niedziela, 10 lutego 2013

Mobile Mix #10

Mijający tydzień był bardzo, bardzo, bardzo spokojny, więc i zdjęć mam niewiele :)

Jak zwykle zacznę od kulinarnych pozycji :P

Mój J. naprawdę rozpieszcza swoimi potrawami nasze podniebienia. Nie wiem, czym on tam doprawia taki zwykły szpinak, że mogę jeść na tony!













W ramach rewanżu zrobiłam grillowane szaszłyki (pierś z kurczaka, grzyby, cebula, papryka, pomidorki koktajlowe), kuskus z warzywami i żeberka w miodzie :]











A to też moje dzieło. Czasem uwielbiam doprawić kurczaka czym mam akurat pod ręką (np. sól, pieprz, curry, pieprz cayenne, koperek/pietruszka, słodka papryka) po czym zalewam go sosem sweet chilli i do piekarnika. Pycha! Dobrze komponuje się z ryżem w sosie sojowym :] Nie przepadam jakoś szczególnie za suchym ryżem (nuda?), dlatego zwykle podaję go właśnie z sosem sojowym i warzywami...




W ostatnim poście zakupowym zapowiedziałam, że dokupię brązową kredkę Maybelline master smoky. Jak powiedziałam, tak zrobiłam :]








A to zdjęcie ilustruje, jaka ze mnie ostatnia niedojda. Wczoraj rano potknęłam się na prostej powierzchni o własną kostkę (nogi mi się zaplątały :P), wylałam kawę na nowiutkie spodnie po czym poślizgnęłam się na tej wylanej kawie, wyrżnęłam się jak długa uderzając lewym przedramieniem o kant hotelowego kuchennego blatu. Metalowego blatu. Oczywiście zbiłam ulubiony zegarek i zostałam z taką blizną. Dziwny ma kształt, co nie? 




Nie bierzcie ze mnie przykładu i uważajcie na siebie :*

77 komentarzy:

  1. Aż ciarki mi przeszły jak przeczytałam końcówkę! Dobrze, że nic się nie stało poważniejszego :*

    Coś wiem na ten temat, jak to jest kiedy nogi się zaplatają. Zaliczyłam kilka takich upadków, parę na prostej drodze! w tym samym miejscu :D Mój Tata zawsze się śmiał, że to Trójkąt Bermudzki, a dwa razy spadłam ze schodów, które nie dość, że są zakręcane to jeszcze jest to typowe lastryko nie zabezpieczone nakładkami.

    Rozumiem, że kredki dobrze służą :) jak kolejna przywędrowała :)) Brąz jest ciepły czy zimny?

    Jedzonko pierwsza klasa :) Uwielbiam szpinak i mogłabym go jeść tonami z razem z fetą. Najczęściej występuje to w roli nadzienia do ciasta francuskiego. Niestety moja połówka nie może za często jeść szpinaku więc sporadycznie się pojawia bo dla samej siebie nie chce mi się oddzielnie gotować. A teraz z kolei moja Mama nie lubi, ale chyba pokuszę się po niedzieli o małe co nieco.

    Ostatnio mam brak natchnienia do gotowania. W zasadzie robimy to na siłę, bo coś jeść trzeba i dzisiaj zrobiłam odkładany od ponad miesiąca sernik na zimno.

    Idę już bo głodna zaczyna się robić a pora nie bardzo, ale spać nie mogę ostatnio...

    Kolorowych snów :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jeszcze nic. nie wyobrażasz sobie, co stało się zeszłej nocy. w życiu nie spodziewałabym się przeżyć czegoś takiego. poszłam spać o 2.00. kilkanaście minut później obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła, krzyki, panika. obudziłam menadżera, poszliśmy sprawdzić, co się dzieje. dwóch kolesi (później okazało się, że dwie dziewczyny przyprowadziły z imprezy ze sobą dwóch chłopaków) demolowali pokój (zbili wszystko, co było szklane lub łamliwe, nawet zlew w łazience), korytarz, wszystko, na co natknęli się po drodze. zamknęłam się z kilkoma gośćmi w recepcji, menadżer wezwał policję. przez szklane drzwi w recepcji widziałam, jak koleś zaczął demolować korytarz - wyrwał lampę z gniazdka, zwalił wszystko ze stołu, zaczął kopać wszystko, co mu się nawinęło pod nogi... modliłam się, żeby nas nie zauważył. tym bardziej, że jedna z babek panikowała. jakimś cudem wyszedł z budynku pół minuty przed przyjazdem sześciu policjantów. nie złapali tych gości...

      Usuń
    2. Matken Bosken jaki kryminał!

      Usuń
    3. Straszne! dobrze, że skończyło się w taki a nie inny sposób...

      Usuń
    4. bardzo dobrze, że nikt nie ucierpiał. bo bałagan można posprzątać. dobrze, że ci wariaci nie mieli żadnych noży ani niczego w tym guście. jak nic byłaby krwawa masakra :/

      Usuń
    5. Uomatko dziewczyno, dobrze, że nikomu nic się nie stało...

      Usuń
    6. bardzo dobrze. uważam, że mieliśmy dużo szczęścia...

      Usuń
  2. Przytulanie chudaku.. :*
    Uwazaj na siebie.
    Takie smakowitosci pokazujesz, ze az mlaskam z zachwytu :)
    W przyszlym tygodniu zrobie szaszlyki.. Dzieki za inspiracje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam chude przedramię, ale chudziną nie jestem :) rozmiar 38/40 się kłania :)

      proszę :*

      Usuń
  3. Drugie zdjęcie - rewelacja!
    Ro wygląda przepysznie :)
    Wiesz, zjadłabym kiedyś coś "od Ciebie" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bym chętnie coś ugotowała dla swoich blogowych koleżanek :)

      Usuń
  4. Blizna w kształcie kija do hokeja :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Upadek w typie 'oszukać przeznaczenie' ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten upadek groźnie brzmi...
    Ja też lubię odprawiać ryż,choćby to miał być tylko koperek i masło:) nie lubię suchego. Jak zwykle u Ciebie pyszności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. normalka kochana. żebyś mnie widziała... blizny na nogach, blizny na rękach. wyglądam gorzej niż niejeden kilkuletni łobuz. dlatego, że jestem taką ciamajdą...

      Usuń
  7. Widzę, że u Was też zdrowe dodatki, do mięska:)
    Takie upadki, poślizgnięcia śmiesznie wyglądają tylko w filmie... Miałam jedne spodnie, które mi podkładały nogę, jakoś mi się tak plątały, że je odłożyłam na bok na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak najbardziej :)

      to nie była wina spodni. sama nie wiem, jak mi się mogły nogi zaplątać :P

      Usuń
  8. Biedactwo, bardzo Ci współczuję. Ja też czasem potykam się o własne nogi. A kiedyś zahaczyłam rękawem bluzy o nóż na suszarce do naczyń, a ten poszybował w taki sposób, że wbił mi się w stopę :D Ma się talent ;)
    Simply, proszę, dowiedz się, czym Twój J. przyprawia szpinak. Już mi się trochę znudził taki, jaki sama robię i szukam odmiany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o matko. nóż w stopie???? o matko...

      powiedział, że przysmaża cebulkę i czosnek, dodaje szpinak i przyprawia solą, pieprzem i odrobiną curry :)

      Usuń
    2. O dziękuję, spróbuję z curry :)
      Tak, nóż w stopie, było dużo krwi, ale i tak poszłam do pracy ;)

      Usuń
  9. Ło matko, dobrze, że "tylko" na tym się skończyło... Uważaj na siebie *:
    A szpinak na pewno doprawiany jest czosnkiem. Nie ma szpinaku bez czosnku. Ja jeszcze daję sól, pieprz, gałkę muszkatołową i kwaśną śmietanę (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napisałam komentarz wyżej, co J. dodaje do szpinaku ;)

      Usuń
  10. Oj, ty Kochana łamago nasza :*** Uważaj na siebie, bo o tragedię łatwiej niz się wydaje. Swoją drogą jak patrze na te pyszności ze zdjęć to się czuję jak niedojda kulinarna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno nie jesteś niedojdą kulinarną :*

      poza tym ten upadek to było preludium do "ciekawej" nocy. przeczytaj komentarz, który napisałam wyżej dla Hexx :*

      Usuń
    2. O kurcze! Masakra jakaś :/ W głowie się nie mieści co czasem może ludziom urodzić się pod czaszką :(

      Usuń
  11. ojej straszne, ale dla pocieszenia ja się kilka razy już potknęłam o własne nogi, dobrze, że nic poważniejszego się nie stało. Aha i poproszę o przepis na szpinak J. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. J. mówi, że podsmaża cebulkę i czosnek, potem dodaje szpinak i doprawia solą, pieprzem i odrobiną curry :)

      Usuń
    2. o dzięki, to faktycznie musi być pyszny, spróbuję przepisu:D

      Usuń
  12. Ja oprócz zdjęć pokarmowych domagam się również przepisów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale przecież daję skrócone wersje przepisów :)

      Usuń
  13. Ty uważaj, bo jak dalej się tak będziesz potykać, to jeszcze jakiś błyszczący wampir się pojawi w okolicy.
    Biedactwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a niech się pojawia, przynajmniej się dowiem, czy naprawdę wampiry istnieją :P

      Usuń
    2. To przecież pewne, ze istnieją - są tylko wątpliwości co do tego, czy błyszczą;P

      Usuń
  14. tez potrafie sie potknac o wlasne nogi. nawet nie wiem jak;)
    znowu jedzeniem kusisz:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. um, piąteczka? a tak na poważnie, musimy uważać ;)

      Usuń
  15. o ja opis ostatniego wydarzenia to az nieprawdopodobne zeby taki nieszczesliwy zbieg okolicznosci:D i zabieram sie zaraz za obiad bo jak zwykle zglodnialam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to cała ja. czasem zdarzają mi się takie przygody :/

      Usuń
  16. Moja ciocia, którą traktuję raczej jak starszą siostrę, bo jest tylko 5 lat różnicy między nami, też jest barmanką (długo w hotelu pracowała) i ma dokładnie taki sam talent, jak Ty! Potrafi sobie prawie skręcić kark zamykając okno, zawsze ma siniaki i zadrapania ;)
    Co do szpinaku ja też robię taki, że mogę go jeść tonami :) Z samym kurczakiem jak udaję, że jestem na diecie, z makaronem, z kopytkami, zapieczony w naleśnikach... Do tego masa przypraw i jakiś dobry ser :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh, żebyś Ty wiedziała, ile ja sobie w barze sama szkła powybiłam... a to mi wyślizguje się z rąk podczas zmywania i zbija w zlewie, a to zahaczę o półkę i zwalę kilka pokali... i dlatego co kilka miesięcy dokupuję szkło :]

      chętnie bym zjadła przygotowany przez Ciebie szpinak :)

      Usuń
  17. Oj szkoda te rączki! Zdarza mi się czasami też potknąć albo nie wyrobić na zakręcie ;)
    Ciekawe czy kredki Maybelline są w Rossmannach??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam, ta blizna pasuje do dwóch ran ciętych na drugim przedramieniu ;)

      niestety nie mam pojęcia, czy kredki są w Rossmannie :/

      Usuń
    2. sprawdzę sobie przy okazji :)

      Usuń
  18. o rany, dobrze, że nic Ci się nie stało... szkoda zegarka:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wielka szkoda zegarka, bardzo go lubiłam :(

      Usuń
  19. Całe szczęście że nic poważniejszego Ci się nie stało :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj biedaczko, mam nadzieję, że do wesela się zagoi;) Widać obu nam pisane jest się co i rusz potykać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty jednak na swoim potknięciu wyszłaś o wiele gorzej.... mam nadzieję, że noga szybko dojdzie do siebie :*

      Usuń
  21. mrożąca krew w żyłach opowieść, ja za to pocięłam sobie dłoń uwaga! na kartonie od szklanek w ikea :p

    OdpowiedzUsuń
  22. A tak poza tym: z pozycji to ja najbardziej lubię... kulinarną \^^/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też się skłaniam w tym kierunku :P

      Usuń
  23. Kurczaczek, mniam ;P Ale szpinaku nie znoszę, zwłaszcza zapachu szpinaku smażonego z czosnkiem. Ja też bywam taka niezdarna ;P Wiecznie chodzę poobijana ;D Latem często słyszę pytania skąd mam tyle siniaków, moje nogi wyglądają jak u rozrabiającej 5latki niż u 20 parolatki ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ej no, szpinak jest i smaczny, i zdrowy :]

      heh, żebyś mnie mogła teraz zobaczyć... ta blizna na lewym przedramieniu, dwa cięcia na prawym, siniaki na obu kolanach, blizny po spadku ze schodów na obu łydkach... normalnie jakbym miała 6 lat, a nie 26 ;)

      Usuń
    2. Gdzieś czytałam że szpinak wcale aż taki zdrowy nie jest jak się powszechnie uważa, tylko ktoś kiedyś dokonał złych obliczeń czy tam badań i postawił w złym miejscy przecinek jeśli chodzi o zawartość żelaza ;) Zapach mnie skutecznie odpycha.

      Biedna ;( Na blizny bardzo dobry jest żel Contratubex, może być nawet na świeże blizny, spróbuj ;)

      Usuń
    3. e tam, i tak uwielbiam szpinak :]

      nie wiem, czy w UK żel jest dostępny

      Usuń
  24. Współczuję... Mam nadzieję, ze kawa nie była gorąca i nie poparzyłaś nogi... Mam nadzieję, że ta blizna z czasem stanie się mało widoczna.

    Też jestem niezłą ciapą. Ostatnio prawie skręciłam kostkę, robiąc zdjęcia na bloga. Na szczęście skończyło się tylko na potwornym bólu. Też często potykam się o własne nogi. Podczas obcinania paznokci u nóg potrafię przeciąć sobie palec u ręki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie była gorąca, jedno dobre ;)

      ojejku, ojejku, uważaj na siebie :*

      Usuń
    2. Cieszę się, że nie doznałaś poparzenia:) Jeśli chodzi o bliznę, to swego czasu Alina polecała jakiś olejek Palmersa z tłuszczem z wieloryba.

      Usuń
    3. Niestety, nie pamiętam dokładnej nazwy, ale wspominała, że jej koleżance pomógł uporać się z bliznami po trądziku.

      Usuń
    4. mam ten olejek, stosuję na wcześniejsze blizny ;) na razie nie widzę żadnego działania :/

      Usuń
  25. Szaszłyki wyglądają smakowicie :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Dobrze, że przeżyłaś upadek Agentko ;-) Ale pyszne te obiadki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ej no, aż tak straszny ten upadek nie był ;)

      Usuń
  27. mmm przez te żarełko zgłodniałam, wygląda mega smakowicie :D
    Uważaj na siebie :)))
    a ja lecę robić śniadanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :)
      staram się uważać, ale przyciągam wypadki :/

      Usuń
  28. Nie tylko Ty jesteś taka zdolna. Ja również potrafię na prostej drodze się skrzywdzić ;).
    Uważaj na siebie :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...