środa, 18 kwietnia 2018

Ulubieńcy minionej zimy | Vianek, Estee Lauder, IOSSI, Bandi, Yves Rocher, Podopharm, NARS, Burberry

Tak, ten post miał powstać w okolicach pierwszego dnia wiosny. Tak, jak zwykle zdarzyło się życie i nie było kiedy zebrać myśli. Aż do teraz. Zdaje się, że w ogóle będę pisać nieregularnie, w miarę możliwości, od przypadku do przypadku. Być może rzadziej niż bym chciała, ale całkowicie rezygnować z tego mojego hobby jeszcze nie chcę, więc po prostu spodziewajcie się ode mnie frustrującej nieregularności ;)

A tak w ogóle to bardzo, bardzo się cieszę, że już po zimie. Jestem stworzeniem słońco- i ciepłolubnym.

A teraz przejdźmy do ulubieńców minionego sezonu, co by go podsumować, z nim się pożegnać i wyrzucić go z pamięci.

NARS, bronzer Laguna (klik)


Bronzer Laguna towarzyszył mi przez całą zimę. Bardzo podobał mi się kolor i efekt na twarzy. Nie jest ani za chłodny, ani za ciepły, więc nadaje się zarówno do konturowania jak i dodania twarzy nieco koloru. Takie bronzery zdecydowanie lubię najbardziej. Zawiera mikroskopijne drobinki, których nie widać na skórze. Ich zadaniem jest nadanie produktowi ładnego wykończenia. Na mnie Laguna utrzymuje się do około ośmiu godzin i znika równomiernie, bez plam. 


Burberry, Cat Lashes


To jeden z moich gwiazdkowych prezentów. Bardzo dobry tusz! Lekko pogrubia rzęsy, ładnie je wyczesuje, nie sypie się, nie kruszy, nie rozmazuje. Daje naprawdę przyjemny efekt końcowy, który jeszcze Wam pokażę.


Vianek, odżywczy płyn micelarny tonik 2 w 1


Kolejny świetny (po nawilżającym) micel od Vianka. Again, dobry skład, szybkie i skuteczne działanie, nie wysusza, nie podrażnia, nie irytuje naczynek. Rzeczywiśce doskonale sprawdza się w roli toniku.


Vianek, nawilżający tonik-mgiełka do twarzy (klik)


Polubiłam się z ichnimi micelami, zaprzyjaźniłam się również z tonikiem. Ma ładny skład, przyjemny zapach, lekko żółtawy kolor, nie uderza po kieszeni, rzeczywiście delikatnie nawilża i mieszka w butelce z atomizerem, który jednak nie daje lekkiej mgiełki, a po twarzy chlusta, co świetnie dobudza rano. Bardzo przyjemnie mi się go używało.


Estee Lauder, Advanced Night Repair Eye, Advanced Night Repair Synchronized Recovery Complex II, Night Wear Plus 3-Minute Detox Mask, Day Wear Advanced Multi-Protection Anti-Oxidant Creme, Night Wear Plus Anti-Oxidant Night Detox Creme (klik)


W podlinkowanej notce opisałam pokrótce każdą z miniatur z tego zestawu. Tutaj, w ramach podsumowania, napiszę tylko, że doskonale sprawdziły się na szybko odwadniającej się od zimna i grzejników cerze, utrzymując ją w wyśmienitym stanie. Naprawdę byłam pod wrażeniem.


IOSSI, aksamintna róża, krem regenerująco-nawilżający z acerolą, różą i algami (klik)


Na pewno nikogo tą pozycją nie zaskoczyłam. Moja naczynkowa cera zdaje się bardzo lubić różę. A jeśli jest ona zawarta w naturalnym kosmetyku polskiej produkcji, cóż, w to mi graj! Stosowałam krem IOSSI na noc, bo na dzień sięgam po filtry. Szybko dostrzegłam jego moc. W kilka dni doprowadził moją skórę do siebie po choróbsku, czyli optymalnie ją nawilżył i zregenerował zdziesiątkowany katarem nos. Na tym jednak nie koniec. Każdego ranka patrząc na siebie w lustrze widziałam, jak stopniowo poprawia się faktura skóry. Naskórek zrobił się zauważalnie gładszy i przyjemny w dotyku, skóra zyskała na zdrowym, wewnętrznym blasku i wyglądała naprawdę dobrze. Poza tym krem świetnie łagodził grę naczyń, dzięki czemu rumień nie dawał mi się mocno we znaki, nie pojawiły się nowe "pajączki", a cera miała bardziej wyrównany koloryt.


Bandi, krem ochronny z probiotykami SPF 30


Zimą zazwyczaj wystarcza mi SPF 30. Tym razem ochronę tę znalazłam w kremie Bandi, który odpowiada mi również pod wielona innymi względami. Jest gęsty i nie da się go nałożyć cienką warstwą, co w przypadku filtrów jest bardzo dobrą rzeczą. Przy swojej gęstości produkt nie obciąża w żaden sposób cery. Nie jest tłusty, a wręcz daje matowo-satynowe wykończenie na twarzy, a makijaż nosi się na nim bajecznie. Kosmetyk nie wususza skóry i nie szkodzi jej w żaden inny sposób. Nie spodziewałam się, że będę z niego aż tak zadowolona.


Yves Rocher, Riche Creme, Comforting Anti-Wrinkle Cream (klik


Nie jest mi specjalnie po drodze z marką Yves Rocher; nie mam zaufania do ich kosmetyków. Dlatego pokazany tu krem pod oczy stanowił dla mnie pozytywne zaskoczenie. Przy pierwszym zetknięciu wydał mi się lekki, a co za tym idzie - mało odżywczy. Podczas regularnego używania okazało się jednak, że to pierwsze wrażenie było bardzo mylne. Kosmetyk naprawdę dobrze nawilżał. Znakomicie spisywał się pod makijażem, a stosowany nieco grubszą warstwą na noc rzeczywiście nawilżał i koił, dzięki czemu skóra była elastyczna. Oczywiście zmarszczek mi nie wyprasował, ale jestem realistką i nie miałam podobnych oczekiwań.


Podopharm, maska do dłoni i stóp z mikrosrebrem (klik


Zima to ciężki czas dla moich wymagających dłoni. Na szczęście miały sprzymierzeńca w postaci marki Podopharm i ich produktu z mocznikiem i mikrosrebrem. Kiedy sięgnęłam po ten krem, moje dłonie przdstawiały obraz nędzy i rozpaczy. Były przesuszone do tego stopnia, że samoistnie pękała mi skóra, z plamami egzemy, pomarszczone jak u staruszki. I to pomimo regularnej pielęgnacji - tak po prostu reagują na zimno, grzejniki i detergenty (płyny do zmywania naczyń bardzo masakrują mi dłonie). Wystarczyły dosłownie ze trzy aplikacje abym odczuła i dostrzegła wyraźną różnicę. Mimo iż krem był dość tłusty, moje dłonie wchłaniały go niemal całkowicie i zostawał mi na nich jedynie delikatny film typu "niewidzialne rękawiczki". Od razu po aplikacji odczuwałam ogromną ulgę, znikało uczucie skóry za małej o kilka rozmiarów. Wspomniane niewidzialne rękawiczki utrzymywały się przez całkiem długi czas - nie musiałam sięgać po kosmetyk po każdym myciu rąk. Przy regularnym używaniu kilka razy dziennie z biegiem czasu stan skóry bardzo się poprawił - znikły przesuszenia, zagoiły się ranki i egzema, naskórek zrobił gładszy i przyjemniejszy w dotyku. 


Podopharm, regenerujące serum do stóp (klik)


Serum miało przyjemny zapach werbeny i nie chłodziło stóp. Stosowałam je na noc grubą warstwą z bardzo dobrymi rezultatami. Skóra moich stóp jest sucha i wykazuje ogromną tendencję do błyskawicznego rogowacenia w newralgicznych miejscach, na przykład na piętach. Serum Podopharm moje stopy bardzo ładnie nawilżało, uelastyczniało naskórek i spowalniało proces rogowacenia.


To by było na tyle. Znacie któryś z wymienionych tu kosmetyków?

35 komentarzy:

  1. Lubię Twojego bloga i nie wyobrażam sobie aby go nie było..
    Wiele rzeczy, które kupiłam po Twoich recenzjach sprawdziło się również u mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo Ci dziękuję za te przemiłe słowa :* i cieszę się, że moja pisanina czasem się do czegoś przydaje :)

      Usuń
  2. Na mojej skórze Laguna jest rudo-złota co skutecznie mnie zniechęca. A tak bardzo chciałam sie z nią polubić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na mojej skórze z kolei Hoola Benefitu nie wygląda optymalnie :(

      Usuń
  3. Zdecydowanie EL uwielbia moja skora i ja ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. marzy mi się taki zestaw od Estee Lauder , najlepiej w dużych pełnowymiarowych opakowaniach :P piękny makijaż choć widać tylko skrawek, idealny na czerwony dywan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, dzięki. czasem jak się spieszę, stawiam na proste oko i coś mocnego na ustach ;)

      Usuń
  5. Tym razem nie miałam nic z kosmetyków, które przypadły Ci do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkiem sporo ulubieńców :) Część już u Ciebie kojarzyłam :) Ten tusz ma fajną szczoteczkę, lubię takie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. troszkę się ich nazbierało, ale to ulubieńcy z trzech miesięcy ;)
      tusz spoko, jestem z niego zadowolona :)

      Usuń
  7. spodziewalam sie tutaj znalezc bronzer Laguna i produkty Vianek, krem różany Iossi i krem pod oczy YR :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajni ulubieńcy, lubię miniatury Estee Lauder

    OdpowiedzUsuń
  9. Krem z YR znam i jest całkiem OK. Nie szaleję za nim, ale to dlatego, że ogólnie nie jestem fanką kremów typowo pod oczy. Sam krem jest bardzo dobry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moim zdaniem nawet jeden z lepszych na rynku :)

      Usuń
  10. A ić kusicielko :D Muszę kupić ten płyn micelarny Vianka i krem Iossi i tusz Burberry :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Znam tylko produkty vianka i bardzo je lubię, najbardziej za ich naturalny skład! :) a w dobrych cenach można je kupić przez internet, np. w aptece melissa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za cynk :) bo przygoda z Viankiem na pewno będzie trwać ;)

      Usuń
  12. Dużo fajnych produktów i spodobało mi się dobudzanie się tonikiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha, lepsze dobudzanie tonikiem niż red bullem ;)

      Usuń
  13. Proszę pisz nadal, choćby nieregularnie:) Zastanawiam się dlaczego, nie masz zaufania do Yves Rocher? Czy chodzi o ich pseudonaturalne składy, czy o coś jeszcze innego?
    Jeśli chodzi o Twoich ulubieńców, nie miałam chyba nic! Ale kilka mnie kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przepraszam, miałam tonik Vianka, właśnie sobie przypomniałam. U mnie atomizer rozpisał idealną mgiełkę, poza tym nie robił nic, ale za to jak on cudownie pachnie! Kochałam go za zapach!

      Usuń
    2. będę pisać, będę :) w UK nie mam za bardzo z kim pogadać o kosmetykach ;)

      tak, pseudonaturalne składy, a i działaniem nie zachwycają. takie zwyklaki ubrane w marketingową otoczkę ;) choć ten krem pod oczy to perełka :)

      zgadzam się odnośnie zapachu toniku Vianka :)

      Usuń
    3. Rozumiem. Ja, mimo wszystko, markę bardzo lubię i większość ich kosmetyków świetnie się u mnie sprawdza; uwielbiam też ich perfumy. Rekomendowany przez Ciebie krem pod oczy też kiedyś przetestuję.:)

      Usuń
  14. Nie zaskoczył mnie krem Bandi w tym zestawieniu, bo bardzo lubię pielęgnację tej marki i jeszcze chyba żaden kosmetyk od nich mnie nie rozczarował :).

    Nie rezygnuj z bloga :)! Pisz, choćby raz na czas, myślę że jest tu grono twoich stałych czytelniczek, które wpadają do Ciebie od lat :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...