niedziela, 13 stycznia 2013

Mobile mix #6

Zacznijmy od kilku widoków z mieściny, w której mieszkam.

Postępująca laicyzacja Brytyjczyków jest faktem. Blackpool to resort turystyczny, pełen kasyn, klubów; miejsce, w którym spędza się urlop. Zresztą napisałam o tym kiedyś posta (klik). Mimo wszystko mieścina ta wypełniona jest kościołami różnych wyznań, które jednak zwykle świecą pustkami. Samych kościołów katolickich widziałam cztery, a jest ich pewnie więcej. Do tego dochodzą kościoły anglikańskie, ewangelickie, metodystów, itp. Tu z lewej kościół katolicki PW św. Huberta oddalony o ok. 5 minut spacerkiem ode mnie. Od półtora roku parafia ma polskiego księdza :]


A dosłownie naprzeciwko kościoła katolickiego kościół anglikański... 

 Poza tym zwróćcie uwagę na przystanek autobusowy. Nie wiem, czy widać, ale wiata oszklona jest od strony ulicy, dzięki czemu w razie częstej niepogody pasażerowie nie są ochlapywani przez przejeżdżające samochody. Proste, a jakie mądre ;)







Moje roladki z piersi kurczaka ze szpinakiem (tu jeszcze surowe). Jak zrobić? Danie jest dość czasochłonne, ale pyszne i zdrowe.
1. Podsmażamy jedną pokrojoną cebulę. Dodajemy szpinak (ja na 3 piersi użyłam dwóch paczek świeżego szpinaku, ale mrożony też się nada. Pamiętajcie, że świeży szpinak przy smażeniu traci ok. 9/10 swojej objętości). Wszystko przyprawiamy solą i odrobiną pieprzu.
2. Tłuczkiem do mięsa spłaszczamy umytą pierś z kurczaka. Ja zazwyczaj uzyskany płat kroję jeszcze na pół.
3. Doprawiamy mięso solą, pieprzem, słodką papryką oraz odrobiną pieprzu cayenne lub chili.
4. Kładziemy na mięso szpinak i zwijamy roladkę.
5. Pieczemy roladki w piekarniku przez godzinę. Po pół godzinie należy roladki obrócić. Tu uwaga: ja mam tylko piekarnik gazowy, na którym nie da się ustawić temperatury. Więc w sumie nie wiem, ile czasu zajmie pieczenie mięska w piekarniku elektrycznym...

Ja swoje roladki podałam z brokułem i makaronem w sosie pesto :) Mniam!















Po dobrym obiadku lubię sobie zaparzyć zieloną herbatę. Tu zielona herbata z pigwą z Rossmanna. Jest pyszna! W dzbanuszku wydaje się jej mało, ale to, co widzicie na zdjęciu to ilość w sam raz na jeden kubek.











Na wyprzedażach ubraniowych stacjonarnie nie szalałam, ale wczoraj coś się kliknęło na asos.com... Stacjonarnie kupiłam w New Look czadowe dżinsy z wysokim stanem za Ł10. Uwielbiam je, ładnie mnie wyszczuplają.


















W tym tygodniu postanowiłam sprawdzić, co w trendach na wiosnę piszczy. W tym celu nabyłam "In Style". Spodobały mi się prognozowane na wiosnę "modne" kolory, zwłaszcza kobalt i chaber. Oraz lawenda i łosoś. Super. Do tego kratka i paski, oł je. Dlatego na asosie kliknęła mi się koszula w kratę :] Bold prints też mnie przekonują, coś się dzieje.





Zrobiłam sobie niezobowiązujące noworoczne postanowienie, że w tym roku będę oglądać więcej filmów, bo oglądam może 2 miesięcznie i zawsze jak ktoś się mnie pyta, czy coś widziałam, moja odpowiedź brzmi nie... Tutaj "Notebook". Podobał mi się, ale zakończenie bym troszeczkę zmieniła na wiarygodniejsze. Obejrzałam też "Galerianki" i trochę mnie ten film rozczarował, bo pomysł był super, ale akcja jakoś dziwnie się rozwijała.




Przeczytanie "Atlasu chmur" Mitchella zajęło mi dwa tygodnie. Czytałam w oryginale. Ta książka to pisarski majstersztyk. "Atlas chmur" składa się z sześciu części, które właściwie są osobnymi książkami. Każda książka to inny gatunek; kolejne historie w zaskakujący sposób się z sobą łączą. Mamy tu pamiętnik, listy, powieść kryminalną, komiczną powiastkę obyczajową, sciencie fiction, wywiad i jeszcze jakiś gatunek, którego nie umiem jednoznacznie określić. Mamy do czynienia z narratorami pierwszo- i trzecioosobowymi różnej płci, posługującymi się różnym językiem - od kwiecistego po baaardzo potoczny. Mamy przykład ewolucji języka. Książki ustawione są w kolejności A-B-C-D-E-F-E-D-C-B-A, czyli najpierw dane wydarzenia przesuwają nas w czasie do przodu, po czym się cofamy. Majstersztyk! Nie wszystkie części jednakowo mnie wciągnęły, ale książki B, C, D i F przeczytałam z dużym zainteresowaniem. 

Książka stawia przed nami pewne pytania. Najważniejsze z nich to: czy istnieje reinkarnacja? Czy ludzie sami doprowadzą do własnego upadku?

Po przeczytaniu książki widziałam film, ale ogromnie mi się nie podobał. Wiecie jak to jest: takiego krótkiego "Hobbita" dzieli się na trzy filmy, ale tak pełną treści książkę jak "Atlas chmur" skondensowano w jeden. Wiele postaci zostało spłaszczonych, pozbawionych swojej kolorowej osobowości; wieele zdarzeń całkowicie pominięto lub strywializowano. A co najgorsze, nagle okazało się, że to film o miłości. WTF? Nie polecam!

I tym optymistycznym akcentem kończę :P

56 komentarzy:

  1. Jedzonko pierwsza klasa :) Narobiłaś mi smaka :DDD

    U mnie z filmami jest na bieżąco, gorzej tylko, że coraz mniej ciekawych produkcji się pojawia. Uwielbiam dobre kino!

    Przystanki w UK dobra sprawa, zaskoczyło mnie to w pierwszej chwili. Na plus.

    Muszę zaopatrzyć się w nowy dzbanek, przypomniałaś mi :D

    A właśnie, co ciekawego z dodatków w prasie? Brakuje mi tego :DDD

    Łaziłam dzisiaj z aparatem i cieszyłam się zimą jak dziecko! czekam tylko na słoneczny dzień, no i zapowiadają duże mrozy. W takich chwilach, choć uwielbiam zimę to wolałabym już być na Wyspach :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, że lubisz eksperymenty w kuchni, więc zachęcam do upichcenia roladek :]
      ja też lubię dobre kino, choć chyba jednak to seriale zdobyły u mnie większe uznanie. tak jakoś...
      mnie też! od razu po przyjeździe zwróciłam na to uwagę :D
      w tym miesiącu nie było żadnych ciekawych dodatków. kupiłam "czystą" gazetę.
      no nie wiem, na Wyspach wciąż leje. strasznie deszczowa zima, już mam dość

      Usuń
    2. A ja mam wrażenie, że pojawia się dużo ciekawych produkcji, tylko te nieciekawe są lansowane. B

      Usuń
    3. Słomka, tutaj też masz rację. Jakiś czas temu dotarłam do filmów, które nie były w żaden sposób promowane. Ba! mam wrażenie, że komuś zależało, by tak zostało...

      Simply, seriale lubię ale w krótkodystansowym wydaniu i tylko wtedy, kiedy mogę śledzić akcję hurtem. Nie potrafię czekać do konkretnego dnia, na godzinę itd. ;)

      Co do roladek, to tak. Muszę coś wykombinować :))

      Usuń
    4. rozumiem :) i miłego pichcenia ;)

      Usuń
  2. o o mniam roladki, i herbatka , ja teraz czytam książkę ,,przed świtem''

    OdpowiedzUsuń
  3. "Hobbit" w trzech częściach ;/ Taaa.
    Masakra jakaś.
    Właśnie wczoraj dyskutowaliśmy na ten temat z Robalem.

    Jedzonko wygląda pysznie!
    Uwielbiam brokuły :)
    Mogłabym jadać je tonami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi się to nie podoba, bo dodawane są wątki, których w książce nie ma...

      dziękuję :) ja w ogóle lubię warzywa :]

      Usuń
  4. Filet ze szpinakiem wygląda super:) atlas chmur też mi się nie podobał- film oczywiście,książki nie miałam okazji przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i smakuje super, jeśli lubi się szpinak ;)

      nie dziwię się, ten film to gniot

      Usuń
  5. Ja z kolei powinnam mniej oglądać, a więcej czytać :)
    Jakoś nigdy nie pomyślałam, że tak właśnie jest sens tych przystanków, głupia ja! Zawsze fascynowały mnie te superwąziutkie ławeczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na superwąziutkie ławeczki nie mam wytłumaczenia :]

      Usuń
  6. Uwielbiam oglądać Twoje kulinarne propozycje :) Chyba muszę w tym tygodniu kupić szpinak, uwielbiam potrawy z nim, choć najbardziej te kaloryczne - tarty, łączenie go z kozim, greckim lub indyjskim serem (paneer), albo z kawałkami kurczaka zapiekany w naleśnikach pod pierzynką sosu pomidorowego i serem żółtym x.x
    Atlas Chmur przedstawiłaś bardzo interesująco, nie wiedziałam, że ten film jest na podstawie książki, ale chyba czas się przyzwyczaić, bo ostatnio prawie każdy większy hit jest właśnie na podstawie powieści, scenarzyści się wyczerpują czy jak ;) Ale dobrze, bo takie filmowe adaptacje często zwracają uwagę na mało znane czy zapomniane książki. Do filmu jakoś się nie mogę przekonać i teraz widzę, że może i dobrze, przydałaby mi się zatem książka na Kundelka ;) Podziwiam, że umiesz angielski na tyle, że książkę możesz swobodnie czytać, mi to jeszcze opornie idzie, ale sama sobie jestem winna, bo nie ćwiczę czytania :/
    Pamiętnik uwielbiam, książkę pochłaniałam konspiracyjnie pod ladą w pracy, kilka dobrych lat temu :) Uwielbiam sceny w deszczu i jak leżą na ulicy. Dla mnie to trochę takie w kategorii bajka dla dużych dziewczynek, ale lubię. Taka ciekawostka kiedyś oglądałam to w TV (TVN albo Polsat) i była wycięta jedna końcowa scena :/
    Co do trendów chyba wczoraj zobaczyłam zajawkę nowej kolekcji Mohito (świetna sesja swoją drogą i ogólnie lubię tę firmę) i to mi tak uświadomiło, że już nadchodzą wiosenne trendy, ten czas leci tu dla mnie za szybko :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, bardzo mi miło :* Twoje propozycje brzmią pysznie! nigdy nie jadłam szpinaku w takich kombinacjach.

      też na to zwróciłam uwagę. zaskakująca ilość filmów powstaje w oparciu o książki. ale to dobrze :]

      skończyłam anglistykę. na studiach trzeba było mnóstwo anglojęzycznych tekstów łyknąć, stąd nie sprawia mi to trudności i zwykle czytam książki w oryginale...

      ja "pamiętnika" nie czytałam, ale wszystko przede mną ;)

      ale w sumie tegoroczna zima jest dość ciepła, nie dziwię się więc obczajaniu już wiosennych trendów ;)

      Usuń
    2. Też zaczęłam filologię angielską, ale po dwóch miesiącach zrezygnowałam, później nieco żałowałam, ale może tak było lepiej i zaczęłam studiować pedagogikę :)

      Usuń
    3. ja swoich studiów nie zamieniłabym na nic innego. mimo że nie pracuję w zdobytych zawodach :]

      Usuń
  7. Postanowione! Muszę przeczytać Atlas Chmur.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś muszę Cię odwiedzić:) Podoba mi się twoja Anglia:)

    OdpowiedzUsuń
  9. A mnie się Hobbit spodobał bardzo! Ok, przeginają z ilością części, ale jeśli widz "wyłączy wiedzę książkową" i nastawi się na odbiór samego filmu, będzie zadowolony :) Ja w każdym razie z pewnością obejrzę również dwie pozostałe części :)
    Kościoły... Kiedyś chodziłam, teraz już od kilku lat unikam ich jak nomen omen diabeł święconej wody ;)
    Roladki wyglądają apetycznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. również obejrzę, film jest świetnie realizowany i podoba mi się obsada :)

      dziękuję :]

      Usuń
  10. 2 w miesiącu to mało? O kurcze, ja to dobrze, jak obejrzę 2 filmy na pół roku ;). Notebook, mimo, że wydawało się, że będzie ok, dla mnie miał wydźwięk mało pozytywny, z cyklu 'nawet jak ci się uda, to i tak na koniec będziesz tak czy inaczej cierpieć'. Mocno mnie zachęciłaś na atlas chmur.
    Buziak! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, tyle filmów się kręci...

      hmmm, ja notebooka tak nie odebrałam. dla mnie to piękny film o miłości. z niewiarygodnym zakończeniem :]

      książkę polecam :*

      Usuń
  11. chyba niezla z Ciebie kucharka, sadzac po tych co tygodniowych postach:) Mi Notebook badzo, bardzo sie spodobal, czesto do niego wracam, a glowny bohater-mniam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obiektywnie i nieskromnie muszę stwierdzić, że niezła :P

      Ryan Gosling to dobry aktor, ale jego uroda nieco mnie odpycha. zawsze sobie wyobrażam, jak on komuś przebija skórę tym swoim podbródkiem :P

      Usuń
  12. Uwielbiam szpinak! Pierś z kurczaka już mniej ;)
    Gdy byłam w Anglii, zadziwiła mnie ilość świątyń różnych wyznań w stosunkowo niewielkim miasteczku.
    Jestem bardzo do tyłu, jeśli chodzi o filmy. Aż mi wstyd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale szpinak i pierś to fajne połączenie ;)
      aha! czyli nie tylko mnie dziwi ilość kościołów w stosunku do liczby wyznawców...
      ja też jestem do tyłu. bardzo

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. ale książka, a nie film. mam nadzieję :P

      Usuń
  14. wciągnęłamm Cię na listę i przepadłam przeglądając wczoraj Twoje makijaże,bardzo dużo ich stworzyłaś ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jedne lepsze inne gorsze, ale przez ponad dwa lata blogowania trochę ich wrzuciłam, to fakt :]

      Usuń
  15. A ja właśnie sobie myślałam o tych naszych przystankach ostatnio, jak deszcz elegancko zacinał pod wiatę, że mogliby zrobić takie bardziej zabudowane. Kiedyś to były olbrzymie przystanki... ale teraz miniaturyzacja, panie, miejsca wszędzie brakuje.

    Gdybyś mi zrobiła taki obiad, to nie pogardziłabym, wiesz. Zresztą wydaje mi się, że już kiedyś Ci tak mówiłam o czymś innym ;P

    Tak jak już pisałam wczoraj u Diggi, pigwę w herbacie uwielbiam.

    Kobalt <3

    A "Atlas" mam na liście już od jakiegoś czasu i widzę, że nie na darmo dostał bookera. Sprawdzam sobie zawsze, czy film nie ma swojego książkowego pierwowzoru, i jeśli się okazuje, że ma, co ostatnio jest dość częstym zjawiskiem, przynajmniej wśród filmów, o których dużo się mówi, to odkładam oglądanie na później. Nie lubię, jak mi film wpływa na moje wyobrażanie.

    "Galieranki", hmm. Wydaje mi się, że wokół tego filmu było po prostu za dużo szumu. A jak jest dużo szumu, to człowiek często zaczyna liczyć na Bóg wie co.
    "Notebook" przede mną, ale najpierw będzie książka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech, wiem o czym mówisz.

      zrobię Ci taki obiad w Twojej nowej kuchni. deal?

      pigwa w herbacie to jest to!

      nie na darmo. może pod względem fabuły nie jest to najbardziej wciągająca historia na świecie, ale ta różnorodność gatunków, ta wszechstronność językowa jest godna pozazdroszczenia. naprawdę. facet jest genialny.

      otóż to. stwierdziłam, że skoro galerianki zostały nagrodzone na festiwalu, że to musi być super film. nie jest zły, ale czegoś mi brakowało...

      Usuń
    2. Ktoś przyjeżdża do mojego domu i gotuje w mojej kuchni jedzenie dla mnie?
      Deal życia! ;D

      Usuń
  16. Twoje danie bardzo mi się podoba, ale szpinak bym czymś innym zastąpiła ;)
    Hobbit w 3 częściach to moim zdaniem wybujała wizja Jacksona zrobienia z jednej małej książki wielkiej trylogii filmowej. To mi akurat bardzo nie podoba, ale film muszę przyznać dobrze mi się oglądało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szpinak można zastąpić bekonem czy np. suszonymi morelami i też będzie pysznie. zależy na jakie połączenie smaków masz ochotę ;)

      no wiesz... władca pierścieni odniósł ogromny sukces, więc hobbit ma zrobić to samo... chodzi o kasę... mimo że, jak mówisz, film oglądało się dobrze :]

      Usuń
  17. "Galerianki" obejrzałam i przeszły u mnie bez echa... ot taki sobie zwykły film.

    "Atlasu chmur" ani nie widziałam ani nie czytałam... ale po Twojej opinii chyba jednak przeczytam najpierw :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem :]

      przeczytaj najpierw, bo film Cię do książki zniechęci...

      Usuń
  18. mniam mniam mniam cóz za pycha jedzenie!! :D narobiłaś mega smaka wstydź się! hehe :) u mnie fajnych widoków nie ma bo miasto typowo przemysłowe, ale zamierzam przenieść się gdzie indziej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przepraszam :P

      Blackpool jest brzydko-ładne, zależy, gdzie się parzy ;)

      Usuń
  19. Mmm ten obiad wygląda smakowicie ;)))
    A z tymi przystankami to genialny pomysł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :)

      tak, zgadzam się :) myślę, że pomysł został zainspirowany przez pogodę :]

      Usuń
  20. Bardzo podoba mi się to rozwiązanie z wiatą. Nie każdy w drodze do pracy chce zażyć kąpieli błotnej;)

    Poza tym muszę rozejrzeć się za herbatą z pigwą, bo uwielbiam jej zapach i smak:) Cieszę się, że na wiosnę będę mogła wybierać wśród kobaltowych i chabrowych ubrań:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie...

      ta herbata jest chyba z bioactive (wyrzuciłam kartonik, więc nie wiem na pewno)

      Usuń
  21. Chętnie bym wciągnęła wszystko z tego talerza! :D

    OdpowiedzUsuń
  22. fajne rozwiązanie z tym przystankiem:)
    przepis zapisałam:) do zrobienia, może chłopa do szpinaku przekonam:)
    hmm z czego korzystasz do czytania książek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój chłop nie przepada za warzywami, więc staram się je przemycać w takim jedzeniu ;)

      mam amazon kindle 3G :)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...