii zależy od lekarza. – Obecnie to jedna z najbezpieczniejszych i najskuteczniejszych metod leczenia „pajączków” – dodaje dermatolog.
– Przeciwwskazaniami do laseroterapii są: cukrzyca, ciąża, choroby skóry, takie jak trądzik, łojotok czy bielactwo, opalenizna, miesiączka, epilepsja, zaburzenia krzepnięcia, blizny. Tego zabiegu nie należy wykonywać również u kobiet karmiących piersią oraz u osób przyjmujących leki światłouczulające, antybiotyki, środki psychotropowe czy obniżające krzepliwość krwi. Na miesiąc przed zabiegiem należy odstawić kosmetyki z retinolem oraz kwasami owocowymi – mówi Anna Zając. Przed zabiegiem nie należy również spożywać alkoholu ani herbatek ziołowych mogących podrażnić skórę (np. z dziurawca czy nagietka).

Elektrokoagulacja

Inną, równie popularną metodą jest elektrokoagulacja. Zabieg ten polega na nakłuwaniu naczynka specjalną igłą podłączoną do prądu. Jest on bolesny, dlatego stosuje się znieczulenie miejscowe. – Przeciwwskazaniami do tego typu zabiegu są: zaburzenia krzepnięcia, krążenia, a ponadto cukrzyca, ciąża oraz rozrusznik serca – wymienia Anna Zając.
Po zabiegu mogą wystąpić: obrzęk, rumień, siniaki, ból, w bardzo rzadkich przypadkach również przebarwienia, odbarwienia i blizny. W miejscu nakłucia powstaje strupek, który w ciągu kilku dni znika. Ze względu na możliwość zainfekowania rany, tego typu zabieg najlepiej wykonywać pod okiem dermatologa.

Jonoforeza

Zabieg ten polega na wprowadzeniu do skóry za pomocą prądu stałego substancji wzmacniających naczynka (np. witaminy C, K lub wyciągu z kasztanowca). Ilość dostarczonych substancji zależy od długości zabiegu, natężenia prądu oraz wielkości elektrod. Najczęściej stosuje się roztwory wodne, np. preparaty w ampułkach, w których rozpuszczone są substancje czynne zdolne do jonizacji.
Przeciwwskazaniami do tego rodzaju zabiegu są m.in.: ropne stany zapalne skóry, wypryski, owrzodzenia, gorączka, wszczepiony rozrusznik serca, zaburzenia krzepnięcia, zakrzepowe zapalenie żył, endoproteza, skaza krwotoczna, nowotwory, miejscowe zaburzenia czucia.

Mikrodermabrazja

Zabieg ten przygotowuje skórę z problemem rozszerzających się naczynek do zabiegu laserowego ich usuwania. Mikrodermabrazja polega na usunięciu warstwy rogowej naskórka przy użyciu mikrokryształków kwarcu, tlenku glinu, korundu lub głowicą diamentową. Zabieg ten jest stosunkowo bezpieczny (nie powstają blizny ani przebarwienia), bezbolesny i trwa krótko.
Na pięć dni przed zabiegiem należy unikać chemicznych kremów do depilacji, elektrolizy, woskowania, szorstkich gąbek do czyszczenia ciała i twarzy, żeli i kremów peelingujących do twarzy.

Krioterapia

Zabieg krioterapii polega na zamrażaniu naczynek za pomocą ciekłego azotu. Jest to bezbolesny zabieg bez ryzyka infekcji wtórnych. Niestety nie zawsze przynosi oczekiwane efekty.
Przeciwwskazaniem do krioterapii są: osobnicza nietolerancja zimna, nadwrażliwość, ogólne stany wyczerpania, odmrożenia, przewlekłe stany zapalne, wady serca, duża niedokrwistość.

Skleroterapia

To metoda stosowana głównie do usuwania naczynek na nogach. Do naczynia wstrzykiwany jest lek, który wywołuje miejscowy, kontrolowany stan zapalny. Żyła próbuje go sama zwalczyć, przez co w konsekwencji skleja się i wchłania. Natychmiast po wstrzyknięciu widać, jak żyła znika. Później stan naczynka przejściowo się pogarsza, co objawia się widocznym, dużym siniakiem. Po kilku dniach siniak znika. Zwykle przed tym zabiegiem lekarz zaleca przyjmowanie witaminy C.
Przeciwwskazaniami do tego typu zabiegu są m.in.: ciąża, karmienie piersią, choroby nowotworowe, niewydolność ujść głównych żył powierzchniowych do głębokich.”

Źródła, w oparciu o które powstał niniejszy artykuł:


Dodatkowo polecam filmiki Kasi z kanału makijazekasid, w których Kasia, posiadaczka cery naczynkowej, omawia produkty, które poleca do pielęgnacji takiej cery (KLIK, KLIK). Genialny artykuł o swojej (skutecznej) walce z naczynkami napisała Mysia (KLIK). Dla zgłębienia tematu polecam również portal www.naczynka.com

Cera naczynkowa a makijaż
Tutaj Ameryki nie odkryję. W makijażu cera naczynkowa ma również kilku sprzymierzeńców, przede wszystkim kryjące podkłady oraz zielone korektory i bazy (jak wiadomo zieleń niweluje czerwień). Ja osobiście wolę kombinację korektor + lekki podkład, ale po lecie przetestuję kilka bardziej kryjących produktów (np. Bourjois BioDetox). Co do korektorów, jeszcze nie znalazłam ideału, za to na kilku blogach dziewczyny zachwalały zielony korektor z EDM. Ponoć się sprawdza. Ja osobiście również wystrzegam się różowych róży, żeby nie wyglądać jak prosiaczek. W moim przypadku lepiej sprawdzają się róże brzoskwiniowe lub te zmierzające w stronę bronzera.

I to tyle, mam nadzieję, że wyczerpałam temat :)

18 komentarzy:

  1. Mój tata ma naczynka, na szczęście nie odziedziczyłam po nim tej cechy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post Kochana :)
    Ja mam zielony korektor z delii i też polecam, taniutki, na allegro chyba niecałą dyszkę, tylko jest dość gęsty i nie można z nim przesadzić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. tez nie mam naczynkowej ale za to bardzo tlusta .

    wpis na blogu jak dla mnie bomba . fachowe podejscie do tematu bardzo cenie! brawo .

    OdpowiedzUsuń
  4. MissDood, szczęściara :) Ja po tacie odziedziczyłam naczynka, wady wzroku i wirusa brodawczaka... Same cudowności ;)

    Mysia, dzięki :) korektor trzeba będzie oblukać :)

    Smieti, dziękuję, starałam się :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam cere naczynkową, ale jeszcze te naczynka nie są tak bardzo widoczne, więc chyba właśnie teraz powinnam wziąć się za pielęgnacje takiej skóry, aby były jak najmniej widoczne:)

    Twój post był bardzo przydatny:)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo przydatny i fachowy post :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też mam naczynkową :D. I od maja biorę się za nie porządnie :).

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekoladka, Chillie, cieszę się, że post jest przydatny :)

    Lilla My, ja też...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja całe szczęście nie mam problemu z pękającymi naczynkami, ale z zainteresowaniem przeczytałam ten post. W ogóle strasznie lubię Twoje posty-takie sensowne i rzeczowe :) Naprawdę kawał porządnej wiedzy :) :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Swietny post:)nie mam cery typowo naczynkowej ale jest plytkounaczyniona i ze sklonnoscia do naczynek.
    Wielu rzeczy nie jestem w stanie sobie odmowic odnosnie przyjemnosci;)bo czym byloy zycie pozbawione malych umilaczy???
    W kazdym razie u mnie w codziennej pielegnacji sprawdza sie Krem przeciw zaczerwienieniom z YR,co jakis czas robie sobie kuracje zuzyciem Avene Diroseal,regularnie uzywam kremow z vit.C.Z polproduktow juz nie korzystam,zostalam jedynie przy hydrolacie z kocanki:)
    W moim przypadku lepiej niz zielona prezentuje sie zolta baza:)ale na to z kolei ma wplyw brzoskwiniowy odcien skory.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię czytać Twojego bloga. To co piszesz jest świetne i praktyczne:P

    OdpowiedzUsuń
  12. Na szczęście nie mam z tym problemu :)
    Czyli LO dobrze wspominane :D

    OdpowiedzUsuń
  13. ja mam małą skłonność do naczynek, szczególnie w okolicy nosa:(
    w lato chyba od słońca są bardziej widoczne
    nie są moją zmora, ale co raz bardziej zaczynają mi przeszkadzać:(
    ktoś, kiedyś mi polecił Rutinoscorbin, czasem biore, ale nie widzę specjalnej poprawy

    OdpowiedzUsuń
  14. Kat, dziękuję :) tym razem post jest bardzo odtwórczy...

    Fashion Juley, krócej się nie dało :)

    Hexx, dzięki :) ja też sobie nie zawsze odmawiam, od czasu do czasu lubię sobie strzelić lampkę wina i uwielbiam pikantne jedzenie :) ja łykam witaminę c, a z pielęgnacji zazwyczaj wybieram maseczki na naczynka zamiast kremów, bo kremy, które do tej pory stosowałam były zbyt mało nawilżające...

    Pretty Liar, dziękuję :)

    Cookie, w liceum zawiązały się moje najważniejsze przyjaźnie :)

    Atina, rutinoscorbin może zapobiegać pękaniu naczynek, ale nie cofnie powstałych już zmian; oczywiście trzeba łykać regularnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. No kurcze xd mialam wyobraznie i pomysly XD hehe ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. aż wzięłam lusterko i zaczęłam sprawdzać, czy sama nie mam przypadkiem naczynek... ;) rzeczywiście tego typu cera może być problematyczna, nie miałam pojęcia że aż tylu rzeczy nie można jeść / pić / używać.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...