piątek, 6 marca 2015

Bourjois, blush 34 Rose D'Or

Małe, okrągłe róże Bourjois zyskały sobie miano kosmetyku kultowego. Czy zasłużenie? Sama mam jedną sztukę, ale jestem skłonna na tej podstawie powiedzieć: tak.


Róż znajduje się w uroczym, malutkim, plastikowym opakowaniu z małym lusterkiem i pędzelkiem, którego od biedy da się użyć do poprawek. Ma śliczny, słodki zapach. Jest to produkt wypiekany i jako taki jest szalenie wydajny. Swój egzemplarz mam na pewno ponad dwa lata i przy dość częstym używaniu nie widzę najmniejszego ubytku. Jego wydajność usprawiedliwia w moim odczuciu cenę tego małego koleżki - za 2,5 g należy wybulić bez promocji około 50 zł.

Czytałam o jedwabistej konsystencji tego produktu, ale sama mam zgoła inne odczucia. Jest to najtwardszy róż w mojej kolekcji i muszę aplikować go zbitym pędzlem. Na miękki pędzel, jak Blush  Brush z Real Techniques, produkt nawet się nie nabiera. Jeśli jednak już znajdziemy dla niego odpowiednie narzędzie, nakłada się równo, bez prześwitów i plam, dobrze się rozciera, a krycie można budować.


Mój egzemplarz (34 Rose D'Or) jest w ciepłym różanym odcieniu ze złotym shimmerem, który daje na twarzy niemal duochromowy efekt, w zależności od kąta padania światła. Ten kolor wprost cudownie ożywia twarz, uwielbiam go!


Na mojej tłustej cerze róż widzę na policzkach przez 7-8 godzin. Potem ewakuuje się, zostawiając po sobie wspomnienie w postaci shimmeru. Shimmer nie wędruje jednak nadmiernie po twarzy, a sam kolor schodzi równo i bez plam.

Znacie? Lubicie?

54 komentarze:

  1. O tak, jest strasznie twardy, mam odcień Rose The i też muszę go nakładać mocno zbitym pędzlem. To mnie niestety trochę zniechęca, bo muszę się namęczyć, żeby coś w ogóle nabrać. Z kolei zapach, odcień, efekt i trwałość na plus :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mają swoje plusy i minusy te sławne maluchy ;)

      Usuń
  2. Ja uwielbiam te róże, według mnie kluczem do sukcesu w jego przypadku, jest odpowiednio twardy pędzel. Wszystkie zbyt miękkie będą mieć problem z nabieraniem koloru.
    Mnogość kolorów zadowoli każdego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie najlepiej sprawdza się do niego hakuro h24 :)
      fakt, jest w czym wybierać :)

      Usuń
  3. Nigdy nie próbowałam tych róży gdyż zazwyczaj trafiałam na twarde jak skała testery ! ;/ Ostatnio za to pomacałam Hot Mamę The balm w Douglasie i nie mogłam oderwać wzroku od drobinek i koloru. Będę musiała się nad tym produktem mocno zastanowić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skoro róże są twarde, testery tym bardziej, niestety :/
      hot mama jest ładna, ale mam rose gold ze sleeka, który jest baaardzo podobny do produktu the balm :)

      Usuń
  4. Uwielbiam takie kolory! jest absolutnie przepiekny!
    miala go kiedys, mialam kupic ponownie i.. zapomnialam :)
    tak to jest jak sie czeka na fajna promocje

    innych kolorw tego rozu nie uzywalam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie miałam innych kolorów, ale bardzo podoba mi się 48 :)

      Usuń
    2. nie kojarze go, musze zobaczyc w sklepie :)

      Usuń
    3. ma matowe wykończenie i kolor bardzo w moim guście :)

      Usuń
  5. Pięknie wygląda na buzi. Bardzo wiosennie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. na swoim różu zauważyłam, że on się skubaniec wyślizguje od pędzla. Raz na jakiś czas przejeżdżam go szczoteczką i wtedy nakłada się zajebiście niezależnie od twardości pędzla, a po jakiś 2 tygodniach znowu muszę się naszorować pędzlem żeby cokolwiek nanieść na policzki... ale nawet mimo to nie wygląda jakby go ubywało a mam go też już dobre 1,5roku.
    Jego długowieczność ma też wadę, zawiasik mi się tak wyrobił, że się w końcu wyłamał, i teraz opakowanie trzyma się na słowo, ale i tak uwielbiam róże tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo to jest produkt, który nigdy się nie kończy ;)
      mi na razie zawiasik się trzyma :)

      Usuń
  7. Własnie, kultowy kosmetyk a ja nigdy go nie miałam. Mam wypiekańca z Mac i też jest mocno wydajny, chyba nigdy go nie zużyję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kuszą mnie róże MAC, ale poczekam, aż uszczuplę kolekcję. mam sporo różów, wszystkie lubię, ale jednak nie powinnam więcej ich kupować ;)

      Usuń
  8. Mam dokładnie ten sam odcień. Niesamowicie wydajny i pieknie delikatnie się mieni. Używam tego różu już od 5 lat, a to dopiero moje drugie opakowanie. Z tego co pamiętam moja mama używała ich juz chyba kilkanaście lat temu i też do dziś nie zamienia go na żadną inną markę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. one są na rynku od 19. wieku i ponoć od tego czasu formuła się nie zmieniła....

      Usuń
  9. Miałam 4 kolory i pod względem barw istotnie były wspaniałe (zwłaszcza rose d'or!), ale było też sporo cech, które mnie w tych różach doprowadzały do szału i w efekcie spowodowały, że wszystkich się pozbyłam. Choćby zapach, który z początku mi się podobał, ale potem odrzucał już od otwarcia. No i ich twardość. Musiałam co jakiś czas zeskrobywać wierzchnią warstwę żeby cokolwiek nabrało się na pędzel. Ostatecznie przerzuciłam się na inne róże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie zapach na szczęście niezmiennie się podoba :)
      tak, ich twardość może irytować, więc rozumiem Twoją decyzję :)

      Usuń
  10. Sto lat temu miałam róż tej firmy i nie byłam zadowolona wlasnie przez jego twardość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również posiadam jeden - Coup de Foudre, kupiony pod wpływem ogromu pozytywnych opinii i potwierdzam - jest bardzo twardy, zapach specyficzny, ale dla mnie przyjemny, aczkolwiek nie planuję zakupu większej ilości egzemplarzy.

      Usuń
    2. warto było jednak poznać, co nie?

      Usuń
  11. Przepiękny, kiedyś chciałam kupić sobie ten róż, później ochłonęłam a teraz znów czuję, że musi być mój!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli posiadasz zbity pędzel, polecam :)

      Usuń
  12. lubie kosmetyki tej firmy ale różu ogólnie nie uzywam tylko sam bronzer

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja raczej się na ich bronzery nie skuszę, bo są dla mnie za ciepłe :)

      Usuń
  13. A mnie one wcale nie kuszą, nie wiem nawet dlaczego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak mam z niektórymi kosmetykami :)

      Usuń
  14. Też wybrałam właśnie ten kolor, wygląda bardzo świeżo i naturalnie na twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i do tego można zrezygnować z rozświetlacza ;)

      Usuń
  15. Mam go w swoim zbiorku. Idealnie oddałaś jego odcień :)

    OdpowiedzUsuń
  16. mam dwa okrąglaki Bourjois, ale dla odmiany, nie używam ich często, bo wierzchnia warstwa jest dla mnie bardzo mocno napigmentowana i rzadko mam dobre światło i dobrą rękę do takiego mocarza. nie dokopałam się jeszcze w żadnym z nich do tej twardej, zbitej części – może recenzje, które czytałaś (te z jedwabistością) były pisane przez osoby, które machnęły róż tylko kilka razy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może różne egzemplarze mają różne właściwości? kiedy macałam numerek 48 w drogerii, był zupełnie inny w dotyku niż mój maluch...

      Usuń
    2. ciekawe, ciekawe. moje oba są na razie pudrowe i mocno napigmentowane. daleka droga do dotarcia do niższych pokładów ;)

      Usuń
    3. u mnie też. tyle czasu go używam, a z kopułki jakby nic nie ubyło :P

      Usuń
  17. Piekny jest, sama mialam ochote na przetesowanie ktoregos z rozy z Bourjois, ale mam tyle innych w kolekcji ze na razie mowie Bourjois nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ładny odcień, podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Macałam je chyba wszystkie w drogerii, ale zawsze wydawało mi się, że do mojej tłustej cery się one nie nadają, a tu proszę. Na takiej też wyglądają bardzo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam jeden róż i brązer od nich ale irytują mnie ponieważ skamieniały.

    OdpowiedzUsuń
  21. Róż tej marki zawsze kojarzy mi się z moją mamą. Miała taki w kosmetyczce przez całe lata, ja również kupiłam sobie jeden odcień i bardzo go lubię, za kolor, efekt, wydajność i boski zapach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja mama nie stosuje różu, uważa, że przy trądziku różowatym taki kosmetyk wygląda dziwnie

      Usuń
  22. mnie one nie kuszą, bo kojarzą mi się z członkiem rodziny, którego nie lubię, ale pewnie gdybym spróbowała to mogłabym polubić :) dlatego na wszelki wypadek nie próbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie wina różu, że taka osoba go używa :P

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...