poniedziałek, 8 lipca 2013

Tuli, mydło naturalne mleczne

Dziś będzie króciutko o szóstym i ostatnim mydle Tuli, z którym miałam do czynienia. To mydło również mnie nie zachwyciło...

  • kostka wystarczyła mi na 3 tygodnie cowieczornych pryszniców
  • mydło ma delikatny, "mydlany" zapach - nic szczególnego i na pewno zapachem  nie umila kąpieli
  • produkt wysuszał mi skórę
  • kostka nie pieniła się za dobrze, musiałam spieniać ją w dłoniach
  • produkt myje skórę, czyli spełnia swoją podstawową rolę

Z oferty mydlarni poznałam mydła miodowe, owsiankę, czekoladowe, kokosowe, mleczne i z jedwabiem. Z tych sześciu tylko mydło kokosowe w miarę przypadło mi do gustu. Produkty mają może i przyjazne składy, ale brakowało im walorów zapachowych, nie były umilaczami kąpieli. Z tego tytułu przygodę z Tuli uważam za zakończoną.

46 komentarzy:

  1. Ja też nie przepadam za zwykłymi niepachnącymi mydłami. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no popatrz, a nazwy takie zachęcające – poza jedwabiem wszystkie co do jednego przywołują cudowne skojarzenia. Mleczne też brzmi super, z drugiej strony czy mleko ładnie pachnie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wystarczyłoby do każdego mydła dodać kilka kropel olejków eterycznych,a już mogłyby uwodzić zapachem... mydła Lawendowej Farmy są naturalne,a przy tym przepięknie pachną. Tuli zostaje daleko w tyle :]

      Usuń
    2. ale mi przypomniałaś. znów przejrzałam stronę Lawendowej Farmy i się obśliniłam na połowę rzeczy, które tam są do kupienia. ale jestem twarda. NIE W TYM MIESIĄCU :D

      Usuń
    3. och, och, podziel się ze mną swoją silną wolą :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. nazwa to powinna być wisienka na torcie ;)

      Usuń
  4. Wygląda na to, że te mydełka faktycznie średnio się sprawdzają. Niemniej jednak nadal uważam, że nazwa TULI jest rewelacyjna:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może i tak, ale ja nie kupuję kosmetyków dla nazw marek ;)

      Usuń
  5. Czyli słusznie wybrałam Lawendową Farmę na pierwsze mydlane zakupy :) (m.in. kawę z cynamonem dzięki Twojej recenzji)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak najbardziej :)
      mam nadzieję,że mydełko kawowe przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  6. No cóż, szkoda, ale mówi się trudno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przynajmniej wiem, gdzie nie wracać ;)

      Usuń
  7. a zastanawiałam się kiedyś nad ich mydłami, jedno jest pewne mieli fajnego bloga z ciekawostkami np. o myciu włosów, suszeniu i co jest szkodliwego właśnie w suszeniu włośów:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ich mydła zbierają bardzo różne opinie... może Tobie by się spodobały :)

      Usuń
  8. Mam wielką ochotę na to mydło "weglowe" :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie trochę ..zawód..bo i nazwa i skład były obiecujące, tak..ale u mnie dyskwalifikacja po pierwsze za przesuszania, dwa za zapach, trzy, że się kiepsko pieniły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wszystkie kiepsko się pieniły :) kokosowe pieniło się wręcz dobrze :)

      Usuń
  10. Ja nie używam mydła do mycia ciała staram się używać żele pod prysznic

    OdpowiedzUsuń
  11. Jedynym mydłem jakie stosowałam to dove i o dziwo moja mega kaprysna skóra go lubiła.

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedzi
    1. dokładnie. trochę żałuję, że wtedy z ciekawości tyle tych mydeł nakupiłam....

      Usuń
  13. przesuszył skórę, ble, na pewno bym nie kupiła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko że ja teraz w ciąży w ogóle mam suchą skórę :(

      Usuń
  14. hm, myslalam, ze zapach bedzie wlasnie delikatnie mleczny, szkoda:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest delikatny, ale mlecznym bym go nie nazwała :)

      Usuń
  15. Zgadzam się z Tobą - co mi po świetnym składzie, jeśli mydło jest niewygodne podczas stosowania i nie daje zapachowej przyjemności w kąpieli, zaś po - jest wręcz nieprzyjemnie, skoro wysusza skórę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie :/ Tuli to nie mój kierunek...

      Usuń
  16. Klasyczne mydła byłyby fajne gdyby nie to, że pod prysznicem się rozpuszczają i właściwie po kilku dniach już nic z nich nie zostaje prócz okropnej mazi. A pudełko zamykane to też słaba opcja, bo mało praktyczna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. używam zamykanej mydelniczki i nie mam takiego problemu :)

      Usuń
  17. Moja przygoda z TULI została definitywnie zakończona. Lawendowa Farma ma niby fajne rzeczy, ale trzeba z nimi trafić :( Nie miałam za wiele szczęścia. Moim pewniakiem jest Lush, Nesti Dante i kilka innych, które mogę kupić bez problemu na miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze jest mieć takie pewniaki :)

      Usuń
    2. O, tak :)))
      Jedyne czego mi brakuje, to kostki myjącej z Isany. Kupiłam kilka na zapas, ale to jest coś, co warto mieć pod ręką. Nie znalazłam póki co następcy.

      Usuń
    3. nie próbowałam kostek Isany, ale to zmienię :)

      Usuń
  18. Powiem Ci, że mnie mocno zniechęciłaś do Tuli. Wolę jednak kupić mydła z Lawendowej Farmy na których do tej pory się jeszcze nie zawiodłam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. chciałam się skusić :D ale chyba po prostu nie przepadam za mydłami w kostce, a jak jeszcze nie pachną to już w ogóle :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie oferta tuli zapewne by Ciebie nie zachwyciła...

      Usuń
  20. Osobiście nie przepadam za mydłami w kostkach i nie stosuję ich od wieeelu lat. Zniechęca mnie to nieprzyjemne uczucie ściągnięcia po ich zastosowaniu, osad i niehiginiczność.
    Pzdr!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też kiedyś miałam takie podejście. ale potem wróciłam do mydeł zmieniłam zdanie :)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...