sobota, 26 marca 2016

L'Oreal, Volume Million Lashes So Couture mascara

Zacznijmy tę notkę od arcyciekawej i megafascyującej historii nabycia przeze mnie tuszu znanej marki w mocno zachwalanej wersjo So Couture. A więc, w zeszłym roku krążąc sobie bez celu po drogerii Boots natknęłam się na promocję 3 for 2 na kosmetyki L'Oreal. A że w domu nie było już zapasów maskar, chwyciłam trzy (oczywiście różne). I w końcu trafiłam na tusz L'Oreal z normalną szczoteczką! Do trzech razy sztuka, chciałoby się powiedzieć. Zarówno wersja Mega Volume Manga, jak i False Lash Flutter (obsmarowałam już te maskary na blogu) mają naprawdę przekombinowane szczoteczki, przez co już więcej do tych wariantów nie powrócę. Natomiast So Couture to naprawdę przyzwoity tusz.


Mamy tu silinkonową szczoteczkę, która ładnie rozczesuje rzęsy. Wypuski robią się coraz krótsze idąc w kierunku czubka spiralki, a tymi krótszymi wypustkami w miarę łatwo dostać się do rzęs w wewnętrznych kącikach. Dzięki temu, że szczotka nie jest duża, względnie łatwo umalować nią również dolne rzęsy.


Maskara ma ładny odcień czerni, nie osypuje się, nie grudkuje, nie rozmazuje, a efekt można stopniować. Moje zdjęcia w pełni nie oddają możliwości tego tuszu.

Jedyne moje zastrzeżenie to takie, że maskara dość szybko się starzeje. Moglam jej spokojnie używać przez około 10 tygodni, potem zrobiła się sucha i trudna we współpracy.

37 komentarzy:

  1. U mnie maybelline starcza na bardzo długo !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam lash sensational w zapasach, zobaczymy :)

      Usuń
  2. Lubię ten tusz, aktualnie chyba mój ulubiony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem sympatię do tego produktu :)

      Usuń
  3. A ja dostałam używkę od przyjaciółki, mam ją już od kilku tygodni i w ogóle nie wysycha. Dla mnie to przeciętny, ale pozytywny tusz. Szukam czegoś lepszego, ale szczoteczkę oceniam jako bardzo przyjemną. Kiedyś latami używałam podstawowej wersji Volume Million Lashes i ona nie wysychała nigdy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. VML nigdy nie miałam, ale noszę się z zamiarem wypróbowania :)

      Usuń
  4. Bardzo polubiłam się z tym tuszem :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny efekt. Podoba mi się :)
    Ale tuszu nie miałam nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dość kultowy produkt, a u mnie jeszcze nie zagościł. Czas to zmienić!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego sama go kupiłam. żeby przetestować ;)

      Usuń
  7. nigdy nie miałam żadnego tuszu Loreala, a ten zbiera całkiem dobre opinie:) U Ciebie też fajnie wygląda

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo przyzwoity efekt. Wydaje się idealny do dziennego makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest idealny do dziennego makijażu. tym bardziej, że się nie osypuje :)

      Usuń
  9. Zaskoczyłaś mnie, bo z tego co pamiętam mój pierwszy egzemplarz bardzo długo mi służył. Drugi już czeka na swoją kolej. So Couture to obecnie mój numer jeden.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też jestem zaskoczona. tym bardziej, że maskara była zafoliowana

      Usuń
  10. To jest ta co pachnie trochę czekoladą :)?

    OdpowiedzUsuń
  11. Choć nie przepadam za silikonowymi szczoteczkami, to tę maskarę bardzo polubiłam. Po użyciu tego tuszu rzęsy są ładnie podkreślone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS Moja też zaschła po dwóch miesiącach i później nic nie mogłam nią zdziałać...

      Usuń
    2. uff, to nie jestem sama. bo wszyscy mi tu piszą, że ich egzemplarze tak szybko nie zasychały... a tusz był od nowości zafoliowany.

      Usuń
  12. Kurczę, zawsze jestem w szoku jak ten tusz pięknie wygląda na wszystkich rzęsach poza moimi :P Nie potrafiłam go polubić, bardzo sklejał i był bardzo mokry mimo że czekałam aż podeschnie trochę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie za to inne maskary tej marki robią pandę :/ tylko z so couture nie mam tego problemu...

      Usuń
  13. moja ulubiona wśród Lorealków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. okazała się najlepsza spośród maskar L'Oreal, które wypróbowałam, bo nie robi mi pandy pod oczami...

      Usuń
  14. Miałam tej marki tylko False Lash Wings (czy jakoś tak) i nie powaliła mnie na kolana. Nadal moimi ulubieńcami są Wonderlash Mascara od Oriflame i Eveline Volumix Fiberlast.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam maskarę, którą wspominasz. dla mnie to był totalny niewypał

      Usuń
  15. To mój absolutny faworyt w tej chwili ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Fakt, maskara szybko się starzeje. Rzekłabym, że za szybko, ale przymykam oko. Lubię to jak wyczesuje mi rzęsy i ładnie je podkreśla, wydobywa. Kupowałam ją już w różnych miejscach, miałam także egzemplarz od firmy i każda szybko podsychała. Mimo to wracam z chęcią. Jest to jedna z niewielu maskar L'Oreala którą lubię długodystansowo :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie to póki co jedyna maskara tej marki, która mi nie robi pandy pod oczami. i false lash wing flutter, i miss manga, i lash architect niestety fundują mi ten nieprzyjemny efekt :( z tego tytułu trochę się do maskar L'Oreal zraziłam...

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...