W czerwcu pokazywałam Wam swoje kosmetyczne prezenty urodzinowe. Wśród nich znalazła się seria Sweet od Pat & Rub - niespodzianka od Hexx i Stri. Dziewczyny, jeszcze raz bardzo Wam dziękuję :*
Kosmetyki dla Maluszka czekają na pojawienie się adresatki na świecie. Ja natomiast od razu zaczęłam traktować miejsca *problematyczne*, czyli brzuch, piersi i pośladki, balsamem zapobiegającym rozstępom. Robię to każdego ranka od trzech miesięcy i niestety na dniach wycisnę z tubki ostatnią kroplę produktu.
Tubka, jak widzicie, ma bardzo przyjazny dla oka design. Ogromnie mi się podoba. Wielki plus za korek na zatrzask. Opakowanie wykonane jest z dość miękkiego plastiku, dzięki czemu przy końcu bardzo łatwo wycisnąć resztki mazidła (choć i tak na pewno przetnę jeszcze tubkę i wybiorę ze środka wszystko do ostatniej kropelki). Plastik jest nieprzezroczysty - nie widać stopnia zużycia produktu.
Balsam jest koloru białego i ma konsystencję śmietanki. Tuż po aplikacji nieco bieli skórę, ale bardzo szybko się wchłania, pozostawiając na jej powierzchni delikatny, nietłusty i nieklejący film ochronny.
Jedynym minusem kosmetyku jest jego zapach. Aromat ten mój nos odbiera jako okropny, kojarzy mi się ze spoconą różą. Niemniej po jakimś czasie się do niego przyzwyczaiłam.
Jak kosmetyk działa na moją skórę? Świetnie! Widocznie ją uelastycznił. Skóra na piersiach, brzuchu i pośladkach jest sprężysta i przyjemna w dotyku. Przez te trzy miesiące dopatrzyłam się na brzuszysku tylko jednego rozstępu, co uważam za świetny wynik - myślałam, że będzie gorzej. Brzucho jest już naprawdę duży. Oczywiście będzie jeszcze rósł i może pojawić się więcej rozstępów, mam tego świadomość. Na razie jednak jest naprawdę dobrze i ten balsam ma w tym 50% zasługi (wieczorami smaruję się oliwką Babydream albo olejkiem Alterry i olejem arganowym). Jestem z kosmetyku ogromnie zadowolona, świetny z niego ujędrniacz. Gdyby tylko nie ten zapach...
Skład przedstawia się naprawdę przyjaźnie:
Świetny, świetny kosmetyk od Pat & Rub.
W moim komentarzu nie odniosę się do tego postu, a do całego Twojego bloga. Muszę Ci powiedzieć, że jest po prostu świetny! Znalazłam na nim kilka bardzo przydatnych informacji, które uzdrowiły moją skórę. Dzięki za działalność :)
OdpowiedzUsuńdziękuję bardzo! ogromnie miło mi to czytać, bo wkładam w bloga dużo serca :)
UsuńUżywam, mimo ze w ciąży nie jestem, trafił mi sie wybór właśnie w ramach testowania z hexx. Zapach mnie również odstrasza, na mojej skórze wchłania sie wolniej, ale przy codziennym stosowaniu też widzę ujedrnienie, a istniejące rozstepy ktorych mam pełno są mniej wyczuwalne pod dotykiem dłoni. Z chęcią w ciąży po niego siegne.
OdpowiedzUsuńnikt nie powiedział, że tylko ciężarne kobity mogą go używać ;) jest to bardzo dobry ujędrniacz przecież :)
UsuńNajważniejsze, że działa :)
OdpowiedzUsuńNie mam pojęcia, jak pachnie spocona róża ;D
Też mnie to zastanowiło :D
Usuńjak połączenie płatków róży i potu - niezbyt przyjemnie...
Usuńmyślę nad tym jak pachnie spocona róża i kompletnie nie mam pojęcia ;D
OdpowiedzUsuńjak połączenie płatków róży i potu, niezbyt przyjemnie :/
UsuńKupiłam,chociaż zapachu się boję, wiadomo jak w ciąży rażą te zapachy, no ale zobaczymy:D
OdpowiedzUsuńwiesz, nawet gdybym nie była w ciąży ten zapach by mnie odrzucał. ma w sobie coś naprawdę nieprzyjemnego. ale dla działania zdecydowanie warto po balsam sięgnąć :)
UsuńA ja się nie umiem przyzwyczaić :((( tragiczny ten zapach!
Usuńojej, niedobrze :(
UsuńKosmetyki P&R mają specyficzne zapachy, więc albo się je kocha albo nienawidzi.
OdpowiedzUsuńjak wiele kosmetyków naturalnych ;)
UsuńJa też w ciąży widziałam jeden rozstęp i strasznie nad tym ubolewałam (że w ogóle jest), ale jak urodziłam to się okazało, że niestety nie był tylko jeden :P
OdpowiedzUsuńTobie tego jednak zdecydowanie NIE życzę :)
odpoczywaj :)
mam świadomość, że u mnie też może się tak okazać... ale wtedy i tak Vikusia będzie najważniejsza :)
UsuńSpocona róża? :) Dobre :) Choć nie wiem co to za zapach. Ja używałam kilku różnych balsamów na rozstępy. I mnie najbardziej podpasował ten z Babydream i Palmers. Ale rozstępów nie miałam wogóle. I nie wiem na ile to zasługa kremów, a na ile genów. No i mój brzuszek był raczej mały. Trzymam kciuki za Twój brzuszek i jego lokatorkę :)
OdpowiedzUsuńzapach róż i potu :/
Usuńmój brzuch jest z kolei dość duży, a termin mam za 8 tygodni, więc się jeszcze powiększy. do tego mama ma dużo rozstępów, więc na cuda raczej nie mam co liczyć. co nie oznacza, że daję za wygraną ;)
dziękujemy :)
Ja miałam balsam do ciała dla maluszków z tej serii, który bardzo pomógł mi zregenerowac zimą skórę, miał byc bezzapachowy, jednak zapach był dośc specyficzny, niemniej jednak szło się do niego przyzwyczaic, a efekt był świetny, więc wierzę, że i Tobie się naprawdę fajnie sprawdził:)
OdpowiedzUsuńteż mam ten balsam, o którym piszesz, ale trzymam go dla córeczki ;)
UsuńHaha spocona róża :D Dobre :)
OdpowiedzUsuńNajważniejsze, że kosmetyk działa, oby tak dalej! :)
Obby tak dalej, w sensie, że oby dalsza pielęgnacja była równie skuteczna i kolejne produkty nie zaprzepaściły tego efektu ;)
Usuńoby :) choć często bywa tak, że w ciąży rozstępów nie widać, a tu nagle pojawia się ich poletko po porodzie :/ a że moja mama ma dużo rozstępów, raczej nie mogę liczyć, że mnie to ominie. w każdym razie walczę. zobaczymy, jak to będzie ;)
Usuńoj, ja też nie lubię aromatu róży w kosmetykach, zawsze mi się wydaje, że jest przepocona ;) szczególnie paskudnie się to sprawdza przy sztyftach. cieszę się, że kolejny kosmetyk Pat&Rub fajnie działa
OdpowiedzUsuńw końcu ktoś wie, o czym piszę ;)
UsuńSuper, że się tak dobrze u Ciebie sprawdził :)
OdpowiedzUsuńtak, wiadomo do czego warto wracać ;)
Usuńfajnie, powinnaś więcej takich recenzji robić, zapamiętam na przyszłość:]
OdpowiedzUsuńno ale ja w sumie nie robię znowu tak wiele. rano smaruję piersi, brzuch i pośladki tym balsamem, a po wieczornym prysznicu sięgam po oliwkę babydream i olej arganowy lub olejek alterry i olej arganowy. i to wszystko :)
UsuńAj, wiem chyba, o co chodzi z tą spoconą różą i mnie również drażni taki aromat w kosmetyku. Na szczęście nieczęsto go spotykam, ale kiedy czasem jakaś firma nieudolnie próbuje nadać kremowi kwiatowy zapach, wychodzi coś takiego.
OdpowiedzUsuńMiałam kiedyś krem, dawno dawno temu, "Uniwersalny do ciała", w wielkim, niebieskim opakowaniu i pochodził z Niemiec. O ile rewelacyjnie opiekował się skórą, o tyle pachniał właśnie takim czymś - btw - super to sprecyzowałaś, dobre porównanie.
tylko że w składzie tego balsamu nie ma typowych substancji zapachowych. jest za to olej różany w towarzystwie innych olejów (a np. wiemy, że olej słonecznikowy raczej pięknie nie pachnie) i to pewnie ta mieszanka daje razem taki zapach...
Usuńtrudno w kosmetykach ładnie oddać zapach róży. ja raczej wolę cytrusowe świeżuchy latem albo zapachy "spożywcze" zimą ;)
juz samo opakowanie zachęca nas do zakupu :)
OdpowiedzUsuńWidzę, że dobrze się spisał :) Zachęciłaś mnie :)
OdpowiedzUsuńbardzo dobrze :)
UsuńŚwietnie, że działa jak powinien i że ujędrnia skórę. Opakowanie ma bardzo fajne, lekko jajcarskie. Szkoda trochę tego zapachu. Mogli się bardziej postarać, żeby umilić proces użytkowania przyszłym mamusiom ;)
OdpowiedzUsuńz drugiej strony ja w składzie nie widzę substancji zapachowych, więc nie ma potencjalnych alergenów, a balsam pachnie po prostu mieszanką składników, których użyto do jego produkcji ;)
UsuńJak to mówią - gorzki lek najlepiej leczy, więc może śmierdzący balsam najlepiej działa?:D
OdpowiedzUsuńjak napisałam Kasi, w składzie balsamu nie widzę substancji zapachowych, więc nie ma potencjalnych alergenów, a balsam pachnie po prostu mieszanką składników, których użyto do jego produkcji ;)
UsuńSpocona róża :) Mogę sobie wyobrazić..
OdpowiedzUsuńNajważniejsze, że działa:) Przyjaciółki wiedziały co dobre:)
lepiej sobie nie wyobrażaj ;)
Usuńdokładnie. dla działania można zupełnie pominąć kwestię zapachu :)
One zawsze wiedzą, co dobre ;)
mam dla swojej córy balsam z tej serii i jestem w nim zakochana /ona również/. świetnie i na długo nawilża jej delikatną skórę, ładnie się wchłania i nie jest naszpikowany chemią. ja na szczęście w ciąży rozstępów uniknęłam - na półce stał co prawda dyżurny balsam z jakiejś aptecznej marki /za chiny ludowe nie przypomnę sobie co to było/ ale jakoś naprawdę nie po drodze mi z nim było. ;)
OdpowiedzUsuńmam balsam, o którym piszesz. mam nadzieję, że u mojego dziecka będzie się równie dobrze sprawować :)
UsuńWitaj, bardzo lubie do Ciebie zagladac choc raczej sie nie odzywam ale dzis chcialam Tobie tylko polecic obadanie serii kosmetykow dla mam I dzieci Little Angels z Asdy. To ich marka wlasna I maja tam tez krem zapobiegajacy rozstepom. Ma niezly sklad (zawiera olej z migdalow, kakaowca, maslo shea wysoko w skladzie a takze olej z rozy dzikiej, minus za to ze zawiera parabeny) a kosztuje ok. £1.50 za 100ml (czesto bywaja tez promo 2 za £2). No I zapach ma bardzo przyjemny i swietna konsystencje. Ja go co prawda uzywam do ciala ale nie jestem w ciazy wiec nie moge powiedziec jakby sie wtedy spisal. Maja tez z tej serii olejek przeciw rozstepom.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
witaj! bardzo mi miło, że tu zaglądasz :)
Usuńdziękuję bardzo za cynk! na razie mam inne smarowidła (o moim zdaniem bezpiecznym składzie), ale będę pamiętać o Little Angels :)
Pat & rub mnie kusi. Ale ceny stawiają mi skutecznie stopa, bo trochę jednak jestem za skąpa, żeby wydać np. 50zł na krem do rąk ;).
OdpowiedzUsuńAle najważniejsze, że działa. Dobrze mieć porządne ujędrniacze w pamięci. Nie tylko w ciąży ;).
Buziak!
ja też na razie bardzo uważam z wydatkami. niestety nie zarabiam tyle, ile bym chciała :/
Usuńto prawda, mało jest skutecznych ujędrniaczy. dlatego warto o nich pamiętać ;)
Cieszę się, że działanie zgodne z obietnicami :)
OdpowiedzUsuńPrezent dobrze przemyślany i dopasowany :D
Dużo osób narzeka na zapach w tej serii. Mam oliwkę i problem zapachu jest naprawdę męczący. Co prawda wróciłam do niej, ale chyba trzeciego opakowania już raczej nie zaliczę...
prezent fantastyczny :*
Usuńoliwki nie wąchałam, nie chciałam otwierać kosmetyków dla dziecka ;) jestem ciekawa, co tam zastanę :]
Pozdrawiam ten Twój rosnący brzusio ;))
OdpowiedzUsuńSuper, że balsam się sprawdził, szkoda tylko tego zapachu:/
OdpowiedzUsuńdla działania zapach można przeboleć ;)
UsuńPozdrawiam ten Twój rosnący brzusio ;))
OdpowiedzUsuńzastanawiam się co może pomóc na już istniejace rozstępy;>
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i zapraszam do siebie;)
nie wiem. niektóre dziewczyny polecają olej tamanu. w aptekach można znaleźć jakieś maści. jednak ja nie mam z tymi produktami większego doświadczenia, bo dotąd nie walczyłam z rozstępami ;)
UsuńMi się wydaje, że niewiele może pomóc:(. Może na świeże rozstępy tak, ale na te starsze, jasne wątpie - mam niestety ich całe mnóstwo i nigdy nie udało mi się ich nawet w minimalnym stopniu zredukować;/
Usuńczytałam, że na takie rozstępy już tylko laser pomoże...
UsuńZaintrygował mnie zapach tego balsamu:) Szkoda, że nie zrezygnowano z kompozycji zapachowej albo nie postawiono na jakąś neutralną woń. Najważniejsze, że kosmetyk w znacznej mierze ograniczył powstawanie rozstępów:)
OdpowiedzUsuńrzecz w tym, że w składzie nie widzę kompozycji zapachowej... balsam pachnie mieszanką składników, które się na niego składają
UsuńSpocona różana zdecydowanie nie brzmi zachęcająco, ale właściwości kremu już jak najbardziej tak. Dobrze chociaż wiedzieć, że warto się z tym aromatem pomęczyć dla efektów. Trzymam kciuki, by już do samego końca ciąży Twoja skóra była w tak świetnym stanie! :*
OdpowiedzUsuńja zawsze jestem zdania, że jeśli w kosmetyku nie pasuje nam tylko i wyłącznie zapach, dla działania warto przeboleć :)
Usuńdziękuję kochana :*