środa, 14 listopada 2012

Usuwanie zmian naczyniowych - zabieg laserem VariLite

Mam cerę naczynkową. W spadku genetycznym przekazał mi ją tata i nic z tym faktem nie mogę zrobić.

Jakiś czas temu popełniłam obszerny artykuł przedstawiający charakterystykę cery naczynkowej. Zainteresowanych odsyłam TUTAJ.

Jeśli chodzi o aspekt estetyczny, cera naczynkowa bywa źródłem ogromnych kompleksów. Rumień czy teleangiektazje (permanentnie rozszerzone drobne naczynia krwionośne zwane potocznie pajączkami) nie są, nie oszukujmy się, pięknym widokiem. Co więcej, jeśli goszczą już na naszej twarzy, ŻADEN KOSMETYK ICH NIE USUNIE. Tu trzeba sięgnąć po cięższą artylerię. Ja na przykład tydzień temu udałam się do gabinetu medycyny estetycznej w Gdyni na usuwanie zmian naczyniowych laserem VariLite.

Cera naczynkowa jest bardzo wymagająca w pielęgnacji. Na rynku dostępnych jest wiele kosmetyków, które mają wzmacniać naczynia krwionośne. Mam w tej kategorii swoich ulubieńców. Moją cerę niesamowicie koją  hydrolaty (oczarowy, z kwiatu pomarańczy), serum pod oczy i naczynka z Biochemii Urody, naturalne maseczki glinkowe i algowe. Moja skóra świetnie reaguje na naturalną pielęgnację; odkąd ją stosuję, zmiany naczyniowe powstają u mnie dużo wolniej...

...ale powstają. Nie oszukujmy się, na pewne rzeczy nie mamy wpływu. Jasne, nie chodzę do sauny, staram się spożywać alkohol w umiarkowanych ilościach, nie jadam przesadnie pikantnych potraw, nie palę papierosów i stosuję filtry przeciwsłoneczne, ale na takie rzeczy jak zmiany hormonalne, zaburzenia krążenia, silne bodźce emocjonalne, choroby układu krążenia, mróz, itp. wpływu nie mam żadnego. Trzeba mieć więc nastawienie, że WALKA Z NACZYNKAMI MA W SOBIE DUŻO Z WALKI Z WIATRAKAMI. Odpowiednia pielęgnacja naprawdę pomaga, ale prędzej czy później trzeba sięgnąć po radykalniejsze środki.

Swój pierwszy zabieg laserowy przeszłam w tym samym gabinecie u tej samej pani doktor trzy lata temu. Zapowiedziała mi wtedy, że co jakiś czas będę musiała go powtarzać, ponieważ, jak wspomniałam wyżej, zmiany rumieniowe będą się pojawiać mimo naszych największych starań, bo na niektóre czynniki nie mamy wpływu i już. Life is brutal. Jak dla mnie jednak udanie się pod laser raz na 2-3 lata to nie jest aż taki problem.

Pani Doktor korzysta z laseru VariLite. Jej zdaniem jest to najlepszy laser do walki ze zmianami skórnymi. Mój zabieg trwał ok. 20 minut, ale czas trwania zależy oczywiście od rozległości zmian. Ja miałam wyraźne teleangiektazje na nosie oraz rumień na górnej części policzków (ten rumień to w moim przypadku wiele permanentnie rozszerzonych naczyń krwionośnych położonych tak blisko siebie, że nie widać "pajęczynki" a różowe placki na twarzy). Zabieg jest w moim odczuciu bolesny. To tak jakby ktoś przez prawie pół godziny strzelał nam w twarz z gumki recepturki, raz za razem. Na policzkach nie jest jeszcze tak źle, bo tam pod tkanką skórną mamy tkankę mięśniową. Nos jednak... tam pod skórą jest chrząstka. Na nosie cholernie boli.
Po zabiegu skóra była buraczkowa. Spodziewałam się też małych ranek i strupków (trzy lata temu po zabiegu miałam właśnie w tych miejscach małe strupki, które odpadły po 3 dniach, odkrywając "odnowioną" skórę), ale tym razem obyło się bez nich. Nie wiem, jakim cudem, ale nie narzekam :)

W dniu zabiegu przez resztę dnia odczuwałam uporczywe pieczenie skóry, ale to by było na tyle. Więcej nieprzyjemności nie było.

Tu jeszcze mała uwaga: zazwyczaj jeden zabieg laserem NIE USUNIE WSZYSTKICH ZMIAN NACZYNIOWYCH. Tak, usunie większość z nich, ale zwykle potrzeba serii zabiegów. U siebie widzę, że na nosie zostało mi kilka teleangiektazji, ale spodziewałam się tego.

Za usunięcie zmian naczyniowych na nosie i górnych partiach policzków zapłaciłam 300 zł. Jeśli zdecyduję się na "poprawki" drugi zabieg powinien być tańszy, bo zmian jest mniej.

Zabiegowi nie poddałam się wyłącznie z próżności (choć w pewnym stopniu tak, szczerze przyznaję). Moja mama ma trądzik różowaty, a od rumienia na policzkach do trądziku różowatego krótka droga. Wolę zapobiegać niż leczyć.

Zakończę kilkoma zbliżeniami na moją skórę, choć aparat wszystkiego niestety nie był w stanie uchwycić. Szczególnie rumienia na policzkach. Musicie uwierzyć mi na słowo, na żywo zmiany na plus o wiele bardziej widać.





Dzięki pojedynczemu zabiegowi pozbyłam się większości teleangiektazji z nosa, a policzki są mniej różowe, mają bardziej wyrównany koloryt. Jestem zadowolona :) Wprawdzie do ideału powinnam udać się pod laser jeszcze raz, ale nie czuję takiej potrzeby. Najwyżej poprawię nos po lecie, bo pewnie po zimie i lecie coś tam znowu się pojawi od mrozu, słońca i innych czynników.

58 komentarzy:

  1. Nie wiem czemu, ale tym razem pan pryszcz bardziej mnie rozczulił niż wkurzył. Dziwaczeję na starość. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozczulił? a fe, na pohybel z tym brzydalem!

      Usuń
  2. widać różnicę, przede wszystkim na przed ostatnim zdjęciu:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. paradoksalnie, na policzkach jest większa różnica niż na nosie, ale mój aparat zmian nie wychwycił :(

      Usuń
    2. zdaję sobie z tego sprawę:) ważne, że jest ich mniej!

      a co Ty robisz o tak później porze>

      Usuń
    3. ciągle mam problemy z zaśnięciem :P

      Usuń
  3. Świetny efekt! Muszę o tym poczytać, bo mam ten sam problem i początki różowatego paskudztwa. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko tak: naczynka a trądzik różowaty to dwie inne sprawy :)

      Usuń
  4. Współczuję bolesnego zabiegu :( Ale różnica jest widoczna, więc było warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasami trzeba pocierpieć dla urody ;)

      zdecydowanie warto było :)

      Usuń
  5. Rożnicą jest widoczna. Zwłaszcza na nosie.

    Ja również posiadam cerę naczyniową, ale w niskim stopniu (na szczęście). Najbardziej dokucza mi zimą, ale wówczas to właściwie wszystko co możliwe wyłazi mi na twarzy ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też zima najbardziej dokucza... zdecydowanie bardziej niż lato :/

      Usuń
  6. Nie słyszałam wcześniej o tym zabiegu. Również mam problemy z naczynkami, więc może warto się zastanowić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli masz widoczne zmiany, zdecydowanie warto :)

      Usuń
  7. Bardzo zauważalne zmiany, na plus oczywiście!

    OdpowiedzUsuń
  8. Widac różnicę, faktycznie. Generalnie masz rację, że zapobiegasz, bo trądzik różowaty to nie jest przyjemna sprawa niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie jest, a moi rodzice kilka niefajnych rzeczy już mi w genach przekazali, więc nie chcę i tego paskudztwa...

      Usuń
  9. Zmiany na nosie rzeczywiście są widoczne, ale policzki... nie widzę. Sądzę, że przy tego typu zabiegach, to skuteczność widać dopiero po kilku zabiegach. Ale ile to kasy!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a bo mój aparat nie wychwycił różowych placków sprzed zabiegu niestety :/

      wszystko zależy od tego, jak duże są zmiany. u mnie 2 zabiegi byłyby optymalne. mam takie nastawienie, że twarz mam jedną, więc nie waham się wydać na nią kasy, jeśli jest taka konieczność ;)

      Usuń
  10. Ładnie się uporał, słyszałam jednak,że to lubi nawracać:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak zresztą napisałam. laser to nie jest pozbycie się problemu na stałe. naczynka i tak pękają pod wpływem czynników niezależnych od nas.

      Usuń
  11. Ja miałam zamykane naczynka laserem własnie na nosie..i to był baaardzo ciężki okres dla mojej twarzy-mroźna zima. Do tej pory żadne z nich nie pękło!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po moim pierwszym zabiegu 3 lata temu zmiany zaczęły pojawiać się po jakimś roku od laseru

      cieszę się, że u Ciebie nic się nie dzieje :)

      Usuń
  12. W moim przypadku nie było nigdy większych problemów więc nie sięgałam po taką artylerię ;) ale moja ciotka przechodzi regularnie tego typu zabiegi i jest zadowolona. Zresztą zmiana jest duża co też widać u Ciebie.
    Niestety trądzik różowaty "odziedziczyłam w spadku" po nieprawidłowym leczeniu zupełnie innej przypadłości :/

    U mnie teraz wybuchło naczynko :( stres zrobił swoje i nawet bym nie przypuszczała.... Niestety póki co nie zalecają u mnie tego typu zabiegu. Mam nadzieję, że sytuacja trochę się unormuje bo jestem obecnie na antybiotyku. Miałam kontakt bezpośredni z ogromną ilością osób i przyplątało się małe paskudztwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też jestem zadowolona. i będę w razie konieczności powtarzać :)

      nie ma to jak lekarz-konował, ech :( współczuję...

      ja myślę, że u mnie właśnie stres najbardziej wpływa na stan cery. w negatywny sposób.

      współczuję choróbska :*

      Usuń
    2. Z chęcią bym odwiedziła go teraz i "podziękowała" za diagnozę ale wiem, że to już niczego nie zmieni...

      Stres niestety robi swoje i to bardziej niż można przypuszczać :/ Bo czasami wydaje Ci się, że wszystko jest OK ale to jednak kumuluje się.

      Usuń
    3. u mnie w ogóle stres bardzo odbija się na organizmie. pogarsza się stan cery, włosy lecą jak szalone, dostaję arytmii serca; tego typu atrakcje :/

      Usuń
  13. Różnica jest niesamowita, okolice nosa i ust to już w ogóle! Świetnie teraz Twoja cera wygląda i nawet Pan pryszcz tego nie zmienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak się cieszę że nie mam skóry naczynkowej! Ale faktycznie różnice widać gołym okiem! Nawet i Pana Pryszcza da się zauważyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że widać różnicę :)

      do pokazania efektów musiałam sfotografować gołą skórę, więc nie mogłam schować pryszcza pod korektorem :/ stąd kwitnie na policzku i straszy :(

      Usuń
  15. Bardzo duża różnica, fajnie że się zdecydowałaś :) Szczególnie na nosie widać, że się bardzo polepszyło! A Pan Pryszcz mnie rozśmieszył :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też się cieszę :) i wiem, w jakim gabinecie będę w razie potrzeby powtarzać zabieg ;)

      nie mogłam pryszcza zakryć pod korektorem, bo chodzi o to, żeby pokazać, jak wygląda skóra po zabiegu, więc siedzi i straszy :/

      Usuń
    2. No coś Ty kochana nic się nie martw :* Ja to mówiłam bardzo pół-serio :) Dobrze, że nie zakrywałaś bo to by trochę psuło efekt :) Buziak :*

      Usuń
    3. wiem, wiem, tak czułam potrzebę wytłumaczenia się :)

      Usuń
  16. Wow! Różnica jest faktycznie widoczna! Fajnie, że można się pozbyć naczynek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, to kosztuje, ale jest wykonalne. na szczęście :D

      Usuń
  17. Pan pryszcz mnie rozwalił :D Widać faktycznie duża różnicę na nosie, na policzkach moim zdaniem mniej, ale nosek może robić za reklamę przed i po :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mogłam go zakryć niestety, bo zdjęcie nie oddawałoby już stanu skóry, a nie chciałam, żeby ktoś pomyślał, że to jakaś zmiana naczyniowa :)

      paradoksalnie, na policzkach zaszła większa zmiana niż na nosie. mój aparat nie był w stanie złapać różowych placków na pućkach sprzed zabiegu. no nic, miałam nadzieję, że chociaż będzie widać, że koloryt skóry został rzeczywiście wyrównany

      Usuń
    2. Aha, rozumiem :) Tak czy siak różnica jest zauważalna i na pewno warta zachodu :)

      Usuń
    3. zdecydowanie warta. o wiele lepiej się czuję :)

      Usuń
  18. Na nosi najlepiej widać różnicę, super :). A pryszcza nie "Panuj". Nie zasłużył :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha, stawia opór olejkowi z drzewa herbacianego i maści cynkowej, stąd ten szacun :P

      Usuń
  19. niestety tez jestem naczynkowcem postepujacym..:/ cholernie trudna w pielegnacji buzia. Laser to zwietna sprawa, ale niestety koszty powalają...ale musze chyba zacząc odkałdać na te przyjemnosć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, cholernie trudna :/

      wiem, że to kosztuje, ale dobrze w ogóle, że istnieje możliwość takiego zabiegu. bo przy permanentnym rumieniu i pajączkach już żadne kremy nie pomogą...

      Usuń
  20. Ooo jest spora różnica szczegolnie na nosie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet nie wiesz, jak mnie te efekty cieszą :]

      Usuń
  21. na nosie najlepiej widac roznice.
    Na policzkach mniej ale wiadomo, aparat nie uchwyci wszystkiego.

    A tak naprawde - cera problematyczna powoduje wiele problemow (i kompleksow czasem, znam to od siebie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś miałam ogromne kompleksy na punkcie swojej cery, ale w końcu ją zaakceptowałam i nauczyłam się z tym żyć ;)

      Usuń
  22. Widać różnicę! Doskonale Cię rozumiem bo mam ten sam problem, moją cera naczynkowa odzywa się zawsze zimą podczas mrozów, jest wtedy bardzo zaczerwieniona i wyglądam jak burak wieczorem... Kiedyś miałam ogromne kompleksy na tym punkcie teraz nauczyłam się o nią dbać i potrafię ją nawet potraktować kwasami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, zima jest zdecydowanie dla naczynek najgorsza...

      ja też już kwasów się nie boję :]

      Usuń
  23. Dla mnie chyba najbardziej zabójcze jest przechodzenie z mrozu do nagrzanych pomieszczeń. Skóra na twarzy zaczyna piec, szczypać i robi się bardzo czerwona, przy czym ten rumień nie ustępuje za szybko. Nie muszę chyba dodawać, że przy mojej sinawej karnacji efekt jest spektakularny?
    Zachęciłaś mnie do pomyślenia o takim zabiegu, chociaż raczej się tego obawiam. No, ale gdyby miały poznikać te czerwone pajączki ze skrzydełek nosa? Raczej warto.
    zastanawiam się tylko, czy taka płytko unaczyniona skóra jak moja kwalifikuje się do tego zabiegu.
    P.S. U Ciebie efekt jest bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie przejście z mrozu w ciepło to też najgorsze, co może być dla buzi.

      warto, warto :) jeśli chcesz, napisz maila, to dam Ci namiary na "moją" panią doktor :)

      Usuń
  24. na nosie widac dużą róznice

    OdpowiedzUsuń
  25. Widać ogromną różnicę:) Chyba muszę wziąć pod uwagę ten zabieg, zważywszy na jego skuteczność i stosunkowo niskie koszty. Też dostałam naczynka w spadku... Moi rodzice zmagają się z nimi od lat. Staram się unikać szkodliwych czynników, ale mimo to powstają kolejne zmiany... Najgorzej jest zimą, bo kaloryfery nam nie sprzyjają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli borykasz się z naczynkami, polecam :) nic tak nie dodaje pewności siebie jak wyrównany koloryt cery :)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...