niedziela, 16 października 2016

Revlon, Ultra HD Lipstick, 830 Rose i 840 Poinsettia

Szminki Ultra HD pojawiły się w szafie Revlonu ponad rok temu. Skusiłam się na dwa z czternastu odcieni. Za 3 g produktu należy zapłacić 7,99 funtów lub ponad 40 zł, ale warto oczywiście polować na promocje. Szminki testuję od dobrych kilku miesięcy, a zdjęcia zrobiłam jeszcze za czasów sombre, którego dawno już na głowie nie mam.

Czym wyróżniają się te szminki? Producent twierdzi:
Kolor w Ultra Nasyceniu ! Pomadka, którą pokochasz od pierwszego użycia!
Dzięki rewolucyjnej, żelowej technologii bez zawartości wosków zapewnia wysokie nasycenie koloru i lekką, komfortową konsystencję o cudownym zapachu. Odkryj wysoką jakość ultra nasyconego koloru! Wystarczy tylko jedna warstwa, by nadać ustom intensywny odcień.
(klik)


Na pierwszy rzut oka opakowanie wygląda ładnie - jest srebrne z przezroczystą skuwką. Naklejka na spodzie koresponduje z odcieniem szminki. Niestety całe dobre wrażenie psuje fakt, że "od nowości" zanim nie zużyjemy części sztyftu, nie chowa się on cały, przez co przy zakładaniu skuwki łatwo można zahaczyć o produkt i rozmazać go sobie po bokach opakowania. Jest to naprawdę denerwujące i nie rozumiem tego rozwiązania. Przecież skuwka jest przezroczysta, więc sztyft nie musi być w części wysunięty. Nie odpowiada mi również do końca fakt, że sztyft jest tak płasko ścięty; trudno tu o precyzyjną aplikację, co ma duże znaczenie przy intensywnych odcieniach.

Pomadki, jak wskazuje producent, mają zapach wanilii i mango. Jest on dobrze wyczuwalny i wiele osób na niego narzeka, ale mnie osobiście nie przeszkadza. Moim zdaniem nowe matowe pomadki w płynie tej marki pachną bardziej intensywnie i dla mojego nosa są nieprzyjemne w odbiorze.


Podoba mi się zabieg producenta z nadaniem poszczególnym kolorom nazw związanych z nazwami kwiatów. Rose, czyli róża, to piękny, codzienny beżowo-różowy nudziak. Mam dwie sztuki; jedną kupiłam sama, a drugą przekazała mi Justyna. Jej nie odpowiadał zapach pomadki (klik do recenzji Justyny), a ja chętnie po to mazidło sięgam. 

Pomadki są bardzo dobrze napigmentowane i już jedno przejechanie po ustach daje pełne krycie. Mają bardzo ładne satynowe wykończenie.



Poinsettia, czyli gwiazda betlejemska, to dość ciemna, chłodna czerwień, bardzo elegancka. 

Żelowa formuła jest przyjemna i komfortowa w noszeniu. Mazidło gładko sunie po wargach i zupełnie nie wysusza naskórka.


U mnie trwałość różni się w zależności od koloru. Różę mam na ustach do trzech godzin bez jedzenia i znika równomiernie. Gwiazda betlejemska jest trwalsza - przez pięć godzin bez jedzenia nie muszę nanosić poprawek. Po tym czasie pojawiają się prześwity, ale to normalne, że takie kolory zjadają się nierównomiernie i od środka, zostawiając wokół ust obwódkę. Wystarczy dołożyć koloru - nie trzeba uprzednio zmywać resztek pomadki.

Nie zauważyłam u siebie tendencji produktów do wylewania się poza kontur ust, zbierania się w bruzdach wargowych czy odbijania na zębach.

Ja jestem ze swoich dwóch (a raczej trzech) sztuk zadowolona i nie wykluczam dokupienia kiedyś tam jeszcze jakiś kolorów. Choć nie wiem, czy to się kiedykolwiek zdarzy, bo wiecznie kuszą mnie nowości i pomadki, których jeszcze nie miałam okazji testować ;)

29 komentarzy:

  1. W obu pięknie wyglądasz, wydaje mi się że ciemniejsze kolory zawsze są trwalsze. No może w większości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam sobie te szminki na promocji, ale z ciężkim sercem pozwoliłam rozsądkowi wygrać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo twarzowe kolory. Muszę pomacać te szminki, zaciekawiłaś mnie tą żelową formułą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomacaj i obwąchaj, bo zapach naprawdę nie każdemu przypadnie do gustu...

      Usuń
  4. Kolor nudziakowy szalenie mi się podoba. Czerwień jest w nie mojej tonacji, ale u ciebie prezentuje się pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest to bardzo twarzowy nudziak :)
      dziękuję :)

      Usuń
  5. Fajne, zwłaszcza ten drugi kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ta rozowa mi sie stasznie podoba, ale ten zapach!
    zapach matowej w plynie za to mi bardzo odpowiada ;)
    zdecydowanie czerwien bardziej Ci pasuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, że dobrze mi w wyrazistych odcieniach na ustach, ale zawsze warto mieć w kosmetyczce nudziaka, który nam pasuje. a Rose dobrze na mnie wygląda, nie wysysa życia z mojej twarzy ;) lubię oba te kolorki :)

      Usuń
  7. zdecydowanie lepiej Ci w mocnych kolorach na ustach. choć wiem, że są dni gdy każda z nas nie chce się rzucać w oczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. otóż to. pasujący nam nudziak też jest potrzebny, a Rose jest takim nudziakiem, który nie daje na mnie efektu trupa ;) dobrze się w nim czuję :)

      Usuń
  8. Oba odcienie CI pasują, przy czym ciemniejszy wygląda na Tobie szczególnie ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdecydownie ten ciemniejszy jest fajniejszy. Choć nie jestem zwolenniczka malowania ust na czerwono.

    Pozdrawiam, Olivia
    http://dalilahome.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlaczego? czerwień to taki elegancki, kobiecy kolor :)

      Usuń
  10. Trwałość robi wrażenie.

    Ładnie Ci w nich, fajnie widać na tych zdjęciach, jak mocna czerwień dodaje barwy. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być w cudzysłowie "dodaje barwy". :-)

      Usuń
    2. a pomyśleć, że kiedyś inne kolory niż nudziaki mogly dla mnie nie istnieć :P

      Usuń
  11. w ogóle nie zwróciłam na nie uwagi w rosku, wielki błąd!

    OdpowiedzUsuń
  12. Poinsettia cudnie nadaje Ci pazura *_* Wyglądasz niezwykle kobieco i elegancko <3

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...