środa, 1 października 2014

Footner, exfoliating socks

Pierwsze co zrobiłam po odstawieniu dziecka od piersi to sesja ze skarpetkami złuszczającymi. Nawet za musującym winkiem (uwielbiam!) tak nie tęskniłam; skarpetki z kwasami zaś wywoływały we mnie od ponad roku niezaspokojoną ciekawość i żądzę wypróbowania. Cóż kiedy w ciąży i w czasie karmienia takie atrakcje są zabronione...

Czemu tak paliło mnie do testów? Cóż, moje stopy są problematyczne. Mogę tarkować ile wlezie (bo peelingi nic mi nie dają), a i tak na piętach robią mi się brzydkie zgrubienia, na które desperacko szukam sposobu. Na tyle desperacko, że jeszcze będąc w ciąży i wiedząc, że z zabiegiem będę musiała poczekać, nabyłam w Bootsie parę skarpetek złuszczających w zbójeckiej cenie 20 funtów. Ach, gdybym wtedy wiedziała, że tego typu produkt pojawi się w Biedronkach za znacznie mniejsze pieniążki!


A z zastosowaniem produktu było tak. Ululałam dziecko, wzięłam kąpiel, zmyłam lakier z paznokci u stóp i mając gorącą nadzieję, że córa się nie obudzi, założyłam na przepisową godzinę skarpetki, a na nie nałożyłam własne skarpety. Chodzenie w tym ustrojstwie jest problematyczne, gdyż istnieje duża możliwość wylania na podłogę płynu bulgoczącego w skarpetkach...

Zabieg był całkowicie bezbolesny. Stopy były zimne, to wszystko. Łuszczenie u mnie zaczęło się piątego dnia i trwało tydzień. Skóra schodziła małymi, cienkimi płatkami. I owszem, stopy są nieco gładsze, ALE te przeklęte pięty zostały bez zmian. Nadal mam na nich obrzydliwy, gruby wałek martwego naskórka. Może potrzebna jest seria zabiegów? Nie wiem i w tej cenie raczej się nie przekonam, bo uzyskane rezultaty dla mnie osobiście nie są warte kwoty 20 funtów.


26 komentarzy:

  1. Nie miałam do czynienia z tymi skarpetami złuszczającymi, ale chyba też nie specjalnie ich potrzebuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. pięty są przeważnie problematycznym miejscem, regularne złuszczanie pomaga i spora ilość kremu z mocznikiem. Wiem, że pilnik Scholla - elektryczny jest niezły, ale ja nie mam problemu z piętami, na szczęście (za to podbicie woła o pomstę do nieba!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. staram się regularnie złuszczać, ale na razie 1:0 dla martwego naskórka :/
      ten pilnik jest dobry, ale mojego wałka nim nie usunę. będę musiała wyciąć go chyba...

      Usuń
  3. Moje skarpety nadal czekają na wypróbowanie, bo nie umiem zaleczyć skaleczenia na stopie. Ale kiedyś, mam nadzieję, się doczekają :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeszcze tych z Biedronki nie założyłam, nie mogę się odważyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. moich pięt też niestety tego typu skarpetki nie ruszyły niestety.. a skóra schodziła mi baaardzo, była mięciutka, milutka, ale cóż z tego skoro pięty nadal paskudne ;/ zamierzam teraz jesienią powtórzyć ten zabieg i na poważnie zabrać się za moje stopy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też chcę w końcu uporać się ze stopami :)

      Usuń
  6. Ja zamawiam swoje skarpetki z Azji i kosztują mnie grosze, a są bardzo skuteczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest mój komentarz na skarpetki z Biedronki: No, no, no, no, no...
    Nie podziałały na moje stopy, walczyłam z efektami końcowymi peelingiem :< Zostaję przy zwykłym złuszczaniu naskórka

    OdpowiedzUsuń
  8. Przy tej cenie też bym się nie zdecydowała na kolejne zabiegi. Podobno dobrze się sprawdzają również kremy na odciski, które kosztują w aptekach grosze ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podobno co firma to inny efekt i inny stopień złuszczenia. Ale ma prawo człowieka szlag trafić, gdy wyłoży na coś więcej kasy i okazuje się że efekt zawodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może popróbuję z innymi skarpetkami, ale muszą być tańsze ;)

      Usuń
  10. Ja miałam tylko jedne i nic mi nie pomogły. Więcej próbować nie będę, mam to w nosie. Wolę pumeks ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety mam podobnie i moje pięty też mają straszne zgrubienia - mi się wydaje, że to kwestia bycia cały czas na nogach w każdej pracy jaką miałam i to robi swoje. Wraz z partnerem wypróbowaliśmy tych skarpetek, które były w Biedronce jakiś czas temu, choć nasze były z Hebe, ale dużo chyba nie przepłaciła moja mama. Niestety, efekt też nie był tak spektakularny, jak tego oczekiwaliśmy. Ogólnie widać polepszenie stanu stóp, ale pięty też zostały mało ruszone. Mamy jeszcze L'Bioticę w zapasie, zobaczymy jak z nimi pójdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja dodatkowo ciężko chodzę na piętach, co na pewno potęguje problem :/

      Usuń
  12. O MATKO, jaka zaporowa cena! u mnie skarpety okazały się koszmarem, ale pisałam już o tym u siebie, więc nie będę się powtarzać. teraz ostatecznie stopy mam w niezłym stanie, ale odeszła mi ochota na kwasowe przygody... tu, jak widzę, też bez szału. pozostaje Ci chyba oswoić się ze zgrubiałymi piętami i pokochać jak własne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie.... będę jednak jeszcze walczyć :) nie wykluczam zamówienia tanich kwasowych skarpetek z ebay'a, a pięty spotkają się też z wysoką zawartością mocznika i może to je zmiękczy :] takie mam niecne plany

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...