niedziela, 10 czerwca 2018

Benefit, róż Galifornia

Kiedy Benefit wyszedł z Galifornią, naoglądałam się mnóstwa cudownych zdjęć na Waszych blogach. I w pewnym momencie poczułam nieodpartą pokusę wypróbowania go na sobie. Ponieważ jednak nie narzekam na brak różów w kosmetyczce, kupiłam w Sephorze format podróżny (85 zł/4 g), który mieszka w równie cudnym pudełeczku, co standardowa wersja, ale nie ma na nim tego pięknego słonecznego tłoczenia.


Opakowanie, jak to u Benefitu, jest tekturowe, zawiera małe lusterko oraz moim zdaniem kompletnie bezużyteczny pędzelek. Albo tylko ja nie potrafię się nim umalować. 

Pracuje się z tym różem wyśmienicie. Jest jedwabisty w dotyku, dobrze ale nie przesadnie napigmentowany, nie robi plam, pięknie się rozciera i jest naprawdę trwały. Na mojej tłustej cerze potrafi przetrwać w stanie "do ludzi" nawet przez dwanaście godzin, a to naprawdę spory wyczyn.

Odcień Galifornia to matowa brzoskwinia ze srebrnymi mikrodrobinkami, których nie widać na skórze.


I wszystko byłoby pięknie gdyby nie fakt, że nie jest to kolor dla mnie. Nie pasuje do mojego chłodnego odcienia skóry i włosów, i gryzie się z rumieniem i  naczynkami. Niestety muszę temu pięknotkowi znaleźć inny dom. Mnie pasują bardziej różowe, różane i brązowawe blushery. Te wpadające w pomarańcz i brzoskwinię muszę sobie darować, bo nie wyglądam i nie czuję się w nich optymalnie.

20 komentarzy:

  1. myślę, że i u mnie tek kolor by się nie sprawdził ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go najbardziej widze na rudowlosych :)

      Usuń
  2. JEst łądny jednak do tego różu trzeba dobrze kryjącego podkładu

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny kolor! Nie wiem jak wygląda "w realu" na Twojej buzi, ale na zdjęciach wyglądasz z takim rumieńcem kwitnąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W realu sie sobie w nim nie podobam i na pewno nie bede nosic...

      Usuń
  4. Jeszcze nigdy nic od Benefit nie miałam, jeśli już się skuszę, to też na wersję mini. No ale na pewno nie na ten kolor, też dla mnie za ciepły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo podoba mi sie fakt, że wiekszosc ich kosmetykow mozna kupic jako miniaturki :) swietna polityka marki !

      Usuń
  5. a ja myślę, że ten kolor mi pasuje i bardzo się z nim polubiłam, chociaż przyznam, że mam dwa inne z Benefit, które wyglądają bardziej naturalnie - Rockatour czy Goldrush :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super ze Ci pasuje :) Ja mam jeszcze Dandelion i Dallas, i oba lubie :)

      Usuń
  6. Uwielbiam go, jeden z moich ulubieńców!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam na niego ochote juz od jakiegos czau, pieknie dodaje swiezosci makijazowi :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja teraz mam róż Deborah, który w opakowaniu jest różowy, ale na policzku wypada brzoskwiniowo i jeszcze się z czasem ociepla. Też nie jest mi w nim dobrze... Sporadycznie mogłabym użyć, ale na co dzień też lepiej się czuję w innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nawet sporadycznie niezbyt chętnie po takie odcienie sięgam...

      Usuń
  9. Raczej nie byłby to kolor dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...