piątek, 6 listopada 2015

Zakupy i niespodzianki na poprawę humoru.

Praca z ludźmi jest ogólnie ciekawa, ale bywa też niezwykle stresująca i dołująca. Niby klient nasz pan, ale niektórym nie dogodzisz i to właśnie oni najbardziej potrafią zaleźć za skórę. A ja mam taki charakter, że wszystko biorę do siebie. Dlatego czasem muszę odreagować i kupić sobie coś ładnego na pocieszenie. Poza tym koleżanki-bogerki kuszą. Justyna na przykład pokazała u siebie ślicznego maluszka Soap & Glory (klik), a ja natychmiast doszłam do wniosku, że za tę niewielką pojemność i cenę chcę kredki wypróbować. Do tego w Boots była promocja 3 for 2 na kolorówkę. Z pięciu dostępnych odcieni wybrałam trzy. Skusiłam się też na nowe pomadki Rimmela, bo jestem ciekawa nowości. Tu również capnęłam trzy sztuki.


A w wyjątkowo podły dzień przyszła do mnie paczka od kochanej Justyny. Do brytyjskiego Glamour dorzucili miniatury pomadek Colour Pop, maskary High Impact i kremu nawilżającego do twarzy marki Clinique. Ponieważ w swojej okolicy nie mogłam pomadek upolować (tusz znam i jest przeciętny, a krem mnie nie interesował), Justyna kupiła gazety u siebie. Jenak przesyłka zawierała jeszcze fantastyczne bonusy, których się zupełnie nie spodziewałam: miniatury maskary False Lashes Extreme Black MAC, odsypkę pigmentu Vanilla tej marki oraz cudowną pomadkę (moją pierwszą!) MAC Make Me Gorgous. Justyno, jeszcze raz bardzo, bardzo Ci dziękuję.




Misja wykonana, humor poprawiony! A w przyszłym tygodniu przyjeżdżam do Polski i na pewno pojawię się w kilku drogeriach, gdyż mam długą listę zakupów do zrealizowania. Dobrze, że prezenty bożonarodzeniowe już kupione ;)

46 komentarzy:

  1. Aaaaaaaaaaaaaa... jakie cudowności. <3 Ja też czaiłam się na pomadki z Clinique, a później stwierdziłam, że jednak produktów do ust to akurat mam zdecydowanie w nadmiarze. :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nie mogę powiedzieć, że nie mam czym ust malować. jednakowoż mam do szminek ogromną słabość i szczerze przyznam, że od ich nadmiaru glowa mnie nie boli. lubię delektować się samym patrzeniem na nie...

      Usuń
    2. Haha, mam podobnie ze swoimi ;)

      Usuń
  2. ja sie jedynie na nivea skusiłam,pomadek mam dużo ale czekam na tusze

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi też zakupy bardzo poprawiają humor :-)
    Kochana też pracuję z ludźmi i uważam, że są tacy klienci, którzy nie wiedzą czego chcą ale też nie pozwlają sobie pomóc i tacy z natury niedogodni. Nic nie pasuje, przez całe życie idą jakby im coś na nos usiadło ;) To bardzo psuje humor innym. Ja mam w takim doczynienia około 15 minut ale Ty musisz wytrzymać z takim trochę dłużej, tulę :**

    Nauczyłam się ogromnej cierpliwości i mam jej w sobie ogromne pokłady, ale czasem zdarzy się taki klient, który raczej wchodzi po to, aby się odrazu pokłócić i wtedy humor mam popsuty na cały dzień :(

    Ludzie są naprawdę dziwni i nawet nie zdają sobie sprawy jak się głupio zachowują ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za słowa pocieszenia Ewelino :* ja muszę nad cierpliwością popracować. staram się zachować spokój, ale to duszenie w sobie negatywnych emocji też nie jest dobre. już wcześniej miałam problemy z zaśnięciem, a teraz jest jeszcze gorzej, bo tak się wszystkim przejmuję. a potem zachowuję się i wyglądam jak zombie :/
      ludzie są bardzo dziwni. powiedzmy, że ktoś narzeka, że pokój za mały, choć przyjechali ledwie na jedną noc. OK, daję im większy pokój. to z kolei narzekają, że nie podoba im się, jak pokój jest pomalowany, kolor dywanu albo że prysznic za mały. dwoisz się i troisz, obsugujesz takich paniczów, a oni i tak idą potem na trip advisor i piszą negatywną opinię, byle tylko jeszcze ci przypieprzyć i zaszkodzić, ech

      Usuń
    2. To są właśnie Ci z natury niedogodni. Takim nie dogodzi.
      Wiele razy wyjeżdżałam, korzystałam z agroturystyki jak i z hoteli. Nigdy nie narzekałam na kolor ścian itp bo jadę po to żeby cieszyć się urlopem. Nie doszukuję się szczegółów bo to nie o to chodzi. Ważne jest miejsce, ważne jest z kim spędzam urlop. Trzeba być pozytywnie nastawionym, Złote klamki i czerwone dywany nie spowodują że spędzimy piękny urlop. Kwestia nastawienia.

      Mam piekne doświadczenia z agroturystyką w Polsce. Można spędzić przyjemnie czas, z miłymi ludzmi, można się wyciszyć. Za każdym razem trafiam do ciepłych ludzi a i tak zdarzają się takie marudy co wytykają szczególy. Aż mi szkoda właścicieli czasami...

      Nie przejmuj się, na dziwnych ludzi nie ma skutecznej metody ;)))) Odeślij do 5 gwiazdkowego hotelu haha :D

      Usuń
    3. kiedy ja wyjeżdżam, chcę tylko żeby było czysto i ciepło w pokoju, a prysznic działał. i tyle, nie szukam dziury w całym. u nas jest czysto, ciepło, meble (łóżka, telewizory) są nowe, śniadania są smaczne, prysznice działają bez zarzutu. czego jeszcze chcieć za cenę, którą klienci płacą? dokładnie, chodzi jedynie o nastawienie... zawsze w duszy życzę tym wiecznie niezadowolonym klientom, żeby ich praca też spotkała się z niedocenieniem, żeby wiedzieli, jak to jest

      w Blackpool jest Hilton :]

      Usuń
  4. Mi zakupy poprawiają humor, ale tylko na chwilę. Kiedy mam przed sobą siatkę z zakupami (nawet jeśli liczy 2 rzeczy ;)) albo kartonik z drogerii internetowej, czuję się super, taka ekscytacja i radocha. Jak wyłożę wszystko obok przed siebie, jest jeszcze lepiej. Wtedy czekam z niecierpliwością na dzień, kiedy porobię zdjęcia od nowości i będę mogła pomacać. A kiedy wszystko ląduje w komodzie z kosmetykami i jakoś tak "ginie w tłumie", zaczynam mieć wyrzuty sumienia - po co mi to było, przecież już mam ;)

    A co do pracy z ludźmi, niestety zgadzam się. A branża turystyczna/hotelarsko-gastronomiczna ma jeszcze taką dodatkową specyfikę, że niektórzy ludzie, wyjeżdżając na wakacje, czują się jak władcy świata, którym trzeba usługiwać, skakać nad nimi i przejawiają inne zachowania niż w swoim rodzinnym miejscu, nie wykazując żadnego szacunku do obsługi. Niestety też to znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje odczucia co do zakupów kosmetycznych są takie same jak Twoje Basiu ;) Najpierw wow, ekscytacja, a potem kac moralny :D

      Usuń
    2. Chocolate, może to czas na odwyk :D Chociaż i tak mocno ograniczyłam już zakupy, ostatnio nie mam sobie nic do zarzucenia :)

      Usuń
    3. ja mam do tego takie podejście: kocham szminki i lakiery do paznokci, i wciąż ciągnie mnie do testowania nowości. kupując nowy lakier czy szminkę odczuwam ekscytację i cieszę się na testy. i nie widzę powodu, żeby sobie tego odmawiać, skoro jestem grzeczna jeśli idzie o inne kosmetyki. nie mam tuzinów podkładów czy niezliczonych ilości bronzerów, rozświetlaczy, różów, pudrów, korektorów czy błyszczyków. zatem folguję swojej słabości do lakierów i szminek, bo od ich nadmiaru mnie akurat głowa nie boli :)

      Basiu, dokładnie, zgadzam sie z Twoim komentarzem na temat branży. czasem ludzie wyjeżdżając zmieniają się nie do poznania. jest to dziwne i nie wiem, skąd się bierze. nie rozumiem idei szukania dziury w całym i robienia wszystkiego, aby być klientem z piekła rodem :/ ok, gdybym nie dbała o B&B, rozumiałabym. ale my tu ciągle coś robimy, inwestujemy, poprawiamy, rozwijamy, a do tego utrzymujemy konkurencyjne ceny. i jak wtedy ktos ne docenia tych wysiłków, to naprawdę boli

      Usuń
    4. Każdy ma swojego bzika :) A któż Cię zrozumie lepiej, niż inne kosmetycznie zakręcone dziewczyny :)

      Niestety dokładnie wiem, co masz na myśli... Na wakacjach niektórym puszczają hamulce i nawet jeśli trafi się dziesięciu miłych klientów, to ten jedenasty tak zalezie za skórę, że szok... Wierzę, że macie dużo pracy, pamiętam jak w którymś z ostatnich postów wspominałaś, jak wygląda Twój dzień, czym się zajmujesz po kolei. A to praca nie tylko psychiczna, ale też fizyczna, męczy podwójnie :( Mogę tylko powiedzieć, żeby się tym tak nie przejmować, bo zawsze znajdą się tacy, którym nie dogodzisz, ale wiem, że "łatwo mówić", a w praktyce człowiek i tak się przejmuje. Szczególnie, że pracujecie na swój własny wizerunek, a nie czyjś, nie możecie sobie odejść z pracy i poszukać innej, więc tym bardziej zależy Wam na zadowolonych gościach, którzy chętnie wrócą i puszczą dalej informacje, że to miejsce warte odwiedzenia. A jeszcze wkurza to, że zadowolony gość prawdopodobnie nie napisze nic, a niezadowolony tak obsmaruje, że szok... I stąd się bierze też tyle niezbalansowanych negatywnych opinii w różnych miejscach. Ajjj, temat rzeka, dlatego po 7 latach nauki w turystyce, hotelarstwie i gastronomii, robię teraz magisterkę w innym kierunku. Czuję się strasznie zagubiona ostatnio i jakiś taki dół mnie złapał, bo sama nie wiem w jakim kierunku zmierza moje życie naukowo-zawodowe, żebym to ja jeszcze wiedziała, czego chcę... ;)

      Usuń
    5. z tymi recenzjami to prawda... szkoda, że zadowolonym klientom nie chce się pisać pozytywnych recenzji :/

      Usuń
    6. Niestety tak jest... :/

      Usuń
  5. Te pomadki z Clinique wyglądają totalnie uroczo :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też kupiłam szminkę - nowość od Catrice. Jestem nią totalnie zauroczona, odcień nazywa sie Passion Red i normalnie wszystkie poszły w kąt :)
    Szminki są dobre na chandrę i na wszystko!
    Te miniatury od Clinique są zabawne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ta czerwień z Clinique też jest bardzo ładna :)

      Usuń
  7. Pokazuj Maczka, koniecznie :) najważniejsze że humor poprawiony - wiem coś o pracy z ludźmi także w pełni się solidaryzuję..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomadka na pewno będzie miała swoje 5 minut na blogu :)

      Usuń
  8. mam podobnie :) na poprawe humoru nowy kosmetyk - tylko u mnie to jest pomadka lub róż :) i cieszy mnie pozniej samo patrzenie na nie :) tak już mam, i nawet nie mam wyrzutów sumienia kupując kolejne... ani potrzeby tlumaczenia sie, dlaczego znow kolejna pomadka
    też się skusiłam ostatecznie na pomadke Rimmel :) numerek 200.
    Mam nadzieję, że z Soap&Glory będziesz zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie, samo patrzenie na ulubione kosmetyki daje mnóstwo radości :)

      Usuń
  9. Ale fajne sa te pomadki! Kiedy juz w polskich gazetach beda takie fajne dodatki?

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja po kilku latach pracy w handlu nauczyłam się, że ludzi należy traktować jak osoby chore psychicznie. Rzadko zdarzają się normalne osoby. Ja rozumiem, że ktoś płaci i wymaga, chce obejrzeć towar i dowiedzieć się o nim jak najwięcej, że ma dużo pytań. To mi totalnie nie przeszkadza, potrafię być cierpliwa i naprawdę jeśli ktoś nie jest głupim chujem to nie ma żadnego problemu - możemy wybierać pościel przez godzinę albo dwie.

    Jednak większość osób jest podejrzana. Mam czasami wrażenie, że ludzie mają choroby psychiczne, ale nikt im nie pomaga, bo nie zgłosili się do lekarza. Tak też traktuję trudnych klientów. Myślę sobie wtedy, że wyszli z domu bez opiekuna albo przestali brać leki albo po prostu terapia jest nieskuteczna. Ja z natury jestem dobrym człowiekiem i nie krzywdzę nikogo bez potrzeby, ale jeśli praca z ludźmi mnie czegokolwiek nauczyła to bycia ekstremalnie cierpliwym, odporności na debili i asertywności. Klienci, którzy przychodzą, żeby się na mnie wyżyć mają trudno, bo nie dam sobie już w kaszę dmuchać. Można złożyć reklamację, można być niezadowolonym z czegoś tam, ale nie można na mnie krzyczeć ani mi grozić ani mnie dotykać. To, co się dzieje w centrach handlowych to jest gruba impreza. Pomijam warunki pracy w 11 stopniach zimą, bo to akurat mój wybór gdzie pracuję, ale przecież są jakieś normy. Tylko teoretycznie.

    Anyways, mi pomaga kocie mruczenie, dobre żarcie i zakupy też czasami. Usuwanie i minimalizacja też była terapeutyczna. O wiele bardziej wolałam pracować z psami, to wdzięczne stworzenia. Ludzie są generalnie beznadziejni, swojego zdania na temat ludzkości już raczej nie zmienię.

    Trzymam kciuki za Ciebie bardzo. Nie mam tak, że cokolwiek biorę do siebie, ale czasami wkurwiam się, że mogłoby być normalnie i kulturalnie, ale patologia i margines przychodzi i zaburza mój spokój. Najważniejsze to nad sobą panować. Lubię bardzo kontrolę, ale czasami jest taki moment, że się nie da. Wtedy denerwuję się jeszcze bardziej, że coś taki głupiego wpływa na moje samopoczucie, na moje zdrowie itd i jestem zawiedziona. No tak to wygląda, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, jak na zawołanie pojawił się klient, który zwyzywał mnie od grubych toreb (?) i powiedział, że jestem upierdliwa, bo zwróciłam mu uwagę, że moje biurko nie jest miejscem do przepakowywania się (rozkładał się ze swoimi wszystkimi rzeczami). no kurwaaaaaaa czy tych ludzi wypuszczają z zakładów zamkniętych, nie wiem naprawdę.

      Usuń
    2. och, wyżywanie się na sprzedawcach powinno być karalne wysoką grzywną. przyjdzie taki i będzie ci psuć krwi, nawet jeśli jesteś na danym stanowisku zatrudniona, nie jesteś na swoim. skąd ci ludzie się urwali.

      dobrze, że nie brak Ci asertywności i umiesz sobie z takimi poradzić. ja zajmując się klientami mam gdzieś z tyłu głowy świadomość, że nie jestem u siebie (tzn w swoim kraju) i w związku z tym wielu rzeczy nie powiem/zrobię, bo tak jakoś.

      Usuń
  11. A u nas dają próbki perfecty xd Trudnych klientów spotkałam, pracując kilka miesięcy w kinie. Oby nigdy więcej ;) Ładne łupy, ważne, że humor lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i Garniera, z próbkami Garniera też się w Polsce spotkałam :D

      Usuń
  12. Długo pracowałam z ludźmi, odpowiadałam min. za obsługę klienta, nadzorowałam reklamacje i wiele innych rzeczy wymagających bezpośredniego kontaktu. Wiem, jak to jest i JAK czasem boli, kiedy ktoś chce pokazać nam swoją wyższość.... Z czasem nauczyłam się mieć do tego dystans, lecz i tak na 100 normalnych przypadał totalny świr, który potrafił popsuć nie tylko dzień, ale i tydzień...

    Dodam też, że dużo odwiedziłam hoteli oraz B&B w UK i czasami można naoglądać się różnych zachowań, nie tylko właścicieli, ale przede wszystkich klientów i zastanawiam się nadal, skąd to się bierze?! W końcu wynajmuję pokój, by się przespać/zjeść śniadanie i traktować to miejsce jako miejsce powrotu np. podczas dłuższego pobytu; a w drodze, to jest przystanek do odpoczynku. Jeżeli oczekuję extra standardu, biorę hotel lub B&B, które odpowiadają temu, prawda?
    Czasami ludziom się nie dogodzi...

    Życzę wyłącznie zadowolonych klientów wraz z dobrym "feedbackiem"!

    Ważne, że niespodzianka się udała i TO jaka <3 Będę czekać koniecznie na prezentację i wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, no właśnie. takie świry powinny spotkać się z podobnym traktowaniem w swojej pracy jako nauczkę...

      no właśnie! chcesz pięć gwiazdek, idź do Hiltona. a jeśli wybierasz dwie gwiazdki, nie oczekuj pięciogwiazdkowego standardu! ale powiem Ci, że odniosłam wrażenie, że babka miała duży problem z tym, że nie jestem Brytyjką. jej zachowanie wobec mnie i pewne półsłówka na to wskazywały :/

      dziękuję :*
      prezentacja NA PEWNO będzie :)

      Usuń
    2. Niestety wielu klientów oczekuje standardu Hiltona w cenie komórki pod schodami :/

      Usuń
  13. Wspaniale zakupy, nie dziwię się, że humor poprawiony:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nic nie poprawia humoru bardziej niż nowe kosmetyczne perełki :)) Pozdrawiam Cię serdecznie, miłej niedzieli :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam pomadki w formie kredki. Szkoda, że u nas ta marka jest niedostępna. Też się czaję na pierwszą pomadkę z MAC, ale nie niem co wybrać. Tyle tych pięknych kolorów...
    A ja jeszcze nie mam prezentów. Późno w tym roku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam jeszcze kilka macowych pomadek na oku i kiedyś sobie sprawię :)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...