piątek, 25 września 2015

Trzy cienie w kredce: Rimmel Scandaleyes Eye Shadow Stick 002 Bulletproof Beige, Max Factor Wild Shadow Pencil 05, Gosh Forever Eye Shadow metallic eye shadow stick 01 Silver Rose

Uwielbiam malować oczy i chętnie eksperymentuję z różną formą cieni. Cienie w kremie i kredce bardzo cenię za to, że można za ich pomocą ładnie podbić kolor cieni pudrowych. Niestety wiele z nich wykazuje dużą tendencję do zbierania się w załamaniu. 

Jeśli chodzi o opisywane dziś cienie w kredce, dwa z nich kupiłam sama (Rimmel - 4,49 funtów, Gosh - 5,99 funtów), a jeden - Max Factor, 5,99 funtów - dostałam kawał czasu temu od Asi, która prowadziła bardzo fajnego bloga Kosmetyczny-Przekładaniec. Szkoda, że zrezygnowała z blogowania...


Na starcie kredki Max Factora i Rimmela dostają ode mnie minusa za to, że trzeba je temperować. Kredka Gosh jest wykręcana i takie rozwiązanie odpowiada mi najbardziej. Tym bardziej, że obudowy kredek Max Factor i Rimmel są jakby plastikowe, a nie drewniane, i ciężko, nierówno się temperują, stawiają opór.

Jeśli chodzi o pigmentację, nie ma powodów do narzekań w żadnym przypadku. Wszystkie trzy kredki są przyzwoicie napigmentowane. Różni je natomiast poziom miękkości ryska. Rysik kredki Max Factora jest jakby żelowy i najtwardszy z całej trójki, choć produkt nakłada się dobrze, nie ma dyskomfortu podczas aplikacji. Trudniej jednak rozetrzeć cień na powiece. Według producenta produkt ten nadaje się do użytku przez 6 miesięcy od otwarcia. Mam go znacznie dłużej i zauważyłam, że z biegiem czasu sztyf zaczął robić się coraz twardszy. Obecnie kosmetyku już nie użuwam, bo bardzo stwardniał. Sztyft Rimmela ma optymalną miękkość - sunie po powiece jak masełko pozostawiając na niej równą warstwę koloru. Sztyft cienia Gosha jest nieco zbyt miękki i nawet przy ostrożnej aplikacji ułamał mi się, przez co straciłam sporo produktu.

Cienie Gosha i Max Factora mogę nosić na powice solo (oczywiście na bazie). Nic się z nimi nie dzieje przez cały dzień; ładnie siedzą na swoim miejscu. Cień Rimmela trzeba utrwalić cieniem pudrowym, inaczej po 5-6 godzinach zaczyna zbierać się w załamaniu.


Bulletproof Beige Rimmea wbrew nazwie nie jest beżowy. To takie ciepłe złoto o perłowym wykoczeniu. 05 Max Factora to przepiękny brąz  mający satynowe wykończenie. W sztucznym świetle wychodzą z niego oliwkowe tony. Silver Rose to mocno metaliczny, różowawy taupe. Genialny! Uwiebiam ten odcień i w ogóle ten produkt. Chętnie przyjrzę się innym kolorom.

Cienie Rimmela i Gosha są według zapewnień producentów wodoodporne, ale nie miałam okazji tego sprawdzić. Wiem, że nie stawiają oporu podczas demakijażu micelem.

20 komentarzy:

  1. Max Factora zdecydowanie podoba mi się najbardziej, przepiękny odcień!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja chętnie sięgam po wszystkie trzy kolory, ale najbardziej podoba mi się silver rose gosha, bo jest oryginalny i nietuzinkowy :)

      Usuń
  2. Po swoim doświadczeniu z cieniem w formie pisadła,
    to ja się trochę cykam podchodzić po raz kolejny,
    bo jeszcze sobie krzywdę zrobię ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kosmetyki też potrafią być niebezpieczne :P

      Usuń
  3. ten ostatni najładniejszy :) ale u mnie większość tego typu kredek zbiera się w załapaniu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. toteż trzeba próbować i w końcu znajdzie się taka, która będzie trwała ;)

      Usuń
  4. Ja nie umiem się pomalować czymś takim, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam taką formę cieni, ale niestety mało która firma staje na wysokości zadania pod kątem wszelkich walorów użytkowych na jakości kończąc. Dlatego też coraz rozważniej wybieram/dobieram bo przeważnie bez bazy lub dodatkowego utrwalenia ani rusz... Moim małym odkryciem stały się cienie z Rimmela seria Scandaleyes (te przypominające błyszczyk) ale niestety zostały wycofane :((( Ściągnęłam nowe kolory ze Stanów i szkoda, że już nie można ich kupić od ręki.
    Jeżeli chodzi o cienie w sztyfcie, wykręcane polecam ofertę Kiko. To jest chyba jeden z ich najlepszych produktów, w niczym nie ustępują markom selektywnym i widzę, że paleta kolorów jest powiększana. Kupiłam ostatnio matowe kredki Sephory, nie są złe, ale bez bazy pod cienie ani rusz. Do szybkiego dziennego makijażu lub jako baza pod neutralne cienie mogą być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w ogóle nie zabieram się za makijaz oka bez bazy. przy tłustych opadających powiekach to nie ma zupełnie sensu...

      wiem, o których cieniach Rimmela mówisz. rzeczywiście były niesamowicie trwałe, ale mnie osobiście nie zawojowały, bo zbyt szybko zastygały na powiece i nieraz nie udało mi się ich ładnie rozetrzeć.

      dzięki za polecenie; będę mieć je na uwadze na przyszłość :) choć szczerze przyznam, że mam również ochotę kupić więcej goshów, moja kredka bardzo mi podpasowała pod kątem jakości :)

      Usuń
  6. Nie mam zbyt dużego doświadczenia z cieniami w kredce jak na razie :) MF i Gosh wyglądają ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie byłam nigdy zwolenniczką cieni w kredkach, bo zawsze kojarzyły mi się właśnie ze zbieraniem cienia w załamaniu powieki. Sytuacja się zmieniła kiedy dostałam kredkę z Gosha, tą o której m.in. dzisiaj napisałaś, ale mam ją w innym kolorze. Jak dla mnie jest bardzo fajna i chętnie zaopatrzyłabym się również w inne odcienie! :) O pozostałych dwóch jeszcze nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mam ochotę na więcej odcieni! świetna ta kredka jest: miękka, dobrze napigmentowana, trwała i śliczna. no i nie trzeba temperować ;)

      Usuń
  8. Hmmm względem cieni w kredkach jestem dość nieufna, bo zazwyczaj zbierają mi się w załamaniu powieki - z bazą czy bez. Ale kolory mają ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiele cieni w kredce tak robi niestety...

      Usuń
  9. najbardziej podoba mi sie odcien kredki Gosh :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przepadam za cieniami w kredce, a ostatnio w ogóle przestałam ich używać, używam jedynie cienia bazowego, jasnego i matowego, bo powróciłam do eyelinerów.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...