czwartek, 25 kwietnia 2013

Yves Rocher, Tradition De Hammam, maseczka z glinką marokańską do twarzy i włosów


Tubkę maseczki YR o pojemności 30 ml sprezentowała mi Hexxana :* Znam kilka wielbicielek tego produktu (Kat, Stri :*). Czy zaliczam się do tego grona? 

Przed użyciem warto tubkę wstrząsnąć, bo glinka i woda lubią się rozwarstwiać. Mazidło jest kolory brązowego i ma mocny, orientalny zapach. Jak to glinki mają w zwyczaju, wysycha na buzi, dlatego warto co jakiś czas spryskać twarz wodą/hydrolatem.

Tubka wystarczyła mi na około 10 aplikacji na twarz (na włosy jej nie używałam), więc wydajność oceniam na plus.






















Według zaleceń producenta maseczkę nakładamy na twarz na 5 minut, po czym ją spłukujemy. Lubię robić to pod prysznicem, bo glinka (jak to glinka) brudzi wszystko naokoło przy zmywaniu.









Jak działa? Bardzo dobrze. Oczyszcza skórę, matuje ją i rozświetla, lekko ściąga pory. Lubię przy zmywaniu wykonać nią sobie delikatny mechaniczny peeling.

Jest jednak coś, co mnie do produktu niestety zniechęciło. Otóż przez minutę-dwie po nałożeniu czuję mocne pieczenie skóry. Wprawdzie nie przełożyło się ono na długotrwałe podrażnienie naczynek, ale powodowało na tyle duży dyskomfort, że raczej nie przewiduję powrotu do maski. Zresztą lubię glinki do samodzielnego kręcenia :)




















No i słit focia dla osób, które lubią maseczkowe zdjęcia :D

79 komentarzy:

  1. Tak, zdjęcia w maseczkach to kwintesencja recenzji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ogarniam tego :P ale sporo osób zwraca na to uwagę.

      Usuń
    2. naprawdę dużo osób je lubi... dla mnie to obojętny punkt, ale przynajmniej widać kolor i konsystencję maski :P

      Usuń
    3. Wiem, ale pokażesz to na dłoni i jest tak samo. Nie żebym miała z tym jakiś problem, lecz z racji wydania kolorówki sporo osób wyraziło zainteresowanie taką prezentacją :D

      Usuń
    4. tak czy siak, słocze są mile widziane :)

      Usuń
    5. Maseczkowe zdjęcia mają swój niewątpliwy urok ;) Buziole, Kochana :***

      Usuń
    6. Tobie również posyłam buziaki :*

      Usuń
  2. Lubię glinkowe maseczki z Ziai.
    Zwłaszcza wersję regenerującą i anty-stres.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też je lubię. zwłaszcza anty-stress :)

      Usuń
  3. Szkoda, że nie wpasowała się w Twoje potrzeby bo ja także mam świra na punkcie tej serii jak Kat i Stri, ale przynajmniej jedno chciejstwo mniej ;)))

    Za to Ty zaraziłaś mnie skutecznie algami z Organique :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zastanawiam się, co powoduje u mnie takie rewelacje (pieczenie). i mocno podejrzewam o to wodę z róży damasceńskiej. o ile się nie mylę, występuje ona też w mgiełce z witaminą e z tbs, a ta mgiełka podrażniała mnie w ten sam sposób...

      Usuń
    2. Może tak być :( Nie każdemu pasuje róża damasceńska i teraz zastanawiam się, czy ekoAmpułka z P&R nie zrobiła krzywdy w Twoim przypadku....

      Usuń
    3. to byłby dopiero zonk...

      czekaj, czekaj. miałam hydrolat różany z BU, a on chyba jest właśnie z róży damasceńskiej. i służył mi świetnie. hmmm. może to mieszanka z alkoholem w takim razie? nie wiem, trudno powiedzieć :/

      Usuń
    4. A może chcesz wypróbować? ale jak miałaś hydrolat różany to nie wiem, który bo BU miało dwa rodzaje :) pamiętasz czy charakteryzował się różanym aromatem czy nie? ;)

      Usuń
    5. pamiętam, że miał delikatny różany zapach :)

      Usuń
    6. To damasceńska w takim razie :)

      Usuń
    7. ok, w takim razie sam hydrolat mnie nie podrażnia. pewnie coś innego, albo takie a nie inne zestawienie składników

      Usuń
  4. uwielbiam zdjecia w maskach :D ja też lubię robić maseczki glinkowe :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam, ale może skuszę się przy kolejnym zamówieniu z Yves Rocher ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. zdjęcie maseczkowe najlepsze *_* hihi
    glinki raczej nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ostatnio skusiłam się na peeling z tej serii- bardzo podoba mi się jego zapach i działanie, ale to pierwsze spostrzeżenia, bo jestem dopiero po pierwszym użyciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. peeling do ciała z tej serii jest super. bardzo miło go wspominam :)

      Usuń
  8. opisywanie maski bez zdjęcia się nie liczy ... :P pieczenie jest to dla mnie coś stresującego a z założenia wychodzę, że maseczki mają mnie odprężać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, trafiłaś w sedno. pieczenie na pewno nie jest odprężające...

      Usuń
  9. Uwielbiam maseczki i najchętniej nakładałabym jakąś codziennie :) Może kiedyś się na nią skuszę, ciekawa jestem, jak zadziałałaby na włosy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nad tą maseczką dumałam, ale pieczenie lekko ostudziło mój entuzjazm. Może jak trafię na dobrą promocję to się skuszę :)
    Ostatnio jestem zakochana w algach, mogłabym je nakładać na twarz codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie piekło, ale Katalina, Stri-linga czy Hexxana nie miały takich doświadczeń. to po prostu kwestia indywidualna ;)

      Usuń
  11. Ja uwielbiam zdjęcia z maseczkami na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zauważyłam, że wiele osób je lubi :)

      Usuń
  12. U mnie się średnio sprawdziła, po prostu zwykłe maseczki z Ziai dają podobny lub nawet lepszy efekt.
    Ja uwielbiam maseczkowe fotki :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj, pieczenie to niemiły skutek uboczny. Chyba zostanę przy glinkach do samodzielnego rozrabiania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko że nie wszyscy doświadczają tego pieczenia... Kat, Stri, czy Hexx nie miały tego problemu :)

      Usuń
    2. Ale ja należę do tych szczęśliwców, którym jak może się coś złego przytrafić, to się przytrafia :D

      Usuń
    3. Też tak często mam,ale może zaryzykuję:P Ostatnio mam fazę na różne glinki:)

      Usuń
    4. ojejku, ojejku, niefajnie :/

      Usuń
  14. miałam odnich miniaturki nie wiem czemu nie sięgam po te produkty

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawy produkt, do mojej tłustej cery ta maseczka mogłaby byc całkiem fajna:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam ją :) Moja ulubiona! Szkoda że u Ciebie się nie sprawdziła, ale z kosmetykami to nigdy nie wiadomo - jednych zachwycą innym zrobią kuku :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie :/ ale to dobrze, że Ci służy :)

      Usuń
  17. Nie cierpię gotowych maseczek z glinką. Wolę kupić sobie proszek i rozrobić ją tak jak tego potrzebuję ; p

    OdpowiedzUsuń
  18. z tym mrowieniem, pieczeniem to mam podobnie z glam glow ale producent w przeciwieństwie do tej maski uprzedza nas o takim uczuciu. Maseczkowe zdjęcia są mi obojętne ;D a próbowałaś glinki czerwonej? Podobno jest odpowiednia dla cer naczynkowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego jeśli gdzieś czytam, że taki efekt może wystąpić, nie sięgam po takie produkty. unikam też maseczek o działaniu rozgrzewającym, naczynka tego nie lubią.ale tu nie było ostrzeżenia. zresztą nie każdy odczuwa pieczenie...

      Usuń
  19. Uroczo wyglądasz z tą maską na twarzy ;))

    OdpowiedzUsuń
  20. Patrząc na cenę na stronie, zostanę przy swoim wrodzonym skąpstwie i kręceniu glinek samodzielnie ;).
    :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Też nie rozumiem zdjęć w maseczkach - maseczka to maseczka. Jednak dla wielu jest to obraz poglądowy na konsystencję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może kobiety lubią widzieć inne kobiety bez makijażu i z błockiem na twarzy ;)

      Usuń
  22. Nie stosowałam tej maski, ale główne jej składniki od lat stosuję z upodobaniem na włosy, twarz i cale ciało. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mnie to pieczenie też skutecznie by zniechęciło do stosowania:/

    OdpowiedzUsuń
  24. lubię tę glinkę
    kupiłam pełnowymiarowe opakowanie i ciężko mi je skończyć, wydajność dobra
    działanie też bardzo fajne :D
    lubię orientalne zapachy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie wydajność tej maski bardzo zaskoczyła. niby mała tubka, 30 ml, a było jej i było :)

      Usuń
  25. zgadza się, więc wyobraź sobie jak ja mam 100ml ;D

    OdpowiedzUsuń
  26. też miałam ją w wersji 30ml i uwielbiałam :) świetny ma zapach i całkiem fajnie działała :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kocham maseczki ! Ha z maseczką Ci do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Choć chętnie korzystam z dobrodziejstw glinki, to raczej nie skuszę się na propozycję Yves Rocher. Nie przepadam za orientalnymi kompozycjami zapachowymi. Najczęściej sięgam po sproszkowaną glinkę, którą upłynniam w domowym zaciszu:)

    OdpowiedzUsuń
  29. haha, ja lubie maseczkowe zdjecia:D

    OdpowiedzUsuń
  30. też czuję lekkie pieczenie, ale mi nie przeszkadza, bo efekty są zachwycające;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja czując pieczenie zawsze boję się o naczynka...

      Usuń
  31. wierzę, że i u mnie by zadziałała :O

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...