wtorek, 3 kwietnia 2012

Sleekomania: Storm (1)



Tego dnia nie miałam zbyt dobrego światła do zdjęć, więc aparat pożarł kolory, ale coś tam widać, więc wrzucam :)



Użyłam:

Buziaki :*

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Color Club, Rad Nomad

Lakier pochodzi z kolekcji Back to Boho.
  • Dostępność: swój zestaw kupiłam w sklepie Tk Maxx
  • Cena: zestaw składający się z siedmiu lakierów kosztował 7,99 funtów
  • Pojemność: 15 ml
  • Kolor: bakłażan z domieszką szarości; kremowe wykończenie; wysoki połysk
  • Konsystencja: dość rzadka, aplikacja bezproblemowa
  • Pędzelek: klasyczny, wygodny
  • Krycie: dwuwarstwowiec
  • Wysychanie: szybkie
  • Zmywanie: schodzi bez problemów
  • Trwałość: u mnie zaczął odpryskiwać po 3 dniach
Podoba mi się ten bakłażanek, ale poczeka na sezon jesienno-zimowy, bo teraz nie mam ochoty na takie kolory ;)



This varnish is a part of the Back to Boho collection.
  • Availability: I bought it in Tk Maxx
  • Price: £7.99 for the whole set
  • Volume: 15 ml
  • Shade: of an aubergine enriched with some grey tones; cream finish; high shine
  • Consistency: quite thin, no application problems
  • Brush: classic, comfortable
  • Coverage: two-coater
  • Drying time: quick
  • Removing: no problems
  • Durability: it started chipping on the 3rd day
As much as I like this shade it will have to wait till the a/w season ;)

niedziela, 1 kwietnia 2012

Projekt Rainbow, Tydzień 1: Czerwony - Colour Alike, 7 Oriental red



Tydzień pierwszy rozpocznę lakierem. Zresztą podejrzewam, że w moim przypadku projekt będzie głownie lakierowy :) Lakier Colour Alike o numerku 7 dała mi Maroccanmint :* Nie szaleję specjalnie za czerwieniami, ale ta różowa czerwień jest PRZEPIĘKNA. Totalnie podbiła moje serce :)
  • Dostępność: sklep internetowy
  • Cena: 9,49 zł
  • Pojemność: 8 ml
  • Kolor: różowa czerwień ze złotym shimmerem, który dodaje kolorowi głębi; piękny połysk
  • Konsystencja: rzadka
  • Pędzelek: klasyczny
  • Krycie: dwuwarstwowiec
  • Wysychanie: w normie
  • Zmywanie: schodzi bez problemów
  • Trwałość: przetrwał na moich problematycznych paznokciach trzy dni, co dla mnie jest bardzo dobrym wynikiem


I got this beauty from Maroccanmint :* I confess, red is not my favourite colour but I totally fell in love with this particular shade. It's gorgeous :)
  • Availability: online
  • Price: PLN 9.49
  • Volume: 8 ml
  • Shade: pink red with gold shimmer; high shine
  • Consistency: thin
  • Brush: classic
  • Coverage: two-coater
  • Drying time: standard
  • Removing: no problems
  • Durability: three days

sobota, 31 marca 2012

Makijaż dedykowany / Dedicated make-up

A dokładniej, makijaż dedykuję Krzykli, od której dostałam dwa przepiękne cienie Inglota: 395 P i 490 D.Sp. :)
For Krzykla, who was so nice as to give me two beautiful Inglot eyeshadows: 395 P and 490 D.Sp. :)




Użyłam / Shades used:


Krzyklo, jeszcze raz bardzo dziękuję :*

Krzykla, once again - thank you so much :*

piątek, 30 marca 2012

Zużycia marcowe (03. 12)

W marcu skończyło mi się mnóstwo kosmetyków - w większości zużywałam je miesiącami, ale jakoś we wszystkich dobiłam się do dna w tym samym czasie :)


Na pierwszy ogień idą próbki i saszetki, część których dostałam od Kleopatre, Krzykli, Hexxany i Smokyeveningeyes oraz znalazłam w BlogBoxie:

Bardzo pozytywne wrażenie zrobił na mnie peeling enzymatyczny od Lirene, buzia była po nim gładziutka, rozświetlona i bardzo przyjemna w dotyku (Zajęczaku, czy Ci to coś przypomina?). Zaciekawił mnie też eye balm od L'Occitane. Co prawda tuż po aplikacji trochę piekła mnie skóra pod oczami, ale była wyraźnie napięta. Perfumy Burberry The Beat nie należą do mojej ulubionej kwiatowo-owocowej kategorii (są dość słodkie, ciężkie), ale zapach mi się spodobał, jest dobry na zimę. Podobał mi się również zapach masła do ciała z Sephory. Próbki kremów do twarzy z Sephory i z Avene niestety spowodowały na mojej tłustej buzi wysyp nieprzyjaciół.


Smarowidła:
  • krem pod oczy Superdrug Natural High; RECENZJA; byłam z niego zadowolona
  • balsam do ciała Palmer's Cocoa Buter Formula; RECENZJA; nie polecam
  • ujędrniające, czekoladowo-kokosowe masło do ciała Perfecta Spa; RECENZJA; u mnie się nie sprawdziło
  • krem do rąk Isana Handcreme Intensiv 5% Urea; RECENZJA; bardzo dobry produkt
  • krem na noc Superdrug Natural High; RECENZJA; byłam z niego zadowolona
  • krem odżywczo-regenerujący do stóp Delia Good Foot; lekko chłodzi tuż po aplikacji; zwyklaczek


Higiena:
  • szampon Yves Rocher Phytum Active; myje włosy bez obciążania; dobry
  • płyn micelarny AA Wrażliwa Natura; RECENZJA; bardzo dobry micel
  • szampon pokrzywowy Joanna Naturia; tani i bardzo dobry szampon bez silikonów; nadaje się również do zmywania olejów i prania pędzli
  • Grejpfrutowy peeling Joanna Naturia; intensywny, chemiczny ale przyjemny zapach; skutecznie zdziera; tani, dobry peeling
  • pasta do zębów Blend-A-Med 3D White Luxe; bardzo ją lubię
  • peeling do twarzy Superdrug Natural High; w kremowej bazie zatopione są dość duże zmielone łupiny orzechów; jest to bardzo przyzwoity peeling, ale ponieważ moje naczynka buntują się przeciwko peelingom mechanicznym, zużyłam go do ciała; ma przyjemny zapach; wart wypróbowania
  • mineralny antyperspirant Garniera; nie była to ani moja pierwsza, ani ostatnia kulka; lubię
  • żel do higieny intymnej Femfresh; delikatny i skuteczny, mój ulubiony żel do higieny okolic intymnych tu, w UK
  • szampon Babydream; używałam do zmywania olejów; dobrze sobie radził, ale wysuszał i plątał mi włosy, bez odżywki nie ma co się za niego zabierać
  • żel pod prysznic Superdrug o zapachu truskawek i malin; nie pachnie szczególnie apetycznie, a przez konsystencję rozrzedzonej galarety jest bardzo niewydany - dwa tygodnie i po sprawie


Kolorówka:
  • Volume lash mascara Vipery od Madamekatarzyny; RECENZJA; dobry produkt; tusz ma genialną szczoteczkę, którą sobie zachowałam
  • błyszczyk XXXL nudes Essence w kolorze 03 nude kiss; TU pokazałam go na ustach; bardzo fajne, półtransparentne błyszczydło, lubiłam za przyjemny waniliowy zapach i ładny efekt na ustach
  • róż w musie Dermacolu od Śmieti; RECENZJA; zrobiłam małą odlewkę/osypkę? przyjaciółce, resztę z przyjemnością zużyłam; niestety pod koniec zrobiła się z niego plastelina
  • kredka do powiek NYR; RECENZJA; był to dodatek do magazynu; najgorsza kredka z jaką kiedykolwiek miałam do czynienia; w sumie zużyłam tylko jej połowę - druga połowa złamała się podczas ostrzenia; żeby zużyć kredkę, stosowałam ją na dolną powiekę i przykrywałam jakimś cieniem


Wyrzutki:
  • mój smefrowy lakier Essence c&g 55 let's get lost zaliczył spotkanie pierwszego stopnia z twardym podłożem [chlip, smark], upuściłam go :(
  • rozświetlacz z Manhattanu (RECENZJA) nie dość, że się pokruszył, to miał chyba ze 100 lat (nawet nie pamiętam, kiedy go kupiłam) i zaczął się dziwnie zachowywać na skórze


Uff, koniec :)

czwartek, 29 marca 2012

Essence, sun club, glamour to go eyeshadow, 02 long beach

Jestem uprzedzona do cieni Essence, choć firmę lubię. Eksperymenty z cieniami marki zazwyczaj kończyły się jednym - moją furią i ciśnięciem je do kosza.  Miałam zastrzeżenia do wszystkiego: pigmentacji, osypywania się, wykończeń, (nie)trwałości... Dlatego do paletki, którą dostałam w ramach wymianki z Madamekatarzyną, podchodziłam jak pies do jeża. W końcu jednak zabrałam się za testy i... stwierdzam, że niektórych cieni Essence, przy odrobinie cierpliwości, jednak da się używać.

Paletka zawiera osiem cieni o łącznej wadze 7,5 g, a kosztuje (chyba) 12 zł. Kasetka jest prosta, plastikowa i zapewne będzie się rysować. 02 long beach zawiera kolory neutralne, nadające się do makijażu dziennego; ciemnego makijażu wieczorowego raczej nie uda się nią zmalować. Cienie są w dotyku kremowe, nie są suche. Moim zdaniem słabą stroną tej paletki jest wykończenie cieni - mamy tu tylko jeden mat (górny prawy róg), a pozostałe cienie zawierają w sobie dość duży brokat. Zawartość brokatu oraz fakt, że cienie są grubo zmielone przekłada się na lekkie osypywanie się podczas aplikacji. Zapewne nie zaskoczę nikogo informacją, że brokat trochę wędruje po twarzy w ciągu dnia. Jeśli chodzi o pigmentację, określiłabym ją jako wystarczającą. Kolor widać na powiece, choć trzeba go "budować" poprzez dokładanie produktu. Cienie dobrze się ze sobą łączą, ale trzeba uważać, żeby nie przesadzić z blendowaniem, bo cienie można po prostu wyblendować całkowicie. Trwałość na bazie jest w porządku, makijaż wygląda przyzwoicie przez jakieś 8 godzin, choć cienie mogą nieco blaknąć. Na szczęście nie zbierają się w załamaniu powieki. Aplikator też nie jest całkowicie bezużyteczny - ta pędzelkowa połówka fajnie nadaje się do nakładania cienia w wewnętrznym kąciku.

Czy polecam? Tak, jeśli podobają się Wam takie kolorki. Tak, jeśli lubicie brokatowe wykończenie (ja w wakacje lubię). Tak, jeśli boicie się mocno napigmentowanych cieni. Nie, jeśli recenzja Was nie zachęciła ;)



Przygotowałam również trzy poglądowe makijaże:




Któraś z Was posiada paletkę? Co o niej sądzicie?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...