czwartek, 5 marca 2015

Zrób Sobie Krem, francuska glinka żółta

O swoich doświadczeniach z francuską glinką zieloną i czerwoną pisałam tutaj. Z zielonej byłam bardzo zadowolona; czerwona podpadła mi farbowaniem skóry na czerwono i robieniem ogromnego bałaganu w łazience. Potem postanowiłam wypróbować glinkę żółtą i to była dobra decyzja.



Mam cerę tłustą, płytkounaczynioną. Glinki (i peelingi enzymatyczne) pomagają mi utrzymać optymalny poziom oczyszczenia. Tydzień bez glinek, a pojawiają się zaskórniki i zanieczyszczone pory.

Glinkę żółtą stosowałam raz w tygodniu mieszając ją z wodą i olejem z pestek malin. Wychodziła z tego prosta w aplikacji, przyjemnie gęsta pasta. Glinka dobrze łączy się z wodą, a dodatek oleju zapobiegał zbyt szybkiemu wysychaniu maski. Poza tym olejek z pestek malin dość ładnie pachnie, co dodatkowo uprzyjemniało zabiegi.

Glinka świetnie odtłuszcza, matuje i rozświetla skórę oraz odblokowuje i oczyszcza pory. Dodatkowo podczas zmywania jej z twarzy wyczuwamy pod palcami malutkie drobinki, którymi można wykonać bardzo delikatny peeling mechaniczny, który nie podrażnia naczynek i nie wywołuje rumienia. Glinka w żaden sposób mnie nie podrażniła (a czerwona przetrzymana za długo wywoływała u mnie rumień) ani nie uczuliła. Moją skórę oczyszcza lepiej niż zielona. Byłam z tego żółtego proszku ogromnie zadowolona.

Do kupienia tutaj. Słoiczek o pojemności 50 g (6,10 zł) wystarczył mi na około 8 zastosowań  głównie na twarz.

42 komentarze:

  1. Mam zamiar zrobic zamowienie z tej strony oraz e-naturalnie.....ja chcialam tez ja wyprubowac....uzywam do tej pory zielona glinke i biala oraz glinke marokanska.....ciekawe jak u mnie sie sprawdzi.....fajnie ze masz dobra opinie o niej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biała glinka jest dla mnie zbyt delikatna. glinka żółta jest chyba trochę mocniejsza od zielonej :)

      Usuń
  2. U mnie też sprawdzają się glinki. Strefa T po paru zabiegach dużo lepiej wygląda. Obecnie używam marokańskiej, czerwonej glinki wulkanicznej i jestem zadowolona. Zamówiłam ją w grudniu razem z rosyjskimi kosmetykami. Wydajna i działa ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam marokańską (z synesis). jest mocna (ale to dobrze)!

      Usuń
  3. Jak na razie próbowałam tylko glinki zielonej i na moją strefę T przy cerze mieszanej działa zbawiennie, ale jeżeli potrzymam ją za długo i nie będę dostatecznie zwilżać to mam potem zaczerwienioną cerę po jej zmyciu, które co prawda znika -ale czuję podrażnienie. Może ta żółta okaże się delikatniejsza, poczytam o niej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi się zdarzają zaczerwienienia przy glinkach jeśli potrzymam je z długo lub niedostatecznie zwilżam :/ ale to głównie czerwona mi robiła

      Usuń
  4. Ależ ona żółta :D
    Na razie stosuję maskę z Rossmanna z glinką białą, ale to nie to samo co zwykła glinka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, nazwę ma adekwatną ;)
      dla mnie biała glinka jest za delikatna. miałam z kilku źródeł i nie byłam do końca zadowolona :)

      Usuń
  5. Ufo :D Ja najbardziej lubię zieloną, ale to kwestia innego typu cery :) Mój olej z pestek malin pachnie rozgniecionymi pestkami, Twój malinami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój pachnie lekko malinowo i jednocześnie kwaskowato. nie wiem, czy tak właśnie pachną pestki :)

      Usuń
    2. A widzisz, to zupełnie inaczej :) Mój zupełnie nie kojarzy się z malinami, choć nie jest nieprzyjemny. Jakbyś np. rozgryzła winogrono z pestkami to mniej więcej coś takiego :))

      Usuń
    3. znam smak takiego winogrona, ale na zapach nigdy nie zwróciłam uwagi :P

      Usuń
    4. To wyobraź sobie, że ten posmak jest zapachem :) Taki cierpki, dziwny :) Zainspirowałaś mnie i siedzę z glinką na twarzy (od 8 minut), zmieszałam sobie zieloną z czerwoną, bo nic nie stoi na przeszkodzie by je ze sobą łączyć :)

      Usuń
    5. ooo, nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby zmieszać zieloną z czerwoną :)

      Usuń
    6. Można łączyć dowolnie :) Np. glinkę ze spiruliną (tylko że ta jest dość mocna), albo powstają takie pochodne rodzaje np. glinka różowa (z białej i czerwonej) :) Tylko trzeba mieć na uwadze potrzeby swojej skóry, moja jest pancerna, mało co jej szkodzi, nawet bym powiedziała że potrzebuje solidnej dawki oczyszczenia raz na jakiś czas, więc nie muszę się zbytnio hamować w wyborze :)

      Usuń
    7. ja unikam spiruliny odkąd poparzyła mi twarz, kiedy byłam w ciąży. mam uraz psychiczny ;)

      Usuń
    8. Współczuję :( Ona rzeczywiście jest dość mocna, a Ty masz wrażliwą buźkę... Ja nie mogę wytrzymać jej smrodu, ale działanie lubię ;))

      Dobrej nocy!

      Usuń
    9. no tak, zapach do przyjemnych nie należy :P

      nawzajem, słodkich snów :)

      Usuń
  6. Dopisuję glinkę do listy "do wypróbowania" :)

    OdpowiedzUsuń
  7. calkiem ladnie Ci w zoltym kolorze ;)

    wiesz, ja nie mam cierpliwosci do robienia sobie maseczek, i siegam po te gotowe, ktore wystarczy nalozyc na twarz z opakowania. Tak, jestem tak leniwa.. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poczekaj, poczekaj aż mój hotel ruszy pełną parą. na pewno nie będziesz wtedy tu czytać o samorobnych maskach ;)

      Usuń
    2. Jutyś poczekaj jeszcze trochę to zrobię Ci coś fajnego i nie będziesz musiała usprawiedliwiać lenistwa :P Mam próbkę też żółtej ale na razie nie testowałam :)

      Usuń
    3. kręcisz własne kosmetyki? fajnie :)

      Usuń
  8. Taka bardziej zielona niż żółta ;) Ale grunt że roi to co powinna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ma w sobie limonkowe tony ;)
      otóż to :)

      Usuń
  9. Żółtej jeszcze nie miałam, muszę sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja polubiłam się z żółtą bardziej niż z zieloną :)

      Usuń
  10. Żółtej jeszcze nie próbowałam, będę musiała się skusić bo kocham glinki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A to w sumie dziwne, że wyczuwałaś drobinki :D W moim przypadku jedynie marokańska działała trochę jak peeling.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. były drobniejsze niż w glince marokańskiej, ale były :)

      Usuń
  12. Do tej pory nie stosowałam jeszcze żółtej glinki, bo zazwyczaj sięgałam po zieloną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lubię zieloną. ale żółtą lubię chyba jeszcze bardziej...

      Usuń
  13. Ja najczęściej sięgam po gotowe produkty, z lenistwa. Ale glinki również czasem kładę na moją twarz, choć ostatnio niestety bardzo ją zaniedbałam. Chyba pora się nawrócić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja cera nie pozwoliłaby mi na takie zaniedbanie :)

      Usuń
  14. kiedyś robiłam maski codziennie i zamierzam do tego wrócić, bo skóra od razu lepiej wygląda. jutro niedziela, przystąpię do działania!

    OdpowiedzUsuń
  15. glinki to moja ogromna miłość :) przede wszystkim zielona właśnie, żółtej nie próbowałam i widzę, że należy nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...