poniedziałek, 1 września 2014

Zużycia i zakupy sierpnia 2014.

Smutno mi, że lato się już kończy, że przyjdzie czas pożegnać się ze zwiewnymi sukienkami... Nie nacieszyłam się jakoś latem w tym roku, w Blackpool na palcach obu dłoni mogę policzyć tegoroczne naprawdę upalne dni.
Co do zużyć, zacznę od kolorówki:


Zabrałam się za mniejsze pojemnościowo lakiery i pożegnałam się z Miss Selene w numerze 229 (klik), Editt Cosmetics thermo color change w odcieniu 4 (klik), Sensique LE nature code 272 quince flower (klik) oraz Essence colour&go 34 walk of fame (klik). Wykończyłam pomadkę The Balm Read My Lips w odcieniu scoop (klik), która może miała i ładny kolor, ale nie podobało mi się to, że była nieco lepka i cały czas czułam ją na ustach. Jednym słowem, jej formuła nie przypadła mi do gustu. Żegnam się również z dwiema fioletowymi maskarami (Pupa i YSL - klik), które urozmaicały mój wakacyjny makijaż, oraz z dwiema masAKrami spod znaku Bourjois (klik) oraz Lancome (klik), które robiły ze mnie pandę... Do kosza trafia też końcówka eyelinera Zoevy w odcieniu The King And I (klik), ponieważ pędzelek rozcapierzył się do granic możliwości, a ostatnio aplikacja produktu wywoływała u mnie swędzenie powiek.


Przejdźmy do pielęgnacji twarzy:


Skończyły mi się trzy glinki: francuska glinka biała z e-naturalne (klik), z której nie byłam zadowolona, oraz francuskie glinki zielona i czerwona kupione w Zrób Sobie Krem (klik). Tym z kolei nie mam wiele do zarzucenia. Miniatura świetnej wody micelarnej Caudalie narobiła mi apetytu na pełny wymiar, za to nawilżający krem tej marki nie wyróżniał się niczym szczególnym (klik). Po miesiącu stosowania dobiłam dna w miniaturce kremu All About Eyes Clinique. Miał wyraźnie silikonową konsystencję, przez co dawał pozorny efekt wygładzenia skóry pod oczami. Dodatkowo wyraźnie odbijał światło, dzięki czemu nie było aż tak widać mojego zmęczenia. Dobry pod makijaż, ale za słaby do nocnej regeneracji. Nie wiem jeszcze, czy kupię pełen wymiar.


Część denkową tego posta wieńczy zaś pielęgnacja ciała:


Maskę do włosów Alterra stosuję jako odżywkę. Dość często do niej wracam, bo moje kłaki bardzo ładnie się po niej prezentują. No i lubię kosmetyki z naturalnym składem. Krem na sutki Derma Mum (kupiony w Boots) służył mi do smarowania całego karmiącego biustu raz dzienne, gdyż jego formuła opiera się na maśle shea i kilku innych natłuszczająco-nawilżających składnikach. Stumililitrowa tubka wystarczyła mi na ponad 9 miesięcy nawilżania ciężko pracujących piersi. Przez ten czas ani razu nie pojawił się problem pękania sutków, jakiś skaleczeń czy podrażnień. Skóra biustu jest w stanie no, zadowalającym. Wiadomo, piersi straciły na jędrności, a i rozstępów nie uniknęłam. Nie łudziłam się jednak, że po kilku miesiącach zmieniania rozmiaru kilka razy dziennie cycki będą wyglądać jak kiedyś; cudów nie ma. Tragedii jednak też nie. Krem jest dość tłusty i ma jedną denerwującą właściwość - zawiera w sobie twarde grudki, które bardzo ciężko rozsmarować w skórę. Żel pod prysznic Caudalie mnie nie kupił (klik), gdyż miał nieznośny dla mojego nosa zapach. Krem do rąk Bielendy Kuracja Parafinowa to mój ulubieniec (klik) i już odczuwam skutki tego, że się skończył. Mimo iż posiadam wannę, nie korzystam z niej, gdyż tego nie lubię. Prysznic to jest to! Jednak ze względu na liczne zapasy produktów myjących pod prysznic, płyn do kąpieli Dove posłużył mi jako mydło do rąk. Nawilżający balsam Czterech Pór Roku był całkiem do rzeczy (klik). Wykończyłam też mój ulubiony peeling do dłoni i stóp Bielendy (klik). Zapach Dahlia Divin od Givenchy nie podbił mojego nosa. Jakiś taki "meh" jest. Na zdjęciu zabrakło antyperspirantu Dove. Lubię, używam regularnie.


Ok, to by było na tyle w kwestii zużyć. Zakupowo starałam się być grzeczna. Z pielęgnacji kupiłam, co było mi niezbędnie potrzebne:


Dałam się też skusić na dwie zachcianki. Pomadkę Bourjois Nude-ist MUSIAŁAM kupić po naustnej prezentacji u Crush On Lipstick (klik), a róż Physicians Formula przyciągnął mój wzrok podczas wizyty w Tk Maxx i naprawdę nie mogłam go tam zostawić... Czyż nie jest cudny?


46 komentarzy:

  1. Pomadka będzie Ci pasować, to pewne :D A róż - mimo że kolory nie moje, to sama też bym się pewnie skusiła, bo tłoczenie. Wybaczone!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, ten róż to prawdziwa ozdoba kosmetyczki :)

      Usuń
  2. Nas lato w tym roku rozpieszczało, choć sierpień był już mocno taki sobie. W zasadzie od drugiego tygodnia zrobiło się zimno i deszczowo, więc teraz mam wrażenie, jakby lato skończyło się wieki temu. Teraz czekam na piękną, polską, złotą jesień... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w jesieni w uk nie ma niestety nic pięknego... nie w mojej bezdrzewnej okolicy :/

      Usuń
  3. Też bym tego różu nie zostawiła samego w sklepie, musiałaś go wziąć zdecydowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, tym bardziej że była to jedna jedyna sztuka ;)

      Usuń
  4. Ja też niestety mam wrażenie, że lato skończyło się bardzo szybko, a te naprawdę letnie sukienki założyłam dosłownie kilka razy.. szkoda.
    Mam nadzieję, że pokażesz kiedyś z bliska ten cudny róż:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zużycia kolorówkowe godne podziwu :) Marzy mi się Rouge Edition Velvet z Bourjois, ale regularna cena trochę poza moim zasięgiem... Może uda się ją kiedyś dorwać w dobrej promocji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rossmann robi co jakiś czas swoje -40%, więc poluj ;)

      Usuń
  6. woda termalna Caudalie od dawna mnie ciekawi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tu pokazuję wodę micelarną, nie termalną :)

      Usuń
  7. Z zużyciami zaszalałaś, a zakupy widzę, że bardzo rozsądne. Velvety Bourjois absolutnie uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie tyle rozsądne te moje zakupy, co z funduszami cienko...

      Usuń
  8. Pomadka Bourjois wygląda przepięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sporo tego ;) Ja nie pamiętam kiedy ostatni raz zuzylam jakas pomadke d; ciagle tylko kupuje i kupuje..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi ostatnio udało się dwie pomadki zużyć :)

      Usuń
  10. O jeju, ile kolorówki! Muszę w końcu i ja powyrzucać lakiery, które do niczego się nie nadają. Z pielęgnacji ciała znam alterrę i dove- lubię ich produkty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie wyrzuciłam lakierów, tylko puste buteleczki po nich. zużyłam je :)

      Usuń
  11. przepiekny ten roz, wcale sie nie dziwie, ze go kupilas!!!!
    mam nadzieje, ze jestes zadowolona z mazidla Bourjois :)

    calkiem tez spore zuzycia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze tej pomadki nie testowałam, bo zużywałam the balm ;)

      Usuń
  12. Po takich zużyciach to zasłużyłaś na te skromne zachcianki! Róż wygląda bosko! pokaż na twarzy koniecznie;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow - miesiąc upłynął pod znakiem pożegnań kolorowych ;) I dobrze - zrobiło się miejsce na następne - uroczy różyk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem uda się i coś kolorowego wykończyć :)

      Usuń
  14. Od jakiegoś czasu się zastanawiam jak blogowiczkom udaje się zużyć w ciągu 1 miesiąca więcej niż jeden tusz i cały lakier :D
    U mnie leżą i czasem się zużyją po kilku miesiącach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zużyłam żadnego z tych kosmetyków w ciągu miesiąca. lakiery miałam kilkanaście miesięcy i zużyłam regularnie sięgając po te kolory. tusz Bourjois używałam przez 3 miesiące, tusz Lancome przez dwa, a tusze Pupa i YSL służyły mi przez całe lato

      Usuń
  15. No tak, róż faktycznie piękny :)
    Faktycznie szkoda lata, jakoś tak szybko zleciało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co nie? niech jeszcze wróci lato na chwilę... :)

      Usuń
  16. Wow, toż to prawdziwe denko gigant! Poszalałaś, kobietko! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Róż faktycznie jest przecudowny :) a płyn micelarny Caudalie ciekawi mnie od jakiegoś czasu,chętnie bym go wypróbowała. Chyba jak skończę ten co mam to się nim zainteresuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Też nie nacieszyłam się latem w tym roku :( Zdecydowanie było za mało ciepłych dni...
    Ten róż wygląda mega uroczo :D

    OdpowiedzUsuń
  19. ooo tyle kolorówki to ja bym chciała zużyć! Może w końcu moje zapasy by przestały wygladać jak na wojnę : p a róż physisian jest piękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam, oj tam, ciesz się stanem posiadania :)

      Usuń
  20. Tak, róż Physicians Formula, jest cudny!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem ciekawa tego różu, bardzo! :-)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...