Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pudry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pudry. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 grudnia 2019

Kat Von D, lock-it concealer creme (light 3 warm), lock-it setting powder, studded kiss lipstick (underage red), everlasting liquid lipstick (outlaw)

Kat Von D to marka, która do mnie nie przemawia i nigdy mnie specjalnie do niej nie ciągnęło. Z tego tytułu, gdyby nie Hexxana, od której dostałam cztery  miniatury ich produktów, nie byłoby tego posta. Ale skoro mam, przetestowałam i dzielę się swoimi odczuciami.


#1 
lock-it concealer creme, light 3 warm


Korektor lock-it conceraler przychodzi w typowym dla korektorów opakowaniu z gąbeczką. Odcień light 3 warm jest względnie jasny i wpada w żółte tony. Kosmetyk jest bardzo dobrze napigmentowany i oferuje świetne krycie. Niestety jest też suchy, wysusza skórę pod oczami i wygląda w tych okolicach ciężkawo, siedzi na skórze, odznacza się. 



#2
lock-it setting powder, translucent


Jest to puder z dodatkiem miki, nie z kategorii matujących a raczej z tych zmiękczających rysy twarzy, zostawiających rozświetlone wykończenie. Sprawdza się u mnie na policzkach, bluruje pory, nie odnacza się na skórze i wygląda świeżo przez cały dzień. Swoją bardzo tłustą strefę T muszę jednak matowić pudrem typowo matującym, bo po kilku godzinach z Kat Von D bardzo się tam świecę. Spodziewałam się, że sprawdzi mi się pod oczami do lekkiego utrwalenia korektora, ale o dziwo - nie. Odznacza się na korektorze (a używam minimalnej ilości, nie stosuję metody bakingu). Myślę, że skóry suche, normalne i dojrzałe będą bardo zadowolone z tego pudru.


#3
studded kiss lipstick, underage red


Bardzo się polubiłam z tym maluchem. Ma urocze opakowanie, które zdobi toaletkę. Ma świetną pigmentację, piękne, satynowo-matowe wykończenie i wspaniały kolor nasyconej czerwieni. Nie migruje poza kontur ust (nie wymaga konturówki), nie wysusza ich, komfortowo się nosi i jest bardzo trwała - bez jedzenia nie wymaga poprawek przez około 5 godzin. Odbija się na kubkach. Przy lekkim posiłku jedynie traci na intensywności, ale obiadu już nie przetrwa (czego od pomadek nie oczekuję). Mój ulubieniec z całej czwórki.



#4
everlasting liquid lipstick, outlaw 


I kolejny odcień nasyconej czerwieni. Płynna pomadka KVD ma precyzyjny aplikator, daje matowe wykończenie i zastyga na ustach, więc nie wymaga konturówki. Produkt lekko wysusza usta i podczas noszenia czuć na nich tak jakby pudrową warstwę. Kosmetyk ma nieprzyjemny, plastikowy zapach. Pod względem trwałości mazidło jest dość chimeryczne - raz potrafi wyglądać nienagannie przez 5-6 godzin, innym razem zjada się przy lekkim, suchym posiłku. Nie wiem, od czego to zależy. Ten konkretny odcień zjada się dość brzydko, od środka ust i w kącikach, ale nie ma problemu z poprawkami, można nakładać kolejną warstwę na wcześniejszą, nie trzeba wszystkiego najpierw zmywać.



A Wy macie jakieś doświadczenia z kosmetykami Kat Von D? Podzielcie się!

sobota, 14 marca 2015

Physicians Formula, Organic Wear 100% Natural Origin Pressed Powder

Opowiem Wam dzisiaj o pudrze, który mam w swojej kosmetyczce od roku, i z którym nie potrafię niestety się do końca dogadać. Kupiłam go za około 5 funtów w sklepie Tk Maxx. Skusił mnie jego ogólny (przyjemny) wygląd, obietnica naturalności oraz słaba dostępność marki. Szkoda tylko, że nie doczytałam, że nie jest to puder ani matujący, ani nawet wykańczający... Tak to jest pozwolić sobie na bycie sroką.


Puder zapakowano w ładne, tekturowe opakowanie w listki, które dodatkowo umieszczono w kartoniku zawierającym istotne informacje na temat kosmetyku. Puzderko zamyka się na magnes i zawiera drugie dno, w którym ukryto całkowicie zbędny pędzelek i bardzo przydatne lusterko. Niestety tekturka szybko zaczęła się niszczyć i obecnie nie wygląda zbyt dobrze. Przezroczysta część wieczka to cienka folijka, która nie chroni dostatecznie produktu. Bałabym się wrzucić go do torebki.

Puder składa się z dwóch różnokolorowych części: jaśniutkich listków i beżowej reszty. Po zmieszaniu wychodzi nam jasny kolor. Ja jestem bladziochem (na poziomie podkładu China Doll z Lily Lolo), a puder nie jest dla mnie za ciemny. To dobra wiadomość, bo kosmetyk ma wyraźne krycie i nie jest transparentny.

Puder ma dość jedwabistą, ale nie pylistą konsystencję. Nie kruszy się pod wpływem miziania pędzlem.


Kupiłam ten produkt z myślą o dokonywaniu poprawek w ciągu dnia, kiedy po kilku godzinach będę musiała zdjąć z twarzy nadmiar sebum (mam tłustą cerę i konieczność odświeżania makijażu jest u mnie codziennością). Wiadomo - kompakty są w tej kwestii wygodniejsze niż pudry sypane. Niestety, kosmetyk Physicians Formula nie ma właściwości matujących, więc po krótkich czasie świecenie wracało. Zaczęłam zatem stosować go rano jako puder wykańczający, ot aby trzymał  w ryzach podkład. Tu również się nie sprawdził. Raz, że makijaż twarzy nie był szczególnie utrwalony i ścierał się dość szybko, a dwa - puder widać na twarzy, a po kilku godzinach potrafi się ściastkować. Nieźle już zniesmaczona spróbowałam użyć go jako pudrowego podkładu, po prostu na filtr przeciwsłoneczny. Daje krycie lekkie do średniego, w zależności od ilości warstw. Tuż po aplikacji twarz wygląda dobrze, świeżo i naturalnie, jednak po około trzech godzinach sebum daje o sobie znać. Jakby tego było mało, makijaż twarzy wykonany tym kosmetykiem jest bardzo nietrwały; puder szybko ściera się ze skóry. Właściwie jedynym satysfakcjonującym mnie zastosowaniem produktu jest aplikowanie jaśniejszej części pod oczy w celu zapobieżenia migracji korektora w zmarszczki. Tę rolę puder spełnia wyśmienicie, a do tego nie wysusza skóry pod oczami.

Jednym słowem, nie ma co żałować złej dostępności. Trudno mi sobie wyobrazić, kogo ten produkt zadowoliłby w 100%. Dla mnie stanowi przede wszystkim źródło frustracji.

niedziela, 1 grudnia 2013

Mehron, Ultrafine Makeup Setting Powder (neutral)

Puder wykańczający Mehron był dla mnie całkowitą nowością. Zanim dostałam odsypkę od Hexxany (:*) wcześniej nawet nie słyszałam o tym produkcie.

O pudrze można m. in. przeczytać:
Mehron UltraFine Neutral Setting Powder can be used to set all colors of grease or cream makeup and includes an antiperspirant for stage performers. Mehron Neutral Setting Powder is very fine and clump free and comes in a handy shaker container to minimize mess and control dispersal. 0.6 ounce shaker bottle. (klik)


Siłą rzeczy na temat oryginalnego opakowania się nie wypowiem. Mogę natomiast napisać kilka słów o właściwościach pudru. Zacznę może od tego, że produkt jest bezzapachowy. Proszek został bardzo drobno zmielony i nabrany w zbyt dużej ilości na pędzel może pylić. Produkt jest transparentny, więc nie bieli twarzy. W ogóle na skórze go nie widać, nie robi nam mącznej maski. Nie odnotowałam również żadnego podrażnienia, wysuszania skóry, czy zapychania.

W moim odczuciu jest to bardzo przyzwoity puder. Nadaje skórze ładne, matowe (ale nie płaskie) wykończenie. Na mojej tłustej cerze mat utrzymywał się różnie, w zależności od użytego podkładu. Przypudrwoując pudrem Mehron podkład Bourjois Healthy Mix Serum mogłam liczyć na nie więcej niż 3 godziny względnego matu. Natomiast używając go na podkład mineralny Lily Lolo (odcień China Doll) musiałam sięgać po bibułki matujące po 6-7 godzinach, co u mnie jest fantastycznym wynikiem. Trzeba jednak pamiętać, że mamy obecnie chłodniejszą porę roku. Latem puder zapewne sprawowałby się trochę inaczej.

Puder ma zawierać antyperspirant, ale nie zauważyłam żadnych zmian w kwestii produkcji sebum przez moją skórę.

Ogólnie byłam z produktu bardzo zadowolona. Trudno doszukiwać się w nim jakiś wad :)

czwartek, 24 października 2013

Flormar, loose powder - puder sypki

Naprawdę sporą odsypkę sypkiego pudru Flormar w odcieniu 03 dostałam od Hexxany. Puder nie jest transparentny, ale kryjącym również nie można go nazwać. Trójeczka to taki naturalny, neutralny beż. Produkt wzięłam wraz z małym pędzelkiem kabuki do pracy i od ponad miesiąca używam go do popołudniowych poprawek. Przez ten czas zdążyłam wyrobić sobie o nim opinię...


Puder jest drobno zmielony, ale nie pyli za bardzo przy aplikacji (chyba, że nabiorę go za dużo na pędzel, ale staram się uważać). Nie jest to produkt matujący. Daje bardzo naturalne, satynowe wykończenie z lekkim, zdrowym glow. Muszę przyznać, że tuż po aplikacji buzia wygląda naprawdę ładnie i promiennie (nie widać na skórze pudrowej pierzynki; proszek nie zbiera się też w porach), ale niestety jest to dość krótkotrwały efekt. Już po około 2 godzinach po przypudrowaniu się sebum bierze górę i znowu zaczynam się świecić. Wielka szkoda, ale z drugiej strony producent nie przeznaczył produktu dla cer tłustych (takiej jestem posiadaczką) i nie obiecuje długotrwałego matu:

Puder sypki na bazie wody. Innowacyjna technologia, dzięki której woda zostaje zatrzymana w kulistych drobinkach pudru, zapewnia utrzymanie właściwej wilgotności skóry oraz naturalne, nieskazitelne i doskonałe wykończenie. Technologia mikronizacji pigmentu zapewnia bardzo cienką i lekką warstwę o wysokiej trwałości.

Cena: 25zł / 18g (źródło)

O ile wykończenie naprawdę mi się podoba, to nietrwałość tego efektu już trochę mnie frustruje. Nie zauważyłam też, aby puder pomagał w kwestii utrzymania nawilżenia cery, no ale jest to kosmetyk kolorowy, a nie krem, więc się nie czepiam. Na koniec dodam, że radzę uważać z ilością produktu. Nałożony (ja go wręcz wcieram w twarz pędzlem kabuki) na skórę cienką warstewką wygląda bardzo ładnie, ale jeśli przesadzimy z ilością, potrafi się utlenić do pomarańczu. Zdarzyło mi się to kilka razy przy pospiesznej aplikacji...

Ogólnie nie jestem pudrem zachwycona. Moim zdaniem nie sprawdzi się na tłustej cerze, gdyż najzwyczajniej w świecie przegrywa nierówną walkę z sebum. Możliwe za to, że posiadaczki cer suchych i normalnych będą zachwycone efektem, jaki potrafi dać ten produkt (na wizażu proszek zbiera naprawdę pozytywne noty, ma wiec wiele zadowolonych użytkowniczek). U nich ładny, zdrowy glow ma szanse utrzymać się na buzi znacznie dłużej...

niedziela, 29 września 2013

Pudry sypkie: MAC prep + prime transparent finishing powder vs. Kryolan anti-shine powder

Dzięki hojnym odsypkom od Hexxany (MAC) i Smokyeveningeyes (Kryolan) miałam okazję zapoznać się z dwoma sypkimi pudrami wykańczającymi, należącymi do wyższej półki niż produkty, po które zwykle sama sięgam. Dzięki Dziewczyny! Pudry stosowałam naprzemiennie od ponad dwóch miesięcy, ot żeby je porównać; dodatkowo bardzo chciałam sprawdzić, jak poradzą sobie w upały.

Według producenta puder MAC ma nadawać jedwabiste wykończenie, utrwalać makijaż, redukować błyszczenie skóry oraz optycznie minimalizować pory, zmarszczki i niedoskonałości. W UK kosztuje 20 funtów za 8 g. O pudrze Kryolan na wizażu przeczytamy: "Puder o niezwykłych właściwościach matujących, zalecany szczególnie do cery tłustej lub mieszanej. Niezwykle lekki, poręczne opakowanie, nienaganny mat to główne walory tego kosmetyku.  Cena: 56 zł / 30 g" (klik)

Jak widać, cenowo lepiej wypada puder Kryolan.
 


Na temat oryginalnych opakowań kosmetyków się nie wypowiem, gdyż nie miałam ich w rękach.

Oba pudry mają postać białego, bardzo drobno zmielonego proszku. Puder MAC może jest odrobinę bardziej zmielony. Produkty są transparentne, nie bielą skóry, nie podkreślają meszku na twarzy i nie zbierają się w porach ani zmarszczkach. Nie utleniają się też na twarzy. Żaden mnie nie zapchał.

W kwestii wykończenia spotkało mnie małe zaskoczenie. Pudry nie zostawiają na twarzy płaskiego matu, twarz jest raczej satynowa (choć MAC jest odrobinę bardziej matujący niż Kryolan). Wykończenie jest ładne, ale latem w sumie nie miałabym nic przeciwko silniejszemu zmatowieniu cery. Ogromny plus za to, że produkty nie odznaczają się na twarzy brzydką, pudrową warstewką.

Jeśli chodzi o działanie, cóż, spodziewałam się więcej. Oba produkty sprawowały się podobnie, w upały matując mnie na około 3 godziny (MAC odrobinę dłużej niż Kryolan). W chłodniejsze dni natomiast po bibułki matujące musiałam sięgać co 4-5 godzin. Bardzo podobnie sprawuje się u mnie dużo tańszy puder bambusowy z BU... Wiem, że mam bardzo tłustą cerę, ale nie obraziłabym się, gdybym znalazła coś, co zmatuje mnie na dłużej. Chyba oczekuję zbyt wiele ;)

Oba produkty są wydajne, ale pudry sypkie w ogóle tak mają.

Suma summarum, oba pudry działały u mnie bardzo, bardzo podobnie. Nie zaobserwowałam bardzo znaczących różnic.

środa, 24 lipca 2013

Alverde, Kompaktpuder 010 naturelle

Puder został kupiony w Niemczech. Za pośrednictwem. Oczywiście wybrałam najjaśniejszy dostępny kolor.



Kupiłam go z myślą o poprawkach w ciągu dnia. Zwykle rano utrwalam makijaż sypańcem, a po południu, jak to tłuścioszek, zbieram nadmiar sebum z twarzy bibułkami i ponownie się przypudrowuję. W takiej sytuacji puder kompaktowy sprawdza się najlepiej.

Skusiłam się na ten puder, bo nie zawiera talku, który czasem w pudrach mnie zapycha. W tym przypadku nic takiego nie miało miejsca.


 010 to ładny odcień, beżowy ale z chłodną nutą. Nie zauważyłam, żeby krył; jest raczej transparentny. Albo po prostu idealnie dobrałam pod siebie odcień Najlepiej nakładać produkt cienką warstwą - wtedy dobrze stapia się ze skórą. Nałożony zbyt grubo daje na twarzy efekt pudrowości.

Moją tłusta cerę matowił na około 3 godziny.

Puder jest nieperfumowany, ale sam w sobie ma zapach. Pachnie dziwnie, jak babcine kosmetyki...


Opakowanie kosmetyku zostało wykonane z zielonego plastiku z przezroczystym wieczkiem. Otwierało się bez problemu i szkody dla paznokci; zamykało "na klik". Do pudru nie dołączono puszku, co dla mnie nie jest problemem, bo używam w tym charakterze płatków kosmetycznych i codziennie je wymieniam. Higieniczny patent, polecam.

Po puder sięgałam zwykle raz dziennie; czasem dwa. 9 gramów produktu wystarczyło mi na 9 miesięcy codziennego stosowania. Dobry wynik.

Polubiłam się z tym produktem. Jest delikatny dla skóry i nie zawiera talku. Pachnie dziwacznie, ale można się przyzwyczaić. Puder co prawda matowił mnie na jedyne 3 godziny, ale, jak wspominałam, stosowałam go tylko do popołudniowego ponownego przypudrowania noska, więc mi to wystarczało. Będę go mile wspominać :)

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Puder Vichy Dermablend Fixateur Poudre versus Clinique Redness Solutions Instant Relief Mineral Powder

W mojej kosmetyczce przez długi czas gościły odsypki pudrów Vichy i Clinique. Odsypkę pudru Vichy dostałam od Hexxany a odsypkę pudru Clinique udostępniła mi Smokyeveningeyes. Dzięki Dziewczyny!

Ja wiem, że każdy z tych pudrów ma spełniać inne zadanie, ale postanowiłam opisać je w jednym poście, gdyż używałam ich naprzemiennie w tym samym czasie. Właśnie wykończyłam obie odsypki :)


Na wizażu o Vichy Dermablend przeczytamy:
"Puder sypki utrwalający, przedłuża trwałość podkładu korygującego do 16 godzin. Transparentny po nałożeniu, zmikronizowany, nie podkreśla nierówności powierzchni skóry.
Jeden, śnieżnobiały odcień. Pudełeczko z puszkiem.
Bez środków zapachowych. Testowany na skórze wrażliwej. Stosowany przez dermatologów i chirurgów plastycznych. Hipoalergiczny. Nie powoduje powstawania zaskórników. Nie wywołuje trądziku.

Skład: Talc, Methylparaben, Titanium Dioxide, Iron Oxides, CI 77891, CI 77491, CI 77499, CI 77492 (09.05.2008)

Cena: 67zł/ 28g" (klik)

A o pudrze Clinique Redness Solutions:
"Ten kremowy puder działa dwufazowo: natychmiast neutralizuje zaczerwienienie z automatycznie dopasowującym się żółtym odcieniem, a następnie łagodzi podrażnienie opatentowaną mieszanką kofeiny, kory magnolii oraz ekstraktu z grzybów i grejpfruta. W komplecie z antybakteryjnym pędzlem.

Cena: 24GBP / 24g" (klik)


Jeśli chodzi o kwestie cenowe, puder Clinique jest, jak widać, droższy od pudru Vichy. Oba natomiast mają bardzo duże pojemności, jest to więc inwestycja na długi okres czasu. Mogłam to ocenić nawet po swoich odsypkach - nie były pojemnościowo ogromne, a wystarczyły mi na miesiąc każda.

O opakowaniach produktów siłą rzeczy napisać nic nie mogę.

Vichy Dermablend ma postać białego proszku. Jest transparentny i nie bieli, chyba że nałożony w bardzo dużej ilości. Jest drobniej zmielony niż puder Clinique. Ten drugi charakteryzuje się żółtym zabarwieniem, dzięki czemu delikatnie maskuje zaczerwienienia na twarzy (przydatna sprawa przy cerze naczynkowej). Oba pudry dają ładne, matowe ale naturalne wykończenie. Nie robią ciasta na twarzy, nie podkreślają porów i nie mają właściwości komedogennych. Żadnych podrażnień również nie odnotowałam.

Vichy Dermablend to puder fiksujący, utrwalający. Jego zadaniem jest przedłużenie trwałości podkładu. I to robi. Jeśli chodzi o pożądane matowienie (mam cerę bardzo tłustą), mat utrzymuje się na mojej twarzy do pięciu godzin; mniej kiedy jest bardzo ciepło. W porównaniu z innymi pudrami jest to bardzo dobry wynik. Chyba na razie nie stosowałam niczego, co przebiłoby te 5 godzin.

Clinique Redness Solutions ma przede wszystkim ujednolicać koloryt cery. Ze swoim zadaniem radzi sobie bardzo dobrze, gdyż, jak już wspominałam, delikatnie maskuje zaczerwienienia na twarzy (nie mówimy tu o kryciu, a maskowaniu!). Jeśli chodzi o działanie matujące, mogę tym pożądanym wykończeniem cieszyć się do czterech godzin.

Oba pudry spełniają swoje zadania. Z obu byłam zadowolona, choć wciąż szukam beztalkowego sypańca, który zmatuje mnie na większą część dnia :)

niedziela, 26 sierpnia 2012

Mariza, matujący puder ryżowy versus Biochemia Urody, puder bambusowy + puder perłowy oraz puder bambusowy z jedwabiem

Od jakiegoś czasu testuję ryżowy puder Marizy oraz dwa różne pudry z BU. Umożliwiły mi to spore odsypki - Marizę dostałam od KoraLik, która niestety zniknęła z blogosfery, a BU od kochanej Basi :*



Nie zauważyłam, żeby pudry z BU jakoś drastycznie różniły się między sobą właściwościami, więc będę pisać o nich zbiorczo :)

Zacznijmy od kwestii cenowych. Puder Marizy kosztuje ok. 18 zł/5 gram. Koszt czystego pudru bambusowego z Biochemii Urody to 14,80 zł/10 g, czystego pudru perłowego (Basia zmieszała z sobą puder bambusowy i perłowy) - 12,80 zł/5 g, a zestawu z pudrem bambusowym i jedwabiem - 16,80 zł/11,5 g. Jak widać BU wypada korzystniej cenowo.

Wszystkie trzy pudry mają postać białego proszku. Nakładane w normalnych ilościach nie bielą skóry; są transparentne. Wszystkie trzy są bardzo drobno zmielone, choć puder Marizy jest nieco drobniej zmielony od pudrów BU. Wszystkie trzy pudry mają tendencję do zbijania się w grudki w opakowaniu, ale nie przeszkadza to w aplikacji.

Na poniższym zdjęciu pudry BU znajdują się w górnym rzędzie, na dole Mariza:



Jeśli chodzi o wykończenie, wszystkie trzy pudry sprawiają, że twarz jest zmatowiona, ale zdrowo rozświetlona. Nie dają płaskiego matu. Pudry z BU są nieco bardziej matujące (za co u mnie plus). Żaden z pudrów nie zostawia widocznej pudrowej warstwy na twarzy - wszystkie bardzo ładnie stapiają się z cerą maskując przy tym pory. 

Co do działania, na mojej bardzo tłustej cerze puder Marizy trzyma mat przez około 3 godziny, a pudry z BU - przez przynajmniej 4. Po tym czasie muszę sięgać po bibułki. Tu znowu wygrywa BU.

Żaden z pudrów mnie nie zapchał ani nie podrażnił. Żaden nie ma też tendencji do ciemnienia na twarzy.

Wszystkie trzy pudry są bardzo wydajne. Do jednorazowego użycia wystarcza naprawdę niewiele proszku.

Pozostaje mi jeszcze napisać słówko na temat składu.

Skład INCI ryżowego pudru Marizy (na podstawie zdjęcia produktu znalezionego w czeluściach Internetu): Talc, Dimethylmidazolidinone, Rice Starch, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben, Propylparaben.

Skład INCI pudru bambusowego: Bambusa Arundinacea Stem Extract (100%)

Skład INCI pudru perłowego: Pearl Powder (100%)

Skład INCI pudru bambusowego z jedwabiem: Bambusa Arundinacea Stem Extract, Silk Powder (13%)

Czy coś jeszcze trzeba dodawać? Ogromy plus dla pudrów BU za stuprocentową naturalność.


Chyba znacie już werdykt? W moim zestawieniu zdecydowanie wygrywają pudry BU. To na pewno nie było moje ostatnie z nimi zetknięcie. Po skończeniu wszystkich zapasów, które, jak widać na drugim zdjęciu, są spore, skuszę się na pełnowymiarowy puder z BU. Mam na oku puder anty-UV...

piątek, 18 maja 2012

My Secret, puder sypki

I bought this product in Poland. Therefore, I wrote a review only in Polish. However, if you have any questions or would like me to translate this review for you, drop me a line. I will be delighted to help :)
***


Puder My Secret to w blogosferze produkt kultowy. Naczytałam się tyle pozytywnych opinii na jego temat, że nie mogłam nie popełnić zakupu (zdaje się, że kosztuje ok. 12 zł/12 g).

Obawiam się, że niestety muszę nieco zepsuć temu produktowi jego świetną reputację.

Zacznijmy od pozytywów. Puder jest drobno zmielony i rzeczywiście transparentny. Nie bieli. Daje bardzo ładne wykończenie - twarz jest matowa, ale nie jest to płaski mat. Mnie, tłuścioszka, puder matuje na około 4 godziny. Nie podkreśla porów, nie włazi w żadne bruzdy. Oczywiście nie kryje, ale skoro jest transparentny, to jest to chyba logiczne. Opakowanie jest funkcjonalne, ale na plastiku szybo pojawiają się obtarcia.

Co zatem mi w nim nie podpasowało? Rozmawiałyśmy sobie ze Słomką na temat tego pudru i Słomek powiedziała, że ma wrażenie, iż puder ją zapycha. I wiecie co? To samo dzieje się w moim przypadku - po każdorazowym użyciu wyskakiwała mi przynajmniej jedna niespodzianka. Puder nigdy nie spowodował u mnie jakiegoś megawysypu (dlatego przez długi czas go nie podejrzewałam), ale jeden-dwa pryszcze się pojawiały. Zawsze. Po każdorazowej aplikacji. Dawałam mu mnóstwo szans i za każdym razem to samo :( Wiem natomiast, że wielu z was służy ten produkt. I rozumiem zachwyty - gdyby ten puder mnie nie zapychał, również bym go lubiła. Tymczasem dłuższa znajomość nie jest nam pisana...


piątek, 3 czerwca 2011

Physicians Formula, Mineral Wear, Talc-Free Mineral Correcting Powder


Uwaga! Świetne rozdanie u Burn! Można wygrać pędzel flaptop Sigmy. Ja jeszcze nie mam takiego w swoich zbiorach, więc mam nadzieję, że szczęście się do mnie uśmiechnie ;)

Szczegóły TUTAJ.

***********************************************************************
A dziś kilka słów o pudrze z międzynarodowej wymianki z Miejskim Wojownikiem :)

Mowa tu o beztalkowym pudrze Physicians Formula. Producent obiecuje wiele (moje wolne tłumaczenie):

3 w 1 Korektor + Podkład + Puder
  • Ze względu na dobór kolorów nasz wszechstronny puder koryguje najpopularniejsze niedoskonałości skóry, optycznie ją wygładza i wyrównuje jej koloryt,
  • Zmieszane ze sobą kolory tworzą na twarzy perfekcyjne (niczym na płótnie malarskim) wykończenie: różowy rozświetla, zielony ukrywa zaczerwienienia, żółty ociepla.
Japońska formuła High-Tech
  • Lekki produkt wysokiej klasy. Można go nosić samodzielnie lub na innych produktach do twarzy z serii Mineral Wear.
  • Zapewnia naturalne wykończenie bez brylowania się czy zbierania w bruzdach i zmarszczkach.
Słówko o talku:
  • Łagodna, minimalistyczna formuła bez talku pozwala skórze oddychać.
  • Pomaga zminimalizować ryzyko wystąpienia podrażnień i pryszczy.
Mineral Wear znaczy naturalność
  • Minerały, takie jak mika, zapewniają gładkie wykończenie, które daje wrażenie "drugiej skóry". 
  • Łagodnie pochłania sebum nie wysuszając skóry. Pomaga optycznie ukryć zmarszczki.
Produkt hypoalergiczny, bezzapachowy, niekomedogenny, przebadany dermatologicznie, pozbawiony parabenów.
Kompaktowe opakowanie posiada wbudowane lusterko oraz zawiera wyskokiej jakości pędzelek.
JAK STOSOWAĆ: Można nosić go samodzielnie lub nakładać na podkład. 

Nie dziwota, że moje oczekiwania były wysokie...

I got this powder from Urban Warrior. The first picture below shows the manufacturer's promises. Based on them my expectations were sky-high...

 

  

TUTAJ znajdziecie (nie do końca pochlebną) recenzję Urbanka.

No i nadszedł czas na moje przemyślenia...
  • cena: 16 dolarów
  • dostępność: USA
  • pojemność: 8,2 g
  • kolor: mam odcień Natural Beige. Składa się on z czterech kolorów: jasnobeżowego, zielonego, żółtego i różowego. Zmieszane dają kolor właśnie takiego naturalnego beżu. Produkt jest dość kryjący, ale ładnie stapia się ze skórą. Nie ciemnieje na twarzy.
  • opakowanie: duże, trochę nieporęczne. Nie jest to solidna robota, jestem pewna, że nie przetrwałoby upadku. Opakowanie składa się z dwóch części - wierzchniej z pudrem i spodniej z lusterkiem i pędzelkiem, czy też do niczego się nie nadającą, drapiącą a do tego kiczowatą szczotką.
  • konsystencja: pudru w kompakcie. Produkt łatwo nabiera się na miękki pędzel do pudru, ale trochę się kruszy pod zbitym pędzlem do podkładu mineralnego.
No i najważniejsze: działanie. Marta, która ma cerę tłustą, napisała u siebie: "Tuz po nalozeniu wyglada calkiem niezle - wyrownuje koloryt skory, matuje, nawet troche kryje. Po okolo godzinie zaczyna sie mini dramat - twarz nabiera dziwnego, ciezkiego do sprecyzowania blasku (nie jest to taki typowy "tlusty" look...) z akcentem na wszystkie rozszerzone pory." Brzmi jak totalne przeciwieństwo pięknego opisu producenta... U mnie, posiadaczki typowej cery mieszanej, nie jest niestety wiele lepiej :( Po nałożeniu pudru na podkład płynny (Bourjois Biodetox) zaczynam się brzydko świecić po około 2 godzinach. To samo dzieje się po nałożeniu pudru na podkład mineralny (UNE). Sytuacja wygląda nieco lepiej, kiedy używam pudru samodzielnie jako podkład - wtedy zaczynam się świecić po 3 godzinach. Muszę w tym miejscu zaznaczyć, że tuż po aplikacji skóra wygląda cudownie - puder wyrównuje jej koloryt, dodaje pięknego, zdrowego blasku, nadaje jej naturalne, satynowe wykończenie. Efekt początkowy jest wręcz powalający. Tyle że niedługo potem ten zdrowy blask przechodzi w tłusty poblask. Twarz wygląda jak wysmarowana tłustym kremem, który pozostawił na skórze świecący film (nawet moje suche policzki), a film ten próbowano zmatowić pudrem. Innymi slowy, na buzi robi się ciasto. Nie da się z tym wiele zrobić, bibułki matujące sobie nie radzą. Patrząc na skład obwiniam o ten efekt olej mineralny na trzecim miejscu na liście...

Podsumowując: efekt początkowy jest zachwycający - puder wyrównuje koloryt skóry, dodaje jej pięknego, zdrowego blasku oraz nadaje jej naturalne, satynowe wykończenie. Potem jednak zdrowy blask przechodzi w tłusty (nieatrakcyjny) poblask. Działo się tak i na osobie z cerą tłustą (Urban) i na osobie z cerą mieszaną (ja). Może produkt sprawdziłby się u cer suchych? Ja jestem rozczarowana...

You will find Urabn's review HERE. 

It's time for my thoughts now... 
  • price: $16
  • availability: the US
  • volume: 8.2 g
  • colour: I have this powder in Natural Beige. It consists of four shades: pink, green, beige, and yellow. The product provides medium to light coverage and it doesn't oxidise.
  • packaging: big and bulky; quite fragile. It has two compartments: one for the powder itself and one for the biult-in mirror and (unusable) brush.
  • formula: pressed powder.
And, most importantly, couple of words on the effects. Marta (oily complexion) wrote: "Right after the application it makes my face look really good by evening out the skin tone, mattifying and covering some imperfections. After about an hour my skin gets shiny in this weird way ( definitely not the "greasy" shiny...) with every single pore on display. " I have combination skin. And my impressions are not much different to Marta's. I had tried to apply it over liquid foundation - my face got shiny after 2 hours. The same thing happened when I applied it over mineral foundation. Worn alone it makes my skin shiny after 3 hours - not much better. Strangely enough, right after the application the skin looks gorgeous: it's mattified but has this healthy glow. Shame it gets shiny (and cakey) so soon afterwards. My face looks as if I applied a really greasy moisturiser and tried to cover if with a powder. Not nice. Turns out this product is not for oily/combination skin. Maybe it would work for dry skin but I'm not sure. As it is, I feel disappointed. 

 
Skład:
Skala: zielony – substancje nieszkodliwe lub o pozytywnym działaniu; pomarańczowy – substancje wzbudzające pewne zastrzeżenia; czerwony – substancje szkodliwe; czarny - nie znalazłam takiej informacji

Mica (Mika): Daje efekt rozświetlonej skóry. Składnik szeroko stosowany w kosmetyce kolorowej (cienie, pudry, róże), dodawany również do kosmetyków pielęgnujących skórę i włosy ( zwiększa lśnienie włosów). Nadaje perłowy wygląd kosmetyku. Mika jest surowcem mineralnym wydobywanym z ziemi i dlatego może zawierać śladowe ilości metali ciężkich. Pod tym względem musi być odpowiednio kontrolowana. Dotychczas przeprowadzone badania wskazują, że tak znikome ilości metali ciężkich nie wpływają negatywnie na zdrowie ludzi, dlatego surowiec może być stosowany w kosmetykach bez żadnych ograniczeń.
Boron Nitride (Azotek boru): Pochodzenia mineralnego. Składnik o takiej samej krystalicznej strukturze jak grafit. Najtwardsza substancja wytworzona przez człowieka (druga po diamencie). Środek o skutecznych własnościach myjąco-czyszczących, dodawany do preparatów kosmetycznych, aby wspomóc mechaniczne czyszczenie, usuwać martwy naskórek, brud, osad z różnych powierzchni ciała.
Paraffinum Liquidum/Mineral Oil (Olej parafinowy): lipid, emolient, substancja antystatyczna, środek rozpuszczający. Jest substancją natłuszczającą, nawilżającą, wygładzającą, zapewniającą ochronę, sprawia, że skóra jest miękka, elastyczna i gładka. Użyta w dużych dawkach tworzy tłusty film, powodując zatykanie porów, przez co skóra pozostaje bez dostępu tlenu. "Zachowanie się" skóry po użyciu oleju parafinowego zależne jest od czystości oleju.
Aluminium Distearate: regulator lepkości, stabilizator emulsji, środek zmętniający, substancja żelująca. Dodany do pudrów czyni je łatwym do rozprowadzenia. Hamuje wydzielanie potu. Mogą wystąpić stany zapalne skóry.
Petrolatum (Wazelina): Emolient tzw. tłusty, niekomedogenny. Tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy. Substancja konsystencjotwórcza, wpływa na lepkość gotowego produktu i poprawia właściwości użytkowe.
Tocopherol: Substancja o działaniu antyoksydacyjnym (przeciwutleniającym), hamuje procesy starzenia się skóry wywoływane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym. Jest doskonałym czynnikiem hamującym rodnikowe utlenianie lipidów w naskórku i skórze właściwej. Witamina E wykazuje zdolność wbudowywania się w struktury lipidowe błon komórkowych i cementu międzykomórkowego warstwy rogowej, dzięki czemu wzmacnia barierę naskórkową. Wzmocnienie bariery naskórkowej nie tylko utrudnia wnikanie substancji obcych i zapobiega podrażnieniom, ale także hamuje TEWL (transepidermalną utratę wody) dzięki czemu wpływa na poprawę nawilżenia skóry. Zapobiega powstawaniu stanów zapalnych, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych i poprawia ukrwienie skóry. Przeciwutleniacz (antyoksydant). Zapobiega lub w znaczny sposób ogranicza szybkość zachodzenia procesu utleniania zawartych w kosmetyku składników tłuszczowych, np. niektórych cennych olejów roślinnych. Dodatek antyoksydantów zapewnia trwałość produktów, wydłuża ich przydatność do użycia, zabezpiecza przed powstawaniem nieprzyjemnego zapachu, zmianami barwy oraz konsystencji produktu gotowego.
Phenoxyethanol (Fenoksyetanol): pochodzenia chemicznego. Ciecz o mocno kwiatowym zapachu, lekko rozpuszczalna w wodzie, dodawana do kosmetyków jako środek konserwujący. Najczęściej używana jako substancja rozpuszczająca dla innych konserwantów (parabeny) lub wspomagająca ich działanie (methyldibromo glutaronitrile). Maksymalne dopuszczalne stężenie to 1%. Działa w środowisku kwaśnym (pH).
Titanium Dioxide (Dwutlenek tytanu): barwnik, filtr przeciwsłoneczny, środek zmętniający.
Iron Oxides: kolorowe pigmenty
Carmine: pigment, substancja zapachowa
Ultramarines: barwnik

Źródła: wizaz.pl, kosmopedia.org, cosmeticsdatabase.com

wtorek, 18 stycznia 2011

Rimmel, stay matte pressed powder

Dziś post poświęcony temu pudrowi. Jest to jedyny puder w mojej kosmetyczce. Kupiłam go zachęcona jego dobrymi notowaniami na wizażu (KLIK), ale niestety spotkał mnie zawód. Zacznę od tego, że jego opakowanie jest BEZNADZIEJNE. Pudru nie da się szczelnie zamknąć, opakowanie cały czas się otwiera, przez co nie można go wrzucić do torebki. Od razu dopowiadam, że w opakowaniu nie ma lusterka ani puszku. Ja wybrałam dla siebie wersję transparentną, która ładnie stapia się z kolorem mojej cery. O kryciu nie ma co marzyć. Puder jest drobno zmielony, co jest plusem. Na plus zaliczam też fakt, że puder mnie nie zapycha. Producent obiecuje matowienie cery do 5 godzin od nałożenia. Do, czyli możemy równie dobrze zacząć świecić się po upływie 30 minut, co ma miejsce w moim przypadku. I świecę się na całej twarzy, nawet na normalnie suchych policzkach. Do tego puder ma zmniejszyć widoczność porów, co jest obietnicą na wyrost. Niczego takiego nie zaobserwowałam. Wiem natomiast, że makijaż zaczynam od kremu nawilżającego na dzień z SPFem, potem nakładam mój ukochany podkład Bourjois healthy mix, a następnie opruszam twarz pudrem Rimmela. I po pół godzinie zaczynam się świecić. Sebum w połączeniu z pudrem sprawia, że czuję jakbym miała na twarzy rozmoczoną mąkę. Kiedy nie używam pudru, zaczynam świecić się po 4-5 godzinach. Nie wiem, gdzie leży problem. W składzie kosmetyku? Czy może, jak uważa Ishikawa, puder nie współpracuje z podkładem Bourjois? Albo z moim kremem nawilżającym? Nie potrafię tego stwierdzić. Wiem jednak, że już więcej nie kupię tego produktu. 


A Wy, miałyście już z nim do czynienia? Też miałyście takie problemy?


W internecie znalazłam skład: 
INGREDIENTS: TALC, MICA, MAGNESIUM STEARATE, POLYETHYLENE,
PETROLATUM, PHENYL TRIMETHICONE, DIMETHICONE,
POLYBUTENE, ISOSTEARYL NEOPENTANOATE, ETHYLHEXYL
METHOXYCINNAMATE, TOCOPHERYL ACETATE, METHYLPARABEN,
COCOS NUCIFERA (COCONUT) OIL, PARAFFINUM
LIQUIDUM/MINERAL OIL/HUILE MINERALE, PROPYLPARABEN,
ZINC OXIDE, PARFUM/FRAGRANCE, ALOE BARBADENSIS, POLYSORBATE
20, BHT, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, BENZYL
SALICYLATE, CITRONELLOL, HEXYL CINNAMAL, HYDROXYISOHEXYL
3-CYCLOHEXENE CARBOXALDEHYDE, LINALOOL, BUTYLPARABEN
[May Contain/ Peut Contenir/+/-: TITANIUM DIOXIDE
(CI 77891), IRON OXIDES (CI 77491,CI 77492, CI 77499),
ULTRAMARINES (CI 77007), BISMUTH OXYCHLORIDE (CI 77163)].




I bought this powder because it has had good reviews. Unfortunately, I can't agree with them. To start with, the container is just hopeless. You can't throw the powder into your handbag because the container is so fragile. There is no compact mirror attached. There is no powder puff. 
I bought 001 transparent version which is perfect for me. You can't expect any coverage though. Luckily, the powder doesn't block the pores.
The manufacturer promises up to 5 hours shine control. Well, not in my case. I start to shine half an hour after application. Even my cheeks shine, which is weird as I have combination skin and they are usually dry. Additionally, the powder is supposed to help minimise the appearance of pores. Again, not in my case. My pores are as visible as ever.
I start my make-up by applying a moisturiser with a Sun Protection Factor. It is followed by Bourjois healthy mix foundation. Then I apply Rimmel powder. Half an hour later my skin starts to shine. The oil and the powder make me feel as if I had a wet flour on my face. When I don't apply the powder, my skin starts to shine after 4 or 5 hours (T-zone). I don't know where the problem lies. The ingredients? The powder won't "cooperate" with Bourjois foundation or with my face cream? I don't know, although I'm inclined to think that it is the ingredients.

I won't buy this powder again. Have you used it? Did you have the same problems?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...