czwartek, 3 stycznia 2013

Kosmetyczne odkrycia i buble 2012 roku

A jednak napisałam kosmetyczne podsumowanie 2012 roku :)

Zacznę od produktów, które podbiły moje serducho:


Kosmetyki pielęgnacyjne

Pielęgnacja twarzy

Hydrolaty

Hydrolaty oczarowy, z kwiatu neroli oraz różany okazały się prawdziwym strzałem w dziesiątkę dla mojej cery. Delikatnie nawilżają, odświeżają, uspokajają. Świetnie zastępują toniki, rozdrabniam też za ich pomocą maseczki. Cud, miód i orzeszki. Ale uwaga! Hydrolaty mogą podrażniać. Moja skóra reagowała zaczerwieniem na hydrolat z kwiatu kocanki.




Produktów tych używam do wstępnego demakijażu. Rozpuszczam nimi makijaż (zarówno oczu jak i twarzy), potem przecieram oczy micelem i na końcu myję twarz mydłem. Olejki i kremy myjące zdecydowanie przyspieszają proces demakijażu, a przy tym są łagodne dla skóry i oczu. Z niedowierzaniem zauważyłam po kilku miesiącach stosowania takiego nieinwazyjnego demakijażu, że zdecydowanie wzmocniły mi się rzęsy!


Organique, mydło Aleppo


Dostałam je od Przyjaciółki, używam dobrze ponad rok, a jeszcze nie napisałam osobnej notki. Muszę to zmienić! W każdym bądź razie mydło zdeklasowało wszelkie żele do mycia twarzy. Jest od nich o wiele mniej inwazyjne, a wciąż skuteczne. Dobrze oczyszcza skórę twarzy, rozświetla ją, nie przesusza.




Świetny kosmetyk. Uspokaja naczynka, niczym peeling enzymatyczny rozpuszcza martwy naskórek, nawilża, pomaga w redukcji blizn potrądzikowych, choć całkowicie ich nie usuwa.




Uwielbiam stosować płyn jako tonik. Buzia jest po nim niesamowicie przyjemna w dotyku. Moim zdaniem dobrze radzi sobie również ze zmywaniem makijażu.




Bardzo ciekawy, naturalny czyścik do twarzy. Świetnie działał na moją skórę.




Krem ten ma tyle samo zwolenniczek co przeciwniczek. Ja zaliczam się do pierwszej grupy. Krem świetnie ujędrnił mi i "wyprasował" skórę pod oczami. Byłam zachwycona efektami.


Biochemia Urody, serum pod oczy i na naczynka

Genialny sprzymierzeniec w pielęgnacji cery naczynkowej. Fantastycznie uspokaja cerę; sprawia, że rumień wywołany przez zmiany temperatury/wysiłek fizyczny/alkohol itp. pojawia się później; zapobiega pękaniu naczynek. Dodatkowym bonusem jest dbanie o stan skóry pod oczami - delikatne ujędrnianie i zapobieganie puchnięciu. Serum poznałam na początku 2012 roku, a teraz do niego wróciłam (zima nie sprzyja naczynkom) i już po kilku dniach stosowania widzę zauważalną różnicę!




Ok, znam go od roku 2011, ale to właśnie w zeszłym roku eksploatowałam go bardzo intensywnie i szczerze pokochałam. Nie dość, że chroni bez zarzutu, to świetnie współgra z moją bardzo tłustą cerą wchłaniając się do matu i stanowiąc doskonałą bazę pod makijaż.




Jeśli miałabym wybierać maseczkę roku, byłby to właśnie ten produkt. Maska jest fenomenalna. Przyjemnie chłodzi, genialnie koi rumień, działa liftingująco i wygładzająco na skórę, ściąga pory, pozostawia skórę rozświetloną. Uwielbiam!



Składowo może nie jest rewelacyjna, ale na mojej buzi daje dosłownie efekt fotoszopa.




Od Słomki. Kolejna drogeryjna maseczka, która robiła mojej skórze dobrze. Po każdorazowym zmyciu maseczki moja skóra była ładnie oczyszczona i zmatowiona, ale rozświetlona. Co mnie zdziwiło, buzia nie wymagała nawilżenia, jak to zwykle bywa w przypadku maseczkach oczyszczających, a do tego była przemiła w dotyku. Najbardziej jednak spodobał mi się efekt widocznego wyrównania kolorytu skóry i złagodzenia podrażnień.




Inne maseczki RdL mnie nie zachwyciły. Tę uważam za perełkę w tym gronie :)


Pielęgnacja ciała

Naturalne mydła



W 2012 roku pokochałam mydła do mycia ciała. Wcześniej korzystałam głównie z różnorakich żeli pod prysznic, ponieważ żyłam w przekonaniu, że mydło wysusza skórę. Mydła szeroko dostępne w drogerii rzeczywiście mogą to robić, ale mydła naturalne to zupełnie inna historia... Od razu dodam, że mydło mydłu nierówne - mydełka Tuli mnie do siebie nie przekonały.


Lawendowa Farma, mydło kawa z cynamonem

Genialna alternatywa dla osób, którym, jak mi, nie chce babrać się z ręcznie robionym peelingiem kawowym. To mydło to najostrzejszy peeling, z jakim się do tej pory zetknęłam. Jest tak ostry, że nie stosuję go powyżej brzucha. Do tego przepięknie pachnie cynamonem (cynamon zdecydowanie jest bardziej wyczuwalny niż kawa) i nie trzeba po kąpieli sprzątać brodzika. Na pewno napiszę osobną notkę na jego temat. Love <3



Pokochałam za skład oraz działanie nawilżająco-regenerujące.




Bardzo, bardzo, bardzo dobry krem do rąk. Świetnie nawilża i wygładza skórę.




 Jeden z niewielu tanich kremów, który sprawdza się na moich bardzo problematycznych dłoniach.


Oliwki i olejki do ciała


Jeszcze do niedawna myślałam: oliwka, blee, tłuste. Nic bardziej mylnego - kiedy nakładam tego typu produkt  na wilgotną skórę, nie zostaje na niej nieprzyjemna tłusta warstwa. Do tego aplikacja jest dużo szybsza niż wcieranie masła czy balsamu, z których oczywiście też korzystam, ale kiedy mam mało czasu, stawiam na oliwkę. Polubiłam oliwkę Hipp, polubiłam olejki Alterry.


Pielęgnacja włosów

Dabur Vatika, olej kaktusowy

 
Olej dostałam od Lady In Purplee. Jest to niedawne odkrycie, ale już olej uwielbiam za efekt prostownicy. Produkt genialnie wygładza mi kłaki. Są po nim miękkie i lśniące. Jeden z najlepszych olejów, których próbowałam.


Maska Kallos Latte


Maskę sprezentowała mi pod koniec zeszłego roku Ewelina. Jest to zatem również świeże odkrycie, ale produkt uwielbiam. Stosuję ją raz w tygodniu, żeby przypadkiem nie przeproteinować włosów. Kłaki są po masce lśniące i jakieś takie grubsze niż zazwyczaj. Mimo błysku są szorstkawe w dotyku, ale to chyba proteiny robią właśnie.


Kolorówka

Lakiery Flormar


Ujęły mnie niesamowitym wyborem kolorów, różnorodnością wykończeń, wygodnym pędzelkiem i po prostu dobrą jakością. Na moim problematycznych paznokciach trzymają się od 4 dni w górę, co uważam za znakomity wynik. Jako ciekawostkę dodam, że mimo iż uwielbiam te lakiery, żadnego z powyższych nie kupiłam sama. Lakiery poznałam dzięki Hexxanie, Katalinie i Lady In Purplee, za co jestem Wam ogromnie wdzięczna :*


Lakiery Essie


Lakiery Essie urzekają mnie kolorami. Lubię też szeroki europejski pędzelek. Marzy mi się jeszcze Hopping Island i Absolutely Chinchilly - to cele na przyszłość :)

Na chwilę obecną lakiery Flormar i Essie stanowią obok lakierów Wibo i Colour Alike moje all time favourites w dziedzinie produktów napaznokciowych :)




 Najlepszy krem BB, z jakim się zetknęłam. Genialnie maskuje obszary naczynkowe, daje cudne satynowe wykończenie, współpracuje z tłustą cerą. Do tego ma wysoki filtr.




Nie daje mocnego krycia (którego ja nie potrzebuję), ale ślicznie rozświetla i odświeża spojrzenie. Do tego lekko nawilża skórę, nie zbiera się w zmarszczkach, ma leciutką konsystencję.


Cień Kobo Golden Rose


Ten cudny duochrom dołączył do cieni, które uważam za swoje all time favourites - czyli ukochanych cieni Inglot i Sleek. Aha, do tego grona zaliczam jeszcze kameleonowe pigmenty Inglot 85 i Mac Blue Brown.


Róże Sleek



Mam dwa: Sunrise i Rose Gold. Róże są fantastyczne. Mają ciekawe, opalizujące wykończenie, są bardzo dobrze napigmentowane i trwałe. Rose Gold to jeden z moich ulubionych różów w ogóle, a trochę (ekhm ekhm) ich mam.




 Są naturalne, nie bielą, nie zapychają, matują skórę na kilka godzin.


Akcesoria

Wycinacz do skórek Superdrug


Nie używam go do wycinania skórek. Mam ogromny problem z zadziorami, więc jeśli widzę gdzieś jakieś zaczątki, w ruch idzie właśnie ten wycinacz. Jest ostry i precyzyjny, świetnie spisuje się w roli, którą mu nadałam.


Dwustronny masażer z Rossmanna


W końcu znalazłam swój masażer idealny. Ten tu jest silikonowy. Wygodnie się go trzyma, bardzo łatwo utrzymać go w czystości. Zwykle grubymi wypustkami wmasowuję jakieś antycellulitowe serum, a potem maltretuję cellulit tymi ostrymi igiełkami. Już po dwóch tygodniach stosowania zauważyłam zdecydowaną poprawę w kondycji skóry - masażer ją świetnie ujędrnia. Oczywiście trzeba go stosować regularnie. Jeśli darujemy sobie masaże, skóra w krótkim czasie wraca do stanu sprzed.


Inne



Nuty zapachowe:
Nuta głowy: żurawina, cytryna, zielona herbata
Nuta serca: jaśmin, biała piwonia, kwiaty wodne
Nuta bazy: białe piżmo, paczula, akord drzewny


Buble

Rok 2012 w buble nie obfitował, ale jednak znalazło się kilka kosmetycznych koszmarków. Kilka słów i o nich, w ramach przestrogi.

Catrice, Perfect Adapt Concealer 010 light beige


Tragiczne opakowanie, z którego korektor wychodzi sobie, jak chce; produkt roluje się przy aplikacji; jeśli już coś się uda zaaplikować produkt wyraźnie odcina się na skórze; okropna formuła gęstej pasty; tragiczny (trupo) szarawy kolor.  


Essence, SOS nail care balm


 Że zacytuję siebie: po aplikacji na skórkach zostaje pastelowo różowa warstwa, która a) nie wchłania się (stosowałam na noc, rano otoczka wyglądała tak, jak tuż po aplikacji), b) wygląda bardzo nieestetycznie, c) nie chce dać się zmyć za pomocą wody i mydła - żeby to to usunąć należy sięgnąć po chusteczkę i zebrać produkt z każdego paznokcia po kolei. Poza tym "balsam" nie działa. Nie robi nic. Nie nawilża, nie regeneruje, nie zapobiega zadziorom, nie pielęgnuje skórek.




Chwalony przez rzeszę blogerek produkt wywołał u mnie reakcję alergiczną, z jaką wcześniej nie miałam do czynienia. Okolice pach były poparzone, skóra zrobiła się brunatna, niesamowicie piekła, po kilku dniach zaczęła się łuszczyć. Brrr, ciary mnie przechodzą na samo wspomnienie.

101 komentarzy:

  1. Oj zaciekawiłaś mnie Lawendową Farmą. Wcześniej o niej nie słyszałam. Mydełko kawowe brzmi obiecująco:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mydło kawowe jest genialne. niedługo będę testować jeszcze inne mydła LF :) polecam też balsamy do ust no i oczywiście plastelinkę muminka :)

      Usuń
  2. Zaciekawiłaś mnie mydłem z Lawendowej Farmy. Jak skończę tubkowy peeling, to nad nim pomyślę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę rozejrzeć się na tą maską Marion Spa, głęboko oczyszczającą :) Może się uda kupić.

    Zaciekawiłaś mnie Kawą i cynamonem, ale boję się podrażnienia bo z cynamonem nam nie po drodze :/

    Hmm...z BU nie mam większych hitów, lubię Mleczko jedwabne, z chęcią wracam ale mogę bez niego żyć. Chyba :P

    Cieszę się, że lakiery Flormar tak Ci spasowały. Od razu też powiem i uprzedzę :D Nie kupuj czasem tych lakierów Essie :P OK?

    Dzięki Tobie poznałam Lioele! i choć używam wersji fioletowej, to nie ma znaczenia. Jest to moje KWC obob ColorStay z Revlonu.
    Oraz buziak za maskę Organique, bo wiem, że pozostanę przy nich. Masz do niej pędzel?

    Róże Sleeka też na plus. Tak ogólnie nie tylko z okazji 2012 :)

    Z Antheliosa wielbię spray XL 50+ oraz filtry Roc'a, do których w końcu nie mam problemu z dostępem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam niedawno niektóre maski marion spa w naturze :)

      mi z cynamonem nie po drodze na twarzy. na ciele mi nie szkodzi, ale muszę Ciebie ostrzec, że mydło naprawdę porządnie ściera (nie wyobrażam sobie maltretować nim dekoltu czy piersi) i po kąpieli trzeba koniecznie użyć jakiegoś balsamu, bo skóra prosi o nawilżenie.

      ja z BU mam świetne doświadczenia. ok, niektórych kosmetyków nie pokochałam (do mleczka jedwabnego akurat nie mogę się jakoś przekonać; olej kokosowy anu maseczka morska również mnie specjalnie nie zachwyciły), ale hydrolaty i sera całkowicie odmieniły moją twarz :)

      lakiery Flormar to materiał na długotrwały związek ;)

      Lioele to również moje KWC. wrócę, tylko muszę zużyć te 4 podkłady, które mi zalegają...

      mam jeden pędzel do maseczek - z maestro. ale akurat te algowe wolę nakładać palcami.

      róże Sleeka są fantastyczne <3

      Usuń
    2. Czyli mydełko, to niezły zdzierak, że ho ho - rozumiem :D Kupię jedno na próbę i zobaczymy jak będzie się spisywać na udach, bo peeling kawowy to za dużo roboty. Wszystko uwalone kawą i mieliśmy problem z brodzikiem w jednej z łazienek, bo się zapchał ....

      Testuję odlewkę Burżuja, dziękuję :* i faktycznie jest niezły ale nie miałam pojęcia, że jest wersja zwykła i serum ;) No i dlaczego on taki żółty??? ;))) Muszę obadać inne kolory :D

      Mówisz, że palcami? Hmmm, byłam nieźle umazana ale wypróbuję jeszcze raz, bo zdałam sobie sprawę, że przyda mi się jeden pędzel do maseczek :))

      Szkoda, że mleczko jedwabne Ci nie leży. Czuję się winna, bo zachęcałam a jest to jedyny produkt, do którego wracam jak szalona.

      Usuń
    3. tak. ja sięgam po nie raz w tygodniu :) mój brodzik też się raz zapchał, więc przestałam się w kawę bawić. dlatego to mydełko tak mnie urzekło :)

      mi akurat pasuje, że jest taki żółty, bo neutralizuje różowość mojej twarzy. niemniej zwykły HM lepiej troszkę mi służył - po serum szybciej się świecę.

      do maseczek dobrze sprawdzają się też języczkowe pędzle do podkładu z syntetycznego włosia :]

      nie czuj się winna :* moje włosy jednak wolą odżywki do spłukiwania. będę mleczko do nich dodawać ;)

      Usuń
  4. Ten krem z Flosleku mnie zaciekawił, takie "wyprasowanie" by mi się przydało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. proszę, przeczytaj moją recenzję, w której napisałam o obiekcjach innych dziewczyn. niektórym ten krem pasuje, innym nie.

      Usuń
  5. Miałam dokładnie takie samo odczucie co do rzęs przy stosowaniu kremu do mycia twarzy Alterra :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tyyyle dobrego.
    Mój cel na 2013 rok - polubić się z mydłami. Lawendową Farmę od dawna mam z tyłu głowy.
    Muszę wrócić do Twoich recenzji Tuli, bo już nie pamiętam, czemu się nie polubiłaś z tymi mydłami.

    Róże Sleeka. <3 To moje szalone trio jest po prostu ge-nial-ne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i knew it. ja tyż chce szalone trio.
      anyways, fajni są Ci Twoi ulubieńcy.odkrycia. dużo mi się pokrywa i też chcę z bu zamówienie zrobić, ale jestem daleko i ta przesyłka i aaaargh muszę się ogarnąć.
      dzień dobry.

      Usuń
    2. Słomko, właśnie testuję mydło plater miodu z LF i działa świetnie, choć znowuż nie pokochałam zapachu :]

      z Tuli na razie zrecenzowałam owsiankę i napomknęłam w jakiś zużyciach o mydle mleko-miód. one po prostu szybko się zmydlają, wysuszają skórę i nie pachną jakoś specjalnie, dlatego mi nie podbiły serca. ale mam kilka innych mydeł tuli w zapasie, więc wszystko może się jeszcze zmienić :]

      cieszę się, że róże Ci dobrze służą :D


      Stri, myślałam, że już jakieś masz. zrób zamówienie z dziewczynami i zawitaj na kilka dni na Wybrzeże :*

      Usuń
  7. mam ten olej kaktusowy i nie jest jakiś super wow, ale jest ok :) pisałam o nim kiedyś recenzję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiadomo, że to wszystko kwestie indywidualne. moje kłaki go kochają :)

      Usuń
  8. yyyy, nie nie znam z Twojej listy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Musze w końcu kupić sobie Kallos latte ;) Mnie mydełko Aleppo pogarszało stan cery ;/
    A te róże ze sleeka to są chyba w ciepłej tonacji? Bo szukam jakiegoś delikatnego różu dla bladolicy ale w chłodnej tonacji (bo chyba ciepłej nie powinnam używać) i bez opalizowania/drobinek(bo tłusta cera" . Mogłabyś coś polecić? Coś dla nie prawnej jeszcze ręki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w Hebe maska kosztuje 5 zł :)

      naprawdę? w jaki sposób to mydło pogorszyło Ci stan cery? pytam z ciekawości :)

      te dwa róże, które mam, są w ciepłej tonacji. sleek ma również róże w chłodniejszej tonacji, ale nie poleciłabym ich dla niewprawnej ręki, bo są bardzo, bardzo dobrze napigmentowane. myślę, że znalazłabyś coś dla siebie wśród różów Bourjois. jest wiele kolorów i wykończeń do wyboru, a jakościowo te róże są naprawdę dobre :) kurczę, tak sobie myślę, że mój róż Bourjois też powinien był się znaleźć w poście.

      Usuń
    2. U mnie w mieście nie ma Hebe ;(

      Pogorszyło. Miałam o stężeniu 40% i używałam go by wspomóc leczenie trądzikowej cery i niestety po kilku użyciach zaczęło mnie wsypywać na buzi, niektóre niespodzianki były bolesne, podskórne.

      Usuń
    3. wiesz, możliwe, że Twoja buzia się tak oczyszczała. najpierw musiało Cię wysypać, żeby potem było lepiej. sama przez to przechodziłam, ale z serum lemon z BU. najpierw mnie niemiłosiernie wręcz wysypało, teraz moja skóra wygląda o wiele lepiej niż przed rozpoczęciem stosowania.

      Usuń
    4. Być może, w każdym razie po 4 dniach porzuciłam mydło. Przecież Twoja cera jest idealna. Nie masz ani przebarwień, ani blizn ani żadnych wyprysków ;)

      Usuń
    5. moja cera NIE JEST idealna. mam tłustą cerę naczynkową; borykam się z wypryskami, bliznami potrądzikowymi i naczynkami oczywiście. uwierz mi, nie jest idealnie :)

      Usuń
    6. Też mam tłustą cerę. Myślałam że masz idealną bo tak wygląda na zdjęciach ;) Na zdjęciu gdzie jest tutorial dla opadającej powieki wygląda ładnie ;)Wierzę że nie jest idealnie, ale u mnie jest beznadziejnie, wciąż męczę się z trądzikiem-11 lat. Wiem że każda z na inaczej widzi samą siebie. Ja już nie lubię patrzyć w lustro ;P

      Usuń
    7. może nie zaszkodzi udać się do dermatologa, jeśli jeszcze nie byłaś.

      ja trądziku nie mam, ale jako posiadaczka cery tłustej borykam się z wypryskami, jeśli mnie jakiś kosmetyk zapcha, czy np. przed miesiączką ;)

      co do zdjęć makijażu, dwa słowa: dobry korektor ;)

      Usuń
    8. U dermatologów byłam już czterech, w tym trzech mnie leczyło. Wydałam fortunę na to co przepisywali a efektów żadnych. Ten ostatni czwarty dermatolog miał wiedzę na temat trądziku znaczniej mniejszą od mojej, jakąś średniowieczną. Próbuję walczyć sama ale ledwo mi się już chce. U mnie to chyba problem hormonalnym, bo młodzieńczy to już nie ;P

      Korektor? A zdradzisz jaki? ;) Słyszałam że że z Colecction 2000 LP jest dobry i jasny, ale on chyba tylko pod oczy się nadaje.

      Usuń
    9. uuu, niefajna sprawa :(((

      kiedyś też miałam trądzik. pomogły... tabletki antykoncepcyjne. po ich odstawieniu cera się troszkę zepsuła, ale nie wróciła do stanu sprzed. nie mogę powiedzieć, że mam trądzik. po prostu problem z pojedynczymi wypryskami.

      do końca grudnia wypryski chowałam pod korektorem Rimmel stay matte. teraz testuję korektor alverde. wydaje mi się, że Collection 2000 można używać na wypryski, jest dość kryjący. ale sama nie próbowałam

      Usuń
  10. miałam to samo z blokerem co ty, strasznie się zawiodłam bo to był hit na blogsferze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej, współczuję, bo nikomu nie życzę takich przejść :(

      Usuń
  11. Hydrolat oczarowy mnie zachwycił :) Fantastyczny produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak :) żeby ratować zimą naczynka dokupiłam do tego hydrolatu zestaw do wykonania toniku dla cery naczynkowej i jest wow po prostu :)

      Usuń
  12. Zdecydowanie muszę dorwać olej kaktusowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moim kłakom bardzo służy, ale ja mam chyba trochę inne włosy niż Ty. niemniej myślę, że warto spróbować :)

      Usuń
  13. Kocham hydrolaty oczarować i kocankowy. Toniki z kwasami z BU tak samo. Ogólnie ich produkty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja h. kocankowego nie pokochałam, ale podzielam miłość do produktów BU :)

      Usuń
  14. Również bardzo lubię czerwony krem do rąk :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiele tych perełek jest na mojej liście kosmetyków do kupienia, może w 2013 roku uda się skrócić tą listę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może? jeśli Ci się uda, życzę owocnego testowania ;)

      Usuń
  16. O rany, nie sądziłam że bloker może zrobić taką krzywdę :/

    zaciekawiłaś mnie tym serum pod oczy z BU :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety :(

      ja to serum uwielbiam, bo pomaga moim naczynkom przetrwać cięższe okresy ;)

      Usuń
  17. Właśnie kupiłam tę maskę organique. Kilku z ulubieńców jest również moimi, a kilku muszę koniecznie wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że będziesz z maski równie zadowolona :)

      Usuń
  18. Róże Sleek piękne się prezentują :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Maski z Organique są świetne, również je bardzo lubię:) Oliwka HiPP u mnie w łazience to mus, zupełnie jak woda z kranu ;) A bloker ziaji wywołał u mnie identyczną reakcję, skóra mnie tak szczypała po jego aplikacji, że musiałam go zmyc i już więcej go nie użyłam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te algi z Organique lepiej się u mnie sprawdzają niż spirulina...

      nie dziwię się, oliwka to kosmetyk wielofunkcyjny :]

      no cóż, widocznie nie nam pisane blokery...

      Usuń
  20. Obiecuję sobie, że w tym roku robię duże zakupy w Lawendowej Farmie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oprócz mydła kawowego i plastelinki muminka warto wypróbować cukierki do ust :)

      Usuń
  21. Uh kocanka, moja zmora. Mydelko Alep to rowniez moje odkrycie tego roku:-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Muszę skusić się na zamówienie z BU, w końcu powinnam kupić jakiś hydrolat no i ten olejek myjący.
    Zaciekawił mnie ten czyścik z Lawendowej Farmy, pierwszy raz spotykam się z czymś takim.
    Szkoda, że Ziaja Bloker się u ciebie nie sprawdziła, ja ją bardzo lubię, według mnie to taki Antidral wersja economy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja uwielbiam BU. odkąd zaczęłam używać olejków myjących, hydrolatów i serum, nie poznaję swojej skóry :)

      ten czyścik to fajna alternatywa dla mydła, albo nawet taka ekspresowa maseczka ;)

      wiem, że wielu dziewczynom ten bloker służy. ja się trzymam z daleka.

      Usuń
  23. Fajnie, że więcej u Ciebie hitów niż bubli :-). Wiele kosmetyków z Twojej listy muszę wypróbować! Zacznę chyba zamówienia na stronie BU.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odkąd mam bloga, robię bardziej świadome zakupy, stąd mało bubli ;)

      Usuń
    2. Mam podobnie :-)! Ostatnio tak przeglądałam co obecnie używam i z praktycznie wszystkiego jestem zadowolona, wiadomo, że pojawiają się drobne minusy w ogólnej ocenie kosmetyku, ale nie aż takie, bym go nie mogła polecić :-). Szaleństwo! :-D

      Usuń
  24. Wiele słyszałam o Lawendowej Farmie, chyba czas najwyższy poczynić jakieś zakupy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba tak :) tym bardziej, że ceny są przystępne :]

      Usuń
  25. te hydrolaty mnie ciekawią coraz bardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  26. szkoda że ten balsam do paznokci taki cienki ;/

    OdpowiedzUsuń
  27. Bloker od Ziaji to dno, nie rozumiem skąd ten szał się na niego zrobił..
    A to mydełko ma pięęęęękny kolor zielony w środku, cudnie to wygląda :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Też nie lubię balsamu do paznokci, leży i wkurza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mydłami zachęciłaś :P Mam ochotę na coś co nie będzie bezzapachowym/pieczarkowym emolientem.

      Usuń
    2. z ładnie pachnących mydeł polecam L'Occitane :) jest dodatkowo bardzo wydajne.

      Usuń
    3. Zacznę chyba od lawendowej farmy, właśnie czytam, oglądam i się ślinię :) Korzystniejsze ceny mają :P

      Usuń
    4. właśnie używam mydła plaster miodu. właściwości ma przyjemne (nawet bardzo), ale zapachem mnie nie uwodzi. pachnie jak wosk :]

      Usuń
    5. Po oleju arganowym nic nie jest w stanie wygrać ze mną zapachem :D
      Zaczarował mnie balsam z ziarnami kawy po masującej stronie, kiedyś na pewno zrobię tam zamówienie.

      Usuń
    6. zrób :) na razie jestem zadowolona z wszystkich kosmetyków LF, których próbowałam :)

      Usuń
  29. też uwielbiam ten płyn micelarny z AA :)

    OdpowiedzUsuń
  30. hydrolaty też moje ulubione w 2012:)
    sporo masz naturalnych kosmetyków

    a blokera ziaji nie lubię tak samo jak Ty:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dążę do wykończenia zapasów "chemicznych" kosmetyków i skupienia się na naturalnych, gdyż te ostatnie zdecydowanie służą mojej skórze.

      Usuń
  31. Aż tyle zużyłaś tego olejku?! Muszę chyba sama spróbować tej maseczki z Organique, bo tak ciągle kusisz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie nie, przelałam sobie do butelki z pompką, bo tak mi się wygodniej używa ;) nie wylewam na siebie jednorazowo hektolitrów olejku :*

      maseczkę koniecznie wypróbuj!

      Usuń
  32. Wow, niezły pościor :D Hydrolat też mnie oczarował, wracam tam jeszcze po olejki :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Kilka rzeczy mnie zainteresowało a najbardziej mydło będące alternatywą kawowego peelingu! Świetna sprawa, nigdy nie lubiłam czyścić brodzika z fusów :D

    OdpowiedzUsuń
  34. sporo tego ;D
    czaję się na róże Sleek , pragnę je mieć :D
    spodobało mi się kilka rzeczy, mydło aleppo znam, ten czyścik może być fajny a i do mydełek też chcę się przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to był rok obfitujący w dobre kosmetyki ;)

      róże Sleek bardzo polecam. zwłaszcza Rose Gold :)

      Usuń
  35. Hydrolaty i mydło Alep też uwiebiam!

    OdpowiedzUsuń
  36. Ha! Przybij piątala za micel z AA Wrażliwa Natura! :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Mydło Alep kupiłam już jakiś czas temu, ale śmierdzi mi zatęchłą piwnicą i tak leży na dnie szuflady zamknięte w szczelny worek :P A olej kaktusowy kupiłam dosłownie kilka dni temu i mam nadzieję, że moje włosy zareagują na niego równie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi mydło pachnie ziołowo. lubię ten zapach :]

      Usuń
  38. Bardzo dużo masz w hitach naturalnych mydeł i produktów z Biochemii Urody, ja ciągle nie mam pojęcia co, jak i z czym :) Z Blokerem okropna historia, współczuję! Ja raz miałam wadliwy Etiaxil, który tak działał (choć nie aż tak strasznie), a przy innych opakowaniach super. Balsam do skórek też niezła historia :P Z Twoich hitów zaciekawiła mnie oliwka Hipp, maseczka z Organique (marzą mi się kosmetyki tej marki, może kiedyś uzbieram na zamówienie kilku) i kaktusowa Vatika - widziałam go pierwszy raz na Superdrug online. Miałam już raz przygodę z olejowaniem, niezbyt dobrze mi poszło, ale nie wykluczam spróbować ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po prostu naturalna pielęgnacja bardzo służy mojej skórze :)

      ja już do blokerów się nie zbliżam. to miał być środek na wakacje, ale niech tam się trochę spocę, ale przynajmniej bez takich problemów ;)

      moje włosy lubią niektóre oleje, więc korzystam ;)

      Usuń
  39. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  40. Obszerne podsumowanie :)
    Dla mnie maseczka drożdżowa z Soraya również okazała się rewelacją! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie chciałam dzielić na części, ale może trzeba było :]

      fajna drogeryjna maseczka ;)

      Usuń
  41. Sporo tych hitów :) Hydrolaty również polubiłam, ale przyznam szczerze, że nie odczuwam większej różnicy między nimi a tonikami. Olejek myjący z BU też bardzo lubię, choć dawno już go nie miałam.

    No i Essie :D To też mój hit :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak wyszło :)
      ja widzę różnicę - hydrolaty lepiej koją moją buzię niż toniki ;)

      Essie <3

      Usuń
  42. Kilka hitów mamy wspólnych :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...