niedziela, 10 marca 2013

Mobile Mix, czyli tydzień w zdjęciach (14)

Zamiast słodyczy trochę witamin :)















Domowe, grillowane burgery jagnięce w pełnoziarnistej bułce (oprócz mięsa w bułce znalazła się sałata lodowa i piklowane ogórki). Do tego ziemniaczane łódeczki z piekarnika i zdrowsza wersja junk food gotowa :)










Tradycyjny angielski sunday roast przygotowany przez angielskiego kucharza :) Jest to tradycyjny obiad pojawiający się na angielskich stołach w niedzielę. Na talerzu widzicie pieczoną wołowinę, pieczone ziemniaczki, fasolkę, kalafiora, marchewkę i tzw. yorkshire pudding, rodzaj naleśnika.










Poczułam wiosnę i kupiłam sobie kwiatki :)




















Zakupy kosmetyczne z tego tygodnia. Rozleciał mi się pilnik i skończył ukochany dwufazowy zmywacz Elegant Touch. Niestety nie było go tym razem w Superdrugu, więc zadowoliłam się zwykłą wersją bez acetonu. Skusiłam się też na dwie nowości lakierowe od Barry M...















Ostatnia książka od Eweliny :* Jakkolwiek lubię czytać o parach pochodzących z różnych kultur, tak tutaj całą przyjemność z czytania tej historii odebrała mi autorka... Ta kobieta strasznie irytowała mnie swoją bezdenną naiwnością. Dostała od losu tysiące znaków ostrzegających, żeby nie pchać się w związek bez przyszłości, i wszystkie zignorowała...
Książka opowiada historię dziwacznego związku między Szwajcarką Vereną a Arabem pochodzącym ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Chalidem. Para poznaje się w college'u w Anglii. Potem przez ponad 10 lat ich znajomość opiera się głównie na listach, rozmowach telefonicznych i kilku krótkich wizytach. Verena kilkakrotnie zrywa znajomość, ponieważ nie widzi ze strony Chalida konkretnego działania w kierunku skonsolidowania ich związku, po czym kilkakrotnie ją odnawia. W końcu para po kryjomu bierze ślub w obrządku muzułmańskim, mimo że Chalid musi pojąć za żonę kobietę wyznaczoną mu przez rodziców, a jeśli tego nie zrobi, przyniesie hańbę na całą rodzinę. A trzeba Wam wiedzieć, że Chalid jest szejkiem, nie jest to więc pierwsza lepsza rodzina. Verena oczywiście nie wyobraża sobie życia w związku z facetem, który ma więcej niż jedną żonę, więc w końcu go zostawia. Po skopaniu sobie i jemu dobrego kawałka życia - mówimy tu o kilkunastu latach wzdychania do tego samego faceta i trwającym zaledwie 4 miesiące małżeństwie... Nie wspominając już, że Chalid jest strasznie zaborczy, niewiarygodnie zazdrosny o zwykłe koleżeńskie kontakty Vereny z innymi mężczyznami. Dodatkowo mimo że wiążę się z Europejką, nie tłumaczy jej zasad panujących w Emiratach, a nieustannie denerwuje się na Verenę, kiedy ta popełnia błędy wynikające z nieznajomości tubylczych zwyczajów (toksyczny związek). Sama Verena co chwilę podkreśla swoją miłość do krajów arabskich i zwyczajów tam panujących, po czym za chwilę irytuje się na te same zwyczaje, które tak kocha. Mówię Wam, irytująca kobieta...

62 komentarze:

  1. Lubię czytać Twoje streszczenia :) Boskie są!
    Same pyszności na Waszym stole goszczą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie :) streszczenia są bombowe :D

      jedzenie sprawia, że się ślinię. na szczęście na śniadanie zjadłam żurek Mamuni, więc jestem szczęśliwa!

      Usuń
    2. dziękuję :*

      a ja nie przepadam za żurkiem :]

      Usuń
  2. mmm... te owoce wyglądają smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. banan, śliwki, jabłko i pomarańcza - nic bardzo egzotycznego czy niedostępnego w Polsce ;)

      Usuń
  3. Owoce!!!
    Jestem na tak :)
    A z tego niedzielnego obiadowego zestawu zjadłabym chyba tylko kalafiora i marchewkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie lubisz zielonej fasolki? ani pieczonych ziemniaczków? :)

      Usuń
  4. nie lubię uczucia irytacji zachowaniem bohatera tak w filmach, jak i książkach, aczkolwiek taka odczuwana bezsilność czytelnika jest niejako sukcesem autora, jeśli takie emocje z nas wydobył
    a co kwiatów - to chyba najlepszy sposób na sprowadzenie wiosny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, to prawdziwa historia spisana w firmie wspomnień przez Verenę. nie sądzę, żeby jej celem było wzbudzenie w czytelniku irytacji. chciała opowiedzieć swoją historię. tyle że ja ją czytając nie mogłam wzbudzić w sobie np. współczucia do Vereny, bo ona sama sobie nawarzyła tego piwa ;)

      Usuń
  5. Sunday roast wygląda tak smacznie!!! Muszę kiedyś zrobić podobny obiadek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. i przez Ciebie zrobiłam się głodna ;)
    pokaz koniecznie i szybko "teksturowy" lakier z Barry M!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oczywiście najbardziej zafiksowałam się na Barry M ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pyszne to jedzonko musiało być :D!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znoszę angielskich śniadań i angielskich niedzielnych obiadów, nie przestawiłabym się na ten smak i przede wszystkim na ten misz masz na talerzu ;) A ziemniaczane łódeczki z Aldi? Ostatnio tam takie kupiłam, w jakiejś czosnkowej przyprawie, paczka chyba 750g kosztuje ok. 0.55 funta, ale są absolutnie przepyszne, ich skórka przypomina mi taką z ziemniaków z ogniska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. angielskie śniadania są do niczego, to fakt, ale sunday roast lubię. zwłaszcza jak jest właśnie dużo warzyw :) i yorkshire pudding domowej roboty uwielbiam!

      ziemniaczane łódeczki są z Iceland :) mam blisko i praktycznie to stamtąd pochodzi większość naszego żarełka :) dzięki za polecenie, będę pamiętać :)

      Usuń
  10. też dzisiaj sobie zrobiłam taki wielki talerz z owocami ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Drugi lakier od Barry M szczególnie wzbudził mą ciekawość ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Aż się przez Ciebie głodna zrobiłam... :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Lakiery Barry M bardzo lubię:) no i hamburgery!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też! lakiery mają świetne :)

      to były raczej lambburgery ;)

      Usuń
  14. nie wiedzialam,ze tak wyglada klasyczny niedzielny obiad w Angli:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja takich nie gotuję, ale tak - tak to mniej więcej wygląda :)

      Usuń
  15. Domowe hamburgery musiały być pyszne :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba nigdy nie zrobiłam takich małych zakupów w drogerii:D

    OdpowiedzUsuń
  17. Narobiłaś mi ochoty na domowe hamburgery, na pewno zrobię w tym tygodniu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Powinnaś pisać streszczenia książek, te umieszczane z tyłu okładki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. he he, chyba jestem na to zbyt dosadna ;)

      Usuń
  19. Lakiery bardzo ładne! Przeżywam właśnie fazę "nude" i to one pierwsze przyciągnęły moje oczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wielbicielka czerwieni przeżywa fazę nude? wow :)

      a lakiery na pewno pokażę :)

      Usuń
    2. Starość, Mrs. Simply, starość, a co by innego? :p

      Usuń
  20. Ja też poczułam wiosnę i czaję się na przepiękne orichea w doniczkach ostatnio ^^
    wymyśliłam sobie że ustawię sobie na kominku, bo świetni będzie komponować się przy lustrze :D

    OdpowiedzUsuń
  21. teraz muszę coś zjeść, bo narobiłaś mi apetytu :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Przebrnięcie przez tę książkę stanowiło nie lada wyzwanie... Niestety, wielu ludzi ignoruje sygnały ostrzegawcze. Nie reaguje na ataki zazdrości i agresji ze strony partnera. Niektórzy nie mają w sobie wystarczająco dużo siły, aby wyrwać się z takich chorych układów, dlatego wmawiają sobie, że mąż/narzeczony z pewnością zmieni postępowanie.

    Chyba muszę sprawić sobie jakieś kwiaty, żeby poczuć powiew wiosny, bo na razie nic nie zwiastuje jej nadejścia...

    Właśnie przypomniałaś mi o pilniku, który miałam wczoraj kupić. Oczywiście, wróciłam do domu bez połowy rzeczy... Chyba muszę zacząć przygotowywać sobie stosowne listy, żeby niczego nie przeoczyć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli też ją czytałaś? masz rację! a przecież tkwienie w takich związkach unieszczęśliwia. życie mamy tylko jedno, nie powinniśmy dawać się w nim pomiatać ;)

      polecam, kwiaty poprawiają humor :)

      listy to dobry pomysł ;) mi też bardzo często zdarza się zapomnieć kupić coś ważnego...

      Usuń
  23. Wiesz co kochana, mam taką refleksję, z resztą zwróciłam na to uwagę już na kilku poprzednich mobile mixach, że miło zobaczyć kogoś, kto je normalne porcje, a nie jak wróbelek. Bo jak czasem się widzi, jak dziewczyna opyla 2 mikro kanapeczki (którymi ja bym się szans najeść nie miała), a pod spodem komentarze 'bosz ile ty jesz', to mi autentycznie pęka żyłka ;). Więc jestem za :)
    Skoro mówisz, że książka z cyklu tych o pierniczeniu sobie życia na własne życzenie - będę omijać szerokim łukiem, bo mnie to też niemożliwie drażni. Ostatnio nawet mocniej.
    A streszczenie - czyta się miodzio :).
    Buziak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh, ja jestem zdania, że obiad powinien być większym posiłkiem ;) inaczej bym się nie najadła...

      oo, to omijaj, bo ta książka by na pewno Ci się nie spodobała.
      dzięki :)

      buźka :*

      Usuń
  24. Owocki! Też ostatnio robiłam hamburgery (:

    OdpowiedzUsuń
  25. ale smakołyki a ja jestem glodna

    OdpowiedzUsuń
  26. Kwiaty mają świetny kolor! A danie niedzielne wygląda interesująco, z chęcią bym go spróbowała :D Lubię próbować nowych smaków, dań szczególnie w innych krajach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też! fajnie jest popróbować "nowego" jedzenia ;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...