sobota, 16 kwietnia 2016

Czy można prowadzić dobrego bloga bez facebooka, instagrama, snapchata i lustrzanki?

 Słowem wstępu

Ostatnio naczytałam się dyskusjo-generujących postów dotyczących różnych, nazwijmy to kontrowersyjnych, aspektów blogowania. Wiecie, notki na temat współprac (temat powraca jak bumerang) wszelakiego rodzaju, na temat sprzedajności blogerów, na temat tego, co w blogach i blogerach  fajne/niefajne, itp. Czytałam nie tylko same treści tych wpisów, ale też toczące się w komentarzach dyskusje. Mimo iż mam własne zdanie, lubię poznawać różne punkty widzenia. I czasem wtrącić swoje trzy grosze.


Mój blog, moje podwórko

Generalnie jestem zdania, że wolnoć Tomku w swoim domku. Jeśli dla kogoś ważnym aspektem są piękne zdjęcia i takie na blogu umieszcza w dużej ilości, super. Jeśli dla kogoś innego wspaniałej jakości zdjęcia są mniej ważne niż merytoryczny a do tego gramatycznie poprawny tekst, super. Jeśli czyimś priorytetem jest czytelny, czysty szablon, super. Wiele blogów skupia się na wszystkich tych aspektach, co jest świetne. Czyta się i ogląda je z przyjemnością. Są też blogi "słabsze" (w cudzysłowiu, bo nie mnie to oceniać) z minimum treści, ze zdjęciami, których nie pokazano by w żadnym magazynie. No i OK. One też znajdą czytelników. Albo sobie ich kupią, co też się zdarza.



Krótka rzecz o krytykowaniu

Wszyscy wiemy, że w każdej dużej (a blogosfera ogromna przecież jest) społeczności są jednostki zachowujące się społecznie akceptowalnie i te, których zachowanie jest mocno krytykowane. Osobiście często rażą mnie powody takiej krytyki. Jeśli krytyka jest konstruktywna i wypływa z chęci samego naświetlenia "problemu" i wspólnego poszukiwania rozwiązania, jestem za. Krytyka wypływająca z zazdrości/zawiści/poczucia niesprawiedliwości mnie mierzi. Chodzi mi o wytykanie, że dane osoby zgadzają się na współprace barterowe zamiast przedstawiać firmom cenniki, że krótko po założeniu bloga mają więcej obserwatorów niż blogi kilkuletnie, że liczby obserwatorów się nie zgadzają, że znajomości, że plecy, że na eventach pojawiają się wciąż te same twarze... Dlaczego? Po co? Tak, wiem, gro z nas wkłada w blogowanie wiele pasji, energii i wolnego czasu, ale też większość z nas zakładała blogi w ramach hobby. Tak, fajnie by było, żeby to hobby pozwoliło nam się utrzymać, ale czy to realistyczne? Wydaje mi się, że tylko dla niewielkiego procenta blogerskiej społeczności. Sama nie założyłam tego kąta w sieci z chęci zysku, ale po to, aby mieć z kim dzielić moją pasje, zawrzeć nowe, cenne znajomości, znaleźć ujście dla wygadania się na różne tematy i mieć stały kontakt z językiem polskim, który dzięki temu pielęgnuję (mieszkam w UK). Osobom, które chcą zarabiać na życie w oparciu o pasję dziedziną beauty raczej radziłabym zajęcie się wizażem/kosmetologią/kosmetyką lub prowadzeniem kanału na youtube. To są po prostu najzwyczajniej w świecie pewniejsze źródła zarobku niż blogowanie, przynajmniej na chwilę obecną. A co zrobić zamiast krytykować? Po prostu nie obserowować blogów, które nam w ten czy inny sposób nie odpowiadają. Ja na przykład nie obserwuję blogów, w których gramatyka i interpunkcja leżą i kwiczą (nie mówię o przypadkowych błędach popełnianych od czasu do czasu, a o tekstach, w których byk na byku leży i bykiem pogania), w których 95% treści to "recenzje" dóbr wszelakich otrzymanych do testów (od majonezu, po kosmetyki, do żelazek), w których zameszczane zdjęcia nie dają mi żadnego wyobrażenia o kosmetyku, w których z jakiegoś powodu razi mnie osoba autorki (a raczej ten procent jej osobowości, który pokazuje w sieci), lub które nie mają nieokreślonego "tego czegoś". Ale nie krytykuję wszem i wobec tych odrzuconych przeze mnie blogów i powodów ich odrzucenia. Bo to nie ma sensu.



Chyba puenta niniejszego wpisu

Wyżej przedstawiłam powody, dla których bloguję. Swój kąt w sieci założyłam 5 i pół roku temu i przez ten czas zdecydowałam się na dwie współprace barterowe, bo interesowały mnie zaproponowane mi produkty. Tak nawiasem dodam, że przeciwko współpracom różnego rodzaju nic nie mam. Po prostu nie czytuję blogerów, którzy w mojej ocenie ze współpracami przesadzają, a przez to nie wierzę w ich wiarygodność. Nie wrzucam natomiast wszystkich do jednego wora i nie uważam, że jeśli bloger za daną rzecz nie zapłacił (a być może wręcz mu/jej zapłacono za przedstawienie produktu i wyrażenie swojej opinii), to ta osoba mnie oszukuje. Bynajmniej. Fałsz da się szybko wyłapać, chyba że jesteśmy totalnie bezkrytyczni. Sama od długiego czasu (dobrze ponad dwa lata) żadnej już współpracy nie nawiązałam (a propozycje mniej lub bardziej poważne do mnie dochodziły), bo uznałam, że nie chcę. Daje mi to poczucie całkowitej wolności i swobody. Nie będę jednak nikomu mówić, co w tej kwestii robić - decyzja należy tylko i wyłącznie do Ciebie, a ja ją uszanuję.

Bloguję dla przyjemności. Zdjęcia robię aparatem-małpką, bo nie znam się na fotografii ( i szczerze mówiąc dziedzina ta zbytnio mnie nie interesuje), więc nie chcę inwestować w drogą lustrzankę, której możliwości i tak nie potrafiłabym wykorzystać. Nie oznacza to, że zdjęcia robię na odwal - robię je najlepiej jak potrafię, i mam nadzieję, że to osobom tu zaglądającym wystarcza. Z jakiegoś powodu lubię też kolaże. Dla mnie najistotniejsze jest przedstawienie tutaj jak najbardziej obiektywnej opinii na temat przedmiotu danego wpisu i zrobienie to poprawną polszczyzną. Oraz dyskutowanie potem z Wami w komentarzach. Tylko tyle i aż tyle. Pewnie, mój blog nie dorównuje tym idealnie zilustrowanym i merytorycznie prowadzonym miejscom w sieci, których tak teraz wiele, ale nieskromnie uważam, że jest dobry, rzetelny. Bez spiny, bez pogoni za obserwatorami, bez lustrzanki, bez facebooka, instagrama i snapczata. Tak, wiem że portale społecznościowe maja ogromną siłę i że stanowią dodatkową formę kontaktu z followersami, ale szczerze wyznam, że blogowanie (czyli pisanie własnego bloga i czytanie Waszych) zajmuje mi już dość czasu dziennie, żebym rozpatrywała dołożenie kolejnych czasopożeraczy. W realu też trzeba żyć, pracować, spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi, obejrzeć film/serial, przeczytać książkę.

PS. Popełniając niniejszą notkę absolutnie nie chciałam nikogo wskazać paluchem, urazić, oczernić itp. Chciałam po prostu wylać swoje myśli :)

69 komentarzy:

  1. Kochana jestem z Tobą od początku i to wiesz :*
    Lubię Cię za szczerość i za to, że prowadzisz swojego bloga z pasji. Mimo, że nigdy nie było nam dane się poznać to jestem pewna, że dogadałybyśmy się.
    Cieszę się, że mimo wielu domowych obowiązków masz jeszcze czas aby wpaść tutaj i trochę naskrobać ;)

    Blogi prowadzone z pasją są dla mnie najcenniejsze. Dlatego tak bardzo lubię tutaj wracać. Ściskam mocno!!! :-) ❤❤✌✌

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelino, bardzo Ci dziękuję za przemiłe słowa :* znamy się w blogosferze od kilku lat i jestem pewna, że nadajemy na tych samych falach :) jesteś jedną z garstki blogerek, z którymi czuję pewną więź, coś w rodzaju internetowej przyjaźni :)

      Usuń
  2. Zgadzam się z Tobą:) Pewnie, że można bez tego wszystkiego prowadzić blog, tak jak napisałaś każdy wybiera swoją drogę i postępuje tak jak chce. I tak jak Ty - nie czytam, albo chociaż nie komentuje jak denerwuje mnie cząstka tej osoby piszącej bloga, czy jakiś temat na który się wypowiada. Bo nie widzę sensu, czasami nawet jak przeczytam i podobało mi się, ale nie mam nic mądrego do dodania od siebie też nie komentuję, chociaż może powinnam, by dać o swojej obecności w jakiś sposób znać blogerce?

    Co do błędów ortograficznych, interpunkcyjnych czy składniowych, ehm mi się zdarza je popełniać, ale z mojej nieświadomości. Nigdy nie byłam orłem z j.polskiego, pamiętam, że godzinami przepisywałam wyrazy po dyktandzie, czy sprawdzonych wypracowaniach przez nauczyciela, w których popełniałam błędy. Ale niestety robię je dalej, nie z mojego lenistwa, czy niechlujstwa, czasami ich nie widzę, gdy sprawdzam tekst nawet 3-4 razy. I wiesz co Ci powiem?
    Trudno, myślę, że nieraz treść/myśl, którą chcę przekazać jest ponad tym (i ładnymi zdjęciami itp) w hierarchii ważności. I najbardziej mnie wkurzają komentarze anonimów, krytykujące, że gdzieś tam zrobiłam błąd składniowy czy jakiś jeszcze inny, ale bez konkretnego przykładu gdzie i chociaż czytam to po raz enty nie widzę. I taka osoba nie wiem, nie powie nic więcej na temat postu, który napisałam tylko wytyka błędy, ja nie widzę w tym konstruktywnej krytyki, a ta osoba nawet nie ma odwagi się podpisać. Początkowo się przejmowałam, teraz już mniej. Trudno, jak się komuś nie podoba to niech nie czyta. Nie zarabiam na blogu, więc nie zatrudnię osoby, która będzie mi sprawdzać błędy. A błędy widuje nawet na tych super extra blogach, ale nie wytykam literówek czy coś, bo po co? Chyba, że piszę już komentarz do treści tekstu to wspomnę o tym cytując miejsce, by autorka mogła poprawić.

    Jej coś chciałam jeszcze dodać, ale myśl mi uciekła. Kinga nie zmieniaj się, rób tak byś Ty była zadowolona ze swojego miejsca w sieci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyznam, że ja mam tak z Twoimi wpisami. czytam od deski do deski każdy i wtedy w głowie zostaje mi myśl: "Bogusia mądrze mówi". ale od siebie nie mam nic mądrego do dodania, więc milczę. wiedz jednak, że jestem :) dlatego doskonale rozumiem ten dylemat: z jednej strony chciałoby się zostawić komentarz, a z drugiej - w głowie pustka, a człowiek nie chce wyjść na prostaka ciągle rzucając jednym słowem ;)

      nie martw się, dobrze piszesz i aż tak wielu byków nie stawiasz, naprawdę. czasem coś tam się zdarzy, ale nic aż tak rażącego. poza tym Twoje treści są ciekawe, nietuzinkowe i dające do myślenia, a to ważniejsze niż przypadkowo zrobiony błąd. naprawdę nie myśl, że to bylo skierowane do Ciebie. natknęłam się na mnóstwo blogów, w których nie istniały przecinki i człowiek natykał się na błędy typu "gura", "mócha", itp. to nie u Ciebie :)

      nie mam zamiaru się zmieniać, jestem jaka jestem :)

      Usuń
    2. Bogusiu, robisz dużo mniej błędów i mniej oczywistych niż studentki dziennikarstwa, z którymi mam styczność. Czasem zastanawiam się, kto je przepuścił na II rok studiów, skoro piszą z okropnymi błędami ortograficznymi, nie stosują przecinków, piszą bez składu i logiki... Nie rozróżniają przyczyn od skutków, prawdy od mitów, na dodatek piszą maila pokemonami. Nie wyobrażam sobie, żeby będąc na praktykach studenckich, pisała maila "PaNi sprAwdzi mi tEn tekst".

      Usuń
  3. Nie lubię wszelkich wpisów pseudoporadnikowych lub wydawanych całych pseudoporadników pseudoekspertów jak prowadzić blog, jak nie prowadzić itp. Efektem potem są tak samo prowadzone blogi, wg tych samych kanonów, a bo tło powinno być takie a nie takie, układ bloga taki a nie inny. Denerwuje mnie to.

    A co do tytułu wpisu to lustrzanki i snapchata nie mam i miec nie będę, insta mam od niedawna, bo sama czułam parę razy że by mi się przydał, a FB no cóż u mnie kuleje - nie umiem go rozkręcić i mało czasu mu poświęcam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, ja też nie. nie znoszę żadnych poradników. do tego ogólnie pojęty "lifestyle" mnie nie kręci. wpisy typu jak pokonać jesienną chandrę itp. - i co, potem cała Polska zimą powiela ten sam schemat zachowań? cała Polska chowa się pod koc, odpala świece, pije herbatę i ogląda seriale/filmy?

      heh, ja nawet ze swojego prywatnego facebooka prawie nie korzystam, a co dopiero by było z blogowym...

      Usuń
    2. Widzę, że nie tylko ja niechętnie czytam wpisy lifestylowe. Poradniki mogą być, ale muszą dotyczyć kwestii technicznych. Np. jak ktoś opisuje, skąd bierze darmowe zdjęcia w licencji CC0, to chętnie się z tym zapoznam. Podobnie z instalacją widżetów, kodem usprawniającym ładowanie strony. Ale jak widzę, że ktoś pisze o tym, jak zwrócić uwagę dzieciom sąsiadów na niestosowne zachowanie, to przewijam;)

      Usuń
    3. karminowe.usta, przyznam Ci tu rację. porady dotyczące technicznych kwestii, na których sie nie znam, potrafią być bardzo pomocne :)

      Usuń
    4. Dla mnie blog jest odzwiercciedleniem osoby, która go pisze. Owszem, można skorzystać z porad jak robić lepsze zdjęcia czy pisać tak, aby zaciekawić czytelnika tekstem nawet o marchewce, ale wszelkie porady typu tło zdjęć powinno być takie, a tło bloga siakie, są moim zdaniem bez sensu. Każdy ma prawo prowadzić po swojemu ten kawałek sieciowego świata. Owszem, doradzenie komuś, że teksty na jaśniejszym tle będą czytelniejsze lub mniej męczące dla oczu, a prostu font łatwiejszy do przyswojenia, jest jak najbardziej na miejscu, jednak od tego są maile i prywatne wiadomości a nie komentarze pod postem. To samo dotyczy uwag na temat interpunkcji, stylistyki czy błędów technicznych.

      Usuń
    5. dokładnie, jest różnica między doradzaniem a forsowaniem swojego zdania :)

      Usuń
  4. Pasja zawsze przeważy nad wszystkim, blogi z serca są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie denerwują blogi, które właśnie zakładane są tylko i wyłącznie dla korzyści materialnych wynikających ze wspólprac wszelkiego typu. Tak jak wspomniałaś recenzje majonezu, kosmetyków, nie wiem karm dla psów czy kotów, no wszystkiego dosłwnie byleby tylko za darmo dostać. Mnie zdarzyło się kilka współprac, jeden event, ale nie pisałam do tych firm - same się odezwały. To dla mnie było miłe docenienie mojejgo hobby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, mail od firmy sprawia, że czujemy się docenione :)

      wiem, o czym mówisz. ja takich blogów nie czytam, nie wspieram i nie nabijam im statystyk :)

      Usuń
    2. Ja ostatnio widuję pełno dziwnych recenzji - w tym Domestosa, jajek i chleba. Co gorsza znam dziewczynę, która recenzuje takie rzeczy. Ona w realu też jest nastawiona tylko na gifty i testery...

      Usuń
    3. heh, ja takich wpisów nie widziałam w swojej liście czytelniczej, więc nie obserwuję tych blogów :) uff :)

      Usuń
    4. O tak, ostatnimi czasy sporo takich blogów. A najbardziej zabawne są takie początkujące blogerki, które mają dwa krzywe posty na blogu a juz piszą do Ciebie z poradą, jak zacząć wspólpracę. Kobieto, popisz trochę, poprowadź porządnie swój blog rok, dwa czy pięć, ile będzie trzeba. Jak będziesz solidna i rzetelna, to firmy same zaczną do Ciebie pisać z propozycjami.

      Usuń
    5. tak kiedyś doradziłam kilku osobom. już się potem do mnie nie odezwały ;)

      Usuń
  6. Ja na szczęście nie trafiam ostatnio na takie posty ale wiem, że co jakiś czas się pojawiają. Jak mi się jakiś blog nie podoba lub jego autorka to po prostu tam nie wchodzę i NIE KOMENTUJĘ. Każdy publikuje co mu się podoba. wiele razy dostawałam zaproszenia na spotkania blogerskie oraz na imprezy różnych marek, które nawet chciały mi zapłacić abym się tam pojawiła. Ja jednak do tej pory nie byłam na żadnym. Ja akurat ze współprac chętnie korzystam jednak nie wszystkie przyjmuję, to oczywiste.
    Ja akurat uważam, że facebook to dobre narzędzie i najszybszy sposób kontaktu. Z wieloma dziewczynami- blogerkami regularnie rozmawiam w ten sposób. Ti właśnie na fb bloga pokazuję nowości, zadaję pytania i proszę czytelników o rady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie odnoszę się do postów, na które natknęłam się od początku tego roku - niektóre świeższe, inne trochę starsze. w końcu musiałam wyrzucić też z siebie swoje przemyślenia.

      jak mówię, nie uważam, że współprace są złe. czytam Twojego bloga od dawna i wiem, że zachowujesz obiektywizm :)

      te oficjalne blogerskie spotkania z wykładami i siatami giftów zupełnie mnie nie kręcą. ja wolę kameralne spotkania przy kawie, żeby sobie po prostu najzwyczajniej w świecie poplotkować...

      rozumiem to. ja po prostu nie mam chęci i zapału do prowadzenia fan page'a, ale to tylko ja ;)

      Usuń
    2. dziewczyny na takie spotkania często jeżdżą z walizami aby mieć te wszystkie gifty gdzie upchać :/

      Usuń
    3. huh. cóż, przynajmniej łatwiej tachać to wszystko...

      Usuń
    4. Ale czasami idąc na spotkanie nawet nie wiesz jak dużo prezentów będzie. Jednak osobiście również coraz częściej preferuję kameralne spotkania, bezprezentowe, ot dla samego spotkania.

      Usuń
  7. Rozpisałam się w komentarzu i przy uploadzie coś się wysypało z serwerem... Widocznie to znak z góry, bym się nie rozpisywała ;)
    W każdym razie pozwól, że napiszę tylko, że podoba mi się bardzo Twoje podejście do tematu - to taki głos rozsądku i normalności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uch, też mi się to kilka razy zdarzyło i wiem, jakie to wkurzające. szkoda, że nie udało mi się zobaczyć całości :(

      dziękuję Kasiu :*

      Usuń
  8. Im więcej blogów tym więcej niesnasek. Coraz częściej zauważam wyścigi w podejmowaniu masowych współprac i zachwalania kosmetyków których marne próby użycia widać na zdjęciach.

    Sama zajmuję się fotografią od dawna. Uważam, że zdjęcia są ważną częścią bloga. Rażą mnie zdjęcia robione kalkulatorem bez grama ostrości, światła i pomysłu, na których nie widać nic. Nie każdy musi być pasjonatem fotografii, ale moim zdaniem dużo przyjemniej czyta się posty z choć trochę przemyślanymi zdjęciami, na których widać produkty.

    Im bardziej popularne staje się blogowanie, a bloger powoli staje się zawodem, tym większy będzie wysyp nowych blogów powstałych tylko by zarabiać. Niektóre prowadzone przez osoby znające się na tym co robią odniosą sukcesy, lecz większość tych pełnych błędów ortograficznych i zachwalanych wszystko z czasem przepadnie pod natłokiem innych.

    Moim zdaniem najważniejsze jest by robić to co się lubi i pisać o tym na czym się znamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cóż, świadomie takich blogów nie obserwuję, więc nie psuję sobie nerwów ;) ale zgadzam się, że to przykre zjawisko...

      rozumiem. mam nadzieję, że moje zdjęcia, mimo iż totalnie nieprofesjonalne, jednak odpowiadają jakimś standardom :)

      zauważ, że te powiedzmy profesjonalne blogi często wyglądają jak internetowa wersja kolorowych magazynów. taka niemal internetowa prasa. faktycznie, te, które się przebiją, bo konkurencja jest olbrzymia, mają szansę zarobić. jest to jednak żywy, dynamicznie zmieniający się rynek, zarobek więc rownież może być niepewny...

      Usuń
  9. Sama muszę się przyznać do błędów w tekście. Chociaż książki zawsze czytałam z zapartym tchem to niestety siedzi we mnie totalny umysł ścisły i tego nigdy nie przeskoczę:) Cenie osoby, które piszą z pomysłem i dają 100% swojej osobowości. Nie lubię blogów bezosobowych, gdzie jest pełno sponsorowanych recenzji i misz masz produktów. Tydzień temu nawiązałam pierwszą współpracę kosmetyków, które naprawdę chce wypróbować i cieszę się, że ktoś mnie zauważył. Jednak każda z nas potrafi zweryfikować kto pisze z pasją i sercem a komu zależy jedynie na profitach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, nigdy żaden błąd u Ciebie specjalnie mi się w oczy nie rzucił, więc chyba nie jest tak źle ;)

      bezosobowe blogi są chyba tylko wspierane przez inne bezosobowe blogi. w końcu ktoś zajarzy, ze to bez sensu i byc może blogi te przeminą...

      przyjemnej i owocnej współpracy życzę :)

      Usuń
  10. Ja nie mam lustrzanki :) nie mam jej zamiaru specjalnie kupować. Musi wystarczyć ten aparat, który mam. A zdjęcia robię kiedy mi światło naturalne zza okna pozwala. Wiec tym bardziej nie będę inwestować w specjalne lampy. Blog jest moim hobby a nie źródłem zarobku czy dodatkowej kasy. Nie mam z niego żadnych finansowych korzyści czy darmowych produktów.

    Wygląd mojego bloga jest prosty. Według mnie czysty i przejrzysty. AL vo jakiś czas mi się zmienia koncepcja na zdjęcia. Teraz mam fazę by fotografować produkty na koronkowej serwetce :) kiedyś lubiłam kolaże.

    Niestety ortografia nie jest moją mocną stroną. Staram się czytać kilka razy teksty przed publikacją, ale często błędów nie zauważam niestety. Tych stylistycznych także.

    Ale lubie swojego bloga. Staram się go prowadzić jak najlepiej potrafię i ulepszać go.

    Niestety dostaje mnóstwo wiadomości prywatnych od osób chcących bym zajrzała na ich bloga i jeśli zaobserwuję, oni zaobserwują mój w podzięce. Gdybym na to przystała to miałabym teraz piec razy więcej obserwatorów 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem bardzo się dziwię, jak bliżniaczo podobne mamy nastawienie Justyno. jesteś moją blogową bliźniaczką ;)

      ja też z wyglądem bloga specjalnie nie kombinuję. dobrze jest, jak jest, na razie mi odpowiada :)

      oj tam, nie stawiasz rażących byków, naprawdę :)

      ja bardzo lubię Twojego bloga. jest szczery, pisany z sercem. no i jesteś moją bliźniaczką ;)

      aj, znam to. dziecinada

      Usuń
  11. Masz racje. Ja mam tez wrazenie, ze niektorym troche uderzyla do glowy slawa "jestem wielkim blogerem" i uwarzaja sie za alfe i omege. No coz, wolnosc Tomku w swoim domku ;) bardzo tez mnie raza produktu recenzowane po zbyt krotkim czasie lub robienie wpisu by tylko byl.. Widze interesujacy wpis, wchodze i... I mam wrazenie, ze ktos tylko potrzebiwal nabic statystyki sobie nabic wejsciami..

    Co do wspolprac- dopoki ktos recenzjue szczerze- nie obchodzi mnie czy kupil sam czy dostal. Ja chce wiedziec czy warto kupic czy nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no więc właśnie, nierzetelność szybko da się wyłapać. a potem zareagować według uznania ;)

      Usuń
    2. Albo recenzje robione na podstawie próbek, bo firmie szkoda było wysłać pełnowartościowy kosmetyk. Żenada.

      Usuń
  12. Zgadzam się z Tobą pod wieloma względami, masz bardzo tolerancyjne poglądy - idziesz swoją ścieżką, ale jednocześnie wskazujesz, że każdy powinien podążać swoją. I to jest bardzo mądre (moim zdaniem).

    Zdecydowanie jestem zdania, że każdy powinien prowadzić swoje miejsce w zgodzie z własnym sercem, blogi to nie koparki, które wychodzą z fabryki takie same jeden do jednego. Każdy ma swój pomysł, swój styl i swój sposób realizowania tego, a dzięki temu czytelnicy mają wybór. Też mam blogi, które podobają mi się bardziej lub mniej, które z chęcią obserwuję lub zdecydowanie obserwować nie chcę, a nawet takie, które kiedyś były dla mnie ciekawe, a dziś już nie są. I ten szeroki wybór jest super - każdy znajdzie coś dla siebie.

    A wszelki fałsz dotyczący współprac jak najbardziej łatwo wyłapać. Myślę, że dopóki w recenzjach jest szczerość - niezależnie od tego, czy produkt został kupiony, czy otrzymany - wszystko jest ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Basiu :)

      dokładnie; byłoby niedobrze gdyby 100% blogów był prowadzony na jedno kopyto. toż to nida! różnorodność jest potrzebna :)

      amen :)

      Usuń
  13. Gdybym mogła, dałabym ci milion lajkow za ten tekst ;) a tak na poważnie, to w 100% zgadzam się z Tobą i niech świadczy o tym fakt, że choć czytam Cię od dawna, to pierwszy raz komentuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Kasiu, niezwykle mi miło. jeszcze mi milej, że regularnie tu wpadasz - to największy komplement :*

      Usuń
  14. Dobry BLOG zawsze sam się broni, po prostu. Natomiast social media oraz sprzęt staje się dobrym uzupełnieniem całości - jest to obowiązkowe, ba! nawet nie czyni podstawy, lecz jeżeli nastawiamy się na rozwój, to jest to dobre posunięcie z czysto marketingowego powodu.

    Blogosfera się zmieniła, bardzo. Nie wszystkie zmiany mi się podobają, ale tak naprawdę ważniejsze jest to, co dla mnie ma sens/realne przełożenie. Krótko mówiąc nie oglądam się na innych tylko na siebie, robię swoje i szukam nowych ścieżek/rozwiązań oraz blogów na które lubię zaglądać. Na pewno dużo bardziej sobie cenię blogi wolne od współprac, zwłaszcza w dobie dzisiejszej "sprzedajności", choć nie wrzucam wszystkich do jednego worka. NATOMIAST, bo to jest ważna sprawa, mnie jak Czytelnika interesuje RECENZJA nie PREZENTACJA, która coraz częściej bazuje na kulawo tłumaczonych materiałach reklamowych, które potem "wiszą" na wielu blogach. Niestety im dłużej jestem związana z blogosferą (a długo też byłam po drugiej stronie podczas Hexxbox'a) wiem jak wyglądają współprace różnej maści. Niewielka ilość firm bądź agencji PR daje naprawdę wolną rękę. TO zawsze jest transakcja wiązana. Kwestia uczciwości nie tylko wobec siebie, ale przede wszystkim Czytelnika czasem jest spychana na margines. Jednak nadal wierzę, że są osoby które chcą i potrafią dbać oraz budować własną markę, bo taką bloger staje się po pewnym czasie.

    Druga sprawa, poruszyłaś ważną kwestię - jeżeli ktoś łączy życie zawodowe z blogowym lub kanałem na YT i jeszcze przy tym zarabia, to zdecydowanie najlepsze połączenie. Nie tylko dlatego, że zawartość merytoryczna jest niezwykle istotna, ale dlatego, że tego typu blog/kanał staje się naprawdę wartościowy. Na obecną chwilę widzę tylko kilka takich miejsc, które są prowadzone profesjonalnie i niosą ze sobą coś więcej niż tylko ładne obrazki. Co więcej tego typu miejsca dużo łatwiej przekuć w zarabiające miejsce na siebie niż skupianie się na dziwnych programach i ofertach. Przygotowanie kampanii dla firmy, to jak najbardziej realny projekt, jednak wiele osób zapomina, że to nadal jest transakcja biznesowa i musi być opłacalna dla obu stron. A na pewno dla marki, która ma być reprezentowana. I na to składa się bardzo wiele elementów, nie tylko same chęci, wypasiony sprzęt, szablon bloga itd.

    Na koniec :) dla mnie samej blogowe konto na FB dało możliwość poznania nowych osób, lepszego kontaktu z wieloma czytelnikami. Jest to także dużo szybsza forma interakcji, wpis na bloga szykuję dłużej, na FB jest to dużo prostsze ;) Instagram, przed nim broniłam się bardzo długo i całkiem nieoczekiwanie wsiąłam na dobre. Choć IG jest powiązany z blogiem, to rozszerzyło pole działania. Na blogu dominuje świat typowo kosmetyczny, na FB oraz IG jest trochę luźniej, mniej zobowiązująco. Chyba to była naturalna kolej rzeczy ze względu na rozwój. Dzisiaj częściej bywam na IG lub FB, ponieważ czas na blogi nieco się skurczył. Zmieniłam priorytety. Co będzie dalej? Kto wie. Za to trzymam się jednej maksymy, którą niczym mantra powtarza mi mój mąż: Rób swoje :D I tego się trzymajmy :) czując nadal zainteresowanie oraz zamiłowanie do naszego hobby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *miało być tam "nie" ;)

      Dobry BLOG zawsze sam się broni, po prostu. Natomiast social media oraz sprzęt staje się dobrym uzupełnieniem całości - nie* jest to obowiązkowe, ba! nawet nie czyni podstawy, lecz jeżeli nastawiamy się na rozwój, to jest to dobre posunięcie z czysto marketingowego powodu.

      Usuń
    2. może kiedyś zechcę popchąć trybki koła marketingu i zaprzyjaźnię się z social media. póki co byłoby to na siłę - więc po co ;) ale szczerze przyznam, że na razie wolę rozwijać swój warsztat, to dla mnie ważniejsze :)

      prezentacja vs. recenzja to istotne rozróżnienie. nie lubię samych prezentacji; po przeczytaniu takiego posta zwykle czuję się oszukana (no chyba że już w tytule mnie poinformowano, że to tylko prezentacja), bo ja też wolę dowiedzieć się, jak kosmetyk sprawdził się u danej osoby, a nie jak przedstawia go producent...

      wciąż obstaję przy swoim, że na blogu tego typu kampanie póki co nie dadzą finansowego zabezpieczenia. ten rynek jeszcze się rozwija. ale za jakiś czas - kto wie?

      wiesz, nie mówię nigdy ;) możliwe, że kiedyś przyjdzie ten dzień, że uznam, iż potrzebuję dodatkowej platformy komunikacyjnej z czytelnikami. zapewne będzie to jednam fb, nie ig.

      dziękuję za podzielenie się przemyśleniami :*

      Usuń
    3. Nic na siłę ;) Jeżeli nie czujesz potrzeby/chęci, to po prostu lepiej odłożyć na półkę pt.|potem| bądź |w ogóle| ;)

      Niestety po tego typu zabiegi sięga coraz większe grono blogerek i vlogerek.

      Oj powiem Ci, że wiele kampanii, to określone pieniądze i podczas, gdy w PL to nadal "szara strefa" (a nawet w przypadku zarejestrowanej działalności) to i tak jest z tego sensowny przychód, który oczywiście na bazie jednorazowej akcji nie da zabezpieczenia, lecz już przy regularnych kontraktach pozwala na wiele. Staje się źródłem dochodu.

      Coraz rzadziej zabieram głos podczas takich wpisów, ale wyłożyłaś bardzo ładnie temat i sporo osób mogłoby z tego czerpać :)

      Usuń
    4. może i w Pl szara strefa się rozwinie i będą jakieś regulacje. ciekawe to :)

      dziękuję, miło mi :)

      Usuń
  15. Mnie zawsze ciągnęło do blogów, które zrzeszają niewielką ilość ludzi oraz nie są nastawione na ciągłe współprace czy zarobek. Miałam okazję uczestniczyć w tym wielkim blogerskim świecie i wcale mi się to nie podobało. Wiem jak ta machina działa, dlatego podziękowałam. Odebrało mi to również chęć do blogowania, które kiedyś sprawiało mi ogromną frajdę. Zawsze ceniłam sobie Twoją opinię, dlatego jestem wierną czytelniczką i nie chciałabym żebyś cokolwiek zmieniała, szczególnie wbrew sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też takie blogi poczytuję najchętniej :) i im kibicuję :)

      ja z kolei wielki blogerski świat obserwuję nieco z boku (nigdy nie byłam na żadnym oficjalnym spotkaniu, evencie), ale nie czuję ochoty bycia jego aktywną częścią. to nie dla mnie.

      dziękuję Ci bardzo :* jak może pamiętasz, obserwowałam Cię na youtube kiedy jeszcze nagrywałaś, więc jestem z Tobą od lat i cieszę się, że funkcjonujesz w blogosferze :* bardzo Ciebie cenię za szczerość :)

      Usuń
  16. ja krótko i na temat - też nie mam super sprzętu, robię swoje bo to lubię.
    najwięcej krytyki jest od strony koleżanek-blogerek, które wytykają błędy... swoje najczęściej. więc wolność Tomku w swoim domku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę? byłam przekonana, że masz wypasiony aparat. kudos za zdjęcia!

      Usuń
  17. Szczerze mówiąc, nie mam serca do portali społecznościowych, za wyjątkiem Instagramu. Facebook służy mi do informowania czytelników o nowych notkach, ewentualnie zadawania pytań, gdy szukam jakiejś pomadki/korektora itp. Instagram lubię i korzystam z niego, jadąc autobusem do pracy lub z niej wracając. Lubię robić zdjęcia, sprawia mi to ogromną przyjemność, dlatego dzielę się też nimi na Instagramie, gdzie śledzę poczynania moich ulubionych artystów (głównie muzyków). Akurat tak się składa, że ci, których twórczość jest mi najbliższa, udzielają się na Instagramie, a nie na Facebooku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem :)
      nie potrafię wytłumaczyć swojej awersji do IG, ale naprawdę portal ten jest mi tak obojętny, jak zeszłoroczny śnieg. może to mój brak zainteresowania fotografią?

      Usuń
  18. Odpowiedzi
    1. w grudniu stuknie sześć lat. trudno uwierzyć!

      Usuń
  19. Ja swojego bloga prowadzę od ponad pięciu lat i też raczej nigdy nie spinałam się, żeby na nim zarabiać. Lubię to swoje miejsce w sieci i nie traktuję tego jako źródło zarobku. Od tego mam pracę, w której siedzę codziennie od 8 do 16 i jest mi z tym dobrze. Blog to taka odskocznia od codzienności. Lubię chodzić na eventy, lubię podejmować niepłatne współprace (jeśli oczywiście produkty danej marki mnie zainteresują i są zgodne z profilem mojego bloga) i nie widzę niczego złego w tym, że ktoś "psuje" rynek, bo są blogerki, które po prostu lubią testować nowości i sam kosmetyk jest dla nich zapłatą, a wyskoczenie z cennikiem może to uniemożliwić, bo wiele firm zapewne grzecznie odmówi. Mówią, że lustrzanki same się nie spłacą... Dla mnie kupowanie sprzętu za kilka(naście) tysięcy tylko po to, żeby cykać fotki na bloga jest... hmmm... niezrozumiałe ;). Czasami mam wrażenie, że w przypadku niektórych osób to całe podniecenie blogowaniem zabrnęło nieco za daleko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mamy podobny staż i podobne podejście do bloga jako odskoczni od codzienności :)

      no właśnie! czasem też jest tak, że dany kosmetyk kupiłybyśmy same, a tu marka ofeuje go w ramach barteru. czemu by nie skorzystać?

      zgadzam się z Tobą :)

      Usuń
    2. Ja też mam wrażenie, że przez to, że bloger stał się zawodem, a nie pasją wiele fajnych i naprawdę wartościowych blogów zniknęło. Wiele dziewczyn zapewne w natłoku tego całego marketingu i, co tu dużo mówić, konkurencji po prostu z niesmakiem zrezygnowało z tego. Sama już chciałam to zrobić ale stwierdziłam, że przecież zawsze sprawiało mi to ogromną przyjemność, więc dlaczego miałoby tak nie pozostać? :)

      Usuń
    3. mnie jeszcze kryzys nie dosięgnął. co nie oznacza, że nie tęsknię za blogosferą sprzed 4-5 lat... wtedy atmosfera była zdecydowanie fajniejsza

      Usuń
  20. PRócz snapczata mam wszystko ... i wydaje mi się, że social media i dobry sprzęt na pewno ułatwiają pracę nad swoją stroną.

    OdpowiedzUsuń
  21. Odpowiem jeszcze przed przeczytaniem posta - oczywiście, że można :) A teraz idę czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam, przeczytała, czas na komentarz :) Sama również prowadzę bloga z czystej przyjemności, jako hobby i nie chcę, aby stał sie moja pracą, bo wtedy byłby po prostu obowiązkiem. Czasem podejmuję współprace, jednak wyłacznie barterowe. Nie chcę na blogu zarabiać, bo stałby się wtedy pracą, a więc... patrz wyżej. Jeśli ktoś piszę do mnie z propozycją współpracy, a produkt mnie zainteresuje, zawsze moim warunkiem jest fakt napisania rzetelnej recenzji, nawet jeśli miałaby być negatywna. Wiele firm rezygnuje... A zdjęcia... Cóż, sama też nie uważam się za mistrzynię fotografii, zainwestowałam w lepszy aparat (nadal kompaktowy) i lampy, aby mieć dobre oświetlenie i tyle. Robię zdjęcia jak Ty, najlepiej jak potrafię :)
      Pozdrawiam Cię serdecznie i rób dalej to, co tak dobrze robisz :)

      Usuń
    2. masz dużo racji. gdyby blogowanie było moją pracą, najprawdopodobniej nie czerpałabym z tego procesu już aż tyle przyjemności...

      dziękuję Kasiu :)

      Usuń
  22. Zgadzam się z Twoim postem w 100%, niech każdy postępuje zgodnie ze swoją opinią i prowadzi bloga tak jak uważa za słuszne. Pamiętajmy, że blogowanie ma być przyjemnością, a nie ciągłym przekomarzaniem się i szukaniem problemów. Nie ma obowiązku czytania blogów, w których coś nam nie odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja tak jak Ci kiedyś pisałam - śledzę Cię od kilku lat, ale wcześniej nie komentowałam. Zaglądałam, czytałam każdy post i śledziłam Twoje postępy, aż w końcu odważyłam się zostawić kilka słów pod wpisem :) nie żałuję, jesteś mega ciekawą i interesującą osobą, podoba mi się jak piszesz o kosmetykach i na pewno zostanę u Ciebie tak długo, jak długo będziesz pisać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Ci Magdaleno za tyle komplementów, serce rośnie :)

      obserwuję tyle blogów, że nie sposób u wszystich komentować, więc często sama jestem tym cichym regularnym czytelnikiem, wiem jak to jest :)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...