Isana oferuje kilka rodzajów kremów do rąk, a dodatkowo marka wypuszcza edycje limitowane. Miałam na przykład limitowane kremy migdałowy i pomarańczowy, które jednak na moich ekstremalnie suchych dłoniach nie robiły wrażenia. Krem rumiankowy należy do stałej oferty. Tubka kosztuje poniżej 10 zł/100 ml i mi wystarczyłą na około miesiąc stosowania kilka razy dziennie.
Produkt zapakowano w klasyczną tubkę z klapką. Kolorystyką nawiązuje trochę do kremów Kamill.
Kosmetyk jest biały i ma dość rzadką konsystencję. Do jednej aplikacji wystarcza niewielka ilość. Produkt szybko się wchłania i nie zostawia tłustego filmu. Pachnie przyjemnie - słodko, kwiatowo, niezbyt intensywnie.
Działaniem krem mnie nie zachwycił. Od zawsze mam problemy z ekstremalnie suchą skórą dłoni i twardymi, skłonnymi do zadzierania skórkami. Mimo częstego smarowania dłoni tym produktem, ich stan dodatkowo się pogorszył. Krem działał tylko doraźnie tylko przez kilka minut. Na dłuższą metę dłonie stały się jeszcze bardziej przesuszone i szorstkie niczym papier ścierny, a skórki wyglądają wręcz tragicznie. Nabawiłam się podrażnień, więc nie ma mowy o łagodzeniu... A dodam jeszcze, że w Blackpool temperatura tej zimy ani razu nie spadła poniżej zera, więc krem aż tak się wykazywać nie musiał.
Myślę, że z tego produktu zadowolone będą tylko posiadaczki nieproblematycznych dłoni, którym zależy na szybkim wchłanianiu kremu do rąk. Ja wracam do wersji z mocznikiem...
Miałam go i byłam bardzo zadowolona :)
OdpowiedzUsuńBardzo nie lubię kosmetyków, które tylko pozornie natłuszczają skórę, bez prawdziwego nawilżenia, a w dodatku sprawiają, że w ogólnym efekcie skóra jest w jeszcze gorszym stanie... Miałam tak z niektórymi balsamami, niestety.
OdpowiedzUsuńtakich kosmetyków nie da się lubić...
UsuńTo jednak krem nie dla mnie,ja potrzebuję mocnego nawilżenia,zwlaszcza w zimie :)
OdpowiedzUsuńw takim razie szukaj dalej :)
Usuńuzywalam ich w tam tym roku sprawdzilam chyba wszystkie rodzaje :) tez mam problematyczne dlonie szczegolnie zima i naprawde ciezko jest mi doprowadzic je do dobrego stanu:/ tej zimy jednak zaden z nich sie nie sprawdzil :/ jedyne co to krem bambino
OdpowiedzUsuńnawet krem z mocznikiem nie pomógł? w moim odczuciu jest bardzo dobry...
UsuńKremy Isany lubię, ale nie rzucają mnie na kolana swoim działaniem :)
OdpowiedzUsuńrozumiem :)
UsuńO tak, wersja mocznikowa najlepsza :)
OdpowiedzUsuńOstatnio zachwycam się kremem cztery pory roku rozgrzewającym zimowym, w składzie same masła i oleje zaraz po wodzie, no i imbir - cudowny ;)
niestety nie mam na razie do niego dostępu :/
UsuńPseudonawilżające kosmetyki są męczące. Smarujesz, czekasz aż przyjdzie fala ulgi.. zawsze częściowo przychodzi, a później powrót do stanu sprzed. Ja Isanę z kwiatem pomarańczy właśnie mam na włosach. Za 1,49 zł nie mogłam się powstrzymać. Będę ją zmywać za kilkadziesiąt minut, jestem ciekawa efektów! :)
OdpowiedzUsuńhuh, nie pomyślałam o takim zastosowaniu tego kremu :)
UsuńMiałam go jakiś czas temu, podobał mi się zapach i szybkie wchłanianie. Był całkiem ok dla moich dłoni :)
OdpowiedzUsuńto fajnie :)
UsuńMialam go a teraz stosuje oliwkowy z tej serii. Uwazam ze ten oliwkowy lepszy- bardziej nawilza i ladniej pachnie, bo ten rumiankowy to moim zdaniem okropny ma zapach.
OdpowiedzUsuńmi zapach się podobał, ale działanie leży i kwiczy
UsuńKurcze no, kto to widział, żeby krem pogarszał stan dłoni?! Niedobrze :(
OdpowiedzUsuńnie powiedziałabym, że krem pogorszył stan dłoni. po prostu smarowanie się nim było nieefektywne, bo krem nie nawilżał na dłuższą metę. moje dłonie wyglądają tak, jakbym ich przez miesiąc niczym nie smarowała...
UsuńNigdy nie zwróciłam uwagi na wersję rumiankową, pewnie dlatego że zauroczył mnie mocznik:D
OdpowiedzUsuńmocznik jest super i się go trzymajmy :)
UsuńZ Isany miałam dwa kremy do dłoni i obydwa mnie rozczarowały. Zdecydowanie wolę moja Anidę :)
OdpowiedzUsuńniestety nie znam Anidy :)
UsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńJakoś nie przepadam za kremami do rąk Isany, średnio się u mnie sprawdzają:(
OdpowiedzUsuńszkoda :(
UsuńJa mam ten krem i mi służy-jestem zadowolona
OdpowiedzUsuńto najważniejsze :)
UsuńNie miałam go, nie pociąga mnie, no i... teraz to już kompletnie.
OdpowiedzUsuńO ile lubię rossmanowe kosmetyki z Babydream i niektóre Alterry, o tyle z Isaną jakoś kompletnie mi nie po drodze.
ja z Isaną mam pół na pół - niektórymi kosmetykami się zachwycam, inne się nie sprawdzają...
UsuńU mnie najlepiej sprawdzała się wersja migdałowa. Bardzo żałuję, że została wycofana.
OdpowiedzUsuńSłynny krem z mocznikiem zupełnie mi nie służy, jest zbyt treściwy. Wykorzystuję go do stóp, sprawdza się o niebo lepiej. Moja Mama uwielbia wersję oliwkową. A ja najbardziej lubię ten z Isany Med, tę standardową wersję. Ta nowa z mocznikiem jest do niczego.
nie została wycofana, tylko była to limitka :)
Usuńmam w zapasach isanę med z mocznikiem. ciekawe, jak u mnie się sprawdzi :)
Tego nie miałam akurat, ale lubię ten z mocznikiem.
OdpowiedzUsuńja też :)
UsuńTej wersji nie miałam, a to dlatego że zawsze wybieram właśnie wersję z mocznikiem :)
OdpowiedzUsuńwybierasz najlepszą opcję :)
UsuńMoje dłonie też nie należą do łatwych, ale lubię wersję oliwkową tego kremu. Z mocznikiem nie próbowałam, bo kiedyś miałam balsam z tym składnikiem i strasznie się lepił. A jak jest z kremem do rąk?
OdpowiedzUsuńkrem zostawia film, który może przeszkadzać, ale naprawdę pomaga przesuszonym dłoniom...
UsuńNo właśnie, ta wersja z mocznikiem jest chyba najlepsza
OdpowiedzUsuńchyba tak :)
Usuń