wtorek, 24 listopada 2015

Revlon, Colorburst Lip Butter, 010 Raspberry Pie, 045 Cotton Candy, 080 Strawberry Shortcake

Kocham matowe pomadki, ale większość z nich ma to do siebie, że prędzej czy później przeusza usta. Zwłaszcza, kiedy robi się chłodniej. Czasem mam też po prostu ochotę na odskocznię od mocno napigmentowanych matów. Sięgam wtedy po nawilżające i odżywcze szminki, dające mi przy tym lekki kolor, jak na przykład masełka Revlonu. 

Za 2,55 gramów tego kolorowego szczęścia trzeba zapłacić w regularnej cenie 7,99 funtów lub 35 zł. Warto polować jednak na promocje, bo wtedy niewydajność tych masełek boli troszkę mniej.


Produkty maja naprawdę ładne ubranka i nie wstyd wyciągnąć je z torebki. Sztyfty są przyjemnie mięciutkie (potrafią się nieco babrać i topić pod wpływem wyższej temperatury) i bezproblemowo suną po ustach. Szminki pachną słodko, trochę ciasteczkowo, ale zapach jest delikatny. Posiadam trzy odcienie; jeden z nich, 010 Raspberry Pie, daje dość wyraziste krycie; dwa pozostałe są raczej półprzezroczyste i spokojnie można nakładać je bez pomocy lusterka.


Wszystkie trzy posiadane przeze mnie sztuki dają mokre, błyszczykowe wykończenie. Zapewne dzięki temu, że zawierają srebrne mikrodorbinki, których na ustach na szczęście nie widać ani nie czuć.


Pomadki nosi się niezwykle komfortowo. Rzeczywiście nawilżają usta i sprawiają, że są miękkie i odżywione.


Z lekką, nawilżającą formułą idzie jednak w parze nietrwałość. Pomadki znikają z moich ust po około 2 godzinach bez jedzenia i picia. Wszelka forma konsumpcji sprawia, że zjadają się szybciej. Przy częstej reaplikacji bardzo szybko widać zużycie produktu. Myślę, że przy częstym codziennym stosowaniu spokojnie można taki sztyft zdenkować w niecaly miesiąc.


010 Raspberry Pie to, jak sugeruje nazwa, spokojna malinowa czerwień. 045 Cotton Candy i 080 Strawberry Shortcake to spokojne różowe nudziaki, różniące się jedynie temperaturą koloru. Patrząc na całą linię zdaje się, że żywsze i ciemniejsze kolory są lepiej napigmentowane od "spokojnych" propozycji.


Osobiście jestem ze swoich trzech masełek zadowolona, ale uważam, że są trochę za drogie jak za tę pojemność.

28 komentarzy:

  1. Ja raz kupiłam dwa kolory tych masełek i oddałam koleżance. Niestety przy moim regularnym wyglądzie ust (suche skórki) się nie sprawdzają, podkreślają wszelkie niedoskonałości. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam regularny peeling DIY z cukru i miodu, który pomoże pozbyć się suchych skórek. potem polecam na noc nuxe reve de miel, bo działa cuda, a w ciągu dnia jakieś nawilżające pomadki lub pomadka ochronna+kolorowa. chodzi o to, żeby cały czas mieć coś na ustach, aby im nie pozwolić wyschnąć. z własnego doświadczenia wiem, że to pomoże ograniczyć problem z suchymi skórkami :)

      Usuń
  2. Cotton Candy najbadziej mi się podoba, naturalnie podkreśla urodę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze, to są straszne :P Usta wyglądają z nimi na chore :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te dwa jaśniejsze odcienie rzeczywiście mnie trochę "wypierają" z koloru

      Usuń
  4. Ja miałam jedną...może jakąś felerną wybrałam...ale nie byłam z niej zadowolona niestety :/

    OdpowiedzUsuń
  5. dla mnie wadą byłaby trwałość, ostatnio moja pomadka scarlet z melkior wytrzymała kilka godzin w stanie baaardzo dobrym podczas gdy jadłam i piłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem :) tu rzeczywiście dorej trwałości nie ma

      Usuń
  6. Kolory bardzo mi sie podobają!;) Szczegolnie Raspberry ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niedawno skusiłam się na Cotton Candy i uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Raspberry Pie jest bardzo w moim guście :). Ale jakoś nie ciągnie mnie do masełek, raczej uderzam w stronę trwałych produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem :) jeśli stawiasz na trwałość, masełka Revlonu nie są dla Ciebie :)

      Usuń
  9. miałam kiedyś dwa albo trzy kolory, piekne! jednak nie odpowiadała mi konsystencja tych pomadek, rozlewały mi się poza usta strasznie. Za masełkowe :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciągle sobie obiecuję że którąś wypróbuję i nigdy nic z tego nie wychodzi :D Będę musiała wreszcie zebrać się w sobie i kupić któryś kolor na spróbowanie. Tym bardziej że ta pomadka, którą miałaś ostatnio gdy się widziałyśmy wyglądała bardzo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mogę tylko polecać, bo żadna z moich trzech sztuk niczym mi nie podpadła :) a kolor, który miałam na naszym spotkanku, to był Strawberry Shortcake :)

      Usuń
  11. co ten Cotton Candy taki smętny wyszedł? przecież to mój ukochany zdechły róż! :D
    pozostałe wyglądają pięknie, a dla Ciebie na jesień zdecydowanie Raspberry Pie!
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na mnie właśnie takie jasne chlodne róże mają tendencję do wyglądania smętnie :/

      Usuń
  12. Raspberry Pie jest cudny <3 wybitnie Twój kolor :) pozostałe wyglądają tak zwyczajnie, trochę niczym balsam ochronny ;)
    Z masełkiem Revlonu miałam do czynienia daaaawno temu i nie wypadło ono zbyt dobrze więc nawet nie zbliżam się do standu ;) Za to fajnie było zobaczyć taki mini przegląd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie zwyczajne pomadki też się przydają ;)
      cieszę się, że przegląd Ci się spodobał :)

      Usuń
  13. Podobają mi się wszystkie 3 kolory, ale nudziaki są śliczne. Uwielbiam takie odcienie. Chyba będę musiała się na któryś skusić ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Raspberry Pie wyglada obłędnie! Lubie te masełka, za subtelne kolory i ładny efekt na ustach.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...