środa, 28 września 2016

Evree, Magic Rose, upiększający krem do twarzy oraz upiększająca kuracja do twarzy i szyi (olejek)

Moją skórę opisać można następującymi przymiotnikami: trzydziestoletnia, tłusta, płytkounaczyniona z widocznymi teleangiektazjami i ogromną skłonnością do rumienia. Różany krem Evree skierowany jest do potrzeb właśnie takiej cery, a obiecuje nawilżanie, tonizowanie, wyrównywanie kolorytu skóry i hamowanie pierwszych oznak starzenia - czyli  wszystko, czego poszukuję w swojej pielęgnacji nocnej.


Szklany słoiczek o pojemności 50 ml (29,99 zł) wystarczył mi na około dwa miesiące cowieczornego stosowania. Wydaje mi się, że producent zdecydował się na takie a nie inne opakowanie ze względu na konsystencję kosmetyku - dość gęstego, białego masełka o delikatnym różanym zapachu. Mazidło aplikowało się bez żadnego problemu i szybko wchłaniało bez zostawiania tłustego filmu.


Nie ukrywam, że decyzję o zakupie kremu bardzo ułatwił mi skład produktu. Na moje laickie oko wygląda naprawdę nieźle. I, co najważniejsze, jak już pisałam Wam w ulubieńcach lata - to działa! Krem sprawdził się u mnie doskonale - rano budziłam się z ładnie nawilżoną i lekko napiętą skórą, a do tego krem fantastycznie pacyfikował rumień, dzięki czemu rankami koloryt skóry twarzy był naprawdę widocznie wyrównany. Moja cera zdaje się lubić różane kosmetyki (z kilkoma niechlubnymi wyjątkami, jak np. mgiełka z witaminą E z The Body Shop).



***
Żeby osiągnąć jeszcze lepsze rezultaty, producent zaleca łączenie kremu z olejkiem z tej samej serii. U mnie krem samodzielnie spisywał się tak dobrze, że nie musiałam tego robić. Jednak i tak znalazło się dla olejku miejsce w mojej pielęgnacji. Nie wiem, czy wiecie, ale ja kocham olejki, i obok propozycji Evree również nie przeszłam obojętnie. Za 30 ml magicznej mikstury zapłaciłam w Rossmannie 29,99 zł.


Produkt zamknięto w szklanej buteleczce z pipetą. Jest ładnie i higienicznie; wszystko działa bez zarzutu. Olejek ma słomkowy kolor i różany zapach. Nie jest bardzo tłusty, ale oczywiście zostawia błyszczący film na skórze. Z tego względu raczej nie stosowałabym go pod makijaż.


Jak stosowałam olejek? Otóż często zdarza mi się zmywać makijaż na kilka godzin przed wieczornym dogłębnym myciem twarzy i nakładaniem nocnej pielęgnacji, i coś na tę kilka godzin muszę na twarz nakładać, żeby nie odczuwać dyskomfortu. Tym czymś najczęściej są olejki. Olejek różany Evree natłuszcza i delikatnie nawilża naskórek, ale nie zauważyłam, aby jakoś szczególnie koił rumień. Krem robi to o wiele lepiej. W wyznaczonej mu przeze mnie roli - utrzymywaniu poczucia komfortu naskórka do czasu nałożenia nocnej pielęgnacji - olejek sprawdził się więcej niż dobrze, bo nie podrażnił ani nie zapchał. Genialnie zdał też egzamin na dekolcie. Jakiś czas temu dostałam w tym miejscu okropnego wysypu niedoskonałości (od zbyt bogatego olejku) i odkąd co wieczór myję dekolt mydłem z glinką, a potem smaruję olejkiem Evree, wszystko zaczęło wracać do normy - skóra jest nawilżona, a przy tym niedoskonałości zaczęły zaleczać się i znikać, a nowych nie ma. Super!

Olejek jest baaardzo wydajny. Używam go prawie codziennie od przynajmniej 4 miesięcy. Wystarczy kilka kropel na daną część ciała.


Jeśli poszukujecie drogeryjnej, przystępnej cenowo pielęgnacji o niezgorszych składach, na pewno warto się przyjrzeć Evree. Ja jestem ze swoich dotychczasowych doświadczeń z marką zadowolona. I wiele z Was również - czytałam mnóstwo pozytywnych postów :)

34 komentarze:

  1. Nie miałam jeszcze okazji stosować kosmetyków tej marki, ale krem brzmi bardzo kusząco. Musiałabym jednak poszukać wersji dla skóry suchej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o ile się nie mylę, dla skóry suchej jest krem arganowy 40+ :)

      Usuń
  2. Super, że duet się u Ciebie dobrze sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tym bardziej, że nie uderza mocno po kieszeni ;)

      Usuń
  3. kuszą i pewnie kiedyś się z nimi poznam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się bardzo cieszę, że się z nimi zapoznałam :)

      Usuń
  4. Bardzo polubiłam oba te produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam jeszcze okazji próbować kosmetyków tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Butelka całkiem przyjemna dla oka, oby tez taka była dla twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przecież opisałam, jak sprawuje się na twarzy - po kilku miesiącach stosowania...

      Usuń
  7. Mam w planach wypróbować sobie olejek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że będziesz zadowolona :)

      Usuń
  8. Evree ma naprawdę fajne kosmetyki :). U mnie fajnie spisywał się krem z tej samej serii 20+, taki lekki, dobry pod makijaż. Różany olejek coraz bardziej mnie kusi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja na dzień stosuję filtry, a na noc potrzebuję czegoś konkretniejszego niż lekki krem ;)

      Usuń
  9. jeszcze nic z Evree nie używałam, w zapasach mam ich tonik, jestem go bardzo ciekawa, ale musi poczekać na swoją kolej :)

    fajnie, że znalazłaś krem ktory tak dobrze się spisuje na Twojej skórze, to duży sukces :)no i w takiej cenie to już w wogóle :)
    ja mam kilka ulubionych kremów na dzień, ale na noc jeszcze swojego ulubieńca nie znalazłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem :)
      i tak dalej ciągnie mnie do testowania nowości ;)
      rozumiem, że poszukiwania trwają!

      Usuń
  10. ja ano nie miałam wysypu nigdzie, olejek miałami lubiła, a krem oddalam siostrze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie wysypało po innym olejku. olejek Evree pomaga mi zapanować nad sytuacją ;)

      Usuń
    2. wiem, czytałam :) ja nie mam za bardzo skłonności już do problemów skórnych

      Usuń
    3. ok, to źle zrozumiałam Twój pierwszy komentarz :)

      fajnie masz. mi czasem coś wyskakuje na dekolcie czy plecach :/

      Usuń
  11. Za często (i zupełnie niepotrzebnie!) podkreślasz swój wiek, moja droga :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedy ja czytam recenzje produktów pielęgnacyjnych do twrzy, lubię wiedzieć, jaki rodzaj cery ma recenzetka, i czego w związku z tym można się od kosmetyku spodziewać. jestem przekonana, że opisany tu krem inaczej sprwdza się u mnie, inaczej u dwudziestolatki, a inaczej u czterdziestolatki ;)

      Usuń
  12. Nie miałam jeszcze nic z pielęgnacji od Evree, az sie sama sobie dziwię:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. zgaduję, że ta seria jest najlepsza dla skóry suchej :)

      Usuń
  14. Też mam ten krem i bardzo go sobie chwalę:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Olejek Magic Rose używałam i wypadł słabo, uratowała go ampułka z P&R ale też nie na tyle, by wracać do niego. Krem ma ciekawy skład, może kiedyś podczas dłuższego pobytu w Polsce skuszę się na niego, tymczasem namówię Mamę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. olejek dużo słabszy od kremu, to fakt. z kremu byłam bardzo zadowolona i być może będą powroty; na razie ciągnie mnie do nowości ;)

      Usuń
  16. Ja uwielbiam używać tego duetu i właśnie wykańczam kolejne opakowania ;-)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...