piątek, 1 lipca 2016

Podsumowanie zużyć czerwca.

S'up?
Czerwiec minął mi jak jeden dzień. Lotem błyskawicy. Przyniósł ze sobą okrągłą rocznicę moich osiemnastych urodzin. Jak ten czas zapiernicza! Czasie, zwolnij troszeczkę...

Mimo iż smarowałam i konserwowałam się jak zawsze, zużyć aż tak wiele nie ma. Może i dobrze, nie będzie dużo pisania. Choć nie, będzie - w poście z czerwcowymi nowościami. Już wkrótce.



Na wyjeździe w Polsce zużyłam trzy maski: bardzo dobry peeling enzymatyczny Organique (klik) o właściwościach oczyszczająco-ściągających oraz liście zielonej oliwki Ziai (zmatowiła skórę i ściągnęła pory) i dwuetapowy zabieg odmładzająco-regenerujący Skinlite (skóra była po nim nawilżona, gładka w dotyku i ładnie napięta). Wymęczyłam też pastę do zębów Himalaya Herbals, której nie polubiłam, bo zauważyłam, że nie radzi sobie z usuwaniem z zębów osadu po kawie. Ma przyjemny smak i jest łatwo dostępna, ale raczej do niej nie wrócę. Nie wrócę też do toniku Queen of Hungary Mist marki Omorovicza (klik), bo nie dość, że jest bardzo drogi, to po aplikacji wychodził mi na policzki rumień. Lekko nawilżające właściwości produktu nie rekompensowały mi tego dyskomfortu. Zmywacz do paznokci Golden Rose był w porządku. Skutecznie zmywał lakiery. Nie przebił jednak mojego ulubieńca, czyli zielonej Isany, która ma większą pojemność, jest równie skuteczna i ładniej pachnie.



Gąbeczkę do podkładu przypominającą kształtem (nie materiałem) zminiaturyzowane jajo Real Techniques dostałam od Justyny. Stosowałam ją codziennie przez około miesiąc i, jak widać, zaczęła się kruszyć. Prałam ją po każdym użyciu, ale delikatnie. Nie jest to jednak ten sam mięciutki materiał, z którego wykonane jest jajo RT - ten maluch jest dużo sztywniejszy. Może to zaważyło o nietrwałości. Niemniej pracowało mi się z nią całkiem nieźle dopóki odpadające kawałeczki nie zaczęły robić mi bałaganu na toaletce. Wykończyłam też w końcu krem CC 123 Perfect od Bourjois (klik), który okazał się nadzwyczaj wydajny - wystarczył na jakieś 8 miesięcy prawie codziennego stosowania. Nie zamierzam do niego wracać, bo o ile tuż po aplikacji wyglądał na twarzy dobrze, to na mojej skórze wcale nie zastygał (nawet utrwalony pudrem), przez co migrował, zbierał mi się w liniach mimicznych, ścierał się podczas rozmów przez telefon i nie trzymał konturu. Myślę, że jest to raczej produkt dla cer normalnych i suchych niż tłustych czy mieszanych.

Jeśli chodzi o pielęgnacje ciała, dominują tu produkty do dłoni i stóp z rodzynkiem w postaci olejku antycellulitowego z BU (klik). Bardzo go polubiłam, bo ładnie ujędrnia skórę (cellulitu samym smarowaniem nie usuniemy), jest względnie nietłusty i szybko się wchłania. Jeśli o dłonie chodzi, zużyłam swojego najulubieńszego ulubieńca - mocznikową Isanę - na noc (jak nic innego nawilża, natłuszcza i regeneruje skórę moich dłoni, a to wszystko w bardzo przystępnej cenie) oraz lipidowy krem do rąk Mixy na dzień (klik). Ten drogawy otulacz sprawdzał się u mnie tylko, kiedy skóra dłoni była w miarę dobrym stanie. W kwestii stóp wykończyłam bardzo dobry peeling Evree, który pozwalał mi utrzymywać skórę stóp we względnej miękkości oraz mocno średni krem zmiękczający do stóp Fusswohl (klik), który śmierdział uryną i środkiem do czyszczenia toalet, a przy tym działaniem nawilżająco-zmiękczającym specjalnie się nie popisał. Próbki kremu Clinique superdefens SPF 25 wstępnie wykazały, że krem jest w porządku - nawilża i stanowi dobrą bazę pod podkład. Mógłby sprawdzić sie u mnie zimą, bo latem sięgam po większe filtry.

I to wszystko w tym miesiącu :)

34 komentarze:

  1. Ja nie długo będę kończyła swoje „19” urodziny :) już 10-ty raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie jestem o rok od Ciebie starsza :)

      Usuń
  2. Muszę koniecznie spróbować tej najulubieńszy z ulubionych krem do rąk ;) Ja już nie będę wspominać o swoich urodzinach wcale ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie :) kocham miłością niezmienną od kilku lat :)

      Usuń
  3. To co? Teraz już zawsze będzie "18 + VAT"? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, chcę ten peeling enzymatyczny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się bardzo cieszę, że go wypróbowałam :)

      Usuń
    2. Ja też mam ochotę na ten peeling ;)

      Usuń
  5. ten peeling enzymatyczny mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię tą serie z Ziaji :)

    OdpowiedzUsuń
  7. moja jedna gabeczka też się juz sypie :/
    jak zawsze spore denko. A wiesz co lubię w Twoich denkowych postach? Najbardziej to, że po nich pojawiają się posty z nowościami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego zaczynam od denek - żeby budować napięcie :D

      Usuń
  8. Mam ochotę na ten peeling enzymatyczny. I olejek BU też brzmi zachęcająco:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam ochotę na ten peeling enzymatyczny. I olejek BU też brzmi zachęcająco:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Olejek z BU wzbudził moje zainteresowanie. Jestem na etapie używania olejków do każdego skrawka ciała, więc muszę go w przyszłości wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. O peelingu słyszałam już bardzo dużo dobrych opinii :-) z pastą do zębów z Himalaya Herbals też już zakończyłam przygodę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też. mam już ulubioną pastę i jej będę się trzymać :)

      Usuń
  12. Kusi peeling z Qorganique, ale to już wiesz. Wypróbowałabym też olejek z BU i na pewno kiedyś go przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. peeling enzymatyczny z BU też nie jest najgorszy :)

      Usuń
  13. Tego wariantu pasty z HH nie znam, w sumie to uczepiłam się jednej Mint Fresh, ma fajną żelową konsystencję i jest przyjemnie miętowa. Spróbowałam też paru innych, lecz ta mi najbardziej pasuje.

    Z kolei ja z przyjemnością wracam do CC Bourjois :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja do HH raczej nie będę wracać. nie kuszą mnie inne warianty :)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...