Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zoeva. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zoeva. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 grudnia 2019

Kilka słów o moich pomadkach w płynie: Revlon, Ultra HD Matte Lipcolor; Maybelline, Vivid Matte Liquid; Zoeva, Pure Velours Lips; Nip + Fab, Matte Liquid Lipstick

Kiedy spoglądam na swoją toaletkę, w oczy rzucają mi się tubki pomadek w płynie. Swojego czasu miałam na nie ogromną fazę, stąd ich nadwyżka (i konieczność przesiewu) w moim posiadaniu. Ale przynajmniej mogę coś o nich napisać.


#1
Revlon, Ultra HD Matte Lipcolor,  600 Devotion, 610 Addiction, 635 Love Amour


Na blogu recenzowałam już wiele różnych pomadek Revlon; lubię je. Dlatego z chęcią skusiłam się i na serię Ultra HD Matte Lipcolor. Mazidła mają ładne opakowania i bardzo wygodny aplikator w kształcie wiosełka. Umożliwia on precyzyjną aplikację. Pachną landrynkowo. Przez jakiś czas po nałożeniu na ustach mamy błysk, który z biegiem czasu znika, pozostawiając na wargach matowy stain. Produkt nie wysusza ust. Nie miałam okazji przetestować trwałości nudziakowego koloru, bo w trakcie wizyty rodziny pomadka wpadła w oko siostrzenicy mojego partnera i jej ją podarowałam. Pozostałe dwa kolory bez tłustego jedzenia wymagają poprwek po około 6 godzinach.

600 Devotion to twarzowy różowy nudziak.

610 Addiction to cudowna borówka.

 A 625 Love to oczywiście piękny koral.


#2 
Maybelline, Vivid Matte Liquid, 05 Nude Flash, 25 Orange Shot


Pomadki Vivid Matte Liquid mają wygodny w użyciu, lekko spłaszczony aplikator. Pachną słodko, trochę ciasteczkowo. Wbrew nazwie nie dają matowego wykończenia - wyglądają na ustach jak bardzo dobrze napigmentowane błyszczyki. Kolor jest wyrazisty i soczysty. Mazidła nie zastygają na ustach, są cały czas plastyczne, mocno się odbijają na kubkach, mogą się w chwili nieuwagi rozmazać czy odbić na zębach.


05 Nude Flash to różowy nudziak. Jego trwałości nie przetestowałam, gdyż go również oddałam bratanicy pana Simply.


Jak sama nazwa wskazuje, 25 Orange Shot to żywy, koralowy pomarańcz. Zażółca zęby. Jej trwałość to na mnie około 3 godziny, po tym czasie zostaje na ustach delikatny stain.


#3 
Zoeva, Pure Velours Lips, All Is Calm


Pomadka Zoevy wywołała we mnie mieszane uczucia. Dostałam ją od Hexxany. Doceniam wygodny w obsłudze, "wiosłowaty" aplikator. Doceniam świentą pigmentację, lekko musową konsystencję, ładne matowe wykończenie oraz brak wysuszania ust. Mój odcień All Is Calm to bardzo ładny odcień toffee. Ale tutaj przechodzimy do największej wady produktu: pomadka jest bardzo nietrwała. Znika po mniej więcej dwóch godzinach albo przy jakiejkolwiek formie konsumpcji. Szkoda.



#4
Nip + Fab, Matte Liquid Lipstick, 70 Red Velvet


Kolor tej pomadki jest niesamowity - ciemna, wampirza wiśnia. Ale wszystko inne... Niestety ta pomadka to bubel. Nakłada się nierówno, robią się plamy, prześwity. Ze względu na bardzo płynną konsystencję nie sposób ładnie obrysować sobie usta, gdyż kosmetyk się rozlewa. Kiedy zastygnie, a zastyga bardzo szybko, nie da się zrobić żadnych poprawek. Pomadka masakrycznie wysusza wargi i cały czas czuć ją na ustach jako ciężkawą, ściągającą naskórek, jakby gumowatą warstwę. Zjada się bardzo brzydko, nierówno, wykrusza w kącikach i na styku ust. Brrrr. Niestety nikomu tego nie polecę.

środa, 27 grudnia 2017

Ulubieńcy minionej jesieni | Zoeva, NARS, Sylveco, Vianek, LIQPHARM, Kneipp, Yves Rocher, Mazidła ,Podopharm

Przyszła zima a wraz z nią czas na kosmetyczne podsumowanie jesieni i pokazanie Wam, co mi ją umilało. Zacznijmy od kolorówki.

Zoeva, The Basic Moment Eyeshadow Palette (klik)

Paletkę dostałam od Justyny. Jesień miałam zabieganą, a paletka ta umożliwia szybkie wykonanie niezobowiązującego dzienniaka i jest w pełni samowystarczalna. Poza tym cienie te stanowią fajne tło dla intensywnych pomadek.


NARS, Radiant Creamy Concealer (klik)

To był prezent od Hexxany. Niestety już wydłubuję z opakowania resztki. Korektor sprawdzał się u mnie fantastycznie - ukrywał niewyspanie, zmęczenie, zasinienia pod oczami, rozświetlał spojrzenie a do tego nie wysuszał ani nie obciążał delikatnej skóry pod oczami. Big love!


NARS, Blush/Bronzer Duo (Orgasm i Laguna) (klik)


To duo też dostałam od Hexxany i po kompakt sięgałam tej jesieni niemal codziennie. Szczególnie polubiłam się z Laguną; róż Orgasm niestety jest  na mnie nietrwały i wymaga kombinowania podczas aplikacji.


Przejdźmy do pielęgnacji, gdyż tu mam więcej perełek.

Sylveco, lipowy płyn micelarny (klik); Vianek, nawilżający płyn micelarny (klik)



Jesienią poznałam i zachwyciłam się micelami naszych polskich marek-sióstr. Oba kosemtyki były bardzo skuteczne, a przy tym delikatne, lekko nawilżające, o ładnych składach. Różnią się zapachem - ten z Vianka jest dużo przyjemniejszy. Micel Sylveco według mojego nosa zajeżdża sianem.


Sylveco, hibiskusowy tonik do twarzy (klik)


Naprawdę miło mi się po ten tonik sięgało. Delikatnie koił  i nawilżał, ładnie pachniał i był po prostu przyjemny w użyciu.


LIQPHARM, LIQ CE, serum night (klik)


Oczywiście nie mogę zapomnieć o tym serum! Optymalnie nawilżało - tak dobrze, że nie musiałam wspierać się dodatkowo kremem nawilżającym; samo serum wystarczało bym budziła się z dobrze nawilżoną skórą. Przez dwa miesiące stosowania naskórek zrobił się elastyczniejszy, poprawiła się faktura skóry, była ona zdrowo rozświetlona. Kosmetyk wykazał się również działaniem łagodzącym - pięknie uspokajał rumień i grę naczyń, ładnie wyrównując koloryt cery. 


Natural Therapeutic Grade, olej z awokado (klik)

Świetny olej, który znalazł u mnie mnóstwo zastosowań, o czym szerzej pisałam w podlinkowanym poście.


Kneipp, peeling enzymatyczny w granulkach


Jak kilka tu wspomnianych kosmetyków, dostałam go do wypróbowania od Hexxany, dzięki której poznałam naprawdę wiele perełek. Peeling Kneipp jest super. Bardzo wygodny w użyciu (spieniamy go z wodą i kładziemy wytworzoną pianę na twarz) i skuteczny - najlepsze połączenie.


Yves Rocher, Riche Creme, Comforting Anti-Wrinkle Cream


Ten krem pod oczy też dostałam od Hexxany. Jest naprawdę dobry! Świetnie nawilża i uelastycznie skórę pod oczami. Doskonale sprawdza się też pod makijażem.


Mazidła, zestaw Voluplus do biustu (źródło)


Dwie butelki tej mieszanki kupiłam ponad pół roku temu po rekomendacji Bogusi. Nadal pozostaję pod wrażeniem tego olejku. Pięknie nawilża i uelastycznia skórę biustu, dzięki czemu piersi są jędrniejsze, unoszą się i sprawiają wrażenie pełniejszych. Żaden z wcześniej stosowanych przeze mnie kosmetyków nie dał aż tak zauważalnych rezultatów.


Vianek, nawilżający żel do higieny intymnej


Jak już wielokrotnie wspominałam, zdecydowana większość drogeryjnych żeli do higieny intymnej nie sprawdza się u mnie, gdyż mnie podrażnia i wywołuje swędzenie. Nie Vianek. Płyn ma ładny skład, dobrze myje i odświeża, i przede wszystkim nie podrażnia.


Podopharm, regenerujące serum do stóp


Kolejny prezent od Hexxany i kolejny hicior. Regeneruje, nawilża i zmiękcza skórę stóp, czyli robi to, na czym mi zależy. Jest gęsty, treściwy i tłusty, co może niektórym przeszkadzać, ale ja jestem z  niego ogromnie zadowolna.

środa, 13 grudnia 2017

Zoeva, The Basic Moment eyeshadow palette

Opisywaną dziś paletę Zoevy dostałam w prezencie od Justyny (:*), która zna moją słabość do tej marki.

W przeciwieństwie do innych palet marki, które posiadam (Naturally Yours, En Taupe, Blanc Fusion, Caramel Melange, Cocoa Blend), paletka otwiera się nie z dołu do góry, ale od boku do boku, niczym książka. Proste a nietypowe dla palet rozwiązanie.

Podoba mi się to, że dokładnie połowa cieni jest matowa, dwa są perłowe, a trzy metaliczne. Cienie, zwłaszcza maty, mają tendencję do lekkiego osypywania się (nic nowego w przypadku Zoevy). Na bazie są trwałe. Maty są średnio napigmentowane, a perły i metaliki - dobrze, przy czym odnoszę wrażenie, że to celowy zabieg, bo w zamyśle, jak nazwa wskazuje, jest to paleta do szybkich, podstawowych, dziennych makijaży, i jest w pełni samowystarczalna. Wiem, że sięgając po nią nie muszę posiłkować się na przykład dodatkowym matowym beżem czy jakimś ciemnym cieniem.


Przyjrzyjmy się bliżej wszystkim dziesięciu cieniom:

Make It Last: kremowy beż; mat
Here To Stay: łososiowy brązik; mat
Never Ending: chłodna kawa z mlekiem; mat
New Era: ciepła kawa z mlekiem; mat
Ever: stalowy brąz; mat
Yet To Come: kremowy beż; perła
Liquid Clock: różowy beż; perła
Unfinished: stare złoto; metalik
Waiting: miedziany brąz; metalik
Nostalgic: stalowy brąz; metalik

Oczywiście będą i moje niewysublimowane dzienniaki, pokazujące możliwości tej palety w rękach laika. Zdjęcia robiłam na przestrzeni kilku tygodni i nie pamiętam, co tam kładłam na usta (na wypadek, gdyby ktoś był ciekawy).


#1
make it last, new era, ever, liquid clock, waiting, nostalgic




#2
make it last, yet to come, unfinished, waiting




#3
make it last, here to stay, never ending, new era, ever




#4
make it last, here to stay, new era, yet to come, unfinished, waiting




#5
make it last, here to stay, new era, liquid clock, waiting




#6
make it last, here to stay, never ending, ever, yet to come, liquid clock, nostalgic



Jak widać paleta, choć na pierwszy rzut oka wygląda niepozornie, daje nam naprawdę duże pole do popisu. Można wykonać nią zarówno makijaże chłodne (choć mnie akurat nie jest w nich ładnie), jak i ciepłe; matowe, jak i z błyskiem; typowo nudziakowe, jak i dodać odrobiny koloru, na przykład w postaci kolorowej kredki. Z cieniami dobrze się pracuje, nawet mimo lekkiego osypywania.

Kto ma i lubi?

środa, 5 kwietnia 2017

Zoeva, Caramel Melange Eyeshadow Palette

Cudowna Caramel Melange była prezentem gwiazdkowym od Przyjaciółki, która zna mnie na wskroś. Wzdychałam do CM tak samo jak do Blanc Fusion,  nie mogąc się zdecydować, ktróą z nich zamówić. Ostatecznie obie zostały mi sprezentowane; najlepsza na  świecie zmowa między Dziewczynami :***


Jest to zdecydowanie ciepła paletka. Sześć cieni jest matowych, co ogromnie mi odpowiada. Oprócz najjaśniejszego Wax Paper cienie są świetnie napigmentowane i bardzo dobrze się z nimi pracuje. Tutaj również problem kruchości i osypywania został zredukowany w porównaniu ze starszymi paletkami marki.


Wax Paper: matowa, kremowa biel
Universal Delight: matowa rozbielona brzoskwinia
Aftertaste: matowy koral
182 C: perłowa brzoskwinia ze złotym shimmerem
Liquid Center: metaliczny ciepły brąz
Alchemy: matowy czerwony brąz
Start Soft: matowy pomarańczowy brąz
Finish Sensual: matowy ciepły brąz
Almost Burnt: perłowe żółte złoto
Edible Gem: oberżynowy fiolet z wielokolorowym shimmerem

Chcecie zobaczyć cienie w akcji?

 #1
Wax Paper, Universal Delight, 182 C, Start Soft, Finish Sensual, Edible Gem; usta:Shiseido Lacquer Rouge RD 529




#2
Wax Paper, Universal Delight, Aftertaste, Start Soft, Finish Sensual, Almost Burnt; usta: Giorgio Armani, lip maestro 504


#3
Wax Paper, Universal Delight, Liquid Center, Start Soft, Finish Sensual, Almost Burnt, Edible Gem; usta: by Terry, Terrybly Velvet Rouge, 5 



#4
Wax Paper, Universal Delight, Alchemy, Finish Sensual, Edible Gem; usta: Tom Ford, 216 Kiss Kiss Bang Bang



Kocham tę paletkę. Obok Naturally Yours i Blanc Fusion należy do grona moich ścisłych ulubieńców, choć mocno En Taupe depcze im po piętach.

***

Caramel Melange  nie jest pierwszą ciepłą paletą Zoevy. Przed nią pojawiła się wszak kultowa i bardzo popularna Cocoa Blend:


Dla przypomnienia Caramel Melange wygląda tak:


Lubię obie, ale CM bardziej. Czemu? Ma więcej matów, a ja im robię się starsza, tym bardziej cenię sobie takie wykończenie. Jak też już wspomniałam, cienie mniej się osypują. CM ma też "czystszą", żywszą kolorystykę; CB przy niej jest bardziej przygaszona. Gdyby to CM wyszła wcześniej, zapewne darowałabym sobie CB, ale oczywiście nie twierdzę, że jest zła czy gorsza. To raczej kwestia preferencji.

wtorek, 7 marca 2017

Zoeva, Blanc Fusion Eyeshadow Palette

Blanc Fusion spodobała mi się jak tylko zobaczyłam jej zapowiedzi. A potem przyszła Gwiazdka w osobie Kasi, która podarowała mi to cudo. Dziękuję :*


Design jak to u Zoevy, czyli tekturowa paleta zamykana na magnes z dołączonym rękawem zabezpieczającym produkt przed otwarciem się w transporcie, bez lusterka ani żadnych zbędnych aplikatorów. 

Jak to u Zoevy, cienie są bardzo dobrze napigmentowane, a praca z nimi to sama przyjemność. Uważam, że marka nawet poprawiła tu jeszcze jakość, bo mam wrażenie, że cienie mniej się osypują w porównaniu z nieco starszymi paletkami.


Kolory i wykończenia

Noble: perłowe białe złoto
Single Origin: perłowa, lekko limonkowa żółć
Visions of Gold: satynowa musztardowa żółć
Late Bloomer: perłowy miedziany brąz
Sweetness Lingers: perłowe kakao
Travel Inspired: matowy beż
Joy In A Box: matowy, jasny, lekko różowawy brąz
Conched: matowy średni brąz
Question Of Taste: matowy średni brąz podbity pomarańczem
Last Bite: matowy, ciemniejszy, chłodny brąz

Podoba mi się, że połowa cieni to maty, a reszta ma inne wykończenie. Jedynym małym minusikiem w tej palecie jest fakt, że Noble i Single Origin są do siebie dość podobne (zwłaszcza na powiece); wolałabym aby bardziej się różniły.... Doceniam pomysł z dodaniem nietypowej, musztardowej żółci; nie mam nic podobnego w swojej przepastnej kolekcji.

Jak zwykle przygotowałam dla Was nieprofesjonalne, szybkie, mniej lub bardziej udane makijaże, które ukazują wszystkie cienie w akcji.


#1 mat mat mat

Noble, Travel Inspired, Joy In A Box, Conched, Question Of Taste, Last Bite; usta MAC Diva  



 
#2 efemeryczny (ha ha) makijaż typu spotlight bez kreski

Noble, Late Bloomer, Travel Inspired, Question Of Taste, Last Bite; usta MAC Rebel



 
#3 żółć raz!

Noble, Visions Of Gold, Sweetness Lingers, Travel Inspired, Question Of Taste, Last Bite; usta: MAC Red



 
#4 delikates (tego dnia panowała paskudna pogoda i brak światła do zdjęć zrobił ze mnie trupka, sorry)

Noble, Sweetness Lingers, Travel Inspired, Joy In a Box, Conched; usta: MAC Lady Danger



 
#5 zamysł był dobry, ale powinnam była zrobić tę żółtą kreskę na matach...

Noble, Late Bloomer, Sweetness Lingers, Visions Of Gold, Travel Inspired; usta : NARS velvet lip glide Danceteria



#6 a tu powinnam była użyć czegoś innego na dolnej powiece, ale górna wyszła całkiem fajnie

Noble, Single Origin, Late Bloomer, Sweetness Lingers, Travel Inspired, Joy In a Box, Conched, Last Bite; usta: NARSvelvet matte lip pencil Dragon Girl



Blanc Fusion bardzo szybko podbiła moje serce i trafiła na podium zaraz za Naturally Yours, moim absolutnym numerem jeden. Cienie są świetnej jakości i uwielbiam łączyć je z mocnym makijażem ust.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...