niedziela, 4 stycznia 2015

Rozczarowania kosmetyczne 2014 roku.

Nie będę tu pisać o produktach, które nie zrobiły na mnie wrażenia ani w jedną (czyli pozytywnego), ani w drugą (tj. negatywnego) stronę, a jedynie bez echa przeszły przez moją kosmetyczkę. Na takie przeciętniaki trafiam siłą rzeczy i w każdym roku trochę się ich uzbiera. Rok 2014 nie był wyjątkiem. W tym poście znalazło się miejsce wyłącznie dla kosmetyków, które nie spełniły moich oczekiwań bądź wręcz bardzo mnie rozczarowały.

Zacznę od pielęgnacji, bo tu mam do opisania tylko trzy produkty, w tym dwa kremy pod oczy.


AA, Wrażliwa Natura, przeciwzmarszczkowy nawilżający krem  na kontur oczu 30+ (klik) oraz Ava, BioAlga, krem pod oczy z algami morskimi (klik)



Uważam, że nie mam nierealnych oczekiwań od kremów pod oczy. Wiem, że nie usuną istniejących zmarszczek. Chcę by tego typu produkty nawilżały i ujędrniały cienką skórę pod oczami, a także zapobiegały pogłębianiu się istniejących zmarszczek i powstawaniu nowych. Tymczasem ani krem AA, ani krem Avy nie zrobiły nic w tym kierunku. Podczas ich stosowania pojawiły się nowe linie. Mam 28 lat; mimo regularnej pielęgnacji od ponad 10 lat moja skóra pod oczami zdecydowanie zdradza mój wiek, a niektórzy myślą, że jestem jeszcze starsza :/


Lirene Dermoprogram, krem kuracja do rąk regeneracja (klik)


Moim bardzo problematycznym, niezwykle suchym dłoniom, twardym, zadzierającym się skórkom i kruchym paznokciom ten krem kuracja nie pomagał w najmniejszym nawet stopniu. Działał doraźnie i krótko.


Przejdźmy teraz do kolorówki.

Rok 2014 nie był rokiem podkładów.W tej kategorii znalazł się jeden bublus totalus oraz jedno rozczarowanie. 

Podkładowym bublem mianuję 123 Perfect Foundation od Bourjois (klik):

Podkład wspominam jako koszmar w płynie. Śmierdzi farbą olejną, ciemnieje na skórze, nie stapia się ze skórą fundując na twarzy maskę, zbiera się w porach i załamaniach skóry, podkreśla meszek na twarzy oraz suche skórki, a do tego problematycznie i topornie się go nakłada. Nigdy więcej.


Krem BB od Maybelline (New Dream Pure 8 in 1 BB Cream, light - klik) nie był aż tak fatalny, jak podkład Bourjois, ale miał kilka nieprzyjemnych cech.


Nie dość, że produkt zawiera różowe podtony, to jeszcze dodatkowo oksyduje na twarzy dając efekt świnki. Poza tym skóra pod nim nie oddycha (a mówimy o cienkiej warstwie) i produkuje więcej sebum. A przecież został stworzony dla potrzeb dla skóry tłustej...


O ile z podkładami w 2014 roku było źle, to do tego miałam wyjątkowego pecha do maskar.

Lancome Hypnose Doll Eyes mascara (klik) oraz Bourjois Volume Glamour Max Holidays Mascara (klik) niesamowicie się na mnie osypywały. Byłam w szoku, bo tańsze tusze nie robiły u mnie takiej pandy.


 Potem przyszedł czas na tusz Big Eyes z Maybelline w wersji wodoodpornej (klik).


Wyblakły kolor, który nie chce przenosić się na rzęsy, bardzo przeciętny efekt, trudny w zmywaniu, co przyczyniło się do wypadania rzęs - to właśnie zaserwowała mi ta mas(z)kara.


No i na koniec Bourjois Volume Glamour Ultra Care mascara (klik)


Tu co prawda nie mogłam narzekać na pandę ani nasycenie koloru, ale efekt był niezadowalający. Delikatne podkreślenie rzęs, to wszystko. Nie tego się spodziewałam i trochę zniechęciłam się do maskar Bourjois...

59 komentarzy:

  1. Z tych wszystkich miałam tylko tusz Lancome ale chyba też nie ten :)

    OdpowiedzUsuń
  2. żadnego z nich (na szczęście ;) ) nie miałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jest jednak powiedziane, że byłabyś równie niezadowolona :)

      Usuń
  3. Pamiętam, że kiedyś sprawdzałam ten podkład w drogerii i zaskoczył mnie jego nieprzyjemny zapach. Myślałam, że jest popsuty a on po prostu tak ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdaje się, że nie jest w ogóle perfumowany i po prostu składniki wszystkie razem tak nieprzyjemnie pachną

      Usuń
  4. U mnie zarówno Lancome (tyle że podstawowa wersja hypnose) jak i Bourjois Volume Max działały jak marzenie... pozostałych kosmetyków nie miałam. Bubli i rozczarowań kilka się zdarzyło, a im droższe tym bardziej dotkliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie podstawowy hypnose też się dobrze sprawdzał. do hypnose drama oraz hypnose star też nie miałam wielkich zastrzeżeń. ale doll eyes to zupełnie co innego...

      wiadomo, drogi bubel zawsze bardziej boli ;)

      Usuń
  5. (crushonlipstick)
    a ja bardzo lubie i podklad Bourjois i tusz Maybelline :)
    ja jeste totalnie zakochana w dwoch podkladach Mac, ale na codzien mi ich szkoda, i na codzien uzywam podkladu Bourjois - bardzo go lubie i dobrze sie u mnie sprawuje, ale faktycznie ciemnieje na twarzy i u mnie, dlatego kupuje jasniejszy odcien i jest ok :)

    u mnie tez trafilo sie kilka bubelkow, ale sa dawno w koszu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem i jestem pod wrażeniem, że u Ciebie ten podkład się sprawdza :)
      chyba nie da się całkowicie przed bublami ustrzec ;)

      Usuń
  6. aż dziw że tak znane marki mają takie buble, ale zdarza się każdemu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może też być tak, że innym użytkownikom te kosmetyki odpowiadają. w końcu to wszystko jest bardzo subiektywne ;)

      Usuń
  7. moim rozczarowaniem jest tusz diora, oraz wszelkie podkłady - wszystkie namiętnie mi wysuszały skórę! :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Uch, ależ mnie teraz korci, żeby powąchać ten podkład Bourjois. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. u mnie najgorsza chyba była wazelina Flos-Lek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam pomarańczową wazelinę tej marki i u mnie sprawdzała się świetnie :)

      Usuń
  10. Obie mamy bardzo problematyczne dłonie i o ironio - dla mnie ten krem Lirene to hit nad hity i działa u mnie cuda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla każdego coś dobrego ;) a wiadomo, że odczucia na temat kosmetyków są bardzo subiektywne ;)

      Usuń
  11. Na szczęście nie natknęłam się na żaden z nich!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kto wie, może u Ciebie sprawowałyby się lepiej?

      Usuń
  12. Tusz z Lancome taki słaby? Nie pomyślałabym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam podstawowy hypnose, hypnose drama i hypnose star, i żaden z nich się tak nie osypywał. dopiero przy doll eyes ten problem wystąpił...

      Usuń
  13. O zobacz, jak to różnie bywa, a moim ulubiony od dawna kremem do oczu jest właśnie Bio Alga Avy- zużyłam już kilka tych kremów i co jakiś czas wracam zawsze jako do fajnego pewniaka.
    Podobnie bardzo dobrze czuję się, gdy używam 123 Perfect Bourjois- tak ładnie i naturalnie wygląda w nim twarz- to tylko pokazuje, jak różnie ten same kosmetyki mogą działać na kobiety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. należy tylko się cieszyć, że ten krem Ci służy :) może jesteś młodsza ode mnie albo masz w genach mniej problematyczną skórę pod oczami? bo moi rodzice mają duże zmarszczki i worki (u mamy pomimo pielęgnacji), a widzę, że mimo starań zatrzymania czasu idę w ich ślady :/

      co do 123 perfect, masz podkład czy krem CC? bo to dwa różne produkty...

      Usuń
    2. Nie, jestem ponad 12 lat starsza od Ciebie i od lat tego kremu używam.
      Co do Prefect to mam podkład nr52 vanilla.

      Usuń
    3. w takim razie bardzo zazdroszczę, że ten krem tak fajnie się sprawdza. już sama nie wiem, czego ta moja skóra potrzebuje...

      co do podkładu, zauważyłam, że zbiera on skrajne opinie. albo się go kocha, albo nienawidzi :)

      Usuń
  14. A ja lubiłam Maybelline big eye, tyle że miałam wersję nie wodoodporną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już nie mam ochoty próbować wersji niewodoodpornej. zraziłam się ;)

      Usuń
  15. Ja również mam problem ze skórą wokół oczu, dorobiłam się sporych zmarszczek, chociaż od wielu lat używam różnego rodzaju kremów. Długo nie umiałam znaleźć solidnego nawilżacza. Pomógł mi dopiero różany olejek Evree. Kremy pod oczy, które gościły w mojej kosmetyczce, okazały się słabe. Nie wiem, czy mam tak problematyczną skórę, czy po prostu firmy wypuszczają coraz gorsze produkty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie kiedy włączę go do pielęgnacji, na pewno będę stosować na skórę pod oczami :)

      Usuń
  16. Czasem trzeba trochę ponarzekać.
    Również nie polubiłam podkładu 123, za to krem BB z tej serii to jeden z moich ulubieńców. Hmm, czy CC raczej ;-)
    Za to jeśli chodzi o tusze - to wszystkie trzy wypróbowane przez Ciebie również mnie ciekawiły, dwa z nich na tyle, że je miałam (Lancome i Bourjois) i również się nie polubiliśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tam uważam, że warto pisać i o kosmetykach dobrych, i o tych, których nie polecamy :) sama chętnie czytam takie posty :)

      Usuń
  17. Tak jak Ty nie masz szczęścia do kremów pod oczy - tak ja nie mogę znaleźć serum dla siebie :/
    Lancome Hypnose Doll Eyes i u mnie był fatalny - F a T a l N y - bleh - powiem Ci szczerze, że zniechęciło mnie to ogólnie do marki, którą kiedyś bardzo lubiłam :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mogę polecić serum z witaminą c uny brennan, ale nie wiem, czy jest dostępne w Polsce (w UK na pewno jest w boots). kiedyś byłam też zadowolona z serum azelo-oliwkowego z biochemii urody, a teraz zaczęłam testować serum bielendy z kwasem migdałowym i laktobionowym. w stosownym czasie cała seria tych kosmetyków pojawi się na blogu :)

      u mnie podstawowy hypnose, hypnose drama i hypnose star się sprawdziły, więc się nie zniechęciłam do marki :)

      Usuń
  18. Zgadzam się co do Lanome, fatalny tusz. O 123 słyszałam że nie urywa.

    OdpowiedzUsuń
  19. Potwierdzam Twoja opinie co do podkładu Bourjois 123 -masakra. Podkład "tępy", tworzący na twarzy maskę, nienaturalnie zmienia kolor, odcinając się od skóry (mimo właściwie dobranego odcienia). Próbowałam nawet mieszać odcienie (pechowo posiadam aż trzy odcienie). Bubel.

    Tuszy Maybelline nie powinien tykać nikt, kto ma więcej niż 17 lat i na poważnie myśli o makijażu upiększającym i pielęgnującym jednocześnie. Tandeta do sześcianu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzy odcienie? jesteś wizażystką?

      no nie wiem. oferta Maybelline skierowana jest właściwie do kobiet starszych niż nastolatki. powinno to się tyczyć i maskar. moim zdaniem jedne są lepsze, inne gorsze. Rimmel np. też ma okropne maskary (no chyba że ja nie umiem się nimi posługiwać)

      Usuń
  20. Z Twoich rozczarowań znam tylko krem do rąk, używam go nawet obecnie i u mnie sprawdza się naprawdę dobrze. Z tą tylko różnicą, że nie mam wymagającej skóry dłoni ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja chyba nie zrobię takiego podsumowania, może skuszę się na ulubieńców roku, ale jeszcze nie zdecydowałam. Myślę o tym podkładzie z Bourjois i może problem jest w aplikacji? Próbowałaś aplikować go jajkiem (niekoniecznie Beauty Blenderem, ale czymś podobnym)? U mnie np. Revlon ColorStay nakładany palcami wygląda koszmarnie, a nałożony jajkiem daje genialny wręcz efekt. Nie znam niestety (a może i stety) żadnego z tych produktów.
    U mnie na pewno nie sprawdził się L'Oreal True Match, wyglądał na mojej skórze fatalnie. Sromotną klęskę poniósł też szampon z Pilomax'u i pomadka Tisane Suntime. Aaa, i lakier B.O nail laquer oraz wysuszacz do lakieru May To Be. Dalej nawet nie chcę się doszukiwać, bo wyjdzie na to, że połowa testowanych produktów to były porażki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. osobiście uwielbiam tego typu podsumowania i bardzo chętnie je czytam :)

      próbowałam palców, pędzli, jajka real techniques a nawet jednorazowych gąbeczek i zawsze było źle....

      no, trochę rozczarowań wymieniłaś...

      Usuń
  22. Dzięki Ci za ten post, stałam dzisiaj przed szafą w drogerii i zastanawiałam się poważnie nad kupnem tego podkładu, dobrze, że się powstrzymałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są zadowolone użytkowniczki, ale u mnie był zawód na całej linii...

      Usuń
  23. Jest zdziwiona ze wśród bubli znalazł się podkład Bourjois. Ma tak pozytywne opinie a tu...a więc to kolejny dowód na to że każda cera inaczej przyjmuje kosmetyki :)
    Świetny wpis !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie; u żadnej z nas kosmetyki nie będą chyba zachowywać się identycznie :)

      dzięki :)

      Usuń
  24. Matko, to co napisałaś o podkładzie Bourjois brzmi jak największy podkładowy koszmar :D maskary z tej firmy od dawna są u mnie na czarnej liście, mimo że przez lata kupowałam tusze głównie od nich. Nie badaj już więcej ich maskar – Volume Clubbing i BeautyFull Volume również do niczego się nie nadają. Słowem: w kategorii bubel roku zdecydowanie wygrywa Bourjois! gratulujemy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówisz? w takim razie będę musiała powstrzymać swoje testerskie zapędy :]

      mimo kilku wpadek wciąż jednak mam dużą sympatię do marki. pewnie dzięki wypiekanemu różowi, bo bardzo go lubię :)

      Usuń
    2. róż to inna historia, też lubię, kilka rzeczy z ich szafy jest w porządku, ale akurat nie tusze, niestety. nie wiem, kiedy to się zmieniło, ale nie jesteśmy jedyne, które narzekają :/

      Usuń
    3. cóż, nie wszystko każdej marce wychodzi ;)

      Usuń
  25. oj coś Bourjois nie podpadło Ci do gustu
    szczerze? mam od nich tylko róż i lakiery do paznokci więc na temat maskar nie będę się wypowiadała ale teraz bardziej sceptycznie i z dystansem podejdę do ich produktów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam róż i lakier, i z mnich akurat jestem zadowolona :)

      Usuń
  26. Bourjois, to chyba dla mnie jedna z marek, w której zaliczyłam więcej wpadek niż zadowolenia ;) Podkłady na pewno mi nie leżą, głównie przez kolorystykę i już nawet nie zwracam sobie nimi głowy. Za to z tuszami miałam przeważnie dobrą relację.
    Z Maybelline najlepiej wspominam "stare" maskary np. Volume Express w takim granatowym opakowaniu. Używałam ich bardzo długo w kilku kolorach i zawsze byłam zadowolona.
    Co do kremów pod oczy, to tutaj trzymam się "swojego nosa" i rzadko daję się ponieść w inne rejony. Powiem tylko tyle, że ciężko jest znaleźć preparat, który faktycznie będzie działać a nie tylko raczyć nas powierzchniowym złudzeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za żółte? jedni to chwalą, innym nie psują ;)

      ech, znaleźć dobry krem pod oczy to chyba jak wygrać na loterii...

      Usuń
    2. Dla mnie stanowczo za żółte i dodatkowa oksydacja robiła swoje :( Pamiętam, że miałam od Ciebie spore odlewki i to z kolorami największy problem.

      Z kremem pod oczy to przez długi czas nie miałam problemów, tradycyjne nawilżacze dawały bardzo dobre efekty. Za to od pewnego czasu nie sposób uciec od licznika urodzinowego, stres, mrużenie oczu (bo często odpuszczałam okulary) zrobiło swoje. Na chwilę obecną mam kilka stałych produktów i od czasu do czasu sięgam po coś nowego. Podeślę Ci kilka preparatów, może akurat coś Ci się spodoba? :)

      Usuń
    3. no to przynajmniej wiesz, czego unikać :)
      ja działam z pielęgnacją, ale z genami nie wygram, a oboje rodzice mają nieładną skórę pod oczami niestety :/

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...