Kiedy pierwszy raz usłyszałam o GlamBoxach, narodziła się we mnie chęć posiadania takiego cuda :) Wszystko przez posiadanie pewnej liczby pojedynczych cieni, po które sięgałam rzadko, ponieważ paletki są poręczniejsze...
Na GlamBoxa jakoś się nie załapałam, ale przeczesawszy allegro znalazłam to:
Paletka dotarła do mnie w idealnym stanie. Wieczko jest śliczne i cieszy oko ;) A magnes bardzo dobrze trzyma wypraski. Wczoraj zabrałam się za depotowanie swoich jedynek. Obecnie paletka wygląda tak:
Jest w niej jeszcze trochę wolnego miejsca ;)
Niestety przy depotowaniu nie obyło się bez strat :( Nie udało mi się wyjąć wyprasek cieni Catrice 400 My First Copperware Party i Sensique velvet touch 114 bez zniszczenia cieni. A drugiego Sensique velvet touch trochę pokruszyłam (tych wyprasek po prostu nie da się wyjąć!) :( Dwa mocno uszkodzone cienie ostatecznie mają domek zastępczy:
A tu pobojowisko:
Przy okazji wymieszałam nieużywane cienie w odcieniach różu i błękitu, uzyskując całkiem przyjemną lawendę :) W wolnej chwili sprasuję sobie swój nowy cień :)
A Wy macie takie paletki magnetyczne?


































