poniedziałek, 2 listopada 2015

Zużycia i zakupy października.

Przysięgam, że nie wiem, gdzie ten czas tak pędzi. Jeszcze wczoraj było lato, a już do końca roku zostały nam ledwo dwa miesiące. Szaleństwo! Mój październik był zawalony pracą, stąd nie miałam prawie wcale czasu dla siebie. Pobudki wcześnie rano, co by zająć się śniadaniami dla gości, recepcja w ciągu dnia, bar do późnych godzin nocnych, no i bycie pełnoetatową mamą... Nie dało się tam wcisnąć rozbudowanej pielęgnacji ani, niestety, ćwiczeń. Bardzo chciałam, ale nie udało mi sie skończyć 30 day shred zanim nastąpiła przerwa spowodowana nawałem pracy. Od jutra wracam do aktywności fizycznej, ale muszę sobie znaleźć jakiś inny program. Wprawdzie widziałam rezultaty po tych dwudziestu kilku dniach z Jillian, ale strasznie bolały mnie po jej ćwiczeniach kolana :/

Co do zużyć, gromadka nie jest specjalnie imponująca, ale coś tam się skończyło.

Kolorówka:



 
Próbkę Magic Foundation marki Charlotte Tilbury dostałam od Hexxany. Miłość od pierwszego użycia, mówię Wam. Kosmetyk ma dość lekką konsystencję, rozprowadza się jak marzenie i daje średnie krycie, które można budować. Pozostawia efekt drugiej skóry. Twarz jest gładka, koloryt wyrównany, a pory zakryte, ale jednocześnie nie widać, że nakładało się cokolwiek na skórę. Kolor 2 był dla mnie idealny - jasny beż z delikatnymi żółtawymi podtonami. Podkład nie oksyduje, nie migruje, nie zbiera się w porach ani liniach mimicznych. A najlepsze jest to, że w jakiś cudowny sposób trzyma sebum w ryzach i twarz przez dosłownie cały dzień wygląda ładnie, świeżo i promiennie, i w zasadzie nie wymaga pomocy ze strony bibułek matujących - a to wszystko przy tłustej cerze. Prawdziwa magia i już wiem, skąd wzięła się nazwa tego cudeńka.
 
Lakier Sensique pochodził z bardzo starej limitki, a pokazywałam go tutaj. Trójeczka cieni Inglot Integra 21 (klik) służyła mi bardzo dobrze. Ładne zestawienie do dziennego makijażu; doskonały zestaw do stosowania z ciemnymi, wyrazistymi pomadkami. Wzięłam się też za błyszczyk Sleeks Cream 107 (kilk) tej samej marki, bo miałam go już dość długo, a nie chciałam, żeby się zepsuł. Błyszczyki szybciej się zużywają niż pomadki, ot co. O przyzwoitym tuszu do brwi Wibo pisałam w poprzednim poście (klik). Mimo kilku wad warto wypróbować.


Pielęgnacja: 



Odświeżający tonik Nivea dostałam "w spadku". Zużyłam do tonizowania rankami i nie miałam żadnych zastrzeżeń, sprawował się przyzwoicie. Do Lactacydu wracam regularnie i wracać będę. Nie tylko jest skuteczny, ale pomaga też przy hemoroidach, na które jestem skazana genetycznie (cudownie, prawda?). Antyperspirant Ziai był poprawny, chronił przez większą część doby. Krem do rąk z granatem Alterry mimo swojej gęstej konsystencji nie przyczynił się do poprawy stanu moich dłoni. Niestety wraz z rozpoczęciem sezonu grzewczego skóra dłoni wysuszyła mi się na wiór i niedługo na pewno wróci egzema. Jak zawsze. Alterra pomagała na chwilę, ale nie było pozytywnych efektów długofalowych. Produkt pachnie jak pozostałe kosmetyki z tej linii i zostawia dość wyczuwalny film. Pasta do zębów Himalaya była w porządku; robiła, co miała robić. Miniatury serum anti-age i kremu time filler Filorga też dostałam od Hexx. Dobrze nawilżały cerę i sprawiały, że była niesamowicie gładka w dotyku. Makijaż nakładał się na przygotowaną nimi skórę jak marzenie. O miętowej masce glinkowej Queen Helene pisałam tutaj. Poprawny czyścik dający mocne uczucie chłodzenia.


Jeśli o zdobycze chodzi, to jak wiecie dostałam w październiku mnóstwo dobroci od Hexx (klik). Sama kupiłam jedynie trzy magazyny ze świetnymi dodatkami, bo nie potrafię nie korzystać z takich okazji:


Wszystkie trzy lakiery są super, a już zwłaszcza Orly w odcieniu Rose Gold. Nie mogłam się na niego napatrzeć nosząc go na paznokciach :)

43 komentarze:

  1. chyba widziałam rose gold wczoraj w tkmaxxie.. :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Również sięgam po pasty Himalaya, są inne niż wcześniej używane, ze względu na smak, ale też są w porządku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jednak wolę pasty Dr Organic.bardziej mi odpowiadają :)

      Usuń
  3. Ja z tych wszystkich kosmetyków kojarzę tylko Eyebrow Stylist. :) i uwielbiam na tyle, że uzupełnię zapas na tej promocji!
    Ps. Wpadnij na Fit.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja pewnie jeszcze kiedyś do niego wrócę :)
      swoją drogą będę w Polsce niedługo z ogromną listą kosmetyków do uzupełnienia zapasów, ale nie wiem jeszcze, czy skorzystam z promocji na kolorówkę :] zobaczymy

      Usuń
  4. Eyebrow Stylist trafił zupełnie przypadkiem w moje ręce na poprzedniej promocji w Rossmanie. naprawdę fajny produkt ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam tylko żel do brwi z Wibo, dobrze mi służył :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Też zużyłam tą pastę do zębów i jest ok:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam potrójne cienie Paese w neutralnych kolorach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczne kolorki lakierów! Ostatnio używałam tej pasty do zębów.

    OdpowiedzUsuń
  9. też się skusiłam na Glamour z lakierem ;)

    do anyperspirantów Ziaja podchodziłam kilka razy, ale nie chronią mnie w ogóle :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się trzymam z dala od ich blokera, bo mnie strasznie podrażnia

      Usuń
    2. Ah bloker to w ogóle mi skórę wypala...

      Usuń
    3. czytałam dużo więcej takich opinii...

      Usuń
  10. i fajnie, że masz dużo pracy, bo to znaczy, że B&B się rozkręca :) ja się biorę za szukanie pracy, ciekawe jak to będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety juz po sezonie, więc już tak pracowicie nie będzie... no, może z wyjątkiem Świąt i Nowego Roku

      powodzenia :)

      Usuń
  11. wstyd ale jeszcze nie testowałam lakierów Orly ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo eleganckie i jesienne kolory lakierów! ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Z Twojego denka znam jedynie pasty Himalaya, które bardzo polubiłam. Czerwień od Orly jest boska <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już ją nosiłam na paznokciach i mi się podobała :)

      Usuń
    2. Czasami lakier w buteleczce bardzo nam się podoba, a na paznokciach już niekoniecznie. Bywa też na szczęście odwrotnie ;)

      Usuń
  14. ja tez zawsze wracam do płynu Lactacyd i to do tej samej wersji, klasycznej, pomarańczowej

    OdpowiedzUsuń
  15. Też łapię się na tym że czas mi ucieka nie wiadomo gdzie i kiedy... Tak to jest gdy praca nas zalewa.

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam tylko żel do brwi Wibo :) Miło go wspominam, ale niedawno odkryłam L'Oreal i jest jeszcze lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czerwień z Orly jest bardziej kremowa, czy żelkowa? bo nie wiedziałam i wzięłam tylko Grape Neon, który uwielbiam :)
    Super, że spotkanie z Charlotte wywołało TAK dobre wrażenia :))) CMOK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żelkowa i nie kryje całkowicie po 2 warstwach.

      najlepszy podkład z jakim miałam do czynienia! próbka wystarczyła mi na jakieś 6 razy i za każdym razem byłam zachwycona tym, jak wyglądała moja skóra <3

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...