Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejki do ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejki do ciała. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 czerwca 2019

Bielenda, Botanic Spa Rituals, olejek do ciała len zwyczajny + rozmaryn

Jeśli regularnie mnie poczytujecie, wiecie że do nawilżania ciała najchętniej wybieram olejki i oliwki. Uwielbiam nakładać je na wilgotną jeszcze po kąpieli skórę. Gwarantuje mi to zadowalający poziom nawilżenia, zazwyczaj bez nadmiernie tłustego filmu (choć to zależy już od konkretnego produktu).

To samo mogę powiedzieć o maluchu z Bielendy - nie tłuści. W zasadzie bardzo polubiłam się z tym olejkiem, choć pokochałabym go bezgranicznie, gdyby był nieco tańszy.... Trzy dyszki bez grosza w Rossmannie za 75 ml to, umówmy się, nie jest deal życia. Zwłaszcza, że świetne olejki Alterry mają podobną cenę, a jest ich w opakowaniu 100 ml. Najlepiej po prostu polować na promocję.


Cała seria Botanic Spa Rituals, obejmująca kosmetyki do pielęgnacji twarzy i ciała, ma charakterystyczne zielone opakowania o podobnej szacie graficznej. Olejkowa butelczyna została wyposażona w wygodny w użyciu korek typu "press". Nie miałam żadnych problemów z dozowaniem produktu. Olejek nie należy do ciężkich tłuściochów i nie zatłuszcza piżamy czy pościeli,  jest bezbarwny i ma przyjemny, słodkawy zapach.



Stosowałam produkt na skórę całego ciała w oszczędnych ilościach samodzielnie (można go też dodawać do mazideł do ciała, ale ja takowych nawet nie miałam na stanie) co wieczór przez nieco około miesiąc, bo na tyle wystarczyło mi te 75 ml. Skóra była w tym czasie w doskonałej kondycji - była nawilżona, elastyczna i megaprzyjemnie gładka w dotyku. Mam ochotę jeszcze kiedyś wrócić do tego kosmetyku.

środa, 21 listopada 2018

Mokosh Cosmetics, ujędrniający eliksir do twarzy i ciała (pomarańcza)

Ujędrniający eliksir (cóż za urocza nazwa!) marki Mokosh trafił w moje skromne progi w postaci prezentu od Hexxany :* Dziękuję! Polubiliśmy się od pierwszego użycia.

Zacznijmy od opakowania. Od razu się przyznam, że zapomniałam przed wyrzuceniem sfotografować to najbardziej zewnętrzne - prosty, brązowy kartonik z nazwą kosmetyku i z załączoną ulotką. Niemniej na butelce kosmetyku znajdują się najistotniejsze informacje, w tym i ta, iż nie można olejku stosować w ciąży.

Olejek mieszka w brązowej, szklanej butelce ze sprawnie działającą pipetą. Nie jest ani tłusty, ani lekki, ma żółty kolor (ale nie brudzi piżamy czy pościeli) i CUDOWNIE pachnie owocem pomarańczy. 100 ml (69 zł) wystarczyło mi na nieco ponad miesiąc cowieczornego stosowania na całe ciało, bo do tego celu mazidło przeznaczyłam, i pod tym kątem je oceniam.


Produkt nie tylko kupił mnie przepięknym zapachem, ale i ładnym, krótkim składem, w którym dopatrzymy się oleju z orzechów makadamia, oleju arganowego, oleju pomarańczowego i olejków eterycznych.


Składające się na kosmetyk oleje są dość ciężkie i gęste, a więc produkt zostawia na skórze wyczuwalny film. Mi to zupełnie nie przeszkadzało. Stosowałam go po wieczornym prysznicu na jeszcze wilgotną skórę, która rano była dobrze nawilżona, przyjemna  w dotyku i elastyczna. 

Przepiękny zapach olejku i dobre działanie sprawiło, że naprawdę polubiłam się z tym kosmetykiem. Nie mam do niego żadnych zastrzeżeń.

Podzielacie moje zdanie?

środa, 10 stycznia 2018

Zawód: Lirene, Antycellulitowy endo-masaż, olejek antycellulitowy plus bańka chińska

Jeśli czytacie moje wypociny od dłuższego czasu wiecie, że nie lubię kosmetyków marki Lirene. Wypróbowałam ich wiele i prawie wszystkie przyniosły zawód bądź wręcz zasłużyły na miano bubla. Jak dziś opisywany olejek antycellulitowy.

Normalnie, ponieważ to Lirene, nie spojrzałabym w kierunku tego produktu. Ale przyciągnęła mnie zielona bańka chińska. My bad.


Producent zapakował specyfik do plastikowej butelki z nakrętką, a tę, wraz z małą bańką chińską, wrzucił do wściekle zielonego kartonika, który trudno przeoczyć na drogeryjnej półce. Nie przeoczyłam i masz babo placek.

Gwoli sprawiedliwości przyznam, że olejek ma ładny, cytrusowo-skłodkawy zapach, a ponieważ jest go tylko 100 ml to, na szczęście, nie jest wydajny. I tu kończą się zalety (niewydajność zaletą? ha ha ha).


Powiedzmy sobie szczerze: sam olejek nie ma w składzie zbyt wielu substancji uznawanych za skuteczne w walce z cellu. Wnioskuję zatem, że w tym przypadku całą dobrą robotę miała odwalać bańka chińska znana jako jeden z najskuteczniejszych sposobów na walkę z pomarańczową skórką, o ile jest to walka systematyczna. No i może miałoby to sens, gdyby olejek był tłustszy niż jest. Bo tutaj zastosowano formułę suchego olejku, który bardzo szybko się wchłania i NIE DAJE POŚLIZGU POTRZEBNEGO NA KILKUMINUTOWY MASAŻ BAŃKĄ. Paranoja po prostu. Produkt nie spełnia swojego najbardziej podstawowego zadania. Nie wspominając już, że jest tak lekki, iż nie ma nawet właściowości nawilżająco-natłuszczających. Ostateczenie do masażu musiałam stosować inną oliwkę, a olejkiem smarowałam się po kąpieli jedynie po to, żeby dowilżyć skórę i nawet w tej roli się nie spełnił. Dwa-trzy dni pod rząd stosowania samego tylko olejku bez dodatkowego nawilżacza skutkowało suchymi plackami na skórze ciała. Żart, moi państwo.

Za 100 ml tego bubelka trzeba zapłacić w Rossmannie prawie 30 zł. Nie, dziękuję; nawet pomimo morza zachwytów, które przelały się przez blogi, kiedy kosmetyk ten wszedł do sprzedaży.

piątek, 24 czerwca 2016

Biochemia Urody, olejek antycellulitowy

Od producenta:
Olejek anty-cellulitowy to olejowy ekstrakt z Morszczynu (algi), Bluszczu, Guarany, Rozmarynu i skórki Gorzkiej pomarańczy w bazie zimnotłoczonego oleju słonecznikowego. Działanie 5 aktywnych składników roślinnych obecnych w oleju polega na poprawieniu mikrocyrkulacji krwi w naczynkach, dzięki czemu olejek przyspiesza eliminację produktów przemiany materii oraz rozkład tłuszczów, poza tym olejek działa antyoksydacyjnie, przeciwzapalnie, drenująco, antyseptycznie, ujędrniająco oraz natłuszczająco i nawilżająco.

Składniki aktywne obecne w roślinnych ekstraktach to:
# kwasy tłuszczowe Omega-6 i Omega-9 (kwas linolowy i oleinowy), które nawilżają i poprawiają barierę lipidową naskórka,
# antyoksydanty (witamina E, kwas karnozowy i rozmarynowy, karotenoidy, kwasy fenolowe, w tym kwas kofeinowy i chlorogenowy, fukoksantyna, kwas alginowy), które działają odmładzająco i regenerująco,
# substancje ujędrniające i drenujące (olejki eteryczne, ksantyny, w tym kofeina, teofilina, teobromina, sole mineralne (potas, jod), flawonoidy (rutyna, hederyna, hesperydozyd oraz garbniki i saponiny), które uszczelniają naczynka i pobudzają lipolizę i mikrocyrkulację.

» Polecany jako kuracja antycellulitowo-ujędrniająca do ciała. Olejek posiada lekką formułę, szybko wchłaniającą się w skórę. (klik)


Ponieważ 9 miesięcy temu postanowiłam ruszyć w końcu (coraz większy) tyłek i zacząć ćwiczyć, musiałam zacząć się też wspomagać kosmetykami potencjalnie ujędrniającymi. Moje wysiłki nie przyniosły jeszcze wybitnych rezultatów, ale to już wina słabiuteńkiej silnej woli i licznych grzeszków żywieniowych. W tej kwestii posuwam się do przodu tempem raczkującym, ale zawsze. Póki co widać, że moja sylwetka "się rzeźbi", a jedynie największa zmora, czyli obrzydliwa oponka z naprawdę dużym wałkiem na brzuchu, nie chce coś się ruszyć. A ponieważ trochę zeszczuplałam na reszcie ciała a brzuch nadal wystaje, wiele osób zdaje się myśleć, że jestem w ciąży. Ach, gdyby to była prawda...

OK, bo odbiegam od tematu.  Olejek z BU dobrym zawodnikiem jest. Zamknięto go w plastikowej buteleczce ograniczającej dostęp światła. Dozownik to mała dziurka, przez którą trudno wylać za dużo kosmetyku, za co plus. 125 ml specyfiku, za które zapłaciłam 25,90 zł, wystarczyło mi na niecały miesiąc cowieczornego stosowania na uda, brzuch, pośladki i boczki.




Olejek ma zielonkawą barwę i pachnie gorzko, ziołowo. Zgodnie z zapewnieniami producenta jest względnie nietłusty i po krótkim masażu wchłania się w skórę niemal całkowicie. Nie wiem, czy produkt działa drenująco, antyoksydacyjnie, przeciwzapalnie i antyseptycznie, bo tego nie da się gołym okiem stwierdzić. Nie da się też dostrzec poprawy mikrocyrkulacji krwi ani eliminacji produktów przemiany materii. Mogę jednak powiedzieć, że olejek dobrze nawilża i zauważalnie ujędrnia skórę, a o to właśnie mi chodziło. Przy okazji zamówienia kiedyś-tam na pewno do niego wrócę.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...