sobota, 13 października 2018

Podsumowanie zużyć września.

Wow, znowu mnie wciągnęła jakaś czarna dziura. Nie mam pojęcia, gdzie podziały się ostatnie dwa tygodnie; czas przeciekł mi przez palce. Od dwóch miesięcy pracuję non stop; od dwóch miesięcy nie ćwiczyłam, nie przeczytałam żadnej książki, nie pomalowałam paznokci i prawie nie spałam. Bardzo mi z tym źle, no ale tak wygląda gorący okres w usługach. A do Polski przyjadę dopiero w grudniu... Ech :/

Ale kończmy marudzenie, bo przecież z dużym opóźnieniem, ale jak zawsze mam ochotę kosmetycznie podsumować miniony miesiąc.

 Różany micel Bielendy jest świetny - ma dużą pojęmność,  ładnie pachnie i bardzo dobrze acz delikatnie usuwa resztki makijażu. Nie mam do niego absolutnie żadnych zastrzeżeń. Pastami Splat zainteresowała mnie Aga. Wersja Active przypadła mi do gustu, gdyż dobrze czyściła zęby, a płytka nazębna nie pojawiała się zbyt szybko. Musiałam jednak przyzwyczaić się do specyficznego smaku. Jedna z lepszych past bez fluoru, jakie poznałam. O maskarze Astor pisałam tutaj. Ot, zwyklak. Serum do skóry z niedoskonałościami IOSSI, prezent od Justyny, miało swoje plusy i minusy, o których chciałabym, w miarę możliwości, napisać w osobnej notce. Peelingu do ust Evree nie polubiłam (zużyłam na dłonie i stopy), a balsam do ust był w porządku, choć znam lepsze.


Żel pod prysznic Soap&Glory w wersji Clean On Me bardzo lubię za piękny zapach, pompkę i brak wysuszania skóry. Polubiłam również żel do higieny intymnej Naturativ, który dostałam od Hexxany. Miał formę gęstego żelu, dobrze mył, a przy tym był delikatny i nie wywołał u mnie żadnego podrażnienia. Świetny zawodnik. Antyperspirant Dove był w porządku; dezodorant Fenjal lubię stosować po wieczornym prysznicu. Daje mi wystarczającą ochronę na noc. Krem Astrali z polecenia stosowałam do rąk, ale niewiele wskórał na ich tragiczny stan. Diamentowa maska Biovax też nie zrobiła na mnie czy na moich włosach większego wrażenia. Tak samo, jak olej z orzechów makadamia. Nie zauważyłam, żeby zdziałał cuda na moich prostych drutach czy loczkach córeczki.

Trzynaście zużytych produktów; kiedyś bywało ich u mnie ponad dwadzieścia, ale na pielęgnację i makijaż też niestety nie mam ostatnio czasu ;)

26 komentarzy:

  1. Iossi znam i lubię, najbardziej balsam z lawendą *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już mam kolejna dwie pasty Splat w zapasie :-) Bardzo polubiłam markę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam teraz w użyciu pastę Himalaya Herbals i... tęsknięza Splat ;)

      Usuń
  3. Mam nadzieję, że Ci się życie trochę uspokoi, bo jednak czas to nasz najcenniejszy kapitał :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wygląda na to, że nastąpi to dopiero w listopadzie :P

      Usuń
  4. Doskonale Cię rozumiem. Tak miałam, kiedy pracowałam w schronisku dla zwierząt, do tego byłam cała posiniaczona, bo takie mam ciało :/ Życzę dużo sił i więcej czasu dla siebie 😘 Zużycie i tak niezłe ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mojej mamy też baaaaaaardzo latwo o siniaki... dzięki :*

      Usuń
  5. Zaciekawiłaś mnie pastą Splat (co to za firma?), tylko powiedz mi jaki ma smak wersja Active? Osobiście stawiam na czystą miętę względnie taką w wydaniu jak guma do żucia :D Po wielu eksperymentach najchętniej kupuję pastę Sylveco i Himalaya Herbals Mint Fresh (to moje ulubione) a z kolei z fluorem trafiłam na super mocną miętę z firmy Marvis (jako dodatek, bo od czasu do czasu fluor mi nie szkodzi).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pasty Splat są dostępne w Rossmannie. Agnieszka u siebie pisała o nich tutaj:

      https://www.mojalepszawersja.pl/2018/06/splat-professional-aromatherapy-pasta.html

      https://www.mojalepszawersja.pl/2018/07/splat-professional-white-plus.html

      wersja Active była ziołowo-anyżowa w smaku; koło mięty nie stała. dlatego napisałam, że musiałam się przyzwyczaić...

      Usuń
    2. Tak, czytałam że musiałaś się przyzwyczaić i stąd pytanie o smak pasty :P

      Dziękuję, przejrzałam/poczytałam i zaspokoiłam swoją ciekawość. Nie dla mnie takie rozwiązania. Za to już wiem dlaczego nazwa wydawała mi się znajoma, oferta tej firmy jest dostępna w Superdrug :)

      Usuń
    3. tego, to ja z kolei nie wiedziałam, ale bywam w Superdrugu dosłownie kilka razy w roku. wolę Boots :)

      Usuń
    4. U mnie oba sklepy się prawie obok siebie :D więc czasem zaglądam tak ze zwykłej ciekawości. Boots ma lepsza ofertę, ale i tak obie drogerie traktuję jako miejsca do zakupów tzw. podstaw. Choć plusem Bootsa dla mnie są marki premium :)

      Usuń
    5. rozumiem :)

      co do mnie, jakoś tak wychodzi, że 95% mojej pielęgnacji trafia do mnie z Polski, ha ha

      Usuń
  6. mnie też wciągnęła czarna dziura a raczej Tatry, za którymi tęsknię i trudno jest mi się odnaleźć w codzienności i obowiązkach oraz zaległościach , które są jak góra lodowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, jak ja dawno w Tatrach nie byłam... 12 lat :(

      Usuń
  7. Również nie polubiłam się z peelingiem do ust z Evree, miałam lepsze rezultaty samodzielnie mieszając cukier z olejem kokosowym. Od jakiegoś czasu przymierzam się do produktów Iossi, więc chętnie przeczytam recenzję olejku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z IOSSI serdecznie polecam olejek koktajl pod oczy :)

      Usuń
  8. Miałam peeling do ust z Evree tylko w innej wersji zapachowej i też mi nie przypasował. Już sam sposób aplikacji mnie nie przekonywał, działanie też tego nie zrekompensowało.

    OdpowiedzUsuń
  9. Różany micel Bielendy ma wiele fanek, muszę go wreszcie poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie będzie Cię teraz, a tak liczyłam... :( jedziemy do Gdyni w poniedziałek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety :( Viki ma jeszcze wprawdzie tydzień ferii, ale mamy spory ruch i nie da rady się wyrwać... też bym się chętnie spotkała :*

      Usuń
  11. Też nie lubię peelingu Evree, muszę go zużyć alternatywnie...

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...